Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 24 lipiec 2017 06:59

Znak Jonasza i znak Salomona

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Słowo Boże na dziś

Patron dnia - Święta Kinga, dziewica

Poniedziałek, 16 tygodnia Okresu Zwykłego

Mt 12, 38-42

znak-jonaszaNiektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: «Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od Ciebie». Lecz On im odpowiedział:

«Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.

Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon».

Refleksja nad Słowem Bożym

Jezus czynił wiele cudów. Są one integralną częścią Jego orędzia zbawczego. Przez cuda Jezus objawia Boską wszechmoc i potwierdza miłość Boga do ludzi. Natomiast nigdy Pan Jezus nie czyni cudu dla samego cudu; nie czyni cudu ani po to, aby zaspokoić czyjąś ciekawość, ani po to, aby popisać się przed publicznością, ani też żeby upokorzyć pyszałków.

Faryzeusze niewątpliwie widzieli wiele cudów zdziałanych przez Jezusa, bądź też o nich słyszeli. Jednak to im nie wystarcza. Domagają się dalszych znaków, potwierdzających Boski autorytet Pana Jezusa. Jezus zdecydowanie tym razem odrzuca zuchwałe żądanie faryzeuszów. Albowiem do tego, aby znak właściwie odczytać potrzebna jest wiara, a tej zabrakło faryzeuszom. Cud dla człowieka niewierzącego nie jest wystarczającym argumentem przemawiającym za Panem Bogiem.

W historii swojego nawrócenia, Alexs Carrel, noblista, biolog, chirurg, opisuje jak, będąc jeszcze ateistą, oświadczył przyjacielowi, który usiłował go nawrócić, że uwierzy, jeżeli chora na gruźlicę otrzewnej kobieta zostanie w Lourdes uzdrowiona.

W maju 1903 r. został poproszony, aby jako lekarz towarzyszyć pielgrzymce chorych do Lourdes. Wśród nich była 21-letnia Marie Baily, będąca w ostatnim stadium gruźlicy otrzewnej. Marie nie mogła usiąść, pluła krwią, często wymiotowała, jej brzuch był mocno spuchnięty. Bardzo cierpiała i dużo się modliła, szczególnie prosiła o nawrócenie swojego kuzyna, dziennikarza, który był ateistą. Już na miejscu, w Lourdes okazało się, że dziewczyna jest w stanie krytycznym: nie może mówić, oddycha z trudnością, jej serce słabnie, tętno ma szybkie i nierówne, a brzuch rozdęty. Klasyczny przypadek agonii spowodowanej gruźlicą otrzewnej.

Carrel nie chce, aby chora w takim stanie była zawieziona do Groty Objawienia, jednak dzięki usilnym namowom jej opiekunki zgadza się. Doktor Carrel wraz z dwoma innymi lekarzami i kolegą ze szkoły przez cały czas jej towarzyszy. Nie zanurzono Marie w wodzie ze źródła, tylko ją pokropiono i położono przed Grotą Objawień. Jej wychudłe ciało było przykryte brunatnym kocem; widać było zsiniałą, trupio bladą twarz Marie, a spod koca jej mocno uwydatniony, opuchnięty brzuch.

Patrząc na tę umierającą 21-letnią dziewczynę, Alexis wzruszył się i zaczął spontanicznie wypowiadać słowa: „O Panno Święta, jakże chciałbym wierzyć, jak ci wszyscy nieszczęśliwi, że to Źródło Cudowne nie jest tylko tworem naszej wyobraźni! Uzdrów tę biedną dziewczynę, ona zbyt wiele wycierpiała. Daj jej żyć, a mnie daj wiarę. Jeśli ta dziewczyna wyzdrowieje, co wydaje się absurdem, spraw, bym mógł uwierzyć.” Rozpoczęło się nabożeństwo. Prowadzący je ksiądz zachęcił wszystkich, aby w błagalnym geście wznieśli swoje ręce ku niebu i prosili o uzdrowienie z najbardziej niebezpiecznej choroby ducha, która prowadzi do utraty życia wiecznego, a jest nią odrzucenie Boga i upodobanie w grzechu. Ksiądz wzywał do modlitwy o uzdrowienie z różnych chorób ciała, apelując, aby całkowicie podporządkować się woli Bożej.

