Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
  • Start
  • REKOLEKCJE
  • Wielkopostne
  • Rekolekcje wielkopostne – 9. Nauka dla rodziców - „Bez wiary nie można podobać się Bogu"... i ludziom
środa, 02 marzec 2016 09:16

Rekolekcje wielkopostne – 9. Nauka dla rodziców - „Bez wiary nie można podobać się Bogu"... i ludziom

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

rekolekcjeKolejny już dzień rekolekcji, ma być dniem dzieła łaski Bożej w naszych sercach i podjęciem wielu postanowień. Choćby się zdarzyło, że ktoś z was, z ta­kich czy innych powodów, nie uczestniczył w tych świętych ćwiczeniach, ma dziś otrzymać cenne wskazówki dotyczące swego religijnego życia.

Mowiłem już o wiarze do młodzieży. Mam mówić dziś o wierze do was, kochani rodzice - ojcowie i matki, abyśmy mogli odnowić się ewangelicznie, wracając do najgłębszych źródeł tej odnowy. Zwykły śmiertelnik zapytany czym jest wiara, byłby w niebywałym kłopocie. Na pewno wiara jest rozumowym uznaniem, tego, co ktoś mówi. Ale to za mało - za takim uznaniem musi iść zgoda woli. To, co jest przedmiotem wiary wymyka się naszym zmysłom, tego nie widać ani nie można tego prawdzie. A jednak uznajemy to „za swoje”, bo przemawia do nas autorytet, powaga, siła przekonania, nasze odczucie wewnętrzne. Wierzymy ludziom, kiedy coś nam przekazują, bo na ogół nie chcą nas prowadzić celowo w błąd. Tym bardziej powinniśmy uwierzyć Bogu, któryani sam się nie myli, ani nas w błąd nie chce wprowadzić, prawdzie o Bogu mówi nam otaczający świat, to jest jednak cząstka prawdy o Nim - resztę tzn., co Bóg myśli, jakie ma zamiary wobec każdegoz nas, do czego zmierza, Bóg sam musi nam powiedzieć, a my możemytemu słowu uwierzyć lub nie. Nie wystarczy samo przyjęcie tych słów, mamy zająć postawę czynną: tak Boże, wierzę we wszystko, tę wiarę uznaję za swoją i chcę ją poprzeć życiem. Taka była wiara Abrahama- ojca wszystkich wierzących. „I uwierzył Abraham - mówi Pismo Święte Starego Testamentu - i poczytane to mu zostało ku sprawiedliwości”. Taka była wiara Dawida: „Nie zbudujesz mi świątyni, uczyni to dopiero twój syn”. Uwierzył temu Dawid bez zastrzeżeń. Gdy czytamy dzieje Narodu Wybranego opisane w Biblii, uderza nas szczególny rys wierności, całkowite zawierzenie Bogu Patriarchów i Proroków, Bożym słowom i wyrokom. Tak było również z założonym przez Jezusa Chrystusa Kościołem. Wspólnota Ludu Bożego na przestrzeni XX wieków jest świadectwem wiary dla przyszłych pokoleń. Święci wyznawcy, a zwłaszcza męczennicy, których ciała spoczywają we wszystkich zakątkach świata, są dowodami wiary. To jej oddali swe serce, a duszę mieli jak zapaloną pochodnię, aby świeciła wszystkim, którzy są na świecie.

Po tym dość teoretycznym wstępie przejdźmy do treści zasadniczej tego kazania. Tak pojęta wiara jest ogromnie potrzebna. Był taki czas, pamiętamy go, że niektórzy sądzili, że wiara jest opium dla ludzi i usunęli religię z życia publicznego, usunęli krzyże ze szkół i miejsc publicznych i sądzili, że wychowanie młodych ludzi nie będzie przedstawiało żadnych trudności. A cóż się okazało? Zapełniły się więzienia i domy poprawcze tymi wychowankami bez Boga i bez krzyża, a my wszyscy zbieramy owoce zbrodni moralnych dokonywanych na naszym naro­dzie, zwłaszcza względem dzieci i młodzieży. Bo dziecku potrzebna jest wiara, by kochało Boga, wsłuchiwało się w jego Słowa na religii i w domu, i w szkole, i wszędzie. „My chcemy Boga w książce, w szkole" -inaczej będziemy płakać i rozdzierać szaty nad własnymi błędami własnych dzieci. Nie wolno dopuszczać do takiej zasady, że człowiek winien być trzymany z dala od religii, aż do chwili, gdy sam zadecyduje o swej wierze czy niewierze. Dziecko od samego początku ma otrzymać wiadomości o Bogu, by go podprowadzić do takiego stanu, że samo wybie­rze i powie Bogu „tak”. Na szczęście większość matek i ojców rozumie ten obowiązek.

