Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 13 wrzesień 2016 12:35

Wskrzeszenie młodzieńca z Nain - Jezus przywraca życie temu, co było martwe

Oceń ten artykuł
(1 głos)

wskrzeszenieSłowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a podążali z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy przybliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!» A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie. Oto słowo Pańskie.

 

Refleksja nad Słowem Bożym

 

Wskrzeszenie młodzieńca z Nain – tak nazwany jest ten fragment Ewangelii św. Łukasza. Jeżeli jednak dokładnie wsłuchamy się w to opowiadanie przekazane nam przez Ewangelistę, to czy nie powinno ono brzmieć: Opowiadanie o ubogiej wdowie, której zmarł syn? Łukasz bowiem pragnie zwrócić nam uwagę na matkę; to właśnie na jej widok Pan Jezus się użalił, nie na widok zmarłego młodzieńca, ale na widok płaczącej matki. Była biedna osobą: nie miała męża, a teraz odprowadza na miejsce spoczynku zmarłego syna. Przebolesne wydarzenie, gdy przychodzi matce odprowadzać dziecko na miejsce wiecznego spoczynku.

“Jezus użalił się nad nią” i przystanął. To spotkanie z Jezusem przemienia jej historię. Spotkanie z Jezusem przemienia historię każdego człowieka. Tak było również z celnikiem Lewim, Mateuszem, gdy na jego drodze stanął Jezus – jego życie się zmieniło. A nawet, gdy trzeba było przynieść człowieka do Jezusa, to to spotkanie z Jezusem, jak to miało miejsce w wypadku sparaliżowanego człowieka, przemieniło życie tego człowieka. A wczorajszy urywek Ewangelii, mówiący o uzdrowieniu sługi setnika w Kafarnaum, sugeruje nam, że nawet ta odległość nie jest ważna, ale ta postawa, głęboka modlitwa pełna ufności: “Panie, nie jestem godzien”.

Jezus pochylający się nad człowiekiem. Tam, przy tej bramie, w miejscowości Nain, spotkały się dwa tłumy: jeden, w którym był Jezus i uczniowie, ci, którzy szli za Jezusem, bo rozpoznawali w Nim Posłańca Bożego, i ten drugi tłum, który okazał się konduktem pogrzebowym. Ten pierwszy zdążał do miasta. Dla Żydów szczególnym miastem była Jerozolima – tam pragnęli wejść. Z miasta wychodzili, a raczej byli wynoszeni ci, którzy umarli – byli chowani poza miastem.

Bóg, który przechodzi obok człowieka. Wówczas wszystko się zmienia. W tej matce, która odzyskuje zmarłego syna, wielu świętych upatrywało obraz Kościoła, który dzięki miłosierdziu Boga odzyskuje dzieci zmarłe na skutek grzechu. Kościół, który jest matką, w swojej boleści wstawia za każdym ze swoich dzieci, jak to czyniła ta owdowiała matka wobec swego jedynego syna. “Kościół cieszy się każdego dnia – powiedział św. Augustyn – z ludzi, którzy w swojej duszy powracają do życia. Ów młodzieniec był umarły ciałem, a ci są umarli duchem”. Właśnie ta myśl św. Augustyna, czy nie jest podobne do tej z dzisiejszej Ewangelii? To przecież matka św. Augustyna, św. Monika, wylewała łzy przez długie lata nad swoim synem, który może pod względem cielesnym był w pełni zdrowia, ale jego dusza była martwa. Dlatego to wołanie św. Moniki, aby Bóg przyszedł z pomocą i dał mu życie. I on, Augustyn, przyjął to życie. Dar, który został mu zaofiarowany, ten dar, który jego, a także przez niego wielu przemienił, zbliżył do Dawcy życia.

Ta skarga, to wołanie wznosi nadal do Boga. Jest to skarga, wołanie wielu matek, które widzą swoje dzieci żyjące pełnią życia, cieszące się, ale zarazem widzą, że drogi ich dzieci do Boga zarosły – nie rozpoznają drogi do kościoła, do sakramentów świętych. To jest boleść, jaką przeżywa każda dobra matka, która pragnie, aby jej dziecko nie tylko żyło na ciele, ale mogło mieć kochające serce. To także troska proboszcza nie tylko o tych, którzy przychodzą do świątyni, ale i o tych, którzy nie przychodzą, którzy nie żyją po Bożemu. To wreszcie troska Ojca św., biskupów, kapłanów o każdego, kto został ochrzczony, kto jest dzieckiem Boga; to jest ta troska, która przenika także misjonarzy i wszystkich głosicieli słowa Bożego – ci wszyscy wołają do Boga o nawrócenie grzesznika, o życie dla tego, który jest duchowo martwy. I Bóg daje życie, gdy we wspólnocie wołamy, On przychodzi i ożywia, przywraca życie temu, co było martwe.

Nie ustawajmy więc wołać za tymi, których potrzeba przedstawiać Jezusowi; za tymi, którzy potrzebują odradzającego dotknięcia Jezusa. Ta Ewangelia dnia dzisiejszego wzywa nas, abyśmy do Boga przychodzili z tymi, którzy stanęli w drodze ku Niemu, zatrzymali się w rozwoju wiary, miłości. Jezus pokazał nam siebie, jako Miłość miłosierna, pochylająca się nad człowiekiem. Jezus całym swoim postępowaniem, całą swoją działalnością objawił, że w świecie w którym żyjemy obecna jest Miłość. Jest to Miłość czynna. Miłość ta daje o sobie znać w zetknięciu się z cierpieniem, krzywdą, opuszczeniem, ubóstwem, poniżeniem. To nas powinno jeszcze bardziej zachęcać do uciekania się do Serca Zbawiciela.

Panie, wysłuchaj modlitwy mojej,
A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
Nie kryj przede mną swego oblicza,
W dniu utrapienie mojego nakłoń ku mnie Twego ucha;
W dniu, w którym Cię wołam szybko mnie wysłuchaj.

Tak modli się dzisiaj Kościół w modlitwie brewiarzowej. I my, przedstawiając naszych braci, także i nasze serca, by były napełnione życiem Bożym, trwajmy przy Tym, który jest Życiem i daje nam życie. Niech się tak stanie. AMEN.

 

Czytany 676 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.