Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 07 styczeń 2016 09:34

Słowo Boże na dziś - Wy, dzieci, jesteście z Boga

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

http://1.bp.blogspot.com/-otrjr6mFuHE/VG5nfZaN-QI/AAAAAAAABFI/rECMlrpiEjM/s1600/duchy.jpgCzytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Boga, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał. Umiłowani, nie każdemu duchowi dowierzajcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Żaden zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie. Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią od świata, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, kto zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu. Oto słowo Boże.

Refleksja nad Słowem Bożym

„Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga” – i św. Jan dodaje bardzo surowe słowa – „ Ten, który nie uznaje Jezusa Chrystusa, jest Antychrystem”.

W świetle przeżywanej niedawno tajemnicy Bożego Narodzenia, te słowa brzmią bardzo ostro, domagają się zajęcia zdecydowanego stanowiska: uznać Jezusa, jako Chrystusa, lub też nie.

Ażeby lepiej zrozumieć słowa św. Jana, nawołujące tak stanowczo do uznania Jezusa, jako Chrystusa, czyli Zbawiciela, wspomnijmy tajemnicę, którą obchodziliśmy wczoraj – Uroczystość Objawienia Pańskiego.

Gdzie Jezus objawił się?

Najpierw w tej Uroczystości wspominamy Mędrców, którzy ogarnięci pragnieniem poznania prawdy, poszli w daleką drogę, wskazaną przez gwiazdę. A więc przeżywali głód poznania, głód prawdy, niewystarczalność swojego umysłu. To właśnie tym ludziom, którzy przeżywali głód prawdy, objawił się Jezus Chrystus.

Tajemnica Chrztu Pańskiego nad Jordanem, ale tam nie był sam Jezus, tam zgromadziły się tłumy wokół św. Jana Chrzciciela, który wzywał do pokuty, który mówił, że „czas już jest bliski”; gromadzili się, żeby otrzymać pocieszenie i oczyszczenie w znaku obmywającej wody. Właśnie tam, wśród tych ludzi tak tragicznie przeżywających swoją słabość i grzech, objawił się Ten, o którym Jan powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”.

I wreszcie, wczorajsze święto, przypomina trzecią tajemnicę – objawienia się mocy Jezusa Chrystusa w Kanie Galilejskiej. Mógłby ktoś powiedzieć: Co to za problem, że brakło weselnikom wina? Mogli wesele szybciej zakończyć. A jednak, w tym zwykłym kłopocie ludzkim, tak bardzo naturalnym, rodzinnym, i może rzeczywiście niewielkim, tam też objawił się Jezus, jako Zbawiciel, jak Mesjasz.

Św. Jan chce nas przestrzec, przed przyjmowaniem życia w sposób bardzo płaski, i przed przyjmowaniem Boga i Narodzenia Jezusa, też w sposób bardzo uproszczony. Najbiedniejszy człowiek, to jest ten, któremu wystarczają światła, rozrywki, jakieś przyjemności; natomiast nie czuje własnej niewystarczalności. Jeden z wybitnych biblistów polskich, określił to, co najbardziej jest potrzebne człowiekowi: łaska niezadowolenia z siebie. Owszem, ta łaska niezadowolenia z siebie, czasem przychodzi bardzo drastycznie, właśnie w postaci przeżywania swojego grzechu i winy, w postaci cierpienia, choroby, samotności, czy po prostu słabości człowieka. Ale ta łaska niezadowolenia z siebie potrzebna jest każdemu, zdrowemu też, bo musi pamiętać, że i zdrowie się kiedyś skończy; i temu, który się dzisiaj dobrze ma, bo musi pamiętać, jaki jest kres jego życia. Bez łaski niezadowolenia z siebie, bez wiary w Jezusa, który jest Mesjaszem, Zbawicielem, który przychodzi i jest właśnie tam, gdzie objawia się słabość ludzka, człowiek pozostaje sam, że swoją słabością, przemijalnością i tymczasowością.

Dlatego, jesteśmy wdzięczni św. Janowi za ten fragment Listu, który objawia konieczność wiary w Jezusa-Mesjasza; jesteśmy wdzięczni w kontekście modlitwy w intencji misji św., jakie wczoraj zanosiliśmy do Boga, pamiętając o tych, którzy podejmują trud głoszenia Jezusa daleko od swoich rodzin, od swojej Ojczyzny, w innym klimacie, w otoczeniu innej kultury.

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – powiedział św. Paweł. Wszystko może każdy z nas, wszystko może każdy misjonarz, wszystko może każdy człowiek: chory, cierpiący, i ten wielki, pod jednym warunkiem, że uwierzy w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela. On naszą słabość weźmie na siebie, tak, jak wziął nasze cierpienia, naszą naturę ludzką – on ją weźmie i nasze siły zwielokrotni. AMEN.

Czytany 835 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.