Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 02 grudzień 2016 14:31

Rozważania Adwentowe - Poczucie własnej wartości

Oceń ten artykuł
(1 głos)

przyjdzcie-do-mnieŚroda II tygdonia Adwentu

CZYTANIA MSZALNE

Jak świat światem ludzie wciąż ze sobą walczą. Wojny mię­dzy państwami, narodami, plemionami. Kłótnie w małżeństwie, rodzinie i sąsiedztwie. Bójki na ulicach, stadionach, w szkołach. Zdobywanie nowych terenów i obrona własnej przestrzeni ży­ciowej. Posiadanie władzy nad innymi i zabieganie o własną su­werenność. Wymuszanie swojej racji, jak i opór przed złama­niem osobistego światopoglądu. Wciąż trwa walka. Człowiek nieustannie walczy. Jednak historia ludzkości, konkretnych mo­carstw, a przede wszystkim konkretnych ludzi pokazuje, że żad­ne zwycięstwo nie jest ostateczne. Żaden podbój nie trwa wiecz­nie. Przyjdzie chwila, kiedy zwycięzca zostanie pokonany. Na­dejdzie czas, kiedy uzurpator będzie obalony. Pojawi się osoba, która siłą odbierze laur zwycięstwa.

Jeśli więc to wszystko wiemy, to dlaczego mimo to wal­czymy? Dlaczego chwytamy w dłoń broń, wyciągamy oręż wła­dzy, pieniądza, ostrego słowa? Dlaczego ze sobą walczymy? Co chcemy udowodnić? Albo czego nam brakuje, że tak wciąż wo­jujemy? Jedną z fundamentalnych przyczyn natury wojownika, która drzemie w każdym człowieku, jest pragnienie dowarto­ściowania, pokazania swej pozycji we wspólnocie. Powodem wielu sporów, kłótni, bójek, a nade wszystko wojen jest chęć podniesienia własnego poczucia wartości. Skoro zwyciężam, to jestem silniejszy. Skoro wymusiłem swoje zdanie, to mam więk­szą władzę. Skoro się mnie boją, jestem potężniejszy. Ludzka pycha domaga się wciąż pokarmu zwycięstwa, władzy i podbo­ju. Egoizm, który drzemie w każdym człowieku, pobudza do wciąż nowych podbojów.

Jakże wyjątkowo brzmią więc dzisiejsze słowa Pana Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jeste­ście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30). Na czas adwentowego wyciszenia Chrystus proponuje nam, abyśmy przyjrzeli się własnym potrzebom, oczekiwaniom, pragnieniom. Zbawiciel prosi, abyśmy dojrzeli prawdziwe oblicze własnego życia. Zaprasza nas na drogę pokory serca, łagodności oraz miłości, która okazuje szacunek drugiemu człowiekowi.

Adwentowe wezwanie do prostowania dróg naszych mię­dzyludzkich relacji musi zakładać na samym początku dostrze­żenie oraz uznanie prawdy o sobie samym. Trzeba przyjrzeć się własnemu życiu, postępowaniu, pragnieniom, intencjom, wypo­wiadanym słowom oraz zamierzeniom, aby następnie odnaleźć się we wspólnocie z innymi. Chrystus prosi, abyśmy naśladowali Jego postawę pokory serca, łagodności oraz wyrozumiałości. Boży Syn nie zabiegał o uznanie. Nie walczył o własne prawa. Nigdy nie szukał rozgłosu. Zbawiciel doskonale wiedział, kim jest. Zdawał sobie sprawę ze swej boskiej godności. Nie potrze­bował docenienia, uznania, poklasku. Nie potrzebował wymu­szać na innych przyjęcia Ewangelii siłą. Łagodnością i pokorą serca osiągnął więcej.

Czy nas stać na taką postawę? Czy ja znam prawdę o sobie samym? Czy jest we mnie zdrowe poczucie własnej wartości? Zobacz, ile dobra czynisz. Przyjrzyj się miłości i służbie, którymi obdarowujesz drugiego człowieka. Zapytaj się, czy będziesz szczęśliwszy wymuszając na innych swe zdanie. Zastanów się, czy osiągniesz satysfakcję depcząc godność i wolność drugiego człowieka. Nie potrzebujesz tego. Te wszystkie mniejsze i większe wojny nie podniosą twojej wartości. Te kłótnie i wyzwiska nie uprawomocnią błędnego punktu widzenia.

Jakiekolwiek zwycięstwo nie podniesie naszej wartości. Najwyżej chwilowo zaspokoi pragnienie wielkości, które będzie żądać nowych podbojów. Pan Jezus wiedział to wszystko. Boży

Syn doskonale zna naturę każdego z nas, wszak sam stał się człowiekiem i był do nas podobny we wszystkim oprócz grze­chu. Dlatego kieruje dziś do nas swą propozycję. Można żyć ina­czej. Można nieść pokój i zgodę, a nie wojnę i kłótnię. Można przejść przez życie dobrze czyniąc, a nie niszcząc i depcząc god­ność drugiego człowieka. Nie trzeba dowartościowywać się zwycięstwami nad innymi ludźmi, wystarczy zwyciężać słabości cha­rakteru i pokusy, które w nas drzemią. Prawdziwe szczęście od­najdziemy w pokornym naśladowaniu Chrystusa, a nie w cią­głym udowadnianiu swej wartości.

Wszak najważniejszym jest, jak nas widzi Bóg. Najważniej­szym, jaka jest nasza wartość w Jego oczach. To Zbawiciel oceni ostatecznie nasze życie. To Mesjasz odpłaci za wszystkie uczyn­ki dokonane w ciele, złe oraz dobre. Staniemy przed sprawiedli­wym majestatem Stwórcy i wtedy okaże się, ile tak naprawdę znaczyło nasze życie, słowa, wysiłki, zwycięstwa i porażki. Uczmy się zatem postawy Chrystusa. Bądźmy ludźmi znającymi swoją wartość. Nie usiłujmy udowadniać innym, ile znaczymy. To nieistotne, jak ocenia nas drugi człowiek. Najważniejsze jest, jak oceni nasze życie Chrystus Pan.

Amen.

Czytany 692 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.