Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 03 marzec 2016 08:39

Rekolekcje wielkopostne – 11. „Bo miłość jest z Boga"

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

miloscBo miłość z Boga jest i każdy, kto miłuje brata swego jest z Boga i miłuje Boga" (1 J 4,7).

Przypomnijmy sobie z Ewangelii scenę kuszenia Pana Jezusa przez szatana. Oto szatan trzykrotnie próbował przedstawić Zbawicielowi naszemu ułudy świata i spotkał się z należną odprawą. Na próżno starał się odwieść Pana Jezusa od zamiaru głoszenia Dobrej Nowiny ludziom. I dziś zdaje sobie on sprawę, że wiara prowadzi do miłości, stąd chce wszelkimi możliwymi środkami przeszkodzić działaniu łaski Bożej w duszy człowieka. Żyjemy w czasach największej herezji, a imię jej nienawiść. Karykaturzysta społeczny, przedstawiając obraz dzisiejszej ludzkości, narysował dwoje duszących się ludzi. Tak, bo ludzie dzisiaj duszą się nawzajem. Trzeba drugiego dzisiaj znienawidzić, bo jemu się lepiej powodzi, bo jego dzieci dobrze się uczą, bo w jego rodzinie panuje zgoda.

Miłość jest większa od ofiar i całopalenia, bo „miłość zakrywa mnóstwo grzechów". O św. Marii Magdalenie powiedział Pan Jezus: „odpuszczają się jej liczne grzechy bo wielce umiłowała”. Dzięki heroicznym wysiłkom rodziców, dzieci zdobywają stanowisko, powodzenie w życiu, majątek, a w zamian za to, rodzice muszą iść do domu starców, jeden syn lekarzem, drugi architektem, córka profesorką na uniwersytecie, a matka staruszka poniewiera się po cudzych domach. Matka wychowuje wiele dzieci, a żadne z nich nie chce się nią zaopiekować w podeszłym wieku. A syn czy synowa woła na nią: „idź ty stara wiedźmo, już raz byś umarła, dokąd jeszcze będziesz nas dręczyć". Staruszka zgłasza się do szpitala i prosi dyżurną pielęgniarkę o to, by ją przyjęła. Ta jej odpowiada - przecież nie jest pani chora. Tak, ale ja niemam gdzie wracać. Co miała zrobić, przyjęła ją. O, jak tu dobrze, tam stale warczeli na mnie i płacze - jak tu dobrze...

Ile takich wypadków mniej czy bardziej drastycznych? I czy może być na świecie dobrze? Pewna młoda dziewczyna prosi społeczeństwo o pomoc- dlaczego prosi? Ma przecież komfortowy dom, dwa futra, sa­mochód, zabawy i rozrywki, brak jej jedynie prawdziwej miłości ro­dzinnej , brak jej ciepła rodzinnego, a tego niczym nie można zastąpić. A dzieci wyrzucone z domu, niechętnie przyjmowane, czy kiedyś nie porzucą swojego ojca czy matki?

Leży chłopiec czternastoletni w szpitalu. Upływają całe tygodnie. Nikt o niego nie pyta, kiedy już miał umierać przyjechali wreszcie jego rodzice. Na ich widok zaczął krzyczeć: „Nie chcę was znać ". O czym to świadczy, jak nie o braku miłości w rodzinie.

Weźmy znowu małżeństwo, przed ślubem zwracają się do siebie: och, kochanie, najdroższa, drogi, a po roku najgorsze wyzwiska. A jakie sło­wa, jakie najbardziej wymyślne przezwiska padają z ust ludzkich. Staruszka w wieku 76 lat, prawie nad grobem stojąca, a tak przeklina, że aż przykro słuchać - bo on przechodzi przez naszą drogę, jakby ziemię na nogach zabrał, jakby miało przez to ubyć ziemi.

Jak ktoś chce odgonić od siebie zgraję psów, to rzuca im kość i mają przez dłuższy czas zajęcie. Ale człowiek nie jest psem. A dlaczego o małą rzecz, o byle głupstwo, o jakąś małą kość, całe życie walczy, gnie­wa się, a nawet w godzinie śmierci nie chce się pojednać i umiera skłó­cony z ludźmi? Jak może pojednać się z Bogiem i oczekiwać Bożego miłosierdzia? Ale są też przykłady pięknej, szlachetnej miłości człowie­ka. Byłem wzruszony, gdy dowiedziałem się o rodzinie, która zaprosiła staruszkę na wigilię. Pojechali po nią samochodem i odwieźli ją do do­mu po świętach. Staruszka opowiadała mi to ze łzami w oczach. Podob­nie ten starszy samotny człowiek, któremu sąsiad zapłacił rachunek za prąd, groziło mu odcięcie energii za niepłacenie i też to opowiadał to ze łzami w oczach. Chciałbym takie łzy radości widzieć u wielu po wielu dobrych czynach miłosierdzia.

