Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 18 listopad 2016 09:17

Rozważania codzienne - „Mój dom będzie domem modlitwy”

Oceń ten artykuł
(1 głos)

gorliwoscSłowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: «Napisane jest: „Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców».

I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem. (Łk 19,45-48)

 

Refleksja nad Słowem Bożym

 

1. Jezus wyrzuca przekupniów ze świątyni.

Jedno z czytań przewidzianych na dzisiejszą Msze św. (7 Mch 4, 36-37. 52-59) zawiera fragment Księgi Machabejskiej, opisujący jak Juda i jego bracia po zwycięstwie nad nieprzyjaciółmi postanowili oczyścić i odnowić Świątynię Pana, która została sprofanowana przez pogan i przez tych, którzy nie dochowali wierności wierze swoich przodków. A gdy już odbudowali ołtarz, udali się tam radośnie, przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i al pod niebo wysławiał Tego, który im poszczęścił.

Przez osiem dni obchodzili święcenie ołtarza, a przy tym pełni radości składali ofiary całopalenia, pojedna­nia i uwielbienia. Fasadę świątyni ozdobili wieńcami i małymi tarczami, odbudowali bramy i pomieszczenia dla kapłanów i pozakładali do nich drzwi, a wśród ludu nastała bardzo wielka radość z tego powodu, że skończyła się hańba, którą sprowadzili poganie. Juda Machabeusz i całe zgromadzenie postanowili, że rocznicę poświęcenia ołtarza będą corocznie obchodzili uroczyście, z weselem i radością. Po tylu latach hańby lud Boży wreszcie okazałswoją pobożność i swoją miłość do Boga, co napełniło go szczęściem.

Ewangelia (Łk 19, 45-48) ukazuje nam Jezusa tak bardzo oburzonego widokiem sytuacji panującej w Świątyni, że aż wyrzucił stamtąd sprzedających i kupujących. Już w Księ­dze Wyjścia (por. Wj 23, 15) Mojżesz rozporządził, ażeby żaden Izraelita nie pojawiał się w świątyni bez ofiary. Żeby przychodzącym z daleka ułatwić spełnienie tego nakazu, urządzono w krużgankach świątyni kramy ze zwierzętami na ofiarę, a z biegiem czasu powstał tam ogromny targ zwie­rząt ofiarnych. To, co na początku mogło być stosowne lub choć do zniesienia, wynaturzyło się i pierwotna intencja religijna została podporządkowana korzyściom finansowym sprzedawców, którymi zapewne byli nawet słudzy świątyni. Zaczęło to przypominać bardziej targowisko niż miejsce spotkania z Bogiem.

Pan powodowany żarliwą troską o dom swojego Ojca i pobożnością, która pulsowała w głębi Jego Serca, nie mogąc znieść owego niestosownego i żałosnego widoku, powyrzucał wszystkich z ich stołami i zwierzętami. Jezus podkreśla wyjątkowość świątyni w znanym wszystkim tek­ście Izajasza: dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów (Iz 56, 7). I dodaje: a wy uczyniliście go jaskinią zbójców (Łk 19, 46). Pragnął wpoić wszystkim, jaki powinien być szacunek i jaką należy zachować postawę w świątyni ze względu na jej święty charakter. Jakiż powin­niśmy okazywać szacunek i pobożność w świątyni chrześ­cijańskiej - w kościołach, w których sprawuje się ofiarę eucharystyczną i gdzie Jezus Chrystus, Bóg i Człowiek, jest rzeczywiście obecny w tabernakulum! „W pobożności również istnieją formy grzecznościowe. Naucz się ich. - Żal ogarnia na widok tych «pobożnych» osób, które nie potrafią się zachować podczas Mszy Świętej - chociaż uczestniczą w niej codziennie - nie potrafią ani przeżegnać się (robią w pośpiechu jakieś dziwaczne ruchy), ani zgiąć kolan przed tabernakulum (ich śmieszny sposób przyklękania zakrawa na kpiny), ani pochylić z uszanowaniem głowy przed wize­runkiem Matki Najświętszej”1.

 

2. Świątynia miejscem modlitwy.

