Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 30 grudzień 2015 18:48

Rozważanie na ostatni dzień roku 2015 - Słowo stało się Ciałem

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

 

1722922 208489279342964 580197102 nWidzisz Panie Boże: najpierw chciałem powiedzieć zupełnie inne kazanie; kazanie takie wielkie, takie, które powala na kolana.

Chciałem, Panie Boże, powiedzieć takie wielkie kazanie, które by sprawiło u ludzi podziw, które kazało im, tak po prostu, przystanąć na drodze.

Chciałem powiedzieć wielkie kazanie, które kazałoby ludziom czynić rachunek sumienia; które kazałoby im bić się w piersi: za grzech, za słabość, za ciągle plączącą się u nóg niewierność.

Ale sobie, Boże, uświadomiłem, że to sensu nie ma; że nie ma sensu przykładać się do tego, co się zwie pychą, pychą żywota. Bo, i bez tego kazania, z pychą to się tak dosyć zbrataliśmy. I idzie nam to, owszem, całkiem nieźle.

Widzisz, Boże, chciałem powiedzieć inne kazanie. Tylko tak żeś to dziwnie uczynił, że właśnie dokładnie rok temu, też przyszło mi stać w tym miejscu. I się tak właściwie od tamtej pory niewiele zmieniło. Wręcz przeciwnie, bo można by powiedzieć, że wszystko jest takie same.

Zakończyliśmy roku temu, w noc sylwestrową, na własnych grobach. I wcale nas wtedy nie obeszło przesłanie Twojego ucznia, św. Jana. Tak wtedy, jak i dzisiaj, znowu wybraliśmy najpopularniejszego polityka, my, ponoć tak bardzo katoliccy.

A dzisiaj, owszem, doszły i nowe sprawy: ot chociażby takie, że gdzieś daleko stąd, na wschodzie, giną ludzie w straszliwych męczarniach, przy takim dziwnym, by nie rzec – szatańskim, milczeniu świata.

Co się jeszcze stało? Gdzieś tam w Polsce, w pewnym mieście, zmaga się z cierpieniem przyjaciel. I wszyscy dzisiaj drżymy, czy się coś nie stanie, coś zupełnie nieprzewidzianego. Ot, tyle się stało. Tylko, a może, aż tyle.

Chcę się więc, w ten ostatni dzień, tak po prostu, modlić do Ciebie. Owszem, pewnie modlić bardzo słabo, ale inaczej już nie potrafię. Chcę gadać do Ciebie, o tym, co ważne, i co mniej ważne; chcę Ci dziękować za Twoją wielkość, dobroć, za te wszystkie chwile, które były takie piękne i urocze, i za te wszystkie chwile, których się rzeczywiście trzeba wstydzić. Chcę Ci dziękować za te wszystkie chwile, które każą Cię wielbić, ale również i za te, które wprawiają w takie kłopotliwe milczenie. Chcę się modlić za tych, pewnie w imieniu tych, którzy dzisiaj znowu zaszaleją, i którzy utopią prawdziwą radość w strumieniach szampana, i w petardzie wystrzelonej, która w ciemnościach rozświetli niebo. Chcę się do Ciebie modlić.

„Na początku było Słowo”, „Dzieci, jest już ostatnia godzina”. Boże, Ty jesteś wszędzie tam, gdzie się zaczyna życie, gdzie z zieloności tryska maleńka roślina, gdzie promyk słońca powala ciemność. Ty jesteś tam, gdzie się serce spotyka z sercem, gdzie dłoń odnajduje dłoń. Ale jesteś też u kresu, tam, gdzie wszystko dochodzi do spełnienia. Jesteś w tym starszym człowieku, który ledwie powłóczy nogami; jesteś w tej kobiecie, która niedaleko stąd leży, złożona cierpieniem, wiedząc, że już nie wstanie. I jesteś też tam, gdzie serce tęskni za sercem, gdzie się dłoń z dłonią spotkać nie może. Jesteś wszędzie tam, w każdej chwili mojego życia, jako taki niemy, cichy Świadek, jako wielka Miłość, jako Ten, który zawsze rozumie, mimo, że inni nie zrozumieją.

A ja? No cóż – czy mogę w ogóle przed Tobą powiedzieć, że jestem, skoro jedynie Ty JESTEŚ? I, czy mogę mówić przed Tobą, żem taki oświecony, taki posłany, skoro Ty jesteś Światłem największym? Czy wolno mi głosić własną dobroć, skoro jedynie Ty jesteś Dobry?

U kresu, u końca kolejnego etapu drogi, w tej jedynej chwili, kiedy się coś kończy po to, by się coś zaczęło; w tej jedynej chwili, która jednak tak dramatycznie miażdży nas upływającym czasem, chcę jeszcze tak przed Tobą chwilę pomilczeć.

To wcale nie była smutna modlitwa. To była miłość – owszem słaba – ale jednak kochana. AMEN

 00

 

Czytany 606 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.