My, ludzie XXI wieku, chlubimy się, że osiągnęliśmy postęp techniczny. Jesteśmy dumni, że człowiek wzbił się i opanował przestrzenie kosmiczne, stworzył wiele nowoczesnych urządzeń, lecz na cóż przyda­dzą się te wynalazki, jeżeli nie potrafimy opanować samych siebie. Dla­tego Chrystus Pan woła: „Po tym poznają żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jedni ku drugim".

Nie ma słowa tak niezrozumiałego jak miłość. Nie ma słowa, które­go by tak nadużywano jak nadużywa się słowa miłość. Nieraz najmniej­sze rzeczy nazywa się miłością, te które można by nazwać raczej samolubstwem, bo człowiek nie chce nic dawać tylko brać i używać. I dlate­go, że niezrozumiałe jest słowo miłość, szerzy się zimno w sercach, zim­no na ziemi, zimno w rodzinach, w społeczeństwie, w całej ludzkości, bo upadła miłość.

Człowiek dziś człowiekowi nie chce wierzyć, jeden drugiego się boi. Pewien ksiądz jedzie taksówką i słyszy od kierowcy otwarcie: „Lubię jeździć z księżmi, bo przynajmniej człowiek wie, do kogo mówi". Wie, że o tym, co powie nie będzie wiedział cały świat. Jaki obraz wystawia to narodowi katolickiemu.

Chrystus nas prawdziwie umiłował, On woła: „Za was umarłem, za Ciebie i za brata twego, którego nienawidzisz". A dlaczego tyle oszczerstw, dlaczego tyle szarpania ludzkiej sławy, dlaczego tyle krzyw­dy? Dawniej, jeśli kto oczernił człowieka, to musiał odwołać. Jak ty są­dzisz, tak i ciebie sądzić będą tu na ziemi, a później w wieczności. Ty oczerniasz, to i ciebie oczernią. „Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe". A oszczerstwa powodują nieraz tragiczne skutki. Taki człowiek, co rozbija małżeństwo, straszliwego sądu Bożego nie uniknie.

„Największe przykazanie daje wam, abyście się wzajemnie miłowa­li, jak ja was umiłowałem". Na przykazaniu miłości Boga i bliźniego opiera się cały katolicyzm.

Dzisiaj odgórnie chce się naród skłócić. Już św. Paweł mówi: „Przy końcu naszych dni, przyjdą straszliwe chwile, ludzie będą się nienawidzili, niby będą wierzącymi, a w sercu będą poganami"- te straszne chwile właśnie nadeszły. Trzeba bić na alarm, bo chociaż coraz więcej zdobyczy cywilizacyjnych, to coraz więcej ludzi o skamieniałych sercach.

To po cóż się pobieraliście, żeby mieć na ziemi piekło, żeby sobie wzajem uprzykrzać i tak już ciężkie życie? „Zgoda, zgoda a Bóg łaski oda"- jak mówił Fredro. Jezus umiłował czynem, św. Łukasz pisze, że Jezus przeszedł „wszystkim czyniąc dobro" i o tych dobrych Jego czynach niejednokrotnie czytamy w Piśmie Świętym. To prawda, koń ma cztery nogi, potknie się, więc człowiek także upada.

Nie sądźmy, nie potępiajmy, nie rozkazujmy, gdyż do nas to nie należy.To jest wyrazem naszej wiary w Boga. Nie paciorki, nie różańce, nie złożone ręce, lecz życie pełne miłości i miłosierdzia dla innych, pełne ofiary i poświęcenia dla bliźnich, zwłaszcza dotkniętych krzyżem. Niechże Chrystus miłujący wszystkich pomoże nam miłować. Niech ta parafia stanowi jedną kochającą się rodzinę, niech każdy będzie człowiekiem, katolikiem. Otrzyjcie cudze łzy, bądźcie dobrzy: sąsiad dla sąsiada, dzieci dla rodziców, rodzice dla dzieci - ile byśmy się zła pozbyli.

Czym zdobył święty papież Jan Paweł II cały świat jak nie sercem, jak nie miłością. Czym imponuje obecny papież? Tym samym. Miłość zmienia nas na dobre. Nie wolno ci przejść obojętnie wobec człowieka, co płacze, co cierpi, bo przecież cierpi w nim sam Chrystus.

Bracia! Łączmy się miłością, bo inaczej Bóg nas odrzuci. Miłość to przebaczenie. Chrystus Pan nauczył nas przebaczać, konając na drzewie krzyża przebaczył swoim wrogom, tym, którzy z niego szydzili, przebaczażałującemu łotrowi, ukazując mu moc swego nieskończonego miłosierdzia. „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Jeśli drugim nie przebaczymy wzgardzi nami sam Bóg i nie puści nam naszych win.