Doktor Carrel patrzył na leżącą na noszach Marie i zauważył, że z jej twarzy zaczęły zanikać sine plamy, a jej policzki stopniowo nabierały rumieńców. Nie dowierzał własnym oczom. Stwierdził, że puls i oddech Marie się uspokoiły. Czuł, że jest świadkiem nadzwyczajnego wydarzenia. Na jego oczach twarz dziewczyny nabierała życia, a jej opuchnięty brzuch wracał do normalnego stanu. Serce Marie biło bardzo spokojnie, a oddech jej był normalny. Cud, którego Carrel był świadkiem stanowił dla niego duchowy i intelektualny wstrząs oraz uświadomił mu istnienie rzeczywistości, która wymyka się poznaniu zmysłowemu.

To, co uważał dotąd za absurd, stało się rzeczywistością; wszystkie jego dotychczasowe teorie rozsypały się w drobny mak. Była to dla niego wielka lekcja pokory. To był moment przełomowy w jego życiu. Zrozumiał, że największym skarbem dla człowieka jest wiara w Boga. (por. apostol.blox.pl)

Ten wielki naukowiec i laureat Nagrody Nobla w medycynie powie i napisze później jakże znamienne słowa: „Nie możemy wybierać tylko tego, co odpowiada naszym upodobaniom, fantazji czy formacji naukowej lub filozoficznej naszego umysłu. Trudność lub niejasność jakiegoś zagadnienia nie jest wystarczającym powodem, żeby to zagadnienie lekceważyć”. 

Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie byli zdolni właściwie odczytać cudu Jezusowego. Zawsze mogli wytłumaczyć je przewrotnie, np., że „czyni cuda mocą Belzebuba”, albo jakichś innych sił nieczystych. Dlatego Pan Jezus mówi, że „temu pokoleniu przewrotnemu nie będzie dany znak, oprócz znaku Jonasza i znaku Salomona”. Cóż to za znak? Na czym on polegał? Salomon czy Jonasz przecież nie ukazywali żadnych cudownych znaków, a jednak podziwiano ich, i dawano im posłuch. Znakiem Salomona była jego mądrość. Znakiem Jonasza była siła jego wymowy. A czymże była ich mądrość i wymowa wobec mądrości i wymowy Chrystusa? Sam Jezus Chrystus przez swoją mądrość, dobroć, łagodność, miłość, odwagę, gorliwość, był najbardziej wymownym znakiem Królestwa Bożego.

I takie znaki są nadal potrzebne chrześcijaństwu, jeżeli ono ma pociągać i przekonywać; jeśli ma objawiać obecność Królestwa Bożego na ziemi. Każdy chrześcijanin przez swoją dobroć, usłużność, przebaczenie, ofiarność, przez swoje zaangażowanie na rzecz prawdy, sprawiedliwości i pokoju, ma być znakiem, że Bóg jest, że jest życie wieczne, i że zbawienie przeszło na świat.

Takim ustawicznym znakiem obecności Chrystusa są również sakramenty, a zwłaszcza Ofiara Mszy Świętej, w której tyle razy uczestniczymy. Przyjmując Komunię Świętą, zechciejmy zawsze na nowo zadawać sobie pytanie: Czy w tym znaku spotykamy rzeczywiście Boga? Czy okazujemy Mu posłuszeństwo, i czy szczerze przyjmujemy naukę Ewangelii?

Dziś chcemy, Panie Jezu, pamiętać o Twoich słowach: „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”. Można to sparafrazować i powiedzieć: Błogosławieni, którzy wierzą Chrystusowi obecnemu w Kościele; Chrystusowi obecnemu w Słowie swoim, w sakramentach, a nie szukają jeszcze jakichś nadzwyczajnych znaków. AMEN.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czytany 710 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.