Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 16 lipiec 2016 12:34

"Oto mój Sługa, którego wybrałem..." - Jezus cichy i pokornego serca

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Słowo Boże na dziś

Najświętsza Maryja Panna z góry Karmel

Sobota, 15 tygodnia Okresu Zwykłego

Mt 12, 14-21

szkaplerzFaryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
«Oto mój Sługa, którego wybrałem;
Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie.
Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom.
Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu.
Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi.
W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą».

Refleksja nad Słowem Bożym

„Oto mój Sługa, którego wybrałem”. Bóg w swej boskiej mądrości od wieków zaplanował sposób, w jaki wybawi ludzkość ze szponów szatana. Już w momencie popełniania grzechu pierworodnego przez pierwszych rodziców, Bóg karząc ich przepowiedział błogosławione narodzenie Zbawiciela z Niewiasty. Już wtedy Bóg dokładnie wiedział, jak to zostanie uczynione. Wiedział, że dokonać wybawienia ludzkości może tylko ktoś równy Jemu. Wiedział, że cena będzie niezwykle wysoka. Wiedział, że nie wszyscy przyjmą zbawienie. Znał każdy szczegół z dziejów Izraela. Dlatego mógł na przestrzeni wieków, co jakiś czas przypominać ludziom o Mesjaszu, który przyjdzie, aby ich wyzwolić. Mógł w proroczych przepowiedniach mówić ludziom o tym, który będzie z jednej strony Wybawicielem, z drugiej - znakiem sprzeciwu. Bóg sam wybrał, zadecydował, kim będzie ten Sługa Pański.
„Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie”. Słowa te wypowiedziane pod natchnieniem Ducha Świętego kilkaset lat przed Chrystusem, zostały powtórzone głosem samego Boga Ojca podczas Chrztu Jezusa w Jordanie „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Jakie konkretne i wprost potwierdzone powołanie Jezusa. Jaki oczywisty dowód dla tych wszystkich, którzy niedowierzali w mesjańską misję Jezusa. Jednocześnie jakież wyznanie miłości Boga wobec Syna w obecności tłumu zebranego nad Jordanem. Upodobać sobie, to coś więcej niż podobać się. To więcej znaczyło niż lubić.
A w Izajaszu czytamy: „w którym moje serce ma upodobanie”. A więc, to nie tylko sfera psychiczna, sfera umysłowa. To coś więcej. Bóg zaznacza swoje serce, a więc dotyka swej głębi. Jego głębia, Jego jestestwo, Jego wnętrze całe ma upodobanie w Synu. To upodobanie płynie z Jego głębi. Jest, zatem czymś trwałym, stałym, nie powierzchownym, a głębokim. Cała istota Boga obejmuje swym upodobaniem serca, a więc miłością - swego Syna, czyli Jezusa nazywanego w proroczych słowach Izajasza „Sługą Pańskim”.
Słowa z księgi proroka Izajasza bardzo często były cytowane. Żydzi powoływali się na nie, jako na słowa mówiące o Mesjaszu. Jezus również to czynił. Szkoda jednak, że serca żydów były tak zamknięte, uparte, zimne, że nie dostrzegły tak oczywistego związku pomiędzy zapowiedzią, a jej wypełnieniem.
A jaki miał być Mesjasz? „Nie będzie krzyczał, trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi”. Łagodność i cierpliwość Jego cechą. Uległość i pokora w Jego sercu. Jakże słowa te dokładnie opisują Jezusa. Jakież dokładne, perfekcyjne wypełnienie, co do joty mesjańskich zapowiedzi. Te słowa również stanowiły potwierdzenie pochodzenia Jezusa i Jego powołania. Niestety i tutaj faryzeusze okazali się zamkniętymi na łaskę z Nieba spływającą wraz z obecnością Jezusa.
„W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”. Imię Jezus jest do tej pory znakiem mocy. Bowiem, kto modląc się przywoływał tego imienia, stawał się świadkiem cudów, znaków, uzdrowień, wskrzeszeń. Imię to było i jest znakiem wybawienia, znakiem miłości, znakiem ofiary ponoszonej z miłości, symbolem wiary, symbolem poświęcenia. Jest imieniem najczęściej wypowiadanym przez wierzących. Jest imieniem niosącym nadzieję na lepszy los, na poprawę bytu, na wysłuchanie próśb. To imię koi cierpienie, zmniejsza ból i przynosi ulgę zranionym duszom. To imię, przez fakt męczeńskiej ofiary poniesionej przez Jezusa oraz jego zmartwychwstania stało się symbolem wielkiej nadziei płynącej dla całej ludzkości uginającej się pod jarzmem grzechu i oczekującej na wybawienie. To imię Jezus jest zapowiadanym imieniem nadziei dla wszystkich narodów. To Jezus jest zapowiadanym w proroczych słowach i wizjach Sługą Pańskim umiłowanym, w którym serce Boga ma upodobanie. To On jest tym, który zbawia, leczy i przynosi pokój. To Jezus! (Tekst za: malenkadroga.pl)

