Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 21 grudzień 2015 17:35

Homilia na Nowy Rok (C), Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki - W Nowy Rok z Bożym błogosławieństwem

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

nowy-rokNiech Pan cię błogosławi i niech cię strzeże, niech rozpromieni oblicze swe nad tobą i niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem”. (Lb 6, 24—26)

Ukochani Bracia i Siostry! To, co usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu, nazywa się błogo­sławieństwem Aaronowym i stanowi wyjątkowy tekst Starego Testamentu. Tym trzykrotnym, a więc doskonałym wezwaniem Imie­nia Najwyższego, kapłan przyzywał mocy Bożej dla ludu. Błogo­sławieństwo to wypowiadał kapłan wyciągając ręce nad ludem, układając palce dłoni w specyficzny sposób. Wszystko było wyjąt­kowe, uroczyste, bo miało dodatkowe zapewnienie od Boga: „Tak będą wzywać Imienia mojego ... a Ja im będę błogosławił" (Lb 6, 27). Lepszego atestu nie potrzeba.

Doczekaliśmy, najmilsi Bracia i Siostry, początku Nowego 2016 Roku. Z uporem powtarzamy: ... Pańskiego Roku. Bo to jest Rok Zbawienia, Rok Miłosierdzia Bożego. Tak się nauczyliśmy od naszych ojców, niepoprawnych Polonusów. Przed nami nowe kalendarze, nowe nadzieje. Ale też i nowe niepewności.

I wciąż te „niedemokratyczne" pytania, troski i niepokoje o jutro własne, a także jutro Polski, Europy i świata. I jeszcze to pytanie wracające uporczywie - zza którego biurka będą decydować naszych losach? Jak będą decydować?

Czy „książę tego świata", odwieczny kłamca, będzie się starał coraz większym stopniu udowadniać swoją przewagę nad praw­dą? Czy zatruje nam wszystko do tego stopnia, że sprawiedliwy porzuci sprawiedliwość, prawdomówny wyrzeknie się prawdy, a nad zyciem uczciwym zapanuje cwaniactwo i coraz bardziej galopująca pogza łatwym zarobkiem i nieuczciwym zyskiem? A czy w nas samych nie rozpanoszy się taki egoizm jak w zachwaszczonej mowie polskiej wszelkie marketingi, rankingi, weekendy i biznesy? Czy trzeba będzie, goniąc nowoczesność, szybko wymienić serce nakomputer, a rozum na kalkulator? Czy będziemy do tego stopnia zdeprawowani, że mówienie o przykazaniach Bożych, od pierwszego po ostatnie, będzie kwitowane ironicznym śmiechem i nazywane naiwnaością, albo życiowym nieprzystosowaniem do wymogów współczesności? Czy życie nie będzie się układać według dziesięciu „przykazań świata", których dość liczni wyznawcy żyją pośród nas:

1. Ty jesteś panem, swoim własnym bogiem i nie miej żadnego oprócz siebie. 2. Miłuj siebie całym sercem, całym swoim rozumem, ze wszystkich sił, a bliźniego wtedy, gdy masz z tego jakąś korzyść. 3. Pamiętaj, abyś wykorzystał każdy dzień święty dla największej przyjemności. 4. Czcij ojca i matkę dopóki są ci potrzebni; gdy się zestarzeją, oddaj ich do domu opieki. 5. Nie zabijaj. Jeśli ci ktoś przeszkadza, staraj się go «usunąć». 6. Nie cudzołóż, chyba że służy to dla przygody lub «dla zdrowia». 7. Nie kradnij, ale staraj się sobie radzić, bo afera to także praca. 8. Nie mów fałszywego świadectwa, jednak jeśli trzeba posługuj się przebiegłością, bowiem prawda zmienia oblicze zależnie od tego, czy patrzysz na nią z prawej, czy z lewej strony. 9. Nie pragnij dla siebie biedy i nieszczęść innych ludzi. 10. Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej jego rzeczy, dokąd jesteście wspólnikami" (za G. Albanese, Tak powie­dział Jezus).

Moi Drodzy! Wydaje się, że te „przykazania świata" już od dawna dobrze się mają, a oparty na nich humanizm bez Boga dyktuje jedyną zasadę: Kochaj siebie samego ... z wzajemnością.

Dla wierzących zatem pozostaje ważne pytanie - jaką przyjąć postawę? Czy być wygodnym oportunistą, czy też bronić prawdy, nawet za cenę ośmieszenia i odrzucenia przez ludzi? Odpowiedz­my za Panem Jezusem: Choćby człowiek zyskał cały świat, który na początku XXI wieku jest wyjątkowo kuszący, a na duszy, wy­jątkowo dziś zagubionej, szkodę poniósł, jaką korzyść z tego mieć będzie? Od początku świata mamy dowody na to, do czego prowa­dzi budowanie na sobie i na szukaniu doraźnych wartości. Skutek jest ten sam dziś, co przed wiekami - strach przed drugimi, lęk przed samym sobą.

