Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 10 grudzień 2015 07:57

Rekolekcje Adwentowe – 3. Bóg zaprasza do wspólnoty ze sobą

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

rekolekcjePan Bóg, który jest stworzycielem nieba i ziemi, dał życie człowiekowi. Zatrzymajmy się przez moment nad pierwszą stronicą Księgi Rodzaju. Już samo dzieło stworzenia świata, opowiedziane w przepięknym poemacie - hymnie o stworzeniu, podkreśla wielką troskę Stwórcy o człowieka. Bóg stwarza wszechświat i przyozdabia go z myślą o człowieku. Świat staje się znakiem życzliwości Boga.

Kiedy człowiek popełnia grzech pierworodny - grzech pychy, Bóg karze go, ponieważ jest konsekwentny. Nie zostawia go jednak w sidłach zła. Obiecuje wybawienie od niego. Zapowiada Zbawicie­la, który naprawi zaistniałą sytuację.

Cała historia starotestamentalna przekazuje tę ważną prawdę: Bóg nie opuszcza człowieka, nie zostawia go w nieszczęściu. Na różne sposoby manifestuje swoje "zainteresowanie" jego losem. Objawia swoją wolę, stopniowo odsłania mu siebie i wychowuje. Postępuje jak dobry Ojciec, który dyskretnie, szanując wolę swego dziecka, daje mu dobre rady, zachęca do wysiłku, dzieli się swoim doświadczeniem i mądrością.

Wyrazem zatroskania Bożego o nas jest prawo moralne, które Bóg nam powierzył. Jest ono dziełem Bożej Mądrości (por. KKK 1950). Prawo to wyznacza drogę i ukazuje zasady sprawiedliwego postępowania. Daje ono wskazówki, które ułatwiają osiągnięcie celu naszego życia. Prawo moralne chroni nas również przed złem i zaniedbaniem dobra. "Prawo moralne wyraża się w różnych formach, ale wszystkie one powiązane są ze sobą: prawo wieczne, będące w Bogu źródłem wszelkich praw; prawo naturalne; prawo objawione obejmujące Stary i Nowy Testament, wreszcie prawo kościelne" (KKK 1952).

Zatrzymajmy się na chwilę nad poszczególnymi rodzajami tego prawa.

Prawo naturalne. Człowiek jest istotą rozumną i wolną. Bóg czyni go zdolnym do samostanowienia i dokonywania wyborów. Człowiek jako jedyna istota ziemska potrafi powiedzieć "chcę" lub "ja jestem odpowiedzialny za to czy za tamto, bo to ja wybrałem". Swoim rozumem potrafimy rozpoznać, czym jest dobro i czym jest zło. Bóg wpisał w sumienie każdego człowieka pewien zespół norm moralnego postępowania. Niezależnie od tego czy znają Pana Boga czy nie, ludzie są zgodni co do najważniejszych zasad postępo­wania. Jak pisze Leon XIII: "Prawo naturalne jest zapisane i wyryte w duszy każdego człowieka, ponieważ jest ono rozumem ludzkim nakazującym czynić dobro, a zakazującym grzechu..." (Leon XIII, Libertas praestantissimum). Krótko mówiąc, prawem naturalnym są najprostsze zasady postępowania godziwego, które Bóg wpisał w nasze sumienie. Są one przyjmowane przez ludzi, którzy mają sumienie czyste, nie zdeprawowane.

Prawo Objawione Starego Przymierza. W Starym Testamencie, po opuszczeniu Egiptu, Bóg nadał Narodowi Wybranemu swoje Prawo. Zostało ono zapisane na kamiennych tablicach i przekazane ludowi przez Mojżesza. Żydzi znali 613 tak zwanych przykazań, zapisanych w Pięcioksięgu. Były to szczegółowe wskazówki dotyczące życia narodowego (funkcjonowania struktur społecznych); przepisy liturgiczne (drobiazgowo opisany wygląd świątyni, szat liturgicznych, składania ofiar) i zasady moralne (Dziesięć Przyka­zań). Przy takiej ilości przepisów było rzeczą niemożliwą zacho­wywanie ich. Nic więc dziwnego, że uczeni w Piśmie starali się podawać ludziom to, co w Prawie jest istotne.

