Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 03 marzec 2016 18:33

Rekolekcje wielkopostne – 12. „Kto pieczy o domownikach nie ma...” (Nauka dla ojców)

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

rekolekcje„Kto pieczy o domownikach nie ma, ten wiary się zaparł i gorszy jest od poganina" - słowa Pisma Świętego.

Czcigodni Bracia! Czytamy w mitologii greckiej, że Anteusz miał ogromną siłę. Wszystkich przeciwników swoich potrafił zwyciężyć i nikt nie mógł stawić mu skutecznego oporu. Herakles jednak umiejętnie podpatrzył, gdzie leży źródło siły Anteusza. Oto kiedy Anteusz powa­lony przez przeciwników dotknął matki ziemi, powracały mu siły i przeciwnik szybko przegrywał walkę. Herakles trzymał więc Anteusza ponad ziemią i pokonał go. Ktoś także podpatrzył, że tajemnicą, która nas podtrzymywała była rodzina katolicka, a w niej wiara. Dlatego siły szatańskie uderzają w ten fundament naszego istnienia, w rodzinę. Ustawy ułatwiają rozwody. Wobec tego, jak będzie wyglądał świat za 30, 50 lat? Z pewnością będzie wiele udogodnień, ale jakie będzie życie duchowe? Od nas to zależy, jaką będzie nasza katolicka rodzina, od na­szego właściwego podejścia do ważnego problemu wiary. Dzisiaj roz­strzygają się losy ludzkości, choć wydaje się, że przechodzimy wobec tego obojętnie. Losy świata rozstrzygają się w małym pokoju, w lichym domu, w rodzinie. Patrzmy w przyszłość z szeroko otwartymi oczyma i naprawdę serio. Czy mamy taką dziecinną wiarę, jaką mieliśmy dawniej?

Oskar Wilde, sławny pisarz, napisał krótką nowelkę, której treść jest następująca. Nad brzegiem morza mieszkał młodzieniec ze swą matką staruszką. Żyli z połowu ryb. Młody rybak coraz częściej myślał o mał­żeństwie - chciał ustabilizować swoje życie. Pewnego dnia wypłynął w morze, by zapuścić sieci. Z morza wychyliła się nagle cudownej urody nimfa. Rybak stanął urzeczony. Zaczął wzdychać: „O jak bym chciał mieć ją za żonę, byłbym na pewno szczęśliwy". Nimfa widocznie czytaław myślach, bo rzekła: „Mogę zostać twoją żoną pod warunkiem, że sprzedasz swoją duszę". Młodzieniec szybko podpłynął do brzegu, wy­skoczył z łodzi i pobiegł do miasteczka. W drodze zatrzymał się i pomy­ślał: „Gdzie ja sprzedam swoją duszę? Ha, wiem, przecież księża zaj­mują się zawodowo duszami”. Wstąpił do kościoła. W zakrystii ksiądz ubierał się do mszy świętej. „Księże - zawołał - mam duszę do sprzeda­nia”. Ale młody ksiądz do niego powiedział: „Człowieku, co ty mówisz, dusza twoja jest nieśmiertelna i nie ma takiej ceny na świecie, za którą można by ją sprzedać. Jest tyle warta, co Krew Chrystusa na krzyżu". Zrozumiał rybak, że handlu tutaj nie dokona. Pobiegł na rynek. Przecież na rynku ludzie wszystko sprzedają i kupują. Stanął na środku rynku i zawołał: „Ludzie, ludzie, mam duszę do sprzedania". Otoczył go tłum gapiów i przechodniów. „Wariat - krzyknął jeden - czy ty w ogóle masz duszę?”. „Głupiec - krzyknął drugi - nie dostaniesz za nią nawet złama­nego szeląga". Młodzieniec uciekł na brzeg morza, usiadł na kamieniu i zamyślił się: „Gdzie jest prawda? Ksiądz mi powiedział, że dusza jest nieśmiertelna i nie ma takiej ceny, za którą można by ją sprzedać, na rynku znowu ludzie mówili co innego, że nie ma duszy, a jeśli jest, to nie przedstawia żadnej wartości. I nie wiem, co dalej począć".

Tak, dzisiaj już nie ma dziecięcej wiary, zawaliło się mieszkanie naszej duszy, a że ona nie może być pusta, wstąpiła więc w nią niewiara. I po to są rekolekcje, byśmy się zastanowili, jaka jest nasza wiara. Czy w miarę jak mi przybywa lat, wzrasta we mnie wiara, stając się rozumną, podbudowaną intelektualnie. Nakazują nam czytać otwartą księgę świata, a wmawiają, że ta księga nie ma autora. Nasz poeta Leopold Staff tak pięknie pisze:

„Nie widzą Ciebie moje oczy.
Nie słyszą Ciebie moje uszy,
A tyś jest światłem mojej mroczy,
A tyś jest śpiewem mojej duszy".

A wieszcz narodowy Krasiński pisze: „My podnosim oczy w górę, a gdy widzim tę naturę, w niej i za nią czujesz Boga".

