Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 11 listopad 2016 08:39

Dzień Syna Człowieczego nadejdzie niespodziewanie – Bądźmy gotowi

Oceń ten artykuł
(1 głos)

czuwac-modlitwaZ Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba „deszcz ognia i siarki” i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Miejcie w pamięci żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona». Pytali Go: «Gdzie, Panie?» On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy». (Łk 17,26-37)

Refleksja nad Słowem Bożym

Ewangelia dzisiejsza mówi dzisiaj o drugim przyj­ściu Chrystusa na ziemie, które będzie nieoczekiwane. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, jaśnieje od jednego krańca widnokręgu al do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego (Łk 17, 24). W tej mowie Pana nakładają się na siebie różne płaszczyzny wydarzeń. We wszystkich podkre­śla się niespodziewane przyjście chwalebnego Chrystusa na końcu czasów.

Uczniowie, kierując się naturalną ciekawością, pytają, gdzie i kiedy nastąpią te wydarzenia, o których słyszeli. Pan odpowiada znanym im zapewne przysłowiem: Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy. Jezus chce podkreślić, że tak szybko, jak ptaki drapieżne lecą ku swojej zdobyczy, tak będzie z przyjściem Syna Bożego na końcu czasu i na końcu życia każdego człowieka. Sami bowiem dokładnie wiecie - pisze św. Paweł do pierwszych chrześci­jan z Tesaloniki - że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy (1 Tes 5, 2). Jest to kolejne wezwanie do czujno­ści, by nie odwracać się od tego ostatecznego dnia - dnia Pańskiego - w którym wreszcie zobaczymy Boga twarzą w twarz.

W niektórych środowiskach nie jest dziś łatwo mówić o śmierci. Samo wspomnienie o niej wydaje się nieprzy­jemną sprawą, nie należy do dobrego tonu. Jest to jednak wydarzenie, które rzuca światło na całe życie. Kościół wzywa nas do zastanowienia się nad nim właśnie po to, aby nas ta ostateczna chwila nie zaskoczyła. Pogański sposób myślenia i życia wielu ludzi - także tych, którzy na zewnątrz określają się jako chrześcijanie - sprawia, iż odwracają się od rzeczywistości śmierci i na ile mogą wymazują wszelkie oznaki wskazujące, że pośpiesznie zbliżamy się do końca. Przyjmują taką postawę, ponieważ nie znają prawdziwego sensu śmierci. Zamiast widzieć ją taką, jaka rzeczywiście jest, czyli jako klucz do pełnej szczęśliwości, widzi się ją jako koniec dobrobytu, który tak ciężko jest zostawić tu na ziemi. Z powodu braku wiary ci zagubieni ludzie nie wiedzą, że człowiek nadal będzie ist­niał, chociaż musi „zmienić dom”. Dla chrześcijanina śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki i dojściem do ostatecznego celu, do którego przygotowujemy się dzień po dniu. Poprzez rze­telne wykonywanie codziennych obowiązków mamy zdo­być niebo. Dlatego dla czujnego chrześcijanina chwila ta nie nadejdzie jak ziodziej w nocy, gdyż pogodnie wyczekuje on tego ostatecznego spotkania ze swoim Panem. Wie dobrze, że śmierć to przejście i przeniesienie się do wieczności po przebyciu tej doczesnej drogi.

Dlatego, jeżeli niepokoi cię myśl o śmierci - gdyż widzisz, jaką jesteś nicością! - dodaj sobie odwagi i rozważ: czym będzie to niebo, które na nas czeka, kiedy całe nieskończone piękno i wielkość, cała szczęśliwość i nie­skończona Miłość Boga wleją się w nędzne naczynie gli­niane, jakim jest ludzkie stworzenie, i napełnią je na wieki doskonałym szczęściem?

Śmierć może nauczyć nas życia. Świadomość śmierci skłania nas do zadowalania się tym, co niezbędne, do życia w oderwaniu od dóbr, którymi mamy się posługiwać, ale które za pewien czas - zwykle zbyt krótki - będziemy musieli porzucić. Na zawsze zabierzemy ze sobą tylko zasługi naszych dobrych czynów.

