Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 29 listopad 2016 16:23

Rozważania Adwentowe - Miejsce w sercu

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

dobry-pasterzWtorek II tygodnia Adwentu

LITURGIA SŁOWA

Doskonale znamy Jezusową przypowieść o zagubionej owcy. Ze wzruszeniem wyobrażamy sobie Dobrego Pasterza, który po­dejmuje niebezpieczną wędrówkę w poszukiwaniu tej jednej, odłączonej. Podziwiamy dobroć serca i ofiarność Pasterza, który nie kalkuluje, czy więcej warte są owe pozostałe posłuszne owieczki, lecz z bijącym, zatroskanym sercem szuka tej jednej odłączonej. Nie mamy wątpliwości, że Zbawiciel, opowiadając tę przypowieść, mówi o sobie samym.

Jednak dzisiaj, kiedy oczyma duszy wybiegamy ku Bożemu Narodzeniu, a w uszach słyszymy słowa proroka Izajasza „Przy­gotujcie na pustyni drogę dla Pana, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu" (Iz 40,3), spójrzmy na tę historię z in­nej strony. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego owa owca odłączyła się od stada? Z jakiego powodu odeszła od wspólnoty, do której należała? Wszak Dobry Pasterz prowadzi swe stado na zielone pastwiska, do orzeźwiających potoków, zapewnia bezpieczeń­stwo, troszczy się i opiekuje. Przecież wszystko, co potrzebne do życia i rozwoju, dane jest właśnie w gromadzie tych owiec, które słuchają swego Opiekuna, gdyż wiedzą, że nigdzie nie będzie im lepiej. Dlaczego więc ta owca odeszła?

Dlaczego my odchodzimy od Boga? Dlaczego grzeszymy? Z jakiego powodu wykopujemy rów nieufności, a wręcz między­ludzkiej wrogości? Dlaczego człowiek potrafi dopuścić się zdrady miłości? Z jakiej przyczyny odwracamy się od Pana? Przecież Bóg daje nam wszystko, co potrzebne do życia. Jego miłość nie zna granic i niejednokrotnie się o tym przekonaliśmy. Mądrość Ewangelii była drogowskazem w życiu. Przykazania Boże poma­gały dokonywać roztropnych wyborów. Miłość małżeńska dała tak wiele szczęścia i satysfakcji. Pomoc przyjaciół była nieocenio­nym wsparciem w chwilach kłopotów. Troska rodziców prowa­dziła przez burzliwe dzieciństwo i zbudowała fundament, na któ­rym wznosimy budowlę swego życia. Dlaczego więc to wszystko porzucamy idąc za pokusą? Dlaczego depczemy miłość, niszczy­my przyjaźń? Skąd bierze się śmiałość, aby obrażać swych rodzi­ców? Z jakiego powodu stajemy się owymi zagubionymi owcami, które samodzielnie chcą szukać szczęścia, chociaż wiedzą dosko­nale, że nie znajdą niczego lepszego, niż to, co jest tu i teraz?

Grzeszymy, bo nasze serce chce wciąż czegoś nowego. Zdradzamy, gdyż nie doceniamy miłości do końca. Obrażamy ro­dziców, ponieważ brak nam wyobraźni, która pomogłaby uzmy­słowić sobie, ile im zawdzięczamy. Stajemy się zagubionymi owcami, gdyż jest w nas ciekawość świata. Odchodzimy od Bo­ga, gdyż za mało Go kochamy. Serce człowieka zawiera w sobie pustkę, przestrzeń, którą wciąż na nowo trzeba zapełniać. Do na­szej natury należy pragnienie doskonałości, prawdziwej miłości, akceptacji i szczęścia. Tę pustkę można próbować zaspokoić na różne sposoby. Te głody można sycić rozmaitymi pokarmami. Jednak tylko sam Bóg zaspokoi te pragnienia. Dopiero prawdziwa więź z Chrystusem ukoi pragnienie szczęścia, miłości i spełnienia.

Krzywdzimy innych ludzi, ponieważ nie zdajemy sobie spra­wy, ile im zawdzięczamy. Pozwalamy sobie na nieprawość względem bliźniego, gdyż nie pojmujemy, jak wiele zła w ten spo­sób czynimy. Opacznie rozumiemy swą wolność, godność i prawo do samostanowienia. Często uważamy, że bliscy chcą nas ograni­czyć, a oni się o nas troszczą. Szukamy przyjemności w zdradzie, nie zauważając daru z życia, które w nasze dłonie złożył małżo­nek. Zapominamy o rodzicach, gdyż egoizm nakazuje myśleć tyl­ko o sobie samym. Wszystko to czynimy, gdyż szukamy spełnie­nia, szczęścia i wolności. Jednak pełne szczęście jest we wspólno­cie zgody, wierności i szacunku. Prawdziwa wolność to umiejęt­ność opanowania pokus. Pokój serca zapewni nam tylko świado­mość, że nikogo nie krzywdzimy i nie zdradzamy.

Kiedy zatem prorok Izajasz nawołuje nas, byśmy prostowali drogi dla przychodzącego Boga, pomyślmy o naszej życiowej postawie. Zobaczmy, czy nie szukamy szczęścia gdzieś daleko, kiedy jest ono obok nas. Nie depczmy miłości, która nas uboga­ca, lecz ją pielęgnujmy i rozwijajmy. Nie szukajmy innych filo­zofii życia, nowych moralności i recept na szczęśliwe życie, kie­dy znamy Dobrą Nowinę. Nie odłączajmy się od wspólnoty Ko­ścioła, aby poznawać to, co egzotyczne i nieznane, gdyż tu bije jedyne źródło zbawienia. Wyciągnijmy wnioski z naszego postę­powania, opamiętajmy się, póki nie jest za późno.

Oczywiście, nie unikniemy grzechów. Będziemy błądzić i upadać. Jednak kiedy człowiek wie, jak wiele tarci przez grzech i zdradę, coraz częściej będzie zdolny do tego, aby się opanować i odeprzeć pokusę. Im więcej miejsca w naszym sercu będzie zaj­mowała miłość Boga, więź pogłębionej modlitwy oraz mądrość Ewangelii, tym mniej będzie przestrzeni na grzech i poszukiwanie życia bez Chrystusa. Im więcej będziemy doceniać miłość małżeńską, troskę rodziców, przyjaciół, tym więcej będzie w nas wierności oraz czynów miłości pochodzących z serca pełnego wdzięczności. Tak postępując, przygotujemy drogę dla Pana. Od­powiemy na adwentowe wezwanie. Pozwolimy, aby na nowo na­rodził się w nas Bóg, na nowo zakwitła miłość i braterska więź przyjaźni. Nasze serce napełni się pokarmem miłości i niczego więcej pragnąć nie będzie. Nastąpi prawdziwe Boże narodzenie.

Amen.

Czytany 679 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.