Utarło się takie przekonanie, że tylko ludzie prości wierzą. Cytaty przedtem powiedziane temu przeczą. Dziś już nie ma ludzi mało oświe­conych, dziś w każdym środowisku nie brak ludzi mądrych i wykształ­conych. Ludzie prawdziwie uczeni wierzą bardzo głęboko, natomiast tym, którzy mało wiedzą, a uważają się za mądrych, przewraca się nie­raz w głowie i odstępują od wiary. Można by tu przytoczyć przykłady wielu ludzi bardzo światłych, o znanych nazwiskach, którzy swoją wia­rą dają światu przykład - ich wiara jest budująca.

I posłuchajmy przez chwilę do czego prowadzi niewiara. Ile jest dziś samobójstw? To jest owoc braku wiary. Ludzie odbierają sobie ży­cie z przeróżnych powodów, z przesytu życiowego, bogactwa i z nędzy, ludzie zdrowi i chorzy fizycznie, a także psychicznie, zrażeni do życia z powodu stresów itd. Gdyby mieli wielką wiarę, nigdy by się nie targnęli na swoje życie. Życie ludzkie jest najwyższą wartością i do życia ludz­kiego ma prawo tylko Bóg i tylko On może z nami uczynić, co chce. Po­wszechnie wiadomo, że w tych rozmiarach, w jakich pustoszeją kościo­ły, zapełniają się więzienia i domy poprawcze, rosną kolejki pacjentów do lekarzy chorób psychicznych. Źródłem wielu współczesnych chorób psychicznych, mniej lub więcej znanych, jest brak wiary, brak sensu ży­cia, brak określonej idei... Jest to współczesny grzech wobec Boga, grzech, który stał się karą dla świata. A my tak mało mówimy o karze Bożej. Nie zdajemy sobie sprawy, że w wielu wypadkach dotyka nas kara Boża, bo na nią zasługujemy. A my mamy zasługiwać na Boże bło­gosławieństwo, Boże Miłosierdzie, a nie na karę Bożą. Mamy nazwać rzeczy po imieniu, złem nazwać zło, grzech grzechem, a dobro dobrem. Tak nas uderzyło nieszczęście trzęsienia ziemi i tej fali, która zabiła 300 tysięcy ludzi, ale to nie stało się bez przyczyny. Wszyscy jesteśmy winni. To prawda, że były to miejsca nie tylko wypoczynkowe, ale i miejsca rozpusty wielu ludzi. Bóg w taki sposób daje nam znaki, że jest i że za dobre wynagradza, a za złe karze, bo jest sprawiedliwy. A wielu pytało, czy Bóg o tym wiedział i dlaczego pozwolił. Wiedział i pozwolił, bo wi­nien jest człowiek tego świata, który zapomina o Bogu i jego nakazach. „Sprawiedliwy z wiary żyje", a którzy są z wiarą, są błogosławieni.

Ciągle wraca pytanie o moją wiarę. Jaka ona jest? Czy jest głęboka i prawdziwa, czy może wierzę „na niby", z tradycji, a nie z przekonania. Mówią, że człowiek pochodzi od małpy, a niektórzy nawet, że w życiu człowiek bardzo małpę przypomina, a jego zachowanie całkowicie pasuje do prawnuków szympansów czy goryli. A może twoja wiara to garnitur niedzielny, świeżo uprasowana koszula, oczyszczone buty i ubranie. Tak się przypomina obraz Michała Archanioła, który strąca szatana do piekła. I stoi człowiek i świeci świeczkę Michałowi Archaniołowi, bo jest silny, a drugą świeczkę świeci szatanowi, bo on też może zaszkodzić, więc świeci ją na wszelki wypadek. Brak konsekwencji wiary.

Drodzy Bracia! Wiara czyni nas prawdziwymi ludźmi. Gdyby wszyscy ludzie żyli wiarą, to by był raj na ziemi - napisało dziecko w zadaniu z religii. I to jest prawda. Wiara uszlachetnia człowieka. Ale tę wiarę stara się ośmie­szać dzisiejszy świat. Czyni się to w rozmaity sposób. Podważa się za­sady wiary, gdy są dla kogoś niewygodne. Atakuje się nawet poszcze­gólne prawdy wiary, a swoją wiarę traktuje się wybiórczo - co mi od­powiada, to przyjmuję, nie odpowiada mi przykazanie „nie zabijaj", to go nie uznaję, nie odpowiada mi przykazanie „nie kradnij", to go nie zachowuję. Mało tego, atakuje się instytucję kościelną, mówiąc: „Chry­stus tak, Kościół nie", a zapomina się, że Kościół ustanowił Chrystus i powiedział: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi". Ten Kościół przez 20 wieków podaje niezmienną naukę Chrystusa, prowadzi pokolenia do zbawienia, jest wprawdzie instytucją, ale insty­tucją bosko-ludzką i od posłuszeństwa Kościołowi zależy zbawienie poszczególnego człowieka. Kościół nieprzerwanie prowadzi wieloraką działalność, ludzkość jako całość ma ogromny dług wdzięczności za pracę Kościoła i jego sług. Tego nie da się wymazać z historii.