Henryk Sienkiewicz w książce pt. Bądź dobra napisanej w formie bajki opowiada o królowej, której urodziła się córka. Przychodzili aniołowie i obiecywali jej dary: oczy, uszy, piękne ręce, włosy, wspaniałą sylwetkę. Lecz przyszedł jeden i dał jej największy dar - ja cię uczynię dobrą. Bądź dobrą, bądź dobrym, a to wzajemnie nas wzbogaci.

Jakiś władca wezwał sławnego mędrca i zapytał go, kim jest Bóg. Mędrzec kilkakrotnie prosił o przedłużenie czasu do namysłu, aż w końcu wyznał: „Łatwiej jest powiedzieć, czym nie jest Bóg, aniżeli określić Kim jest Bóg". A jednak mamy określenie Pana Boga, o którym ów mędrzec nie wiedział - „Bóg jest miłością”. To jest istotne usposobienie Boże, to jest jego zasada nastawienia i postępowania, tylko miłość czyni człowieka podobnym do Boga. Nie trzeba się lękać Boga, lecz trzeba Go kochać w ludziach.

W świątyni jerozolimskiej, w zacisznym miejscu, przebywał kiedyś święty ogień. Spadł on z nieba w czasach, gdy naród żydowski wędro­wał przez pustynię i spalił przygotowane tam ofiary. Kapłani żydowscy wzięli go i nosili po wszystkich szlakach swej wędrówki, pilnowali, by nie zgasł i donieśli do Jerozolimy.

Każdy człowiek, który chce być naprawdę chrześcijaninem, musi przechowywać w swej duszy święty ogień. A jest nim miłość Boga i bliźniego. Albowiem nie woda chrztu czyni człowieka naśladowcą Chrystusa, lecz miłość.

Przez współczesny katolicki świat idzie coś, jakiś powiew miłości, który jest jakby tęsknotą za pięknymi czasami pierwotnego chrześcijaństwa, kiedy chrześcijanie mieli „jedno serce i jedną duszę". Niech porwie ten powiew i nasze serca, nasze rodziny, nasze ulice, pla­ce, wsie i miasta, naród i świat cały. Tylko przez miłość odnowi się obli­cze tej ziemi. Tylko przez miłość i jedność wszystkich Polska stanie się rzeczywistym królestwem Jezusa i Maryi i urzeczywistni modlitwę Je­zusową: „Ojcze spraw, aby byli jedno". Tylko przez miłość możemy usłyszeć kiedyś z ust Jezusa te piękne słowa: „Dobrze sługo dobry i wierny, dlatego żeś w tych małych rzeczach był wierny, żeś wszystkim pokazywał swoje serce wejdź do wesela Pana Twego". Amen

Ks. Józef

Czytany 400 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Maria Korzonek czwartek, 03 marzec 2016 14:35 napisane przez Maria Korzonek

    Serdeczne Bóg zapłać Księże Józefie za tę piękną naukę o miłości.
    Czym jest prawdziwa miłość?

    Na to pytanie z pewnością próbuje odpowiedzieć sobie niejedna osoba, niejedna para, a może nawet i niejedno małżeństwo


    Dla mnie Miłość ma wymiar duchowy, ponieważ wiąże się z Bogiem i Jego uczuciem do mnie.

    On kocha mnie bezinteresownie.

    Jego miłość jest doskonała i do takiej miłości powinni dążyć wszyscy ludzie.

    Do miłości bezinteresownej, która nie stawia warunków wymagań, która chroni, daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie więzi.

    nie zniewala, lecz daje wolność.

    Chciałabym umieć kochać ludzi tak jak Bóg.

    Umieć dostrzec Jego miłość w drugim człowieku.

    Przez pomoc innym, rozwijać swoją miłość, dojrzewać w miłości do Boga i choć w małym stopniu naśladować i dawać ludziom tą Miłość, do której jesteśmy powołani.

    Miłość jest dla wszystkich i do wszystkich.

    Prawdziwa miłość istniała i będzie istnieć, póki istnieją miłosierni ludzie.

    Przykładem takich ludzi, z których emanowała taka miłość są Jan Paweł II, Maksymilian Kolbe czy Matka Teresa z Kalkuty.

    Jednak nie trzeba przywoływać tak wielkie osobistości, aby podać przykład miłości opiekuńczej i ofiarnej.

    Bo to dzięki miłości ludzie są zdolni do poświęceń, np. miłość matki do dziecka, gdy ono jest chore, opiekuje się nim, czuwa cały czas i często nie wysypia się w nocy.

    Gdy zajmujemy się naszymi chorymi bliźnimi, opiekujemy się nimi, pomagamy im wrócić do zdrowia, to robimy to z miłości do nich.

    Każda bezinteresowna pomoc jest przejawem miłości.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.