Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 21 grudzień 2015 12:14

Homilia na zakończenie starego roku – wersja pierwsza

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

slowoUkochani Bracia i Siostry! Cel naszego dzisiejszego zgromadzenia jest wszystkim wiadomy: przy­szliśmy na zakończenie Starego Roku, roku Pańskiego 2015, by prze­prosić Boga (chyba myśl nasza w tej chwili biegnie poprzez te wszyst­kie sprawy, za które będziemy przepraszać) i podziękować Bogu. Były upadki i była łaska.

Podczas minionych świąt powiedziałem wam — wam, z którymi idzie­my razem od kilku lat, razem się tutaj gromadzimy — że chyba tak jak kiedyś „nie było miejsca w gospodzie" (Łk 2, 7), tak dzisiaj nie ma czasu dla Chrystusa. Na wszystko mamy czas, na wiele rzeczy mamy czas, na Chrystusa mamy chyba najmniej czasu. I nasza argu­mentacja, kiedy się tłumaczymy, dlaczego się nam zaćmił horyzont, naj­częściej idzie po tej linii: nie ma czasu. Równocześnie może nawet nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie wtedy mówimy: nie ma czasu dla... Chrystusa.

Może jeszcze — ponieważ ten wieczór ma specyficzny charakter i ponieważ przemówienie księdza powinno mieć rys bilansujący — po­staram się zgromadzonym przypomnieć fakty. Może nie te, które wam się nasuwają na myśl, ale inne. Każdy rok, a tym samym rok 2015, ma wiele różnych wydarzeń, które będą przedmiotem analiz i podsu­mowań. Ale czy — generalnie mówiąc — rok ten przybliżył świat do jedności? Czy nauczył miłości, przebaczenia, cenienia prawdy ponad wszystko? Tych największych wartości, dla których się żyje i dla któ­rych się umiera? Trudno nawet cokolwiek mówić i lepiej jest milczeć. Niemniej to pytanie trzeba sobie zadać.

Kto jest bacznym obserwatorem i patrzy się na życie, ten widzi, że głód życia, o którym tutaj mówiliśmy w Święta, i ta gonitwa za jego zaspokojeniem, za nasyceniem ,,teraz i najpełniej", gonitwa pełna na­miętności i pasji — bardzo często idzie po marginesach. Właśnie mar­nujemy czas, ten, który może być i ma być na rzeczy najważniej­sze. Czy się wam nigdy nie nasunęła refleksja, że chyba bardzo mądry byłby człowiek, który by — wiedząc o tym, że kontakt z Bogiem jest możliwy — tak żył i tak gospodarował czasem, i tak go organizował, żeby na ten kontakt mieć najwięcej czasu? Proszę popatrzeć, jak wygląda nasza organizacja czasu — co właściwie w tej gonitwie za ży­ciem robimy, co poświęcamy i co zdobywamy? Rok 2015 w Kościele, w Kościele powszechnym i naszym lokalnym, przyniósł wiele wyda­rzeń. (…............) Niektórzy z nas przemyśleli sobie w optyce tego roku, co to zna­czy zbawienie. Proszę pomyśleć: w hierarchii wartości czym jest dla mnie zbawienie? Czy gonię za zbawieniem z taką pasją i z taką namię­tnością, z jaką chcę realizować ,,głód życia"? A przecież to jest właśnie to! Zbawienie to zerwanie z grzechem, aby zanurzyć się w świętości Boga samego, w Jego życiu — wejść jak w rwący potok samego życia Boga i Nim oddychać. I wiedzieć, że się jest nieśmiertelnym po­przez Boga. To jest zbawienie.

Wiecie, że ten rok był intensywnym rokiem prac w naszym parafialnym kościele. ( wyliczyć dokonane prace, sprawy, wydarzenia parafialne... )  Wielu z was o tym słyszało i niektórzy z was w tym wszystkim pięknie uczestniczą. O co w tym chodzi? O to, by te wielkie sprawy i prawdy — Boże i ludzkie — przybliżyć człowiekowi i wznie­cić w nim pragnienie namiętne głodu tego życia, które jest w Bogu. Najczęściej myślimy, że to jest jakaś jeszcze jedna akcja kościelna, mniej lub więcej interesująca. A chodzi w tym wszystkim o jedno: cho­dzi o to, aby poza instytucją znaleźć żywą Osobę. Żeby w literze zna­leźć ducha. Żeby w Kościele i w liturgii odkryć Chrystusa. Żeby z tym Chrystusem zadzierzgnąć przyjaźń. Wielkie słowa, które znaczą bardzo dużo — albo nic. Powoli zbliżamy się do tego coraz bardziej nas inte­resującego Centrum. Właśnie po tej linii szły nasze tutaj spotkania.

Świątynia z cegły i kamieni jest symbo­lem świątyni żywej. Na nic kamienie, na nic litery, jeśli nie ma Du­cha.