Pamiętamy z biblijnego opisu upadku pierwszych ludzi, co po grzechu powiedział Adam do Pana Boga: „Przestraszyłem się bo jestem nagi, i ukryłem się" (Rdz 3, 10b). Dziś taki sam strach jest także konsekwencją wyboru zła, opowiadania się po jego stronie. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte, aby takie postawy widzieć przede wszystkim w sobie, a potem w swoim otoczeniu. Lęk w nas i wokół nas. Ślepa uliczka apatii, osamotnienia i rozpaczy. Szcze­gólnie niepokojący jest los ludzi młodych, boleśnie oszukanych przez grzech i w konsekwencji odartych z entuzjazmu, zapału, z zaangażowania na rzecz sprawiedliwej i bardziej godnej człowie­ka przyszłości. Bądźmy świadomi tego wielkiego oszustwa, jakie sobie fundują ludzie, sami gotowi przyjąć los niewolników. W tym miejscu odwołajmy się do słów św. Jana Apostoła:

Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli kto miłu­je świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata" (1J 2, 15n).

Ukochni Bracia i Siostry!

Lepiej chyba nikt nie przedstawił tego bolesnego rozdźwięku między tym, co proponuje świat, a tym co człowiekowi przynosi Bóg. Uczmy się od apostoła Jana tak miłować Boga, jak on potrafił to czynić swoim życiem. Taka miłość usuwa strach i lęk. Jan mówi nas dalej:

,,W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, po­waż lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości" (U 4, 18). I to są, najmilsi, nasze życzenia noworoczne na Kok Pański 2016: Kochajmy Boga i miłujmy się nawzajem. Oby każdy z nas, wyzbywszy się lęku, stawał się w pełni człowiekiem, człowiekiem do końca rozumiejącym siebie i drugiego. Oby też i Bóg sprawił, byśmy na naszym skrawku ziemi potrafili być narodem, a nie tylko ludnością mówiącą po polsku. Dziś przychodzące do nas w liturgii słowo daje nam gwarancję, że tak się może stać. Mówi nam mocno List do Galatów: Nadeszła pełnia czasów ... Bóg zesłał swego Syna, zrodzonego z Niewiasty ... abyśmymogli otrzymać przybrane synostwo... A zatem nie jesteś niewolnikiem, lecz synem.

Ukochany Bracie i Siostro - to właśnie dlatego On, Jezus, idąc przez palestyńską ziemię, a potem przez swoich apostołów i uczniów wszystkich czasów, przez ziemie całego świata, nawraca nas z drogi nieposłuszeństwa. Nie bierze nas przemocą w niewolę, lecz zwraca się do dobrej woli człowieka, w pełnym poszanowaniu jego wolności. Może tu, drodzy Bracia i Siostry, leży sedno nienawiści, z jaką spotyka się Chrystus i chrześcijaństwo wczoraj, dziś i jutro. Kon­stantyn na początku IV wieku przyjmując chrzest kazał zaprzestać wypalania piętna na twarzach niewolników. Mieszko z tych samych powodów zakazał sprzedawania Arabom ludzi w niewolę, choćmiał z tego niezłe zyski. Współcześni decydenci tak łatwo nie tak łatwo rezygnują z niewolników.

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus... Nie poddawajcie się zatem na nowo pod jarzmo niewoli... (Ga 5, 1). Zarówno niewoli ducha, jak i tej, która każe nosić łańcuchy. Zwróćmy się całym sercem ku Temu, który przychodzi do nas nieustannie przez coroczny „obrót rzeczy", jako Pan wieków i wszelkiego

stworzenia. Wszystko przemija, a On panuje. Przeminął ten, którypołamał krzyż czyniąc go swastyką; przeminął ten, który na miejsce krzyża postawił skrzyżowany sierp i młot.

Sięgam na koniec po wymowny cytat z akt męczeństwa św. Cypriana z poł. III w., gdy prześladowanie chrześcijan zdawało się sięgać zenitu: Święty męczennik Cyprian poniósł śmierć za rządów imperatorów Waleriana i Galiena, podczas gdy w rzeczy­wistości panował Pan nasz Jezus Chrystus, któremu cześć i chwała na wieki wieków.

Któż dziś wspomni o Walerianie, Galienie. Przeminęli cesarze, królowie. Przeminą prezydenci i premierzy. Jedynie Chrystus wczo­raj i dziś, Ten sam także na wieki (Hbr 13, 8). Idźmy w Nowy Rok w Jego Imię, w Imię Jezusa Chrystusa i Maryi, Matki Jego, a spotka nas pokój i błogosławieństwo. Amen.

Czytany 1216 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.