Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017

Polecane artykuły

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poprzedni Następny

GDZIE ZNAJDZIESZ AKTUALNE HOMILIE I ROZWAŻANIA?

06-09-2018 - Wyświetleń:335 - OKRES ZWYKŁY

GDZIE ZNAJDZIESZ AKTUALNE HOMILIE I ROZWAŻANIA?

Szanowni Użykownicy Serwisu www.homilieirozwazania.pl   Serwis "Homilia i rozważania" jest systematycznie przenoszony, a jego treść: wszystkie homilie i rozważania będziesz mógł znaleść w Serwisie http://homilieirozwazania.blogspot.com/. Aby tam się znalelść należy kliknąć    w menu zakładkę EWANGELIA I ŻYCIE (BLOG) - PATRZ POWYŻSZY WIDOK NA KTÓRYM ZAZNACZYŁEM: CO OTWORZYĆ, ABY ZNALEŚĆ AKTUALNE "HOMILIE I ROZWAŻANIA" - PO ROKU CZASU, LICZĄC OD DNIA DZISIEJSZEGO, Serwis www.himilieirozwazania.pl ZNIKNIE     Z chrześcijańskim pozdrowieniem Administrator Serwisu  

Czytaj więcej

17. Niedziela Zwykła (B) - I cóż to jest dla tak wielu?

26-07-2018 - Wyświetleń:89 - OKRES ZWYKŁY

17. Niedziela Zwykła (B) - I cóż to jest dla tak wielu?

Pan Jezus uczy nas prawdy. Ze stron Ewangelii przemawia do nas swym słowem. Również ważną wymowę mają Jego czyny. Chrystus poucza nas całym swym życiem: prawda zawarta jest w Jego pouczeniach. Wydarzenia z Jego życia mają moc znaków i niosą w sobie bogatą treść. Szukając prawdy, nie znajdziemy w Ewangelii oderwanych od życia teorii. Chrześcijaństwo w swej istocie, nie jest systemem filozoficznym, nie jest również teorią moralności. Chociaż chrześcijanie stworzyli różne teorie, filozoficzne i etyczne systemy. Pan Jezus mówi do człowieka...

Czytaj więcej

16. Niedziela Zwykła (B) - Dlaczego Chrystus odchodził od ludzi?

20-07-2018 - Wyświetleń:77 - OKRES ZWYKŁY

16. Niedziela Zwykła (B) - Dlaczego Chrystus odchodził od ludzi?

Pierwszym naszym odruchem podczas słuchania dzisiejszej ewangelii była zapewne wdzięczność wobec Pana Jezusa, że miał tyle zrozumienia dla zwyczajnych ludzkich potrzeb. „Pójdźcie gdzieś z dala od ludzi i wypocznij­cie nieco” (Mk 6,31) — mówił do uczniów. Żal Mu się bowiem zrobiło apo­stołów, przemęczonych nieustannym natłokiem ludzi, tak — że jak zazna­cza Ewangelista — „nawet na posiłek nie mieli czasu”. Ale od razu pojawia się w nas niepokój. Przecież wraz z uczniami rów­nież sam Jezus oddalił się od tych ludzi, którzy chcieli...

Czytaj więcej

2. Niedziela Wielkanocna (B) - Tomasz niewierny?

04-04-2018 - Wyświetleń:103 - WIELKANOC

2. Niedziela Wielkanocna (B) - Tomasz niewierny?

Fatalnie przylgnął do Tomasza ten przymiotnik: niewierny. Prawda, sam Pan Jezus go przestrzegał, by nie był niedowiarkiem. Prawda, przeżył Tomasz ciężki tydzień, kiedy powtarzał: „nie uwierzę” (J 20, 25). Prawda, na nic mu były zapewnienia Dzie­sięciu: Naprawdę, widzieliśmy Pana (J 20, 25). Wszystko to praw­da. Ale czy tylko Tomasz przeżywał zwątpienia? A kto został przy Jezusie, kiedy Go areszowano? „Uczniowie Jego, opuściwszy Go, wszyscy pouciekali” (Mt 26, 56). I pamiętamy, kto na dziedzińcu arcykapłana w noc uwięzienia trzykrotnie, przysięgając się...

