Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 06 wrzesień 2016 05:00

Słowo Boże na dziś - Modlitwa Jezusa i wybór Dwunastu

Oceń ten artykuł
(1 głos)

pojdz-za-mnaSłowa Ewangelii według Świętego Łukasza Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, któremu nadał imię Piotr, i brata jego, Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona z przydomkiem Gorliwy, Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. Oto słowo Pańskie.

Refleksja nad Słowem Bożym

Zapewne rodzi się dzisiaj w nas pytanie: Dlaczego Jezus tak często usuwał się na górę, by się modlić? Dlaczego Ewangelie tak często podkreślają, że Jezus «całą noc spędził na modlitwie»? Przecież Jezus jest Bogiem – więc dlaczego tak dużo się modlił?
Modlitwa Jezusa – jak każda zresztą modlitwa – to spotkanie z Ojcem, to trwanie przed Nim. Ta głęboka modlitwa zawierzenia dawała Jezusowi moc i siłę do wypełnienia tej misji, którą powierzył Mu Ojciec. Zresztą słyszeliśmy, że zaraz po zejściu z góry Jezus powołał dwunastu Apostołów; dalej, uzdrawia chorych, naucza, pociesza i dodaje siły słabym. To wszystko dzieje się zawsze po modlitwie, po tym głębokim napełnieniu, które dawała Mu noc spędzona w samotności – sam na sam z Ojcem.
My też dobrze wiemy, że taką moc ma także i nasza modlitwa, szczególnie ta zanoszona w ciszy serca, może w samotności, może w cierpieniu, może w wielkim opuszczeniu. I nieraz doświadczyliśmy wielkiego uzdrowienia dzięki modlitwie; nieraz było nam bardzo ciężko i po takiej ufnej, szczerej modlitwie robiło nam się lżej, lepiej, spokojniej, jakby więcej w nas było wiary, siły i nadziei. I jeśli w tej chwili jest nam bardzo trudno, to może warto wziąć przykład z Jezusa. Może przebywasz w tej chwili w szpitalu, domu szczególnej opieki; może jesteś przez długie tygodnie przybity do łoża boleści – właśnie w tej chwili oddawaj się w ciszy Jezusowi.
Warto teraz przywołać po raz kolejny postać św. Klemensa Hofbauera. Otóż św. Klemens osiem lat swojej młodości przeżył w odosobnieniu, w pustelni, w ciszy i samotności. I wtedy właśnie rozkochał się w modlitwie, dotknął tajemnicy przebywania z Bogiem sam na sam. A kiedy później wrócił z pustelni, i można powiedzieć, że po jakimś czasie rzucił się w wir pracy duszpasterskiej, na dnie serca pozostał pustelnikiem. Mówi się o nim nawet, że nie miał ani chwili wolnego czasu, a jednak pozostał pustelnikiem aż do śmierci.
Co to oznacza dziś dla nas być pustelnikiem? Św. Klemens w swoim zabieganiu i zapracowaniu dla najuboższych, kiedy wiódł życie bardzo czynne, a wokół niego było zawsze mnóstwo potrzebujących ludzi, stworzył sobie pustelnię w sercu i zagłębiał się w modlitwie, nawet idąc ulicą. Klemens chwytał chwile, by być z Bogiem, i każdy nawet najdrobniejszy moment wykorzystywał, by spotkać się z Jezusem w ciszy swojego serca, by się do Niego przytulić, a to napełniało go nadzieją, i to pomagało mu zrozumieć samego siebie i innych; to pozwalało mu dostrzec sens życia, sens cierpienia, sens odrzucenia i niezrozumienia przez tych, którym dawał w życiu najwięcej. Pustelnia w głębi serca uczyła św. Klemensa ufności i zawierzenia Jezusowi wszystkiego, co trudne.
Możemy od św. Klemensa uczyć się tej postawy wobec Boga, którą pokazuje nam dzisiaj Pan Jezus w Ewangelii: przebywania sam na sam z Bogiem na modlitwie, napełniania się Nim, trwania w Nim. A św. Paweł mówi dziś: "Zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie; i umacniajcie się w wierze". Dlatego trzeba nam prosić Jezusa, aby nas rozkochał w modlitwie; by pomógł nam stworzyć i pielęgnować w sercu tę pustelnię, w której możemy przebywać tylko z Nim; byśmy umieli uciec w modlitwę wtedy, kiedy dosięgnie nas chaos świata, zamieszanie, lęk, samotność; byśmy uciekali w tę modlitwę, kiedy nie potrafimy się pogodzić ze sobą i z innymi, kiedy dosięgnie nas niesprawiedliwość i ból. Panie Jezu, naucz nas modlić się w głębi serca i spraw, by ta modlitwa serca pomagała nam – jak św. Klemensowi – pokonywać nasze wady i słabości, by nas wyciszała, by dawała nam pokój i nadzieję, by uczyła nas większej tęsknoty za Tobą i głębszego zawierzenia Tobie, zwłaszcza wtedy, kiedy najtrudniej. AMEN.
 
Czytany 635 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.