Poganin przyszedł do rabbiego Shammai i powiedział mu: "Jestem gotowy nawrócić się na twoją wiarę, jeśli mi zreasumujesz całe Prawo w krótkim czasie, tak, że będę w stanie wysłuchać cię, stojąc na jednej nodze". Shammai odebrał tę propozycję jako obelgę dla Prawa i jego bogactwa. Liczy ono bowiem 365 przykazań negatywnych - tyle, ile jest dni w roku i 248 pozytywnych - tyle, ile jest kości w człowieku. Odrzucił więc propozycję. Poganin poszedł do rabbiego o nazwisku Hillel, który był bardzo pokorny. Mistrz kazał mu stanąć na jednej nodze i słuchać. - "Nie czyń niczego innym, co nie chciałbyś, aby oni ci uczynili. W tym przykazaniu zawiera się całe Prawo. Wszystko inne jest tylko wyjaśnieniem". I zakończył: "Teraz możesz spuścić nogę i wędrować ze mną!"

Przepisy społeczne i liturgiczne Starego Testamentu nas -chrześcijan nie obowiązują. Zachowujemy tylko prawo moralne.

Przykazania możemy podzielić na dwie tablice - te, które odnoszą się do Boga i te, które odnoszą się do naszych relacji międzyludzkich.

Pan Jezus objawił nam w sposób pełny i ostateczny wolę Ojca. Nie ustanawiał nowych przykazań, a te, które są, zawarł w jednym przykazaniu - Przykazaniu miłości.

Pan Jezus dał nam coś więcej niż przykazania: zostawił nam wzór postępowania. On sam jest dla nas najlepszym przykładem dobrego życia. W sposób bardzo zrozumiały Jezus przekazał nam zasady odnoszenia się do innych. Przypomnę tylko Jego Kazanie na Górze:

"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy pragną i łakną sprawiedliwości, albowiem Oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi,

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3-10).

Ci, którzy wierzą w Chrystusa, różnią się od innych -niewierzących - stylem życia.

Podczas lekcji rysunków profesor pyta uczennicę niespodziewanie:

- "Wierzysz w Boga?"

- "Tak, a dlaczego Pan pyta?"

- "Bo to widać".

Starajmy się naśladować postępowanie Chrystusa. Czytajmy Ewangelię, aby poznać bardziej to, co On nam proponuje. Wiele osób czyta Ewangelię codziennie. Jest dla nich punktem wyjścia do wieczornej modlitwy. Codzienna lektura chociażby fragmentu Ewangelii umacnia wiarę, ożywia naszą nadzieję, jest natchnie­niem do czynienia dobra. Czytając Pismo Święte, możemy bardziej poznać Jezusa. Jak mówił jeden z Ojców Kościoła: "Nieznajomość Pisma Świętego, jest nieznajomością Chrystusa". Dodam: niezna­jomość Chrystusa sprawia, że nie żyjemy właściwie. Kiedy uczestniczymy w niedzielnej Mszy Św., słuchajmy z uwagą słowa Bożego. Nie przechodźmy obok tych słów obojętnie! Byłoby rzeczą wspaniałą, gdybyśmy starali się z Ewangelii niedzielnej wydobyć jakąś jedną myśl, którą Bóg chce nam powierzyć. Może to będzie konkretna wskazówka, co mam zrobić. Może to będzie zachęta do tego, abym czegoś konkretnego unikał... Każdy z nas, jeśli będzie uważny - zorientuje się szybko, że Pan Bóg ma dla nas konkretne propozycje. Obyśmy później wcielali te wskazówki w życie codzien­ne!

Nie tylko poprzez słowo pisane Pan Bóg do nas mówi. Często przemawia do nas przez wydarzenia lub przez bliźnich. Ostrzega nas albo zachęca. Jeśli nie zlekceważymy tych codziennych znaków, możemy być mądrzejsi o doświadczenia, nawet jeśli są to nega­tywne doświadczenia innych.

Poprosiła mnie kiedyś o spowiedź kobieta, która od wielu lat zapomniała o swojej wierze. Co ją do tego skłoniło'? Prowadziła samochód po górskiej, krętej drodze. Nagle straciła panowanie nad kierownicą, i sama nie wie jak - wypadła z drogi, zderzyła się z zabezpieczeniem i znalazła nad przepaścią. Nie była nigdy tak blisko śmierci. Jej pierwszą myślą był Bóg. W jednym momencie zrozumiała wiele spraw. Postanowiła uregulować rachunki z Bogiem. Nieraz przeżywamy takie "sytuacje graniczne", "podbram­kowe", które z łatwością potrafimy odczytać jako "znak" skierowany do nas. Nie chodzi tutaj o to, abyśmy przesadzali - i we wszystkim widzieli naprzyrodzone znaki. Bóg dał nam rozsądek i myślę, że każdy z nas potrafi rozróżnić ziarno od plew. Ważne jest, abyśmy nie byli głusi i ślepi na te "znaki czasów", którymi posługuje się Bóg, aby do nas dotrzeć.

