Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 12 grudzień 2015 08:53

Rekolekcje Adwentowe – 9. Co to znaczy kochać? (dla młodzieży)

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Aby żyć prawdziwie po ludzku i po chrześcijańsku, musimy poważnie zastanowić się nad sensem naszego życia. Nie można kochacbowiem iść, jeśli nie wiemy dokąd.

Wśród wielu propozycji nadania sensu życiu Chrystus ofiarowuje nam tę jedną, jedyną, która może prawdziwie odpowie­dzieć na nasze oczekiwania i w pełni nas zadowolić. Chrystus mówi, że sens ludzkiemu życiu może nadać tylko miłość. Dzisiaj chciałbym zaproponować wszystkim, abyśmy się zastanowili nad treścią tego słowa, które, niestety, stało się wieloznaczne. Zasta­nówmy się wspólnie nad elementami miłości narzeczeńskiej i małżeńskiej.

Miłość jawi się nam dzisiaj jako problem. Mówię kocham - i niestety, osoba, która słyszy to moje wyznanie, może mnie zrozu­mieć inaczej. "Kochać" - to słowo brzmi często dwuznacznie, a niekiedy nawet wieloznacznie. Spróbujmy wymienić teraz choćby kilka rodzajów miłości:

- kocham Boga;
- kocham rodziców;
- kocham Ojczyznę;
- kocham mój dom; przedmioty, które do mnie należą;
- kocham siebie;
- kocham Ciebie.
- kochamy się (to znaczy odbywamy stosunek seksualny).

Widzimy, że posługujemy się tym samym słowem na określenie tak wielu zupełnie różnych rzeczywistości.

Czym jest miłość? Jakie elementy ją charakteryzują? Kiedy mogę rozpoznać, że kocham prawdziwą miłością? Są to trudne pytania i bardzo łatwo spłycić naszą na nie odpowiedź. Spróbujmy jednak zastanowić się nad nimi.

Miłość nie jest tylko uczuciem, chociaż uczucie odgrywa w niej istotną rolę. Każdy związek miłosny zawiera w sobie ten element uczuciowy, który pojawia się w sposób niezależny od naszej woli czy rozumu. Początkiem miłości jest zakochanie się: jakaś pierwotna skłonność ku sobie, nazwałbym ją sympatią, przyciąganiem się wzajemnym. Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest, że w pewnym momencie następuje spotkanie. Spotykam kogoś - dostrzegam czyjąś obecność zupełnie inaczej niż wszystkich innych. Zakochać się, to spojrzeć na drugą osobę inaczej niż na inne: to znaczy dostrzec w niej ukryte piękno, które mnie pociąga.

Jest to jakaś tajemnica: dla wszystkich innych chłopaków ta dziewczyna jest jedną z wielu, może mniej lub bardziej pociągająca, zgrabna, dowcipna... a dla mnie jest najbardziej pociągająca, najbardziej zgrabna, najinteligentniejsza itd. Mówi się, że zakocha­ni są ślepi. To nie jest do końca prawda: myślę, że oni po prostu widzą inaczej. Widzą w sobie to, czego inni nie dostrzegają. Zakochanie - to pierwsze uczucie zachwycenia się sobą nawzajem; odkrycia obok innego świata - bliźniaczego. Zakochanie się, uczucie to nie jest jednak w pełni miłością.

Drugi element miłości to pożądanie - element zmysłowy. Znów niewytłumaczalne przyciąganie się ciał mężczyzny i kobiety. I znów tajemnica - dlaczego? "Dlaczego jej obecność mnie elektryzuje..., dlaczego jej pragnę fizycznie... dlaczego pragnę jej obecności, jego dotyku...". Pożądanie seksualne jest bardzo ważnym elementem, pomaga stworzyć trwały związek - szczęśliwe współżycie seksualne na pewno jest punktem na korzyść miłości — ale nie jest jeszcze całą miłością. Tutaj powinniśmy być ostrożni - jeśli ktoś podoba mi się fizycznie, nie jest to jeszcze znakiem, że jesteśmy stworzeni dla siebie. W naszym życiu, nawet małżeńskim, możemy spotkać wiele osób, które będą nas pociągały fizycznie.