Dom mój będzie domem modlitwy. Jakże jasne jest wyrażenie, które określa świątynię jako dom Boży! Tak też powinniśmy ją traktować - przychodzić do niej z miłością, z radością, a także z wielkim szacunkiem, jaki należy się miejscu, w którym oczekuje nas sam Bóg.

Często słyszymy o aktach bądź ceremoniach z życia poli­tycznego, akademickiego, sportowego lub uczestniczymy w nich. Zauważamy wtedy, że uroczysty protokół i pewna ceremonialność wcale nie są zbędne. Takie drobiazgi, cza­sami bardzo nieznaczne, jak kolejność wchodzenia, sposób ubierania się, tempo kroków, rzucają się w oczy i nadają spotkaniu specjalną wartość i znaczenie.

Również pomiędzy ludźmi uczucia wyrażają się w drob­nych uczynkach i staraniach. Serdeczność i przyjaźń, które ofiarowują sobie przyszli małżonkowie, same w sobie nie stanowią miłości, ale właśnie w nich przejawia się pełnia ich uczucia. Jest to określony rytuał, który jest człowiekowi potrzebny, by mógł on wyrazić głębię swego serca. Człowiek, który nie jest jedynie ciałem ani jedynie duszą, ma potrzebę wyrażenia swej wiary w aktach zewnętrznych i namacal­nych, które dokładnie ukażą to, co czuje w swoim sercu. Gdy widzimy, że ktoś pobożnie klęka przed Najświętszym Sakra­mentem, z łatwością pomyślimy: ten człowiek ma wiaręi kocha Boga. Ten gest uwielbienia, będący owocem tego, co nosi w swoim sercu, pomaga jemu samemu i innym żywić większą wiarę i większą miłość. Jan Paweł II pisał o tym, jaki wpływ wywarła na nim prosta pobożność jego ojca: „Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdo­wiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mego ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy z sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium”2.

„W liturgii Mszy Świętej wyrażamy naszą wiarę w rze­czywistą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina, między innymi klękając lub skłaniając się głęboko na znak adoracji Pana. «Ten kult uwielbienia, należny sakramen­towi Eucharystii, okazywał zawsze i okazuje Kościół kato­licki nie tylko w czasie obrzędów Mszy Świętej, ale i poza nią, przez jak najstaranniejsze przechowywanie konse­krowanych Hostii, wystawianie ich do publicznej adoracji wiernych i obnoszenie w procesjach»”.3 Kadzidło, ukłony, przyklęknięcia, właściwy dla ceremonii ton głosu, god­ność muzyki sakralnej, ozdób i sakralnych przedmiotów, wspaniałość tych elementów kultu, ich czystość i dbałość o nie były zawsze przejawem wiary ludu. Sam splendor np. naczyń liturgicznych ułatwia zrozumienie, iż chodzi tu o cześć dla Boga. Kiedy przyglądamy się z bliska jakiejś monstrancji z wieku XVI czy XVII, stwierdzamy, że sztuka staje się coraz bogatsza i wspanialsza, im bardziej przybliża się do miejsca, gdzie znajduje się Przenajświętszy Sakrament.

Najwspanialsze dzieła sztuki przeznaczone są dla Boga i tylko On może je docenić. Ten artyzm i mistrzostwo wykonania, wyrażające się w dbałości o najdrobniejszy szczegół, znacznie nam pomagają w poznaniu obecności samego Boga.

Również Panu nie jest obojętne, w jaki sposób przycho­dzimy Go pozdrowić, jak zachowujemy się przy wejściu do Jego świątyni, czy przychodzimy na Mszę Świętą punktu­alnie, czy starannie przyklękamy przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie i czy zachowujemy postawę skupienia w Jego obecności. Czy dla nas świątynia jest miejscem, gdzie oddajemy cześć Bogu, gdzie spotykamy się z Jego prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną obecnością?

3. Prawdziwy kult.

Większość przepisów, które Pan podyktował Mojżeszowi na Górze Synaj, ma na celu podkreślenie uświęcenia wszyst­kiego, co odnosi się do kultu. Podaje więc, jak należy zbudo­wać przybytek, arkę, jak powinny wyglądać, naczynia, ołtarz, ubiory kapłanów; jakie powinny być ofiarowane zwierzęta; których świąt należy przestrzegać; czyje pokolenia i jakie osoby mogą pełnić funkcje kapłańskie (por. Wj 25, nn).

