Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 01 styczeń 2016 08:29

Słowo Boże na dziś - Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

madonna and childKochani Moi, kolejne Boże Narodzenie pokazało nam poprzez teksty biblijne wielką, nieogarnioną miłość Boga ku człowiekowi. Z tekstów tych, choćby dzisiejszych, wyziera ogromna Boża troska o człowieka. Ukazują nam, jak wyrozumiałym, wspaniałym pedagogiem i wychowawcą jest dla nas Pan Bóg.

W czasie bożonarodzeniowym słyszymy nie raz, dziś nam również to przypomniano: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1).
 
Bóg przemawia!
 
Czyni to wytrwale od wieków. Jest to wyraz Jego troski o człowieka; jest to dowód, że Bogu na nas zależy, że nigdy człowieka nie pozostawił samego, ani z niego nie zrezygnował. Kocha nas bowiem miłością „zazdrosną” – jak w wielu miejscach określa Pismo święte ten żar miłości, często wzgardzonej i odrzuconej, nawet podeptanej przez człowieka. Bóg jednak mówi… wytrwale, wielokrotnie, na różne sposoby. Mówił w dziejach starotestamentalnych, kiedy człowiek był chyba wrażliwszy na słowo niż obecnie. Kiedy bardziej wyczuwał jego wartość i czekał na nie. A nawet wówczas, gdy w buncie sprzeniewierzył się słowu Boga, wiedział jednak, że schodzi na manowce.
Najlepszym dowodem bolesnych, często dramatycznych zmagań o słowo, które Bóg przekazuje człowiekowi, są dzieje każdego z proroków. Wielu z nich usłyszało z Ezechielem: „Przekażesz im moje słowa; czy będą słuchać, czy też zaprzestaną, bo przecież są buntownikami” (Ez 2,7). Wielu wraz z Jeremiaszem przeżyło cudowną przygodę ze słowem Boga, który właśnie przez młodziutkiego proroka chciał mówić do ludu. Usłyszał od Pana: „Nie mów: jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię ochraniać” (Jr 1,7).
Cóż wtedy miał Bóg do powiedzenia? Mówił w zasadzie cały czas jedno – łatwo sobie to uświadomisz, gdy sięgniesz do wymowy Jego Imienia -JESTEM, KTÓRY JESTEM. Ten, Który Jest, przemawia do nas, uczy i wychowuje. A nauka Boża udzielana każdemu pokoleniu streszcza się zasadniczo do tego, aby przekonać świat, przekonać człowieka o Bożym istnieniu; o tym istnieniu, które nie zniewala, lecz czyni prawdziwie wolnym.
 
Kto ma udział w tej wolności?
 
Ten, kto zobaczył swoje kruche, ludzkie „ja” w odwiecznym Bożym „Jestem”. Ten, kto podporządkował swój czas, ograniczony określoną liczbą lat, Temu, który zawsze jest. Kto wreszcie nie zerwał więzów, które nas z Nim łączą.
Żeby nam te Boże i ludzkie zależności przypomnieć, przeczytano na początku liturgii słowa błogosławieństwo Aaronowe. Trzykrotne, a więc doskonałe wezwanie Imienia Bożego nad każdym, komu Imię to jest bliskie:
„Pan niech cię błogosławi i strzeże.
Pan niech rozpromieni swe oblicze nad tobą.
Pan niech cię obdarzy pokojem”.
Czy może być większe szczęście, gdy Bóg błogosławi człowiekowi, jego dniom, jego sprawom?
Gdy strzeże każdego jego kroku?
Odpowiedź jest prosta – może!
Ponieważ Bóg przemówił do nas przez Syna!
W swoim Synu Bóg dał nam pełnię wszystkiego.
Słuchasz dzisiaj ze wszystkimi, którzy wierzą, tego, co napisał do ludzi wszystkich czasów św. Paweł: „Gdy nadeszła pełnia czasu Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem (…) abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem”.
Przyszło więc na nowo w naszym wciąż niewolniczym czasie Boże Narodzenie – wyjątkowy czas odnawiania synowskich więzów z Bogiem. Przyszedł kolejny Nowy Rok. Narodzony Boży Syn wciąż przychodzi do swojej własności, do swoich. Jak echo powraca zdanie Janowe: „swoi Go nie przyjęli… wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli, dał moc” (por. J 1.11n.).
 
Myślę dziś, w dniu Nowego Roku, ze szczególnym smutkiem o wielu zatrzaśniętych przed Jezusem drzwiach ludzkich serc. Pamiętasz, co mówił światu przy objęciu stolicy Piotrowej nasz papież, tyle razy to słyszysz:
„Otwórzcie drzwi Chrystusowi… otwórzcie granice państw, systemów politycznych… nie lękajcie się Chrystusa”. Były te słowa wypowiedziane w Rzymie, X 1978 r.
Myśleli niektórzy, że słowa te adresowane były we wiadomym kierunku. Dziś, gdy tamte drzwi bez trudu się otwarły, okazało się, jak to wezwanie, to przesłanie papieskiego pontyfikatu jest nadal aktualne. Wielu naprawdę zlękło się Chrystusa, Jego wymagań, przykazań, Ewangelii, Kościoła, nawet Jego miłości. Wielu utonęło w powodzi haseł anty… Dało się zakatować propagandą mass mediów. Nawet teolog traci wiarę, co gorsza, rozum, wypisując jako nowoczesne, całkiem stare herezje i brednie.
Jak w tym wszystkim nie być niewolnikiem, lecz synem?
Jak ocalić przybrane synostwo otrzymane dzięki Chrystusowi pamiętając, że nie jesteśmy sami? Działamy i idziemy naprzeciw ciemnościom „In nomine Domini” – w Imię Pańskie.
Patronuje nam Maryja – Matka Słowa Wcielonego, która do końca uczyć nas będzie, jak zachowywać Boże sprawy w sercu, oby otwartym szeroko dla ludzi w Nowym 1993 Roku Pańskim. Amen.
 
 
Czytany 858 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.