Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
  • Start
  • REKOLEKCJE
  • Adwentowe
  • Rekolekcje Adwentowe – 7. Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską (Konferencja dla małżonków)
piątek, 11 grudzień 2015 09:19

Rekolekcje Adwentowe – 7. Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską (Konferencja dla małżonków)

Oceń ten artykuł
(1 głos)

malzenstwoPrzypomnijcie sobie, Drodzy małżonkowie, jak to pewnego dnia przybyliście do waszej świątyni parafialnej, aby Chrystus Pan uświęcił waszą ludzką miłość poprzez sakrament małżeństwa. Wzywając Pana Boga na świadka, pragnęliście stać się dla siebie nawzajem darem. Zawiązaliście więzy, niepowtarzalne, jedyne, wyłączne - więzy sakramentalne. Staliście się dla siebie mężem i żoną.

Do tej pory wasze ścieżki biegły oddzielnie. Pan Bóg sprawił, że pewnego dnia przecięły się. Zaufaliście sobie bezgranicznie, całkowicie. Poznaliście siebie dobrze i pokochaliście szczerze. Dokonaliście tego jedynego i ostatecznego wyboru. Dzisiaj, zgroma­dzeni przy ołtarzu Chrystusa, podziękujcie Mu za dar małżeństwa i rodziny; za to że wasze ścieżki życiowe biegną zawsze razem, nierozłącznie, stanowiąc jedną, jedyną koleinę.

To wy sami, w sposób wolny, wypowiedzieliście słowa sakra­mentalnej, uroczystej przysięgi: "ślubuję ci miłość..."

Co oznacza słowo "miłość"? Odpowiedzieć w sposób lakoniczny i jednocześnie wyczerpujący jest bardzo trudno. Trudno; bo po pierwsze, jak mówi poeta, jest ona "wciąż za duża, by ją całą widzieć" (ks. Jan Twardowski, Nic nie widzieć); a po drugie, jest tak dlatego, że niestety, słowo "miłość" stało się słowem wieloznacz­nym, a często pustym. Oznaczać może wszystko i nic szczególnego. Mówimy o miłości do Ojczyzny; do matki i ojca; o umiłowaniu pracy, a także o miłości do zwierząt. Mówi się wreszcie o "uprawia­niu miłości"... Jeśli chcemy odkryć prawdziwe i niebanalne znaczenie słowa "kocham", trzeba, abyśmy sięgnęli do Ewangelii. Abyśmy spojrzeli na życie i nauczanie Chrystusa, na jego "kocham" skierowane do człowieka.

Ellena Keller (1880-1968) była głucha i niewidoma od urodzenia. Znalazła jednak wspaniałą nauczycielkę, która zajęła się jej wykształceniem, tak, że mogła ona znaleźć sposób na porozumie­wanie się ze światem i stała się autorką nawet kilku poczytnych książek. Jej nauczycielka - Sulivan dotykała jej rękę, pisząc na niej nazwy i następnie kładąc na jej rękę przedmiot nazwany. Np. pisała: "lalka" i dawała jej do ręki lalkę. Dziewczyna kojarzyła przedmiot dotykany z pisanym.

Kiedyś napisała jej słowo "miłość". Dziewczyna czuła litery na ręku, ale nie wiedziała, co one oznaczają, ponieważ nie istnieje przedmiot zwany miłością. Żeby więc pokazać jej, co to słowo znaczy, nauczycielka po napisaniu słowa pocałowała ją i mocno przytuliła.

Bardziej niż mówić o miłości, definiować ją - trzeba ją pokazać. To słowo ma dla nas sens, kiedy jest przeżyte.

Nie pokuszę się o zdefiniowanie miłości, ani nie pretenduję, aby powiedzieć więcej niż św. Paweł: "że jest cierpliwa, łaskawa, łagodna, że przebacza i poświęca się, że współczuje i zapomina doznane krzywdy, że umie czekać i tęsknić..." (por. 1 Kor 13,4-7)

W języku włoskim można powiedzieć: "Kocham Cię!" na dwa sposoby: "Ti amo!" a także "Ti voglio bene!". Ten ostatni zwrot dosłownie można by przetłumaczyć: "Chcę, (pragnę) twojego dobra". Wydaje się, że jest to bardzo istotny rys miłości. Kochać, to znaczy pragnąć dobra osoby wybranej. To znaczy zapomnieć o sobie tak, że swoje szczęście można znaleźć w szczęściu osoby kochanej. Kocham - więc - chcę twojego dobra! Smucę się dzieląc Twój niepokój i smutek. Cieszę się twoimi radościami. Więcej Ciebie w moim życiu niż mnie!

Zachorował nieuleczalnie mąż. Zona nie chce go oddać do zakładu dla psychicznie chorych.

- Jest moim mężem. Chcę, aby był ze mną, ponieważ ślubowałam mu miłość.

- Ale on teraz nawet o tym nie wie!

- Nie jest to dla mnie ważne czy wie czy nie wie! Nigdy tak mocno go nie kochałam jak teraz, gdy wiem, że bardzo, bardzo mnie potrzebuje.

Kochać to nie uzgodnić dwa egoizmy, tak, aby obie strony miały maksymalne korzyści.

Swego czasu grano pewną komedię w teatrach włoskich. Bohaterami byli młodzi małżonkowie. Zaraz po ślubie wprowadzili się do pustego mieszkania. Dzień po dniu wypełniali pokoje meblami, obrazami... tak, że nie było nawet gdzie wbić gwoździa... Pewnego dnia żona kupiła nowy tapczan, tak duży, że nie mieścił się prawie w drzwiach. Zaklinował się więc i mąż nie mógł wejść do domu.

Jest to bajka; bajka o rzeczach, które wypełniają serce mające zbyt wiele pragnień - tak, że nie ma w nich już więcej miejsca na hojność, bezinteresowność i obecność bliźniego.

Zastanówmy się więc, jakie motywy zadecydowały o tym, że jesteście razem? Czy rzeczywiście wybierając małżeństwo, braliście pod uwagę drugą osobę? A może zadecydowały inne względy?

Kochać - to pragnąć dobra osoby wybranej. Jeśli zaś pragnąć dobra - to dobra prawdziwego. Dobrem prawdziwym jest zbawie­nie, wieczne szczęście; radość, która nie zna zmierzchu. Kochać kogoś to sprawić, aby przy mnie mógł się uświęcić i osiągnąć życie wieczne. Trzeba więc, abyśmy zatroszczyli się o to dobro nieprze­mijające, abyśmy nawzajem pomogli sobie w dążeniu do nieba. Mąż jest odpowiedzialny za zbawienie żony, a żona troszczy się o zbawienie męża. "Kocham Cię, czyli pragnę, abyś przy mnie stał się lepszy; abyś przy mnie mogła wzrastać w łasce u Pana Boga". Jeśli dzisiaj modlicie się razem, to właśnie po to, abyście mogli dojść do wiekuistego szczęścia razem.

"Kocham Cię" i dlatego: "ślubuję ci wierność". Tak, bo prawdzi­wa miłość jest wierna. Raz wybrawszy, raz zaufawszy i zasłu­żywszy na zaufanie, nie pragnę dzielić szczęścia małżeńskiego z nikim innym. "Kocham, więc nie zdradzę. Nie zostawię. Nie porzucę Ciebie w żadnej okoliczności. Należę do Ciebie, a Ty należysz do Mnie". Tak jak Chrystus jest wierny Kościołowi i każdemu z nas, tak mąż ma być wiernym żonie a żona mężowi.

Kiedy tonął "Tytanikn, w szalupach ratowniczych było miejsce tylko dla kobiet i dzieci. Kiedy nadeszła kolej na panią Isidor Strauss, kobieta dotknęła nogą łodzi i natychmiast, jakby ze wstrętem, wycofała ją. Wróciła do męża i powiedziała: " Żyliśmy zawsze razem, umrzemy także razem..." (N. De Martini, Maturita e sesso).

Zapytajmy się siebie jak to jest z moją wiernością mężowi (żonie):

- Czy troszczę się o rozwój naszej więzi uczuciowej, seksualnej? Czy nie jestem egoistą we współżyciu małżeńskim? Czy widzę tylko moje prawo do zaspokojenia pożądania nie licząc się z wolą współmałżonka?

- Czy nie zdradziłem męża (żony) sporadycznie lub mając trwały związek? Czy nie doradzałem (am) komuś zdrady lub prowokowa­łem do niej?

- Czy potrafię zrozumieć, że mąż, żona potrzebują mnie w chorobie, trudnościach, niepowodzeniach i że wtedy najbardziej buduje się wspólnotę poprzez okazaną delikatność, gest, słowo, ofiarę?

Dotknę tylko kwestii rozwodów. Wzrastają one w zastraszają­cym tempie. Dlaczego? Dlatego, że dwie osoby wchodzące w małżeństwo przyjmują postawę egoistyczną: liczę się tylko ja... jeśli coś nie wyjdzie, nie będę zadowolony... pojawią się trudności... więc: "żegnaj"! Jest to myślenie bardzo dziecinne: "Ja mam prawo do szczęścia - ja mam prawo pobawić się tobą"; znudziłeś mnie, więc "Addio"!

Ślubuję Ci "uczciwość małżeńską". Jest ona zwyczajną konsek­wencją dzisiaj danego słowa. Jest dopełnieniem miłości wiernej, prawdziwej i trwałej. "Kocham - więc jestem szczery wobec Ciebie". Tam, gdzie panuje miłość, nie ma miejsca na fałsz, na półprawdy, na podstęp, na grę słów niedopowiedzianych do końca. Jesteśmy uczciwi wobec siebie, to znaczy mamy pełne do siebie zaufanie.

Trzeba zrobić krótki rachunek sumienia z tego, czy żyjemy w prawdzie:

- pierwsze pytanie: czy jestem uczciwy(a) wobec drugiej osoby? Czy umiemy ze sobą rozmawiać i jesteśmy gotowi powiedzieć sobie wszystko? Jeśli nie, to z czyjej winy? (Często, niestety, druga strona nie umie wysłuchać; dla świętego spokoju trzeba przed nią ukryć prawdę o tym czy o tamtym...).

- Uczciwość małżeńska w traktowaniu dzieci: Czy nie ma ukrytej rywalizacji o względy czy uczucia dzieci?

- Uczciwość małżeńska w dziedzinie uczuć: Czy ktoś inny lub coś (np. praca) nie jest ważniejszy od męża, żony? Czy kogoś innego nie darzę większym zaufaniem?

Przypomnijcie sobie życzenia waszych bliskich, rodziców, krewnych, przyjaciół czy znajomych w dniu ślubu. Czego wam życzyli? Zdrowia..., szczęścia..., pomyślności — jak swego czasu śpiewało się: "wszystkiego najlepszego, radości, szczęścia moc, kufereczek stóweczek...".

Życzę wam dzisiaj, abyście tak, jak słonecznik, który całym sobą wędruje w ciągu dnia za słońcem, pragnąc zaczerpnąć jak najwięcej światła i w nim dojrzewać, abyście także wy swoje serca zwrócili do Chrystusa. Szukajcie Jego światła, Jego łaski, Jego obecności. Zaproście Go do waszego domu. Z Nim trwajcie na wspólnym szlaku życia małżeńskiego i rodzinnego.

Takie są moje życzenia, najpiękniejsze, jakie pragnę wam złożyć. Jeśli Chrystus będzie z wami, jeśli stanie się dla was kimś naprawdę bliskim, możecie być pewni, że wasze małżeństwo będzie szczęśliwe. Budujcie waszą wspólnotę życia i miłości na fundamen­cie wiary. To jest najpewniejszy fundament. Doświadczenie potwierdza prawdę, że jeśli człowiek sam, licząc tylko na własne siły, pragnie budować swe życie, pragnie ocalać i rozwijać swoją miłość, bardzo prędko może się rozczarować i zawieść innych. Jakże boleśnie prawdziwe okazuje się stwierdzenie Chrystusa, że "dom budowany na piasku" (Mt 7,26) musi runąć. Tym piaskiem są nasze uczucia, nasze dobre intencje, nasze ludzkie siły, nasza inteligencja. Wszystko to jest bardzo potrzebne i dobre, ale nie wystarcza, aby budować na tym tylko wspólną przyszłość.

Kto złoży własną miłość w ręce Boże i powierzy siebie oraz tych, których kocha, Chrystusowi, może czuć się bezpieczny. Zaufać Bogu, Jego dobroci i Jego mądrości - to zbudować dom na skale. Chrystus pomoże wam, gdy przyjdzie czas zmęczenia, gdy osłabną uczucia, gdy szarzyzna życia i codzienne problemy osłabią w was radość z bycia razem.

Życie jest drogą. Wyrusza się zawsze wierząc, że można dojść do zaplanowanego celu. Wyrusza się entuzjastycznie i z radością. Nikt, kto zakłada buty, aby rozpocząć wędrówkę, nie myśli o tym, ile niebezpieczeństw, przeciwności go czeka. Szczęśliwy cel jest zawsze najbliżej u początku drogi. Przychodzi jednak moment, gdy zaczyna męczyć monotonia kroków, gdy daje się we znaki każdy przebyty kilometr, gdy droga się staje wąska, trudniejsza niż przypuszczaliśmy... W takich momentach cel wędrówki wydaje się tak odległy, że aż nierealny. I rodzi się pokusa, aby pójść na skróty, aby usiąść na kamieniu i tak już pozostać. Aby się wycofać.... Jakże realnie odczuwa się wtedy własną ludzką słabość.

Aby nie ustać w drodze; aby nie wycofać się i załamać wobec codziennych problemów; aby nie zawieść; nie rozczarować; nie zdradzić miłości - idźcie do Chrystusa. On znajdzie słowa, które dodadzą wam otuchy. On swoją łaską pomoże wam przebaczać. Uzdrowi rany waszego serca. Podźwignie w trudnych momentach. Pokaże, jak trzeba się poświęcać w imię miłości. Zaproście Go do waszych rodzin. Idźcie za Chrystusem - tak jak słonecznik za słońcem!

Chciałbym konkretnie podać wam pewne wskazówki, które mogą pomóc wam w przezwyciężaniu kryzysów małżeńskich:

- środki nadprzyrodzone:

1) modlitwa za współmałżonka i za rodzinę;
2) wspólne przystępowanie do sakramentów świętych;
3) wspólna modlitwa w rodzinie;
4) wspólne uczestnictwo we Mszy św. niedzielnej.

- środki zwyczajne:

1) chętnie przebaczać i darować urazy;
2) poznać, co jest wynikiem złej woli a co nie;
3) częściej rozmawiać;
4) częściej słuchać, aby poznać drugą stronę;
5) nie wstydzić się okazywania sobie uczucia;
6) razem decydować o sprawach rodzinnych;
7) świętować wspólnie rocznicę małżeństwa;
8) umieć panować nad własnymi uczuciami;
9) jeśli druga strona pragnie inaczej - to nie znaczy zaraz źle -posłuchać i uzasadniać.
10) zwracać się zawsze do drugiej strony z szacunkiem (słowa, nigdy przekleństwa).

Zawierzcie dzisiaj wasze małżeństwo i rodzinę Maryi i Józefowi. Niech ich wstawiennictwo pomoże wam stać się "świętą rodziną", w której jest zawsze miejsce dla Chrystusa.

Czytany 701 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.