Najbardziej burzliwym etapem życia człowieka jest młodość. W kie­runku młodzieży zawsze wyciągają ręce wszyscy. Wszak to druga Pol­ska, jak często słyszymy, choć jest tylko jedna Polska, ta katolicka, wie­rząca i nikt tu nas nie będzie sztucznie dzielił. Wśród młodzieży jest dużo dobra, szlachetnych poszukiwań prawdy, która wyzwala, odga­dywania znaków czasu i rozwiązywania problemów dotyczących sensu życia. Wiara praktycznie rozwiązuje młodemu człowiekowi wszystkie trudne zagadnienia. Ten burzliwy okres życia uspokaja, jest tym kamie­niem węgielnym sensu i wartości życia, a w tym chaosie myśli i zapa­trywań wprowadza porządek i ład. Warto Bogu w młodości zawierzyć. Bez głębokiej wiary rzeczywiście można powiedzieć, iż „nie żyć jest le­piej niż żyć . Wiara i wypływająca z niej miłość była, jest i będzie mo­tywem wielu szlachetnych czynów, źródłem ofiar i poświęceń. Wiedzą o tym matki i ojcowie, zwłaszcza w chwilach załamań i zwątpień. Ta mat­ka, która w pierwsze piątki miesiąca wraz z dziećmi przystępuje do Stołu Pań­skiego, ten ojciec, który w niedzielę czyta Pismo Święte całej rodzinie i objaśnia je, ta rodzina zgromadzona przed obrazem Matki Bożej z Ró­żańcem wspólnie odmawianym - to przykłady ludzi, dla których wiara jest całym życiem, a nie tylko dodatkiem do życia. „Ja się dziwię, że na moje dzieci nikt się nie skarży- mówi jedna matka - ani ksiądz, ani nauczyciel, ani inne dzieci. Mąż jest dobry, nie pije, nie pali, pilnuje tylko domu, troszczy się i wychowuje dzieci może więcej ode mnie, szlachet­ny i wzorowy pracownik w zakładzie pracy". Oto dowód jak bardzo rodzinie potrzebna jest wiara. Co roku podawanene są statystyki, liczba roz­wodów w Polsce wzrasta gwałtownie. Jest to dowód, że w rodzinach naszych osłabia się wiara. I co charakterystycznego, że rozwodów jest znacznie więcej w mieście, aniżeli na wsi. Bo na naszych wsiach jest jeszcze wiara, ludzie dobrze się znają, jest oddziaływanie środowiska, choć wielu rozwodzących się wyjeżdża z miejsca zamieszkania, bo nie chce spotkać się z krytyką i nie chce spojrzeć ludziom w oczy. A skutki rozwodów dla rodzin i społeczeństwa są opłakane.

Wiara potrzebna jest każdemu człowiekowi jak powietrze. Kto wie­rzy, znajdzie odpowiedź na wszelkie pytania, jakie narzucają się myślą­cemu człowiekowi. A jakie to kwestie są tak decydujące i ważne? Przede wszystkim kwestia życia, zasadnicza kwestia bytu ludzkiego. W miarę jak z bezmyślnego dziecka wyrasta człowiek dojrzały, powstaje w jego umyśle natrętne pytanie - czego szukasz na tej ziemi? Skąd się tu znalazłeś? Dokąd dążysz? Idziesz po ziemi przez trudną Kalwarię, ale dlaczego? Jaki będzie tego koniec? Co czeka cię po tym wszystkim? Jesteś urzędnikiem, robotnikiem, matką, ojcem, codziennie wykonujesz mniej więcej te same czynności i jutro będzie tak samo. Po co to wszystko? Jaki stan czeka cię po tym? Odpowiedzi na te pytania szukasz w systemach filozoficznych - cisza. Żadnej odpowiedzi nie spotkasz w sztuce i literaturze. Ludzie także nie dadzą odpowiedzi. Zapytaj się swojej wiary – a zaraz usłyszysz, że nie jesteś podobny do ptaka, który wpadł jednym oknem, a drugim wyleciał. Z Boga powstałeś i do Boga wrócisz, czy i chcesz, czy nie chcesz. Bóg, wiara są ci potrzebne jak powietrze. Są chwile, kiedy człowiek jest zadowolony, spokojny i cały świat się do niego uśmiecha. Przychodzą jednak chwile pełne bólu, cierpienia, rozpaczy, kiedy wydaje ci się, że cała ziemia usuwa ci się spod nóg. Kto w takich chwilach nie ma wiary, nie widzi wyjścia, zaciska pięści, płacze. Kto zaś wierzy, ma jakby skrzydła i przy ich pomocy wznosi się ponad ten świat.