Inny, ważny element miłości to stworzenie więzi przyjaźni -więzi duchowej. Nazwijmy ją wzajemnym porozumieniem się. Taka więź rodzi się stopniowo. Wymaga czasu: powolnego, realistycznego poznania się. Przebywając ze sobą, rozmawiając, stopniowo odkrywamy w sobie nawzajem nasze strony pozytywne. Poznanie się wzajemne umacnia nasz pierwszy wybór, dokonany w zachwycie zakochania lub spowodowany siłą pożądania. Poznając się, odkrywamy, że mamy wiele punktów stycznych: wspólne zaintere­sowania, podobne spojrzenie na te czy inne zagadnienia. Trzeba być razem, rozmawiać, patrzeć na wzajemne reakcje w różnych sytuacjach, aby powoli odkryć prawdę o sobie i o drugiej osobie.

Tutaj chciałbym poczynić uwagę: na co dzień nosimy maski. Jesteśmy aktorami, a życie wydaje się nam sceną. Każdy z nas chciałby zaprezentować się przed innym jak najlepiej. "Wypaść od dobrej strony". Dlatego jest tak ważne, abyśmy nie oceniali innych w pośpiechu. Warto posłuchać, w jaki sposób mój chłopak czy dziewczyna reaguje w tej czy innej (najlepiej niespodziewanej sytuacji); jak odnosi się do innych dziewcząt lub chłopców. Ważne jest także poznać jego rodzinę. Chcemy czy nie chcemy, rodzina wyciska na nas, na naszych poglądach i wzorach postępowania swoje piętno. Jeśli więc znam rodzinę mojej sympatii i widzę, że styl jej myślenia i działania mi odpowiada - jest to jeszcze jeden plus i nadzieja na przyszłość.

Trzeba przypatrzeć się temu, co dla mojego chłopaka lub mojej dziewczyny jest w życiu najważniejsze. Czy wiesz, jakie ma ideały, ambicje, oczekiwania? Jeżeli macie iść wspólną drogą, to trzeba, abyście mieli wspólny cel.

Kochać to stać się darem dla drugiej osoby i pragnąć, aby przy mnie była szczęśliwa. Do tej pory mówiłem o poznaniu tej drugiej strony. Nie mogę jednak zaniedbać obowiązku poznania samego siebie. Sam muszę postawić sobie kilka istotnych pytań: Bardziej niż pytanie o to, czego mogę oczekiwać od Ciebie, muszę zapytać się siebie - co Ci mogę ofiarować? Wraca znów pytanie o wartości, jakie w sobie noszę. Czy jestem zdolny do stworzenia trwałego związku, czy też moje relacje są tylko wypadkową moich chwilo­wych kaprysów?

Niestety, żyje wielu niedojrzałych ludzi, którzy nigdy nie będą w stanie stworzyć trwałego związku. Są jak dzieci, jedynie zdolni do pobawienia się kimś, zagrania na uczuciach. Osoba, którą spotykają, jest dla nich jak zabawka: pobawią się nią, entuzjastycz­nie przyjmując ją w pierwszym momencie; po paru dniach staje się ona taka zwyczajna i przeznaczona do odstawienia na bok... Czy mam stałych przyjaciół? Jeśli jestem zdolny do przyjaźni - jestem zdolny też do miłości!

Jakie wartości mają istotne znaczenie dla miłości? Spróbujmy wyliczyć niektóre:

a) lojalność i uczciwość;
b) bezinteresowność i życzliwość;
c) zdolność do poświęcenia się dla innych;
d) cierpliwość;
f) opanowanie własnych popędów;
g) przywiązanie do siebie i wzajemna troska;
h) delikatność w obchodzeniu się z innymi - wrażliwość na potrzeby innych (czy umiemy zauważyć kogoś obok nas?)...

Młody uczeń zapytał Mistrza: "Jaka jest najważniejsza rzecz, której w życiu się trzeba koniecznie nauczyć?" Ten odpowiedział: "Wyjść, wyjść, wyjść..."

- "Wyjść z czego?" - zapytał zdumiony uczeń.

- "Wyjść z siebie samego, odejść od swego «ja», aby dostrzec wszystko to, co nie jest tobą: Boga, świat, ludzi... Jeśli nie opuścisz swego «ja», nie dostrzeżesz ich".