Wiara zaczyna się od zgonu iskry, która uleciała od ogniska pragnąc podzielić się żarem.

Wiara zaczyna się u kresu wspomnień, gdy zgięty kark, ręce grube i bezsilne, a czas każe paciorkom różańca zawołać już końcowe - Amen.

Ona przychodzi najczęściej po cichu. Nieśmiało. Jakby nie proszona.

Noszę w sobie obraz Boga na miarę mojej małości. Rysuję Jego podobiznę kredką moich zachcianek, oczekiwań, wyobrażeń. Dlatego nie mogę uciec od rozczarowań.

Jak może być żywy, jeśli nie pozwalam Mu być sobą?

Jakże może mnie uszczęśliwić, jeśli nie jest Miłością do pokochania, lecz jedynie środkiem do celu, który wyznacza mój egoizm?

Traktuję Cię, Panie, niesprawiedliwie. Jak Habakuk uciekam się do Ciebie, zdumiany, że jeszcze nie działasz zgodnie z moim projektem.

Zostawiam Cię zbyt często, bo komplikujesz i tak trudne sprawy.

Wiara. Dobrze, że sprawiasz, że to wszystko pęka. Jak to dobrze, że nie zostawiasz mnie w spokoju tak, jak tego chcę.

Prawo Boże obowiązuje nas w sumieniu. Chcę od razu powiedzieć: całe prawo Boże. Nie myśmy je wymyślili i nie my je możemy zmienić. Są dwa nieporozumienia, które trzeba wyjaśnić: - pierwsze - wiara to nie supermarket, do którego przychodzimy i wybieramy to, co nam się podoba. Niektórzy myślą, że można zaakceptować na przykład dwa lub trzy przykazania, a zostawić resztę. Na przykład: "Zgadzam się, że grzechem jest kradzież czy zaniedbywanie niedzieli jako dnia świątecznego, ale już sprawą dyskusyjną wydaje się «Nie cudzołóż*". Możemy jedynie przyjąć wszystko. Jeśli więc serio mówię "wierzę" i na poważnie modlę się "bądź wola Twoja" - to znaczy, że akceptuję wszystkie przyka­zania, cały styl życia chrześcijańskiego; nawet to, co wydaje mi się niewygodne...

Drugi problem: kompetencje Kościoła w tej dziedzinie. Kościół jest stróżem prawd wiary i przykazań moralnych. Naucza i przekazuje to, co od Chrystusa poprzez apostołów otrzymał. Kościół absolutnie nie może zmienić Dekalogu czy prawd wiary. Niektórzy, zwłaszcza dziennikarze, mówią, że Kościół powinien zmienić stanowisko w sprawie święceń kobiet, w dziedzinie rozwodów czy w trudnej kwestii aborcji. Nieraz czytamy na łamach poczytnych gazet artykuły oskarżające Ojca Świętego o konserwatyzm. Dziennikarze czy niektórzy tak zwani "teologowie postępowi" wywierają nacisk na Papieża, aby zmusić go do ustępstw w dziedzinie moralnej. W sposób mniej czy bardziej ukryty straszą go tym, że ludzie odejdą, jeżeli Kościół nie ustąpi tu czy tam, jeśli nie przymknie oczu na ludzki grzech i słabość. Niestety - zapominają, że wiara i moralność nie są własnością Biskupa Rzymu. Biskup Rzymu dla spełnienia naszych życzeń nie może sprawić; po prostu nie ma takiej mocy, aby sprawić, że zło stanie się dobrem, a fałsz prawdą. W Kościele to, co jest pochodzenia ludzkiego, może być modyfikowane i przystosowywane lepiej do czasów, w których żyjemy (na przykład wprowadzenie języków narodowych do Mszy św. czy zmiana przepisów postnych). Jednak reforma nie może dotyczyć prawa Bożego.

Kończąc to dzisiejsze rozważanie, prośmy Boga o to, aby nasze serca były szczere przed Nim i ochocze do pójścia drogą Jego przykazań. Tylko tak będziemy mogli wzrastać w Jego łasce i stawać się prawdziwie Jego przyjaciółmi.

Czytany 544 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.