Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 03 październik 2016 09:11

Rozważania codzienne - Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
SAMARYTANINSłowa Ewangelii według św. Łukasza. Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: "Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Jezus mu odpowiedział: "Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?" On rzekł: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego". Jezus rzekł do niego: "Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył". Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: "A kto jest moim bliźnim?" Jezus nawiązując do tego rzekł: "Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: «Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał». Któryż z tych trzech okazał się według twego zdania bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?" On odpowiedział: "Ten, który mu okazał miłosierdzie". Jezus mu rzekł: "Idź i ty czyń podobnie". Oto słowo Pańskie.
 
 
REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM
 

Miłość do drugiego człowieka jest sprawą trudną. Do miłości potrzeba czasami bardzo dużo odwagi. Odwagę tę wykazał miłosierny Samarytanin – jak to słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Przyszedł on z pomocą napadniętemu człowiekowi, nie zwracając uwagi na to, czy jest on Żydem, czy też obcym człowiekiem. Miłosierny Samarytanin nie zastanawiał się nad tym, kto jest jego bliźnim, a kto nim nie jest; nie myślał o tym, czy miłość do drugiego człowieka obejmuje tylko przyjaciela, czy także wroga. Dla niego najważniejsze było to, że spotkał człowieka, który potrzebował pomocy. Nie wiadomo, czy cała ta historia z napadniętym przez zbójców człowiekiem jest prawdziwa, czy też wymyślona poprzez Jezusa, ale podobne historie zdarzały się na pustynnej drodze między Jerozolimą a Jerychem.

Informacje o takich wydarzeniach dochodziły często do Jezusa i wykorzystał je przy nadarzającej się sytuacji. Zamiast jasnej i wyraźnej odpowiedzi na pytanie: “Kto jest moim bliźnim?”, Jezus posłużył się przypowieścią, której sens wydaje się być jasny i zrozumiały. Przypowieść ta zmierza do wyciągnięcia z niej jednoznacznego wniosku, że moim bliźnim jest każdy człowiek; zatem, miłość bliźniego obowiązuje względem każdego człowieka.

Problem jest jasny, choć nie wszyscy go rozumieją. Nie rozumieli go również ludzie w czasach Chrystusa. Stąd też pytanie uczonego w Prawie: “Kto jest moim bliźnim?” Dla Izraelity bliźnim był członek jego rodziny, ktoś pochodzący z jego szczepu, a najogólniej mówiąc: ten, kto należał do Narodu Wybranego. Obcokrajowiec, człowiek obcy, nigdy nie był bliźnim, chyba że przez dłuższy czas mieszkał razem z Izraelitami, i stał się przez to jakby jednym z nich. Wrogiem dla Izraelitów byli Samarytanie – ich najbliżsi sąsiedzi – z tego względu chociażby, że sfałszowali religię izraelską, przyjęli inne zwyczaje, i zbudowali sobie odrębną świątynię. Dlatego Samarytanie nie zasługiwali na miano bliźnich. Z czasem wszystko ich dzieliło, a nie było nic takiego, co miałoby ich łączyć. Jezus zamiast odpowiedzi na pytanie: “Kto jest moim bliźnim?”, przytacza słyszaną przed chwilą przypowieść. Każdy nieuprzedzony człowiek może w tej przypowieści znaleźć odpowiedź, kto jest moim bliźnim, i ta odpowiedź jest jednoznaczna: bliźnim jest każdy człowiek, który potrzebuje naszej pomocy, kto jest biedny, nieszczęśliwy, kogo Pan Bóg postawi na naszej drodze życia. Bliźniego nie legitymujemy, nie sprawdzamy, kim on jest, gdy przychodzimy mu z pomocą, nie pytamy się jakiej jest narodowości. Jedyną racją, dla której udzielamy mu pomocy, jest to, że jest człowiekiem.

Jaka zatem powinna być nasza miłość? Przede wszystkim nasza miłość powinna obejmować wszystkich ludzi – tak, jak swoją miłością Chrystus wszystkich obejmował. To On tulił do siebie małe dzieci, i mówił że do nich należy królestwo niebieskie. Bogatego młodzieńca otoczył tkliwą miłością, mówiąc mu: “Sprzedaj wszystko, co masz, i chodź za Mną”. Dla wszystkich Jezus miał bogate, pełne miłości i miłosierdzia serce. Niczego tak Jezus nie pragnął, jak tego, abyśmy Go w tej postawie miłości naśladowali. Taka jest prośba Jezusa i takie jest Jego życzenie. Nasza miłość dla bliźnich wreszcie powinna być konkretna i czynna. Samarytanin nie składał człowiekowi, którego spotkał na drodze, wyrazów współczucia, nie deklarował jakiejś pomocy, ale – jak mówi Ewangelista, Łukasz – zatrzymał się nad nim, następnie: wzruszył i przede wszystkim okazał pomoc. Bo, jak wiemy, nie wystarczy się nad kimś wzruszyć, ale nasze słowa, nasze współczucie trzeba potwierdzić czynami, trzeba potwierdzić miłością.

Z tej przypowieści możemy też wyciągnąć wniosek, jak ważny jest człowiek i jego potrzeby. I można, a czasami trzeba, opuścić różne sprawy, może nawet mniej ważne, a przyjść z pomocą drugiemu człowiekowi, którego spotkamy na naszej drodze, a spotykamy często ludzi cierpiących, potrzebujących naszej pomocy.

Dzisiejsza Ewangelia poucza nas, jak ważnym jest przykazanie miłości Boga i bliźniego, i że to przykazanie należy wypełniać każdego dnia, każdej chwili naszego życia. AMEN.

Zapisz

Zapisz

Czytany 3427 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Maria Korzonek poniedziałek, 05 październik 2015 15:12 napisane przez Maria Korzonek

    "Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim?" (Łk 10,29)

    Jezus na przykładzie uczy - kiedyś tego biegłego w Prawie, a dzisiaj mnie - że bliźnim jest każdy człowiek potrzebujący mojej pomocy, także ten na co dzień wrogo do mnie nastawiony.

    A ja w tej Ewangelii odczytuję jeszcze i tę prawdę, że nie wolno usprawiedliwiać
    swoich czynów na zasadzie: "inni tak robią, to i dla mnie wolno".

    Na
    innym miejscu Pan przecież powiedział: "Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego"(Mt5, 20)

    Samarytanin poświęca swój czas i pieniądze nie oczekując niczego
    w zamian.

    Proszę dziś Pana, aby i mnie nauczył takiej bezinteresownej miłości, bo chętnie pomagam tym, o których wiem, że mi to jakoś kiedyś wynagrodzą, chętnie pomagam tym, którzy są dla mnie życzliwi, ale już widząc na ulicy jakiegoś Rumuna czy bezdomnego...

    A Jezus mi dziś pokazuje na tego miłosiernego Samarytanina z przypowieści i mówi: "Idź i ty czyń podobnie".

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.