Czytaj więcej

5. Niedziela Wielkiego Postu (B) – Co znaczy iść za Jezusem?

17-03-2018 - Wyświetleń:147 - WIELKI POST

5. Niedziela Wielkiego Postu (B) – Co znaczy iść za Jezusem?

Przy drodze, którą chodzili do szkoły, był ładny drewniany krzyż. Wyrzeźbiony Chrystus miał głowę opuszczoną ku ziemi, jakby nasłuchiwał albo pochylał się ku przechodzącym. Wyda­wało się, że gdyby stanąć na palcach, można by wszystko po­wiedzieć, nawet bardzo własne sprawy. I wydawało się, że gdy­by przystanąć i posłuchać, to można by usłyszeć z ust Chrystusa ważne słowa. W dzieciństwie, oczywiście, nie miewa się takich skojarzeń; przychodzą później, przynosi je życie. Coraz bezwzględ­niej uczy, jak wiele spraw i doświadczeń można przeżyć tylko...

Czytaj więcej

3. Niedziela Wiel­kiego Postu (B) – Panie, Ty wiesz, co kryje się w człowieku

28-02-2018 - Wyświetleń:146 - WIELKI POST

3. Niedziela Wiel­kiego Postu (B) – Panie, Ty wiesz, co kryje się w człowieku

Siostry i bracia w Chrystusie! Stajemy przed Jezusem, naszym Panem i Zbawicielem, który dobrze zna każdego z nas. Nie potrzebuje niczyjego świadectwa o człowieku. Sam wie, co kryje się w naszym sercu. Czy potra­fię cokolwiek przed Nim ukryć? On dobrze wie, że nieraz za mało w Niego wierzę, nie umiem, tak jak Maryja – zawierzyć, a czasem nawet wątpię w Jego Miłosierdzie. Porobiłem sobie cudzych bogów, którym się kłaniam. W swej zarozumiałości posuwam się czasem tak daleko, jak ów bohater...

Czytaj więcej

1. Niedziela Wielkiego Postu, Rok B – Czas sposobny, czas zbawienia

15-02-2018 - Wyświetleń:136 - WIELKI POST

1. Niedziela Wielkiego Postu, Rok B – Czas sposobny, czas zbawienia

Ukochani Bracia i Siostry! Zapytałem niedawno mojego przyjaciela, proboszcza parafii wielkomiejskiej w Niemczech, jak przeżywają tam katolicy Wielki Post. Praktycz­nie — odpowiedział — od pewnego czasu okres ten nie różni się od czasu zwykłego „w ciągu roku”. Może tylko tym, źe przed Wielkim Tygodniem będziemy mieli nabożeństwo pokutne dla dzieci, młodzieży i dorosłych z bardzo dobrym uczestnictwem. I to wszystko. Wydaje się, że jesteśmy mniej „postępowi”. Na szczęście! Od Środy Popielcowej, która gromadzi wierzących w kościele, choć jest to normalny...

Czytaj więcej

6. Niedziela Zwykła, rok B – „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”

29-01-2018 - Wyświetleń:85 - OKRES ZWYKŁY

6. Niedziela Zwykła, rok B – „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”

Trąd, to w tamtych czasach choroba nieuleczalna, trudny problem społeczny! Na miarę czasów i wiedzy medycznej próbowano stosować środki zaradcze. Dzisiejsze pierwsze czytanie, wyjęte z Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu mówi nam jak postępowano z chorymi. Jak próbowano ograniczyć zasięg choroby (Kpł 13). Zdarzyło się pewnego dnia, że do Jezusa przyszedł trędowaty człowiek. Przed chwilą byliśmy świadkami jego dialogu z Chrystusem: „Jeżeli chcesz, możesz mnie oczyścić”. I oto pada odpowiedź z ust Zbawiciela: „Chcę, bądź oczyszczony”. Człowiek dotknięty chorobą, która była plagą...

