Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 12 listopad 2016 09:36

Potrzeba ufnej i wytrwałej modlitwy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

modlitwaZ Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (Łk 18,1-8)

Refleksja nad Słowem Bożym

Pan pouczał nas wiele razy o potrzebie modlitwy, mówił oradości, z jaką przyjmuje nasze prośby. Jezus sam modli się do Ojca, by dać nam przykład. Bóg wie dobrze, że każda chwila naszego życia jest owocem Jego dobroci, że niczego nie posiadamy i potrzebujemy wszystkiego. Właśnie dlatego, że kocha nas nieskończoną miłością, pragnie, byśmy uzna­wali naszą zależność od Niego. Dlatego świadomość własnej nicości jest dla nas wielkim dobrem, bo każe nam trwać przy Panu i stale uciekać się do Jego opieki.

By nas zachęcić do modlitwy błagalnej, Jezus chciał nam dać wszelkie możliwe gwarancje jej skuteczności. Ukazał jednocześnie warunki, którym powinna odpowiadać modli­twa prośby. Dawał uzasadnienia i stawiał przykłady, byśmy dobrze Go zrozumieli. Dzisiejsza Ewangelia (Łk 18, 1-8) przedstawia przypowieść o wdowie, która natarczywie i wytrwale zwracała się z prośbą o pomoc do niegodziwego sędziego, który nie chciał jej wysłuchać. W końcu jednak - z powodu nieustępliwości wdowy, jej prośbom stało się zadość. Pan Jezus porównuje reakcję sędziego z odpowiedzią Boga na nasze prośby: A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Skoro ten, który jest niesprawiedliwy i niegodziwy, postanawia w końcu oddać sprawiedliwość, jakże by tego nie uczynił Ten, który jest nie­skończenie dobry, sprawiedliwy i miłosierny? O ile sędzia od samego początku jest uparty i nieczuły wobec próśb wdowy, otyle Bóg odpowiada zawsze na nasze prośby z ojcowską życzliwością. Przypowieść ta ukazuje miłosierdzie Boże wobec nędzy człowieka.

Powody, dla których sędzia z przypowieści zgadza się na wysłuchanie wdowy, są bardzo powierzchowne. Wreszcie rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, poniewai naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, ieby nie nachodziła mnie bez końca inie zadręczała mnie. „Powodem” ze strony Boga jest nato­miast nieskończona miłość. Jezus tak kończy tę przypowieść: Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Św. Augustyn powie: „Dlatego ci, którzy wytrwale proszą Boga, mogą być pewni, gdyż On jest źródłem sprawiedli­wości i miłosierdzia”. Jeżeli wytrwałość wdowy porusza sędziego zdolnego do wszystkich przestępstw, o ileż bardziej powinniśmy upaść na kolana i błagać tego Ojca miło­sierdzia, którym jest Bóg?

Miłość dzieci Bożych powinna wyrażać się w wytrwa­łej i ufnej modlitwie do Boga. Jeżeli czasami niejako zwleka Onz wysłuchaniem, to dlatego, że chce, byśmy bardziej cenili Jego dary, a nie dlatego, że nam ich odmawia. To, na co długo czekamy, bywa słodsze... Proś, domagaj się, nalegaj. Prosząc i szukając, dorastasz należnie do otrzymania daru. Bóg zachowuje to, czego nie chce ci dac natychmiast, byś się nauczył gorąco pragnąć wielkich rzeczy. Dlatego należy się modlić i nie ustawać. Nie powinniśmy nigdy się zniechęcać w naszych prośbach do Boga. Boże mój, naucz mnie kochać! - Boże mój, naucz mnie modlić się! Obie te rzeczy ściśle łączą się ze sobą.

Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego (Jk 5, 16). A ma taką moc dla­tego, że prosimy w imię Jezusa. On kieruje naszą modlitwą i występuje jako Pośrednik wobec Boga Ojca. Duch Święty rozbudza w naszej duszy modlitwę, kiedy nawet nie wiemy, o co powinniśmy się modlić. Ten, który ma nam użyczyć łaski, sam modli się o nią z nami. Czy możemy żądać więk­szej gwarancji? Jedynie nasza niezdolność do przyjmowania darów ogranicza Bożą hojność. Jest to tak, jak byśmy szli do źródła po wodę z za małym lub dziurawym naczyniem.