Wiara potrzebna jest społeczeństwu, narodowi. Tysiącletnie dzieje naszego narodu są dowodem wzlotów i upadków naszej Ojczyzny, w zależności od wzrastania czy upadania wiary w narodzie. Musimy to zrozumieć wszyscy, jak wielkie znaczenie dla narodu mają ofiarni, uczciwi, moralni i sumienni jego obywatele. Nie można budować pięter domu, gdy fundamenty są słabe. Nie można mówić o pokoju w świecie, pokoju między ludźmi, dobrobycie, szczęściu tu na ziemi (o ile takie jest), jeżeli podkopuje się fundamenty istnienia - wiarę. Wiary nie da się zastąpić niczym, jak chleba nie można zastąpić plewami. Jakże to smutne, gdy Unia Europejska nie przyznaje się do wiary, która była zawsze fundamentem trwałego pokoju i miłości. Współczesny człowiek choruje na brak wiary, a uratować go może tylko wiara z prawdziwego zdarzenia, z osobistego wyboru, z przekonania, a nie tylko wiara odziedziczona.Ktoś powie: „Wierzę, bo moi rodzice wierzą, tak mnie nauczyli i boję się ich zemsty, a w duszy dopuszczam takie myśli - byłoby mi znacznie lżej w życiu, gdybym tak poważnie nie traktował Pana Boga, byłoby mi łatwiej i wygodniej żyć, sumienie nie gryzłoby mnie tak, jak teraz, wiara pogmatwała mi życie". Takie i podobne zdania słyszałem nieraz od tych, którzy rozminęli swoje życie z wiarą, ale jeszcze jej całkowicie nie tracili. O jakże inne jest takie wyznanie: „Tak bardzo dziękuję Ci Boże, że Cię spotkałem, żeś mnie odszukał, żeś mnie wezwał do siebie przy chrzcie Św., żeś przyszedł do mnie w Komunii Św., chcesz we mnie pozostaćprzez całe życie. Jeśli Cię utracę, będę Cię szukał, aż Cię odnajdę i nie opuszczę"...

„Będziecie mi świadkami... aż po krańce ziemi". Wiara kładzie na nasze sumienia obowiązek jej wyznawania. Nie zapominajmy, że żyje­my wśród różnych ludzi, niewierzących, mniej lub więcej obojętnych religijnie - nieraz z naszej winy. Bo my nie zawsze potrafimy przyzna­wać się do swoich religijnych przekonań, mamy tak słabą wiarę, nie po­trafimy, lub nie chcemy nikogo skłonić do wiary, jesteśmy katolikami z metryki, nie z postępowania. Jakże konieczne jest u nas uświadomienie sobie konieczności mężnego wyznawania naszej wiary i nieustannego śpiewu „Hosanna Synowi Dawidowemu" naszym apostolskim życiem, naszą wiarą. Niech więc nasze życie będzie dla wszystkich przykładem, ale życie z wiary, aby wszyscy widzieli dobre czyny nasze i chwalili Ojca, który jest w niebie. Amen.

Czytany 594 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Maria Korzonek środa, 02 marzec 2016 11:04 napisane przez Maria Korzonek

    Może się powtarzam, ale jako matka w sposób szczególny pragnę podziękować Księdzu za tę naukę dla rodziców, która przypomina nam i ukazuje , jak wielką odpowiedzialność przed Bogiem za swoje dzieci ponoszą rodzice.
    Powinniśmy jako rodzice pamiętać, że dziecko nie jest własnością rodziców, ale należy do Pana Boga.
    Jest darem, zadaniem i powołaniem
    Ale nie możemy też zapominać o bardzo ważnej naszej roli, bo to matka i ojciec są pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami.
    Niektóre cechy dziecko przejmuje genetycznie po nich, inne jednak kształtują się w konkretnych relacjach.
    Dziecko cały czas przejmuje od rodziców postawy i zachowania.
    Wychowanie jest bowiem przekazywaniem postaw duszy i w każdej chwili życia w jakiś sposób oddziałujemy na dziecko (dobry lub niewłaściwy).
    Oczywiste jest, że dziecko i dorosły to dwa różne światy, ale zadaniem rodziców jest wejść w świat dziecka i pociągnąć je ku wyżynom.
    Jak czytamy w przypowieści ewangelicznej o perle, dla której trzeba sprzedać wszystko, co się posiada, tak i dziecko gotowe jest sprzedać odziedziczoną perłę i wymienić ją na bardzo wiele rzeczy, które być może porozrzuca albo też kiedyś może poświęci dla innej perły.
    W dzisiejszym świecie, który często jest obcy, a nawet wrogi wierze, rodziny wierzące mają ogromne znaczenie jako ogniska żywej i promieniującej wiary.
    Dom rodzinny jest nie tylko miejscem, ale przede wszystkim „komunią” osób.
    Można zmienić miejsce zamieszkania, a dom pozostanie.
    Najdalsze wspomnienia z dzieciństwa zawsze dotyczą relacji i atmosfery domu rodzinnego.
    Kształtują one wzorzec na całe życie.
    Z tej świadomości powinna wypływać odpowiedzialność ojca i matki za tworzenie domu przenikniętego Bożym Duchem.
    Budowanie rodziny to codzienna walka o miłość, dawanie siebie.
    Najpierw dotyczy to rodziców, którzy mają nauczyć tego dzieci, aby i one kiedyś czyniły to samo względem swoich dzieci.
    Uważam, że wychowanie w wierze, przebaczenie i dar z siebie to klucz do rodzinnego szczęścia.
    Dziękuję za trud ewangelizowania i te przepiękne kazania i nauki rekolekcyjne.
    Niech postawa Księdza jest motywacją dla innych księży do podejmowania podobnych działań, aby wszelkimi drogami dotrzeć do naszych serc.
    Bóg zapłać Księdzu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.