Czytaj więcej

5. Niedziela Zwykła, rok b – Czy Jezus uzdrawia dzisiaj?

29-01-2018 - Wyświetleń:102 - OKRES ZWYKŁY

5. Niedziela Zwykła, rok b – Czy Jezus uzdrawia dzisiaj?

  Ukochani Bracia i Siostry. W przeczytanej przed chwilą Ewangelii widzimy, że Jesus poprostu odwiedza i leczy ludzi. Wiele razy Ewangelia o tym wspomina. W chwili, gdy minął już szabat, gdy zaszło słońce i pojawiły się pierwsze gwiazdy na niebi, wielkie mnóstwo ludzi udało się do domu, w którym On się znajdował. Ludzie są bardzo zmęczeni, cierpiący i szukają uzdrowienia, ulgi, szukają rozwiązania dla swoich problemów. Jezus oczywiście czeka na nich i odrazu zaczyna działać - leczy ich, uwalnia z kajdan...

Czytaj więcej

5. Niedziela Zwykła, rok b – „Wspólnota chrześcijańska u boku cierpiącego”

29-01-2018 - Wyświetleń:87 - OKRES ZWYKŁY

5. Niedziela Zwykła, rok b – „Wspólnota chrześcijańska u boku cierpiącego”

Kochani moi, Wczytując się w słowa dzisiejszej Ewangelii, w widzimy, że przy boku cierpiącego człowieka stanął Jezus Chrystus, „który wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby” (Mt. 8, 17). Pochyla się z miłością nad biednymi i potrzebującymi. Uzdrawia teściową Szymona Piotra i wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami. Służy chorym słowem i czynem. I wielu ludzi szło za Nim. O sobie zaś powie, że został posłany do chorych, aby im służyć. Radością dzisiejszej Ewangelii jest to, że Ci, którzy doświadczyli dobra...

Czytaj więcej
Homilie i rozważania

jezu-ufamFatalnie przylgnął do Tomasza ten przymiotnik: niewierny. Prawda, sam Pan Jezus go przestrzegał, by nie był niedowiarkiem. Prawda, przeżył Tomasz ciężki tydzień, kiedy powtarzał: „nie uwierzę” (J 20, 25). Prawda, na nic mu były zapewnienia Dzie­sięciu: Naprawdę, widzieliśmy Pana (J 20, 25). Wszystko to praw­da. Ale czy tylko Tomasz przeżywał zwątpienia? A kto został przy Jezusie, kiedy Go areszowano? „Uczniowie Jego, opuściwszy Go, wszyscy pouciekali” (Mt 26, 56). I pamiętamy, kto na dziedzińcu arcykapłana w noc uwięzienia trzykrotnie, przysięgając się, po­wtarzał: „Nie znam tego Człowieka” (Mt 26, 72). To nie był To­masz. Apostołowie zresztą nie byli pierwszymi, którzy ujrzeli Zmartwychwstałego. Jeśli można ustalić chronologię spotkań, to pierwsze ujrzały Chrystusa żywego kobiety, wracające od puste­go grobu. One pobiegły z wiadomością radosną do uczniów, że Jezus stanął przed nimi i rzekł: „Witajcie”, że podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon (Mt 28, 9). I co? Uwierzyli? Kiedy „w końcu ukazał się Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, wyrzucał im brak wiary i upór, że nie uwierzyli tym, którzy wi­dzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16, 9). A jak było w Galilei na górze spotkania? „Uczniowie ujrzawszy Go oddali Mu pokłon, niektórzy jednak powątpiewali” (Mt 28, 17). Egzegeci niepewni są, co było powodem zwątpienia. Fakt pozostaje faktem: Tomasz nie był jedyny spośród Apostołów dotknięty sceptyzmem... Popląta­ne były, nawet u pierwszych uczniów, korzenie wiary i niewiary, ufności i zwątpienia, zawierzenia i zdrady.