Wiarę mamy z przekazu, ale wiara jest wielką łaską Bożą. Nigdy nie zapomnę, jak w dniu przyjęcia sutanny na II roku seminarium duchownego w Tarnowie spacerowałem z kolegą i jego znajomym, świeckim profesorem uniwersytetu po ogrodzie seminaryjnym. W pewnym momencie tenże profesor mówi do nas: „Moi kochani, ja wam zazdroszczę". Pytamy się obaj: „czego?" Odpowiada: „Zazdroszczę wam wiary... wy ją macie, a ja nie mam". Ten człowiek miał wszystko: sławę, pieniądze, pozycję społeczną, a nie miał wiary, choć jak potem wyznał, chciał ją mieć. Ale wy­chowany przez niereligijnych rodziców nie wyniósł jej z domu rodzinnego i wtedy dopiero zrozumiałem, że wiara jest wielką łaską Bożą, którą łatwo utracić, a trudno odzyskać. Ten profesor, jak się później dowiedziałem, uzyskał wiarę, umarł pojednany z Bogiem i Kościołem.

Jak będziesz miał wiarę, nie będzie dla ciebie wielką trudnością klęknąć do pacierza, wziąć do ręki różaniec, odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego, poczytać Pismo Święte, prasę religijną, popatrzeć na program religijny w telewizji czy posłuchać go w radio, podyskutować na tematy religijne, przyznać się w każdym towarzystwie do swej wiary. Jak będziesz miał wiarę, zawsze znajdziesz czas na dobre uczestnictwo we Mszy św. niedzielnej i świątecznej, a czasem nawet w dzień powsze­dni, weźmiesz udział w nabożeństwach nadobowiązkowych, pielgrzymkach, procesjach itp. Jak będziesz miał wiarę, to zawsze uszanu­jesz swoją żonę, każdą kobietę, widząc w niej swoją siostrę, której nigdy, nawet w myślach, a co dopiero wczynach, nie chciałbyś poniżyć. Wtedy największymi wartościami dla twej rodziny będą miłość, wierność i uczciwość małżeńska ślubowana przed ołtarzem. Wszystkie swoje siły poświęcisz dla dobra rodziny, mając na uwadze te słowa: „Kto o do­mownikach nie ma pieczy, ten wiary się zaparł i gorszy jest od poganina”.   Jeśli będziesz miał wiarę, to przyjmiesz każde dziecko, które po­cznie się w twoim małżeństwie, otoczysz rodzinę opieką ojcowską i mę­żowskim sercem. Nigdy nie nadużyjesz alkoholu, bo to poniża godność człowieka i kładzie się wielkim cieniem na szczęściu rodzinnym, a także na życiu społecznym i narodowym. Jeżeli będziesz miał wiarę, to ze wszystkimi, z rodziną dalszą i bliższą, z sąsiadami, będziesz żył zgodnie z Chrystusowym przykazaniem miłości. Bowiem bliski sąsiad, jest jak daleki krewny, zawsze w różnych potrzebach, a szczególnie w nieszczę­ściach, przyjdzie z konkretną pomocą. Jeśli będziesz miał wiarę, bę­dziesz zaangażowany w sprawy społeczne i zawodowe, będzie ci zale­żało na tym, by w Polsce rządzili mądrzy ludzie, wybrani przez głoso­wania, w których masz uczestniczyć, a nie narzekać później na wszyst­kich wokoło, tylko nie na siebie. Jeżeli będziesz miał wiarę, to wszystkie przykazania Boże i kościelne będziesz starał się dobrze zachowywać, bo zachowanie tych przykazań, jak mówi Pismo Święte, wcale nie jest cięż­kie. Trzeba tylko chcieć. A nam się nie chce chcieć. I tu jest problem.

Kochani Bracia! Spodziewaliście się może innej nauki stanowej. Sądziliście, że będę grzmiał o pijaństwie, nieczystości, grubiaństwie i agre­sji świata męskiego, przekleństwach i wszelkiego rodzaju grzechach. Tymczasem ksiądz powiedział wam o wierze. Jak dobrze sobie pomyślicie o swojej wierze, to dojdziecie do wniosku, że wszelkie, nawet największe wady ludzkie mają swe źródło w słabej wierze lub jej braku. Zastanów się nad sobą, nie bądź obojętny. Na was bracia Chry­stus polega, na wasze dłonie składa utrzymanie wiary i Kościoła w Polsce. Bądźcie więc filarami wiary świętej. Amen.

Ks. Józef

Czytany 432 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Maria Korzonek czwartek, 03 marzec 2016 20:53 napisane przez Maria Korzonek

    Potrzeba mężczyzn, mężów i ojców odważnych, pobożnych, prawych, sprawiedliwych, odpowiedzialnych, którzy w każdej sytuacji, nawet niezrozumiałej dla nich, sytuacji trudnej potrafią tak jak św. Józef powiedzieć Bogu fiat.

    Tak. Potrzeba mężczyzn, zwłaszcza ojców, którzy swoją postawą będą dzieciom przybliżać obraz Boga Ojca

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.