My wszyscy - taka jest nasza największa pokusa, nawet jeśli nie bierzemy jej poważnie - jesteśmy kuszeni, aby nie widzieć niczego innego poza naszym małym nędznym «ja». Mówimy: "Moje problemy; moje trudności; moje pokusy; moje zmartwienia...". Listę można by mnożyć w nieskończoność: "moja choroba, moje nerwy, mój smutek, moje lęki... Jak możemy więc — mówię już nie zrozumieć, ale dostrzec problemy innych ludzi, jeżeli nie zdystansu­jemy się do własnych"? (G. Pastorino).

Z religijnego punktu widzenia, bardzo ważne jest to, czy dana osoba ma wyrobiony dojrzały światopogląd religijny, dojrzałą wizję życia chrześcijańskiego i wiary. Ktoś, kto ma jasne zasady moralne i jest zdolny do wierności Bogu, będzie również zdolny do wierności drugiemu człowiekowi. Wiara jest naturalnym sprzymierzeńcem miłości. Jakie to piękne - kiedy modlimy się razem, spowiadamy się razem, chodzimy do kościoła razem. Zwłaszcza dziewczyna, może zmienić chłopaka z niewierzącego i niepraktykującego w człowieka, który na nowo odkrywa swoją wiarę.

W każdym razie trzeba serio przemyśleć swój i drugiej strony stosunek do wiary.

W okresie "chodzenia ze sobą", kiedy kształtuje się nasza ludzka miłość, dostrzegamy nie tylko to, co nas zachwyca, ale także nasze wady. Trzeba realistycznie spojrzeć na siebie i na drugą osobę.

a) Realistycznie spojrzeć na siebie samego. Nie jesteśmy aniołami. Mamy swoje przyzwyczajenia; nałogi; grzechy. O ile mogłoby nam być z nimi dobrze - to jednak zastanówmy się, czy innych uszczęśliwia ten nasz "bagaż" przyzwyczajeń. Czy nie powinniśmy - właśnie w imię miłości - wymagać od siebie samych czegoś więcej? Przemyślmy nasz stosunek chociażby do palenia papierosów, picia alkoholu, pracy... Zobaczmy, czy jesteśmy ludźmi kulturalnymi w słowach (przekleństwa, wulgarność w żartach).

b) Realistycznie spójrzcie na waszą sympatią - jeśli macie złączyć wasze życiowe ścieżki na zawsze - to czy jesteście pewni, że wasza sympatia jest osobą właściwą. Musicie znać ujemne strony waszej sympatii, aby nie mówić potem: "ja nie wiedziałem"; aby nie być zaskoczoną tym, że jest brutalny, że pije za dużo, że odnosi się do ciebie bez delikatności czy szacunku, że jest konfliktowa... itd. Często słyszy się, że ci lub tamci się rozwodzą, bo mają siebie dosyć. Jak to? Teraz widzą całą prawdę o sobie, a przedtem -"gdzie mieli oczy?" Myśleli, że jakoś się ułoży?

Jeżeli widzisz wady swojej sympatii — zastanów się, czy te wady są do wyeliminowania. Znowu, możemy w okresie chodzenia ze sobą wymagać od drugiej strony tego, że będzie pracować nad swoim charakterem, że będzie podejmować próby poprawiania swego charakteru, walkę z wadami. Mądry chłopak czy mądra dziewczyna potrafi sprawić, że druga strona będzie się "podciągać". Jeśli widzisz, że twój chłopak czy twoja dziewczyna stara się dla ciebie, jest to dobry znak na przyszłość.

Miłość jest ślepa, ale nie znaczy to, że musi być jednocześnie głupia. Od nas zależy, co zrobimy z tym darem, z tą przygodą, którą ofiarowuje nam do przeżycia Pan Bóg. Obyśmy umieli być mądrzy i cierpliwi, pozwalając wzrastać harmonijnie wszystkim tym elementom, z jakich miłość się składa. Kończąc, chciałbym wezwać was wszystkich do modlitwy za waszego chłopaka czy za waszą dziewczynę, za waszą żonę czy męża. Modlitwa jest najpięk­niejszym wyrazem miłości. Umiejmy modlić się za siebie. Umiejmy też modlić się za innych.

 

Czytany 515 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.