Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 20 lipiec 2016 09:37

Przypowieść o siewcy - "Kto ma uszy, niechaj słucha!"

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Słowo Boże na dziś

Patron dnia - Błogosławiony Czesław, prezbiter

Środa, 16 tygodnia Okresu Zwykłego

Mt 13, 1-9

siewcaOwego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!»

Refleksja nad Słowem Bożym

„Pan skierował do mnie następujące słowo: «Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię; nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów cię ustanowiłem»”.

„Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały, i je zagłuszyły. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały – jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Słowo Boże jest skierowane do nas zawsze po to, aby go słuchać. I tak skonstruował nas Bóg, już w łonie matki, iż mamy uszy. Dlatego do nas wszystkich zgromadzonych na tym świętym Zebraniu Eucharystycznym jest kierowane słowo, a my, jeśli chcemy, możemy skorzystać ze zdolności słuchania Słowa Bożego. I pomyślność świętego Ludu Bożego, tak Starego Testamentu, jak i nowych czasów, czyli rodziny chrześcijańskiej, polega na tym, aby słuchać Bożego słowa. I ta część Izraela, która słuchała Bożego słowa, ostała się – choć to była tylko „reszta Izraela” – jednakże ona zadecydowała o tym, że wreszcie nastał czas Bożego nawiedzenia w Jezusie Chrystusie, przez Wcielenie się już na wieki Słowa Bożego w rzeczywistość ludzką.

My jesteśmy stworzeni przez Boga. I nie my decydujemy o kształtach naszych, lecz sam Bóg – jak to słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. I najlepiej jest Boga nie poprawiać, lecz wsłuchać się w Jego głos, także objawiający się przez nasze stworzenie. Dobrem jest odkrycie posłannictwa, które wobec nas ma Bóg, a to jest odkrycie swojego życiowego powołania, powołania – owszem, danego wszystkim – do świętości, doskonałości, i to nie byle jakiej, ale takiej doskonałości, jaką odznacza się Bóg. Jednakże, każdy to powołanie wykonuje (realizuje) na swój sposób. Bo bowiem jest tak przebogaty, iż każdego człowieka naznacza indywidualnością; każda osoba ma swoją niepowtarzalną drogę do Boga i do człowieka. Każdy więc człowiek, z Bożego naznaczenia, ma swoją misję do wykonania.

Ewangeliczne ziarno padało obficie – jak słyszeliśmy – na różną ziemię. I ta ziemia, po której stąpamy, nie decyduje o sobie: ktoś ją uprawia, ktoś ją podlewa, ktoś zasiew czyni. Natomiast: mowa jest o człowieku, bo przecież ziarno Boże nie jest rzucane na tę materialną ziemię, ale rzucane jest na jestestwo, któremu na imię „człowiek”. I ma być obsiana ludzka dusza, i ludzki umysł. Jakoś ta ziemia, którą my stanowimy, decyduje o jakości swojej. I ona decyduje o zaowocowaniu: ile wyda owoców – czy nic, bo ptaki wydziobią, jakieś niedorzeczne pomysły; czy tylko to Słowo Boże zapuści korzeń i wnet uschnie, bo wytrwałości nie ma; czy też wreszcie jesteśmy ziemią rodną, na którą, gdy Słowo Boże padnie, zakorzeni się i przemieni tę ziemię, i wyda owoc obfity. „Kto ma uszy, niechaj słucha”, bowiem od przylgnięcia do Słowa Bożego zależy jakość nasza; bowiem od przyjmowania tego Słowa Bożego zależy nasza moralność – nasz stosunek dobry do Boga i człowieka.

Czasem psujemy się, i wydaje nam się, że niewiele potrafimy. Słyszeliśmy znów opowiadanie o wielkim proroku Jeremiaszu. Pan go „dotknął”, i nas Bóg „dotyka”, jeśli tylko trzeba, aby pomnożyć moc wydawania dobrego owocu. Dotyka nas Bóg w sakramencie chrztu, potem w Eucharystii, a jeśli chwiejemy się w równowadze – dotyka nas Bóg swoim usprawiedliwieniem w sakramencie pokuty. Tak się dzieje wobec wszystkich.

 Jesteśmy „dotknięci” przez Boga Jego słowem, a przez to powołani do bycia współpracownikami Boga, aby również ta rola, której na imię inny człowiek, inna osoba, mogła nabierać dobrej jakości, i wydawać plon przeobfity. Dlatego chcemy dbać, aby słowo Boże słyszeć, bo to jest jedno z największych Bożych poleceń: „Słuchaj Izraelu”. Jeżeli Izrael nie słucha Boga, to rozwodzi się z Bogiem, rozwodzi się ze swoim powołaniem, i jest bardzo byle jaki.

Módlmy się, by w tych dniach młodzi z całego świata, podczas spotkań ze Słowem Bożym na Światowych Dniach Młodzieży, otwarli swe serca na Boże słowo, z enuzjazmem wiary je przyjęli i wprowadzali w swoje codzienne życie, wydając owoc stokrotny - każdy na swój sposób.

 

Czytany 475 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.