Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 22 lipiec 2016 09:11

Święto Świętej Marii Magdaleny - “Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Słowo Boże na dziś

Patron dnia - Święta Maria Magdalena

Piątek, 16 tygodnia Okresu Zwykłego

J 20, 1. 11-18

sw.maria.magdalenaPierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty. Maria stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”». Poszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział».

Refleksja nad Słowem Bożym

“Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”.

Refren Psalmu z dzisiejszej liturgii słowa, chyba bardzo dobrze charakteryzuje postać Patronki dnia dzisiejszego, św. Marii Magdaleny. Maria Magdalena całym swoim życiem, całym swoim sercem umiłowała Jezusa Chrystusa. Bóg był dla niej największą tęsknotą i w Jezusie Tego Boga spotkała.

Maria, zwana Magdaleną, pochodziła z miasteczka położonego na brzegu jeziora Galilejskiego, Magdalii, bo imię Magdalena wywodzi się właśnie od tego miasteczka. Imię Magdalena oznacza kobietę pochodzącą z Magdalii. Ewangelista, Łukasz, wymienia Marię Magdalenę w grupie kobiet, które poszły za Jezusem, które usługiwały Jezusowi z tego, co miały, Jezusowi i Apostołom. A Ewangelista Mateusz zaznacza dalej, że te niewiasty, a przede wszystkim Maria Magdalena, zostały uleczone od złych duchów. Ewangelista Mateusz zaznacza, że Jezus z Marii Magdaleny wyrzucił aż siedem złych duchów.

Maria Magdalena, ciężko doświadczona przez los, przez swoje opętanie, przez złe duchy, naznaczona być może chorobą, była odrzucona przez ludzi. Ale ta Maria Magdalena szukała ocalenia, tego ocalenia, które dał jej Jezus, bo spotkała Jezusa i On ją uwolnił od złych duchów. I chociaż nie wiemy, jak wyglądało to spotkanie Jezusa z Marią Magdaleną, bo nam tego Ewangeliści nie opisują, to jednak wiemy, że to pierwsze spotkanie przerodziło się dla Marii Magdaleny w jedno wielkie spotkanie z Jezusem, w jedno wielkie spotkanie z miłością Boga, która się objawiła nie w kim innym, ale w Jezusie Chrystusie. To Maria Magdalena tego doświadczenia miłości doznała.

To doświadczenie miłości, to pierwsze spotkanie z Jezusem poprowadziło ją aż po krzyż Jezusowy. Bo Maria Magdalena, jak i Matka Jezusa i umiłowany uczeń Jan razem stają u stóp krzyża, na którym jest ukrzyżowany Jezus Chrystus. Dalej, Maria Magdalena jest świadkiem pogrzebu Jezusa, jest zainteresowana i dogląda, gdzie ciało Jezusa jest złożone, czy wszystko jest tak, jak być powinno. To Maria Magdalena przygotowuje wonności, aby później po szabacie obłożyć nimi ciało Jezusa. Ale, kiedy przychodzi do grobu, zastaje grób pusty – nie ma ciała Jezusa; zrozpaczona, bo nawet po śmierci nie może zobaczyć ciała Jezusa – rozpacza nad grobem, w którym został złożony Jezus Chrystus.

To ona pierwsza, dzięki tej miłości, która kazała jej przyjść Jezusa, staje się pierwszym świadkiem Jezusowego zmartwychwstania. To ona pierwsza poznaje Jezusa, który do niej przyszedł i zwrócił się do niej po imieniu: Mario, a ona mówi Rabbuni. W Jezusie zmartwychwstałym poznała Tego samego Jezusa, którego spotkała w swoim życiu, który z niej wyrzucił złe duchy, który ją uzdrowił. Pusty grób już nie był miejscem, nad którym trzeba rozpaczać, ale pusty grób stał się miejscem zwiastowania wielkiej nowiny, wielkiej radości – radości wielkanocnego poranka, bo Jezus, choć umarł, ale jest żywy.

Św. Paweł, Apostoł, w dzisiejszym czytaniu, zaczerpniętym z Drugiego Listu do Koryntian, tak pisze: “Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała, a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób”. Jezus Chrystus odszedł do Ojca, odszedł do nieba, za Nim podążyła Maria Magdalena. Bo chociaż nie znamy historii życia Marii Magdaleny po tym spotkani z Jezusem zmartwychwstałym, to jesteśmy przekonani i Kościół nam podaje, że Maria Magdalena jest dla nas wzorem, gdyż osiągnęła życie wieczne.

“Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”. Cale życie Marii Magdaleny było wypełnione tym pragnieniem, tą tęsknotą bycia z Bogiem, bycia blisko Boga – w niej spełniło, aż po pełnię życia w królestwie niebieskim.

Czego uczy nas ta piękna historia życia Marii Magdaleny nas, dzisiaj? A może nas nauczyć tego samego, czego Maria doświadczyła w swoim życiu codziennym; może nas nauczyć tego spotkania z Jezusem, że jeżeli owo spotkanie z Jezusem jest prawdziwe, autentyczne, jest przeżywaniem wielkiej miłości, tej miłości, którą raz spotkawszy, przedłuża się i przeżywa w całym życiu człowieka, tak jak to było w życiu Marii Magdaleny – spotkawszy Jezusa, poszła za Nim, aż po krzyż, aż po zmartwychwstanie. I to spotkanie Jezusowej miłości, jeżeli jej doświadczamy, a zwłaszcza podczas liturgii Eucharystycznej, to owo spotkanie i ową miłość wyniesiemy do swojego codziennego życia.

Patronka dzisiejszego dnia, Maria Magdalena, pokazuje, jaka powinna być ta miłość: ma to być miłość dzielenia się z drugimi tym, co mamy, tym, co przeżywamy, tym, co sprawia, że Boga pragniemy mieć w swoim sercu. To, że dusza nasza pragnie Boga, tak, jak Maria Magdalena pragnęła, tego jesteśmy przekonani, bo ta miłość, to pragnienie nas prowadzi do Eucharystii. Ale, z tym pragnieniem, powinniśmy jeszcze bardziej wyjść do naszego codziennego życia. Nasze życie może stać wielką i piękną przygodą spotkania z Bogiem miłującym; przygodą, w której może nie zabraknie trudności, lęków, niepokojów, ale przygodą, która ma sens, która daje nam satysfakcję. Maria Magdalena uczy nas przyjęcia Ewangelii, życia nią i głoszenia jej innym, drugiemu człowiekowi. Życzmy sobie, by ta wielka miłość w nas była, żebyśmy w duchu tej wielkiej miłości przeżywali całe swoje życie tak, jak to czyniła Maria Magdalena. Niech się tak stanie!

 

Czytany 931 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.