Śmierć uczy nas korzystać z każdego dnia: carpe diem - „łap dzień każdy”, ciesz się teraźniejszością - mówili starożytni; a my w rozumieniu chrześcijańskim możemy mu nadać nowy sens. Wykorzystujmy radośnie każdy dzień,ponieważ on już się nie powtórzy. Wykorzystujemy go tak, jak gdyby miał być ostatnim. Dzisiaj, podczas rachunku sumienia, wielką radość sprawi nam myśl o aktach strze­listych, aktach miłości do Pana, obcowaniu z Aniołem Stróżem, uprzejmości wobec innych, pamięć o drobnych usługach, przezwyciężenie się w wykonywaniu obowiązku i cierpliwość, na które się zdobyliśmy w ciągu dnia. Pan zamieni je w bezcenne perły na wieczność. Wraz ze śmiercią kończy się możliwość zdobywania zasług na życie wieczne. Nie pozwólmy sobie na zmarnowanie tych dni, już policzo­nych, które pozostały nam do końca drogi.

Niepewność chwili naszego ostatecznego spotkania z Bogiem pobudza nas do czujności, jak w wypadku tego, kto oczekuje na nadejście swego Pana. Dbajmy pilnie o rachunek sumienia, z prawdziwą skruchą z powodu słabości danego dnia, korzystajmy z częstej spowiedzi, by oczyścić duszę z grzechów powszednich i z uchybień miłości. Pamięć o śmierci pomoże nam z większym zaangażowaniem praco­wać nad własnym uświęceniem, żyjąc nie jak niemądrzy, ale jak mądrzy (Ef 5, 15). Wykorzystujmy każdą chwilę sposobną, jak radzi św. Paweł, nadrabiając tyle straconych dni i okazji. Rozważmy mądrą obserwację Seneki, który napisał: „Nie za mało mamy czasu, ale za wiele tracimy”. Wykorzystajmy to, co nam jeszcze pozostało.

Powinniśmy pragnąć żyć długo, aby oddać większą służbę Bogu, by stanąć przed Nim z pełniejszymi rękami, jak rów­nież dlatego, że kochamy życie, które jest darem od Boga. A kiedy nadejdzie dzień naszego spotkania z Panem, nawet te ostatnie chwile powinny nam służyć do oczyszczenia naszego życia i ofiarowania siebie w akcie miłości do Boga

Ojca. Św. Ignacy Loyola napisał na te godzinę: „Jak podczas całego życia, tak jeszcze bardziej w obliczu śmierci każdy (...) powinien starać się usilnie, aby Bóg i Pan nasz, Jezus Chrystus był w nim uwielbiony i aby spełniło się w nim Jego upodobanie. Niech daje zbudowanie innym przynajmniej przez przykład cierpliwości i męstwa oraz przez żywą wiarę, nadzieję i miłość tych dóbr wiekuistych, które nam Chry­stus Pan wysłużył i nabył niezrównanymi trudami swego życia doczesnego i śmierci” (Św. Ignacy Loyola, Konstytucje Towarzystwa Jezusowego, VI, 4, 1 [595]). Ostatnia chwila tu, na ziemi, powinna również przynieść chwałę Bogu. Czy ten, kto ciągle żyje Bogiem, nie będzie umierał w Bogu?

Jakąż radość przyniesie nam wówczas to, co staraliśmy się w życiu wykonać dla Pana: ofiarowana praca, osoby, które próbowaliśmy doprowadzić do sakramentu pokuty, tysiące drobnych przysług wobec tych, z którymi pracowa­liśmy przez tyle godzin, radość, którą przynosimy rodzinie, wszystkie wybaczone i zapomniane przewinienia innych.

Odejdziemy stąd, pozostawiwszy owoce, które będą trwały przez życie wieczne.

Czytany 588 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.