Kochani moi, takiego Jezusa, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia, poczęła i porodziła Ta, którą dziś czcimy jako Matkę Bożą Szkaplerzną. Ona całym swoim życiem wskazuje na swego Syna, Jezusa – Ona nam Go wciąż daje mówiąc: „Cokolwiek Syn mój wam powie, to czyńcie”. Potrzeba nam – tak jak Maryja – zapatrzeć się w Jezusa, zawierzyć wszystko Jezusowi, naśladować Jego cnoty. I chociaż, po ludzku, czasem wydaje się, że nasze życie wali się w gruzy, że rozpada się to, co mozolnie budowaliśmy, to ci, którzy ufają Bogu, nigdy się nie zawiodą – tak, jak nie zawiodła się Maryja, tak, jak nie zawiódł się prorok Eliasz, osoby, które w swej historii rozczytały działalność Boga, które całe swoje zaufanie w Bogu położyły; Maryja, której siłą, mimo, iż była niewiastą, była wiara w Jej Boga, Boga, który ocala, Boga, który nawet najtrudniejsze sytuacje potrafi rozwiązać pomyślnie i nie pozwoli skrzywdzić swego dziecka. To mocą tej wiary Maryja mogła przyjąć trud noszenia pod sercem Syna Bożego, chociaż – tak po ludzku – było to niebezpieczne i mogło skończyć się Jej śmiercią. To mocą wiary w Bożą obecność w swoim życiu prorok Eliasz na górze Karmel bronił wiary w prawdziwego Boga, mimo, iż naprzeciw niego wystąpili ludzie, którzy najchętniej starliby go w proch, a jednak wiara wypływająca z zawierzenia Bogu dała mu siłę do tego, by przeciwstawić się złu i ukazać prawdę. Nie dbał o swoje życie, bo wiedział, że jeżeli nawet ludzie mu je zabiorą, to Bóg mu je zwróci.

Trzeba nam zawierzyć Jezusowi, odnaleźć Go w historii swego życia, odnaleźć te chwile, w których pomagał, by serce nasze nie drżało więcej ze strachu, by się nie lękało, by było na wzór Jego Serca – cichego i pokornego Serca. Czy ja wierzę w to, że Bóg jest moim Ojcem, że Jezus jest moi Bratem, a Maryja moją Matką, i że się o mnie troszczy i jest w historii mego życia? A może już pozwoliłem na to, by ktoś wmówił mi, że nie ma Go, że to przypadek kieruje losem ludzkim, a nie Bóg? Przez wstawiennictwo Maryi prośmy o to, byśmy umieli rozczytywać znaki Bożego miłosierdzia, Bożej miłości w naszym osobistym, rodzinnym i narodowym życiu. Niech się tak stanie!

 

Czytany 569 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.