Wszystko to dowodzi, jak rzeczy święte są nierozerwal­nie związane ze świętością Boga. Poprzez nie Pan objawia pełnię swoich praw. Bóg starał się w sposób szczególny zaszczepić głęboki szacunek dla rzeczy świętych właśnie w tym narodzie, który tak często bywał kuszony zwycza­jami i obrzędami pogańskimi. Jezus Chrystus głosił swoje nauczanie w nowym duchu. Ośrodkiem nauczania Mesjasza jest właśnie żarliwość o dom Boży, o cześć i chwałę Bożą. Ona to kazała mu energicznie wypędzić przkupniów zeświątyni. W swoim nauczaniu Jezus położył nacisk na szacu­nek, z jakim należy podchodzić do darów Bożych. Czasami używał słów bardzo mocnych: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie (Mt 7, 6).

Dzisiaj wiele środowisk jest zdesakralizowanych. W posta­wach ludzi odzwierciedla się ateistyczna koncepcja osoby, dla której naturalne uczucia religijne należy traktować jako czy­stą złudę i fikcję, i dlatego należy je całkowicie wykorzenić z umysłów, ponieważ są absolutnie sprzeczne z charakterem naszej epoki i z postępem cywilizacji. Jednocześnie zauwa­żamy, że nawet u osób mieniących się wykształconymi roz­wijają się praktyki zabobonne, wiara w statystykę i kult pla­nowania, a zewsząd wychodzi niedowiarstwo, choć w głębi swego jestestwa człowiek nieświadomie wyczuwa istnienie Kogoś, kto rządzi wszechświatem, a kto jest nieosiągalny dla nauki. „Nie mają wiary. - Za to mają zabobony”4.

Kościół przypomina nam, że tylko Bóg jest naszym jedy­nym Panem. I precyzuje też obrzędowość i formy kultu, które są wyrazem prawdziwej miłości i czci należnej Bogu. Nie tylko naucza, że Msza św. stanowi centrum całego Kościoła i życia każdego chrześcijanina i określa jej liturgię; prag­nie ponadto, aby nasze kościoły były prawdziwymi domami modlitwy. To Kościół nakazał, by świątynie były otwarte w stosownych godzinach, „aby wierni łatwo mogli się mod­lić przed Najświętszym Sakramentem”5. Zwrócił uwagę na to, co było stałą praktyką w ciągu wieków: tabernakulum powinno być solidne, ma znajdować się w centralnym miej­scu, tak aby chrześcijanie mogli czcić Najświętszy Sakra­ment również w kulcie prywatnym. Przy wejściu do świątynidzięki widocznym znakom ma być od razu wiadomo, gdzie znajduje się Najświętszy Sakrament. W tym celu zalecane jest konopeum (welon, który zwykle przykrywa Najświętszy Sakrament) i na ołtarzu przed Najświętszym Sakramentem powinna stale płonąć wieczna lampa6. Te stałe elementy są wyrazem miłości i uwielbienia dla Jezusa Chrystusa, rzeczywiście obecnego w Najświętszym Sakramencie. Dopiero na drugim miejscu są one znakami świadczącymi o Jego obec­ności. Wszyscy wierni, kapłani i świeccy, powinni być „tak pieczołowici w kulcie i czci Bożej, aby słusznie można było o nich mówić, że są bardziej zazdrośni niż kochankowie (...), aby naśladowali samego Jezusa Chrystusa, który powiedział: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie (J 2, 17)”7.

1Św. Josemaria Escriva, Droga, 541.

2 Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, Kraków 1996, s. 22.

3Katechizm Kościoła Katolickiego, 1378, cyt. z: Paweł VI, enc. Mysterium fidei.

4 Św. Josemaria Escriva, Droga, 587.

5 Św. Kongregacja Obrzędów, instr. Eucharisticum mysterium, 25 V 1967, 51.

6 Tamże, 52-57.

7 Katechizm Rzymski, III, 2, 27.

 

Tekst pochodzi z książki :

Francisco F. Carvajal, Rozmowy z Bogiem, t. V, s.580-585

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czytany 535 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.