I wiecie o tym, że tutaj w tym minionym roku otrzymaliście albo wiele małych łask, albo jedną wielką. Może ktoś właśnie nagle doświad­czył największego daru Boga: spadły mu łuski z oczu i zrozumiał, że Chrystus jest w Eucharystii tak realny, jak my wszyscy tutaj. I chyba w jakiś sposób my tu zgromadzeni świadczymy i wyznajemy naszą wiarę w Jego obecność. Bo po to tutaj przyszliśmy. Cała nasza praca — i wasz wysiłek, i nasz wysiłek, wysiłek ludu Bożego i wysiłek kapła­na — do tego zmierza, aby ołtarz był jeszcze bardziej w środku, a my dokoła ołtarza we wspólnocie jednej Eucharystii.

Użyłem tutaj świadomie tego określenia „wspólnota", bo od czasu do czasu głośno je tutaj wobec was wypowiadam. Wspólnota to słowo podstawowe z testamentu Jezusa Chrystusa: Ojcze, spraw, „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty Ojcze Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył" (J 17, 21). Aby świat uwierzył — ten świat, który jest głodny życia, a często je traci. Żeby ten świat, pa­trząc na ludzi, którzy wiedzą, gdzie jest prawdziwe życie i żyją życiem Bożym odczytał ten znak. Czy ten nasz znak wspólnoty Eucharysty­cznej jest dość czytelny? Czy był w tym roku dość czytelny? Na to my sami musimy sobie odpowiedzieć. Wielu z tych, którzy tu przycho­dzili, odeszło. Tak było w tym roku, że odeszli nie tylko ludzie starzy; odeszli ludzie w średnim wieku, a także ludzie młodzi. Nawet niedawno mieliśmy pogrzeb bardzo małego dziecka, też z tej wspólnoty. Śmierć nikogo nie oszczędza — a misterium czasu i nieprawości też wyciska piętno na nas, którzy jeszcze zostaliśmy i idziemy dalej.

I w tej wspólnocie jesteśmy my, właśnie my. Można by już w tej chwili linię horyzontalną zamknąć: każdy z nas wobec jedynego, ży­wego, prawdziwego Boga ma zakończenie roku 2015. Za chwilę będzie­my Go przepraszać — każdy w skrytości własnego sumienia, na miarę światła, jakie posiada. I będziemy dziękować. W tych dwóch słowach mieści się bardzo dużo. Doskonale wiemy, co się kryje pod nimi, jaka głęboka i bogata treść, jakie jest napięcie między tajemnicą niepra­wości i tajemnicą łaski Boga.

I jeszcze tylko ukierunkowanie w przyszłość. O tym będziemy mó­wić więcej — jeśli doczekamy — jutro, w Nowy Rok. Ale dzisiaj chciałbym tylko powiedzieć, może nawet w formie życzenia, bo się ono nieco różni od życzenia składanego w Boże Narodzenie: żebyśmy wszy­scy dojrzewali w mądrości. Właśnie w tym znaczeniu, o jakim nam dzi­siaj mówiła ewangelia: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo" (J 1, 1). Żebyśmy postąpili w mądrości słowa Bożego, które „stało się ciałem" (J 1, 14). Proszę sobie w domu prze­czytać pierwszy rozdział Pierwszego Listu do Koryntian, w którym Pa­weł mówi że Słowo, Logos (to samo Słowo, o którym Jan nam dzisiaj mówi w ewangelii) jest „głupstwem dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia" (1 Kor 1, 18). Ale ta nauka — i to Słowo, i ta mądrość — jest mądrością krzyża.

Jest mądrością krzyża. Dla wielu współczesnych — tak jak dla współczesnych Pawłowi, Janowi czy Chrystusowi — jest... skandalem. A czy jest coś innego, co rozwiązuje ludzkie problemy, ludzkie tragedie? Co daje równowagę i harmonię — i każdemu z nas, i wspólnotom, i społeczeństwom, i ludzkości? Kto nam dał coś lepszego po dziś dzień?

Będziemy wsłuchiwać się w tym nowym roku 2016 w Słowo i w mowę krzy­ża, aby być mądrym w wartościowaniu i gospodarowaniu czasem. Elliot kie­dyś powiedział, że „tylko czasem można zwyciężyć czas". Proszę się kiedyś nad tym zdaniem głęboko zastanowić. Jeśli nie mamy czasu a pragniemy mieć czas — a wiemy, że „każdy moment czasu jest ato­mem wieczności" — to mając czas na wsłuchiwanie się w słowo krzyża stajemy się ludźmi najbardziej mądrymi.

Mieć na to czas. Ktoś mi powiedział: „tak organizuję sobie życie, żebym wtedy, kiedy Święta przyjdą, znalazł czas na wsłuchiwanie się w głos samego Chrystusa". Norwid mówił, że „każda fałda głównemu skinieniu służy". Sens wszystkich drobnych rzeczy jest w głównej osi. A tą główną osią jest Jezus Chrystus.

Tu chciałbym powiedzeć, że to co mówię, to nie jest moja nauka, to sam Pan powiedział: „Szukajcie najpierw królestwa Bożego i spra­wiedliwości jego, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 33).

Na koniec opowieść — bo się czasem wielkie słowa, ciężkie słowa zapomina, a opowieści się pamięta. Mówią, że kiedy Hildebrand, póź­niejszy papież Grzegorz VII, jako młody chłopiec jechał na studia, to mu ojