Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 11 grudzień 2015 09:03

Rekolekcje Adwentowe – 6. Grzech oddala nas od Boga

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

rok-milosierdziaBóg stworzył nas do przyjaźni ze sobą. Opis stworzenia mówi o więzi, która istniała pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Niestety, ta pierwotna wspólnota ze Stwórcą została przez człowieka odrzucona. Człowiek przez grzech zerwał więź miłości z Bogiem.

Zastanówmy się dzisiaj nad tajemnicą nieprawości i mroku w sercu człowieka.

Czym jest grzech?

Uczyliśmy się na lekcjach religii, że grzech jest to świadome i dobrowolne przekroczenie woli Bożej. Jest to definicja grzechu bardzo jasna, chociaż trzeba powiedzieć nie mówi o nim wszystkie­go. Definicja ta podkreśla jeden z aspektów grzechu - przekro­czenie prawa Bożego. Patrząc uważniej, możemy powiedzieć, że w grzechu bardziej niż o przekroczenie prawa, woli Bożej chodzi o zerwanie więzi miłości z Bogiem. Grzech dokonuje się bowiem nie na płaszczyźnie relacji prawo - człowiek, ale na płaszczyźnie relacji Bóg - człowiek. Jest czymś więcej niż przekroczeniem prawa, zaniedbaniem obowiązku, odrzuceniem przykazania.

Mówi król Dawid: "Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą" (Ps 51,6). Grzech dosięga naszej relacji z Bogiem. Zrywa więź. Grzech ciężki oddziela mnie całko­wicie od Boga. Grzech lekki pomniejsza moją miłość. Jest jak pył, który osiada na meblach: nagromadzony, staje się brudem.

Grzech pierwszego człowieka: widzi w Bogu rywala - ułożyć sobie życie obok Niego; pokusa, aby być niezależnym (będziecie jak Bóg), czyż czegoś podobnego nie doświadczył Syn marnotrawny? "Odejdę od Ojca i znajdę szczęście" - podważenie prawdomówności Ojca i Jego dobrej woli. W grzechu jest obecny zawsze ten element nieufności do Pana Boga: "Chcę być szczęśliwy wbrew Tobie! Jakbyś Ty stał na przeszkodzie mojego szczęścia!"

Element niewdzięczności - "Wszystko zawdzięczam Tobie, i odpowiadam Ci zdradą": grzech Judasza. "Jezus nazywa mnie przyjacielem. Bóg nazywa mnie swoim dzieckiem, a ja to ignoruję".

Element pychy - "Przecież mogę sam być dla siebie miarą dobra i zła. Poradzę sobie bez Ciebie".

Zapłatą za grzech (lub inaczej konsekwencją grzechu) jest oddalenie. To jakby wykopanie przepaści: "Nie mam z Tobą nic wspólnego"! Pierwszą konsekwencją grzechu jest zerwanie więzi z Ojcem: "wypowiedzenie synostwa" - "Idę sobie!" (Syn marno­trawny). Ze strony Boga - wypędzenie z raju - "Akceptuję to, co wybrałeś". Tam, gdzie nie ma Boga, jest samotność, jest piekło. Piekło to naturalna konsekwencja grzechu. Dlaczego mówimy, że grzesznicy pójdą do piekła? Nie dlatego, że Bóg ich stworzył właśnie po to, i czeka na to, aby potępiać, ale dlatego, że oni sami sobie stworzyli piekło odrzucając Pana Boga. Kto wybiera ciemność, niech nie ma pretensji o to, że żyje w mroku.

Grzech prowadzi do zerwania więzi z bliźnimi. Konsekwencją grzechu jest zło na świecie, niesprawiedliwość, przemoc, nadużycia władzy.

Często obwiniamy Boga o nieszczęścia, które nas spotykają: "Jak Bóg mógł do tego dopuścić? Dlaczego Bóg pozwolił na to...?" A dlaczego nie zapytamy się o to, kto jest prawdziwym sprawcą tego, czy tamtego zła. Kto zadaje cierpienie - Bóg czy człowiek? Jesteś­my nieraz naiwni jak dzieci: z jednej strony mówimy o wolności i chcemy, aby Bóg brał ją na serio. Z drugiej strony popełniamy szaleństwa i czekamy, że Bóg potem za nas wszystko naprawi. To tak, jakbym świadomie stłukł szklankę i dziwił się, że skaleczyłem się o stłuczone szkło.

Opowiadał Don Zeno Saltini, założyciel Nomadelfii, że podczas wojny znajdował się w Fossacesia. Często mieszkańcy tego miastecz­ka musieli kryć się w pobliskich grotach przed bombardowaniami. Siedząc wewnątrz groty, mieli wrażenie, jakby wielkiego trzęsienia ziemi. Kobiety, skarżyły się głośno i użalały: "Co robi Bóg? Co Bóg robi"? I patrzyły na Niego, ubranego w sutannę. Pewnego dnia powiedział: "Przestańcie już z tym ciągłym «Co Bóg robi»? Popatrz­cie na zewnątrz - była tam kwitnąca łąka - to Bóg robi"!.

Grzech potrafi zniszczyć szczęście człowieka. Uczynić z niego wrak.

Pierwsza drukarnia zbudowana przez Don Orione spaliła się. Podczas, gdy święty krążył wśród ruin i pogorzeliska, powiedział do towarzyszącej mu osoby: "Wszystkie te ruiny są niczym w porów­naniu do szkód, które wyrządza grzech".

W pewnym sensie można powiedzieć, że odbieramy sami już karę za grzech na tym świecie. Jakby on mścił się - nieraz natychmiast, innym razem po pewnym czasie. Przykładów można znaleźć nieskończenie wiele. Na przykład grzech kłamstwa - mści się tym, że nikt nam nie wierzy. Za kradzieże czeka nas więzienie. Za zaniedbywanie obowiązków w pracy pozbawienie dobrego imienia i utrata zaufania przełożonych...

"Grzech jest jak płomień ognia: jeśli czekamy z zagaszeniem go, bardzo szybko stanie się płonącym stosem, którego w końcu nie będziemy w stanie opanować. Stanie się większy od naszych sił". (św. Jan Chryzostom). Grzech jest zaraźliwy. Dlatego trzeba go unikać. Przede wszystkich unikajmy okazji. "Jeśli na początku opowiadania - mówi pisarz Antoni Czechow - pojawi się strzelba zawieszona na ścianie, to wiadomo, że w pewnym momencie wystrzeli".

To pierwszy i ważny krok, aby nie grzeszyć. Takie okazje stwarzają nam okoliczności zewnętrzne - miejsca, przedmioty materialne... ale też i osoby. Ważną rzeczą jest dobór towarzystwa. To nieprawda, co mówi ludowe przysłowie, że "dobrego to i karczma nie zepsuje; złego to i kościół nie naprawi". Niestety, karczma zepsuje!

Rodzice niech pomyślą tutaj o kolegach i koleżankach swoich dzieci, o tym, gdzie spędzają wolny czas... o tym, co robią na dysko­tekach... Żeby potem nie rozkładać rąk...

Bóg nie zostawia nas samych wobec zła. Daje nam szansę powrotu. Ewangelia jest zaproszeniem do powrotu. Jezus dawał jasno do zrozumienia, że wielka radość jest w niebie z powodu jednego grzesznika, który się nawraca. Mówi, że Bóg bardzo kocha skruszonego grzesznika. Bardziej leży On mu na sercu niż sprawiedliwy.

Katecheta opowiadał na religii o dobroci Pana Boga.

- "Pan Bóg przede wszystkim kocha biednych grzeszników, opusz­czonych, zaniedbanych duchowo". Jedno z dzieci nie mogło tego zrozumieć: "Jak to? Czy to znaczy, że Pan Bóg nie jest sprawiedliwy

- jednych kocha więcej, drugich mniej?" Inne dziecko: "Nic nie rozumiesz. Moja mama wczoraj kupiła bratu okulary, a mnie nie kupiła. Zrobiła to nie dlatego, że jego bardziej kocha niż mnie.

Kupiła mu okulary, bo ma słaby wzrok. Chciała, aby widział tak dobrze jak ja..."

Znamy przypowieść o wdowie szukającej zagubionej drachmy. Cóż to jest jeden grosz? Przypomnijmy sobie także przypowieść o zagubionej owcy, za którą rusza w poszukiwanie zatroskany pasterz. Ile jest warta jedna owca dla kogoś, kto ma ich wiele?

A jednak - Bóg podejmuje wysiłek dotarcia do nas. Zaświadcza o tym przypowieść o synu, na którego czeka Ojciec. W Cascia, w Sanktuarium św. Rity, w wejściu do kaplic, gdzie sprawowany jest sakrament pokuty, umieszczono dwa bardzo wymowne znaki: pierwsze, co pielgrzymowi rzuca się w oczy, to olbrzymia mozaika przedstawiająca tęczę. Tęcza ta nawiązuje do biblijnego potopu i jest znakiem ustania gniewu Bożego. Pojawiła się ona, jak mówi Księga Rodzaju, na znak, że Bóg nie chce już więcej karać ludz­kości. Mówi ona wchodzącym, że tutaj, poprzez ten sakrament, Bóg pragnie zawrzeć pokój z grzesznikiem i odnowić z nim przymierze przyjaźni.

Nieco dalej widzimy rzeźbę realistycznie przedstawiającą powrót syna marnotrawnego. Ojciec i syn we wzajemnym uścisku. Ten znak przypomina, że Bóg jest Ojcem czekającym. On ma całą wieczność na to, aby karać. Nie spieszy się z odwetem tak jak nieraz byśmy chcieli. Bóg, to Ojciec, który wychodzi tobie naprze­ciw. Trzeba jednak, abyś zrobił pierwsze kroki. To ty – skoro odszedłeś — musisz wrócić.

W kaplicy, w której znajdują się konfesjonały, umieszczono krzyż. Jest on nietypowy: Chrystus jest przedstawiony na nim inaczej niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jego ręce nie są przybite do belki, ale wyciągnięte w kierunku patrzących; zawieszo­ne w powietrzu - w geście, który czyni matka, kiedy widzi nadbiegające maleństwo. I napis z Ewangelii: "A gdy będę wywyż­szony ponad ziemią, pociągną wszystkich do siebie..."

Słabość, uchybienie, grzech - dokonują w naszym życiu wielkiego spustoszenia.

Nikt z nas nie może powiedzieć o sobie: "Nie potrzebuję przebaczenia". Byłby człowiekiem pysznym i zaślepionym, albo świętym. Ale i święci modlili się: "odpuść nam nasze winy".

Bóg jest Miłością. Jest Miłością przebaczającą. Jak mówi Seneka ("O gniewie"): "Okazuje grzesznikom łagodne i ojcowskie serce, gdy nie ściga ich, ale przywołuje. Nie znającego drogi i zbłąkanego wśród pól naprowadza na właściwy kierunek, a nie odpędza".

Bóg temu, kto żałuje i powraca, chętnie przebacza grzech. Bóg miłosierny i hojny w przebaczenie, zachęca do tego, abyśmy i my przebaczali wspaniałomyślnie naszym braciom. Nie bylibyśmy chrześcijanami, gdybyśmy w tym dziele przebaczania i zapomina­nia zła nie naśladowali Boga. Św. Paweł mówi: "Zło dobrem zwyciężajl" (Rz 12,21). Czy można te słowa pogodzić z naszą skłonnością do noszenia w sobie uraz i niechęci? Czy można być chrześcijaninem i jednocześnie przeliczać grzechy innych jak srebrne monety?

"Człowiek nigdy nie jest tak piękny jak wtedy, gdy prosi o przebaczenie lub gdy sam przebacza".

To, co powiedziałem, jest skierowane do każdego z nas osobiście. Przygotujmy się dobrze do spowiedzi poprzez rachunek sumienia. Wzbudźmy w sobie żal za grzechy popełnione, którymi obraziliśmy Boga i wyrządziliśmy zło ludziom. Postanówmy zerwać z okazjami do zła i postanówmy szczerze poprawę. A doświadczymy radości płynącej z udzielonego nam przebaczenia i pokoju serca.

Czytany 684 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.