Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 27 luty 2016 09:00

Zamyślenia Wielkopostne - Przypowieść o synu marnotrawnym

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Słowo Boże na dziś

Sobota, 2 tydzień Wielkiego Postu

Łukasz 15,1-3.11-32

syn-marnotrawnyW owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada». Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników». Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego». Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę». Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”.

Refleksja nad Słowem Bożym

Współczesna cywilizacja sprawia, że zmuszeni jesteśmy do życia w ciągłym pośpiechu i hałasie, a coraz więcej ludzi wybiera życie w chaosie moralnym poprzez zachłyśnięcie się pokusami i urokami życia. Niejeden człowiek znajduje się w sytuacji, która go degraduje i hańbi, a jest nią grzech płynący z zarozumiałości i sprzeciwu wobec Boga, najlepszego i miłosiernego Ojca. Bo grzech oddala od Boga, Źródła naszej godności.

 “Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada” – powiada syn marnotrawny. Dokładnie na tym polega sama istota grzechu. Pan Bóg chce dać nam wszystko, chce dać nam samego siebie, gdyż posiadając Go mamy wszystko. My zaś często zachowujemy się, jak ów syn marnotrawny, i powiadamy: Nie, Panie Boże, Ty nam nie jesteś potrzebny; nam wystarczą Twoje dobra, Twoje stworzenia. Otóż taka postawa, początkowo szalenie atrakcyjna, zawsze kończy się przegraną i rozpaczą.

 Człowiek, który jest daleko od Boga, nie może przecież być szczęśliwym. Przez jakiś czas człowiek może sobie nawet tego nie uświadamiać, ale – wcześniej czy później – musi to uznać i zauważyć, że jeśli na jego horyzoncie nie widać Boga, to jego życie nie może mieć sensu ostatecznego.

 Pierwsze myśli o powrocie do Ojca były u syna marnotrawnego znaczone ciężkim egocentryzmem: nie obchodzi go to, że zranił Ojca, że może Ojciec z jego powodu cierpi – on rozumie tylko tyle, że jeżeli wróci do Ojca, to będzie mu lepiej. Zupełnie inaczej ojciec – on kocha swojego syna, mimo, że ma z jego powodu tyle zgryzoty; niecierpliwie wypatruje jego powrotu, i nie ukrywa wzruszenia i radości, kiedy syn wraca. Przyjmuje go nie jako marnotrawnego, tylko jako syna, co więcej, każe go tak wystroić, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to jest jego ukochany syn. Zapewne i w tamtym momencie spadł z tego syna marnotrawnego jego egocentryzm i pokochał ojca miłością prawdziwą, już nie egocentrycznie, ale jako swojego ojca. Jeszcze tylko ten starszy syn pozostał egocentrykiem, który nie umie się cieszyć z powrotu swojego marnotrawnego brata. Cały czas był on przy ojcu, ale bardziej ciałem niż sercem, i nie nauczył się od ojca jego miłości. Dlatego też ojciec podejmuje się trudnego zadania: przemiany drugiego syna przez miłość – mówi mu: “Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie, a trzeba się weselić i cieszyć, że brat twój wrócił”.

Niezliczone tysiące ludzi, którzy w swoim życiu odeszli daleko od Boga, ale potem do Niego wrócili i zostali przez Niego przyjęci – naprawdę, jak najukochańsze dzieci – są żywymi świadkami tego, jak głęboko prawdziwa jest ta przypowieść o marnotrawnym synu, który “był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się”.

 Dwudziestoośmioletni szlachcic, Karol de Facould, stojąc przy konfesjonale w kościele św. Augustyna, nie wiedział jeszcze jak wielka przemiana ma się dokonać w jego życiu. Cały Paryż znał Karola, jako człowieka czyniącego rozkoszy życia, amatora zwariowanych zabaw i odważnego odkrywcę. Kiedy Karol de Facould zbliżył się do kapłana, aby otrzymać duchowe wskazówki, ten kazał mu uklęknąć, odbyć spowiedź generalną z całego życia i przyjąć Komunię św. Rezultat był natychmiastowy: Karol poczuł, jak wielkie światło rozjaśnia lata ciemności i zwątpienia. Zrzuciwszy brzemię grzechu, opuścił świątynię jako nowy człowiek. Same pouczenia księdza nie byłyby w stanie zmienić tego człowieka, ani uspokoić jego serca; klucz tkwił właśnie w wyznaniu grzechów, odrzuceniu ich, w przyjęciu przebaczenia, i w zaproszeniu Jezusa do swojego serca. Od tej chwili, nieobliczalne życie agnostyka miało ulec całkowitej przemianie, jak później sam wyznaje: “Kiedy raz zobaczyłem, że istnieje Bóg, nie mogłem zrobić nic innego, jak tylko żyć dla Niego”. I dlatego Karol de Facould zdecydował się poświęcić całkowicie Bogu. Jego młodzieńcze wybryki ustąpiły miejsca wielkiej miłości do Jezusa w Eucharystii, oraz pragnieniu zbawienia dusz, aż do męczeństwa włącznie.

Siostro, Bracie, miłość Boża odmienia życie człowieka, tak jak miłość ojca z dzisiejszej przypowieści odmieniła życie najpierw syna marnotrawnego, a potem drugiego syna, który nie chciał wejść na ucztę. Ta sama miłość Boża zmieniła życie Karola de Facould, i ta sama miłość Ojca w Chrystusie jest w stanie zmienić życie każdego z nas. Zobacz, jak Bóg bardzo miłuje ciebie; zobacz, jak jest dobry, lecz czy ty uwierzyłeś tej miłości? Czy z wielkim zaufaniem idziesz do konfesjonału po miłosierdzie, po łaskę przemiany, po siłę do wytrwania? Trzeba nam wielkiego zawierzenia Bogu, jako miłosiernemu Ojcu i Jezusowi, naszemu Odkupicielowi. AMEN.

Czytany 2594 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.