Pan pełen jest litości i miłosierdzia (Jk 5, 11) wobec naszych braków i upadków. Pismo Święte często przedstawia Pana jako Boga miłosierdzia, używając w tym celu wzruszających określeń: ma miłosierne wnętrze, kocha serdeczną miłością, jak matka... Św. Tomasz, który często podkreśla, że wszechmoc Boża jaśnieje w sposób szczególny w miło­sierdziu, poucza, że w Bogu jest ono obfite i nieskończone.

Bóg w swoim miłosierdziu staje się szczególnie widzialny w Chrystusie. „Sam je wciela i uosabia. Poniekąd On sam jest miłosierdziem. On zna nas dobrze i współczuje nam w naszej chorobie, w trudnej sytuacji finansowej, którą może przeżywamy i w cierpieniach, które niesie ze sobą życie. Każdy z nas jest zawsze bardzo interesowny, ale dla Boga, naszego Pana, nie jest ważne to, że we Mszy Świętej przed­kładamy Mu wszystkie nasze potrzeby. Któż nie ma prawa o nie prosić? Panie, ta choroba... Panie, to zmartwienie... Panie, to upokorzenie, którego nie umiem znieść dla miło­ści Twojej... Chcemy dobra, szczęścia i radości dla osób w naszym domu. Serce nasze płacze nad losem tych, którzy cierpią głód, pragnienie chleba i sprawiedliwości; którzy doświadczają goryczy samotności; którzy pod koniec swych dni nie spotkają kochającego spojrzenia ani gestu pomocy.

Ale prawdziwie wielką nędzą, która nas boli, wielką potrzebą, której chcemy zaradzić, jest grzech, odejście odBoga i ryzyko, że dusze zatracą się na całą wieczność. Stan duszy tych, z którymi najczęściej się spotykamy, powinien stanowić naszą pierwszą troskę, być przedmiotem usilnej modlitwy wznoszonej codziennie do Pana.

Lud chrześcijański w ciągu wieków odczuwał potrzebę kierowania swoich próśb do Pana przez pośrednictwo Jego Matki, która jest jednocześnie naszą Matką, przez Maryję. W Kanie Galilejskiej okazała swoją moc wstawienniczą. Prosi Jezusa o cud w imieniu nowożeńców, na których wesele przybyło więcej przyjaciół i znajomych, niż się spodziewali. Pan odpowiedział, że jeszcze nie nadeszła [Jego] godzina (J 2,4), ale została przyspieszona na prośbę Matki. Dziełu Odkupienia od samego początku towa­rzyszy obecność Maryi. Przy tej okazji nie tylko obficie została zaspokojona potrzeba wina na uczcie weselnej, ale także, jak wyraźnie wskazuje Ewangelista, cud ten umocnił wiarę tych, którzy szli za Jezusem. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie (J 2, 11).

Najświętsza Maryja Panna, zawsze wrażliwa na trudności i potrzeby swoich dzieci, stanie się drogą, którą szybko podą­żają nasze prośby do Jej Syna. Kiedy drogi te są kręte, pro­stuje je. „Dlaczego prośby Maryi do Boga są tak skuteczne?" - pyta św. Alfons Maria Liguori. I odpowiada: „Modlitwyświętych są modlitwami Matki, stąd wypływa ich skutecz­ność i powaga, a ponieważ Jezus niezmiernie kocha swoją Matkę, nie może Ona Go prosić, nie będąc wysłuchaną (...). Ażeby dobrze poznać dobroć Maryi, przypomnijmy sobie to, co podaje Ewangelia (...). Zabrakło wina z powodu ubó­stwa nowożeńców. Nikt nie prosi Najświętszej Maryi Panny, by wstawiła się przed swoim Synem w imieniu zakłopota­nych małżonków. A przecież serce Maryi, które nie może nie współczuć nieszczęśliwym, skłania Ją, by sama wzięła na siebie zadanie pośredniczki i prosiła Syna o cud, chociaż nikt Jej o to nie prosił” (Św. Alfons Maria Liguori, Kazania 48).

Dzień dzisiejszy, sobota, którą chcemy w szczególny spo­sób poświęcić Najświętszej Maryi Pannie, jest dobrą okazją, aby zwracać się do Niej częściej i z większą miłością. Proś Matkę swoją, Maryję, św. Józefa i swego Anioła Stróża... aby powiedzieli Panu to, czego ty z powodu swojej tępoty wyrazić nie potrafisz...

Zapisz

Zapisz

Czytany 853 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.