Tomasz nie był wyjątkiem. A jednak określenie: „niewierny” tylko do niego przylgnęło... A tak naprawdę — nigdy się nie do­wiemy, z jaką intonacją zostały wypowiedziane te słowa: „Nie bądź niedowiarkiem” (J 20, 27). Zapis nie jest niestety żywym słowem. I tylko Tomasz wie, czy to było bardzo poważne upom­nienie, czy też serdeczne pogrożenie palcem. Mam nadzieję, że to drugie. Bo: zaperzał się niesłychanie, żądał namacalnych dowo­dów, mówił, że przenigdy — niech sobie opowiadają, co chcą — on musi zobaczyć sam. I dotknąć też musi osobiście. Ale nie ze­rwał kontaktu z tymi, którzy — według niego — mieli urojenia, wykłócał się, lecz był razem z tą grupą, która już uwierzyła (też dlatego, że ujrzała na własne oczy); był także, gdy się zebrali dnia ósmego — w drugą niedzielę wielkanocną. Po co? Wspomi­nać wydarzenia sprzed tygodnia, czy łamać chleb jak na Ostatniej Wieczerzy? Był w każdym razie w środowisku, gdzie jeden duch i jedno serce ożywiało wierzących, wspierany ich doświadczeniem religijnym, z zazdrością myślał: „Dlaczego mnie wtedy nie było”. Znamienne: utrata kontaktu wystawiła Tomasza na taką próbę. Ale teraz był razem. I doczekał się ponownego przyjścia Zmar­twychwstałego, i usłyszał słowa, które były uspokojeniem: „Pod­nieś rękę i włóż ją do mego boku” (J 20, 27). Bazyli z Seleucji — pisarz kościelny żyjący w V wieku — rozbudowuje własną reflek­sją słowa Jezusowe. „Pan rzekł do Tomasza: Włóż twój palec w ślady po gwoździach. Szukałeś mnie, gdy mnie nie było tu, wy­korzystaj to teraz. Znam twe pragnienie, mimo twego milczenia. Nim ty mi to powiesz, wiem co myślisz. Słyszałem, jak mówiłeś, a choć niewidzialny, byłem przy tobie i twoich wątpliwościach, a będąc niewidzialny, kazałem ci czekać, pozostawiłem czas twej niewierności, by dobrze móc obejrzeć twą niecierpliwość” (Ojco­wie żywi, III, 124).

Sprawa Tomasza, Apostoła Pańskiego, znalazła swój szczęśli­wy finał. Przeszedł przez noc pełną pytań, na które nie umiał od­powiedzieć, by wejść w wielkanocną radość. A potem, jak opo­wiada Skarga w Żywotach Świętych, „po wzięciu Ducha Świętego do wiele dalekich narodów na rozsiewanie zbawiennej Ewangelii zabieżawszy — między Party, Medami, Persami, Brachmany, Hirkany i Baktry — wszczepił wiarę świętą chrześcijańską i naukę życia wedle niej podał. Na koniec do Indyi zaszedłszy, ludzie one Chrystusowi służyć nauczył. I gdy tam nauką i żywota świętobliwością i cudami wielkimi słynął i do zamiłowania Jezusa Chry­stusa wiele ludzi pobudził, król ziemi onej gniewem nań zapalo­ny, na śmierć go potępił i włóczniami ukłóć kazał. I tak w Kalaminie mieście pogrzebiony, do Apostolskiej dostojności męczeńską koroną okraszony jest. Na cześć Chrystusowi Bogu naszemu, Amen”. Tak spłacił Tomasz dług wdzięczności za łaskę osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym Panem dnia ósmego...

Ale historia się powtarza. Ilu takich Tomaszów chodzi dziś po świecie? Zaperzają się zawzięcie, że przenigdy... Uznają je­dyną rzeczywistość, tę, którą można zobaczyć, dotknąć, zważyć... Reszta jest fikcją. Naprawdę? Tak są pewni, że istnieje tylko materia i doświadczenie empiryczne? Nigdy nie mają wątpliwo­ści, że prawdziwy realizm może być o wiele bogatszy? A może nie chcą się przyznać, że na dnie ich serca przycupnęło cichutkie pra­gnienie: „Boże, gdybym i ja mógł uwierzyć, jak inni. Pomóż mi, by i dla mnie przyszedł dzień ósmy. Zaradź niedowiarstwu me­mu”. To jest Tomaszowa postawa, to jest ludzka postawa... Bo człowiek jest „kamieniem przebudzonym”, który czuje i myśli i nigdy już nie będzie wolny od pytań, wątpliwości... O Tobie, drogi Tomaszu dnia dzisiejszego, myślał zapewne poeta, gdy pisał:

Przebudzony kamień jest bardzo zdziwiony.

Z przebudzenia wynika, że nie jest kamieniem. Więc czym jest?

Z jakiej materii zdziałany?

Niewielkie jest moje poznanie, niewielkie. Moja wiedza i skąpa.

A to, co rozumiem, jest owocobraniem mojej słabej wiary.

Trud mój dopiero teraz się zaczyna, Boże, który jesteś dla mnie

większym ciężarem niż ja dla Ciebie.

A chociaż upadam pod Twoim brzemieniem, trwam pod nim,

bo pragnę zasiąść na drugim brzegu człowieka,

na drugim (brzegu brata, na drugim brzegu myśli,

na drugim brzegu serca, przy stole pojednania;

gdzie wszystko ma swój sens i ład,

gdzie nie ma żadnych sprzeczności i złudzeń,

gdzie duch nie walczy z oporem materii,

gdzie krew nie płynie od ukłucia nożem...

Dlatego wierzę.

Chociaż owa wiara, która dla innych jest ojczyzną ciszy,

dla mnie jest jeszcze jedną burzą.

Dlatego wciąż od nowa szukam Cię i szukam,

jakby Cię za mało było w tym wszystkim, w czym Cię nieustannie widzę i czuję,

Jesteś umęczony mną, Boże, ale ja również jestem umęczony Tobą.

Zerwane sieci w falach Genezaret, gorzkie modlitwy,

piwnice, ciemność

i medytacje nad tajemną sprawą,

dlaczego ginie sprawiedliwy mąż, a zły zasiada w radzie człowieczeństwa,

dlaczego mędrzec pada pod toporem, a tłuste sadło żre włochaty szczur,

dlaczego kłamie czarna zakonnica, a Maria Curie była ateistką.

Kołowrót męki, niepokój sumienia i karuzela grzechów, i upadek,

i to pytanie, od którego bolą wargi: powiedz, czy tę rzeczywistość

może ocalić poezja?

A potem znowu wszystko od początku...

...Pragnę odnaleźć kiełki wszystkich zdarzeń,...

...abym mógł nareszcie zrozumieć i pojąć,

jak żyć, by przeżyć godnie odrobinę wrogiego czasu.

Jak żyć, by nie złamać Twego Imienia.” (R. Brandstaetter, Rachunek kamieni).

Jak bliskie są te słowa każdemu z nas, jak dobrze znana sy­tuacja. Nie z opowiadania, ale z własnego przeżycia, trwogi, kon­fliktów, wątpliwości i pytań — pytań bez końca. Wiemy: to do nas Chrystus skierował swe błogosławieństwo. To my jesteśmy ciągle w mroku — niewidzący. A mimo wszystko trwamy, nie tracimy kontaktu z tymi, którzy wierzą i ufają mocniej, niż my. I ciągle mamy nadzieję, że i dla nas przyjdzie dzień ósmy. Usta­ną pytania, wiara będzie niepotrzebna, nadzieja zbyteczna — po­zostanie tylko miłość, bo ujrzymy Go twarzą w twarz. Amen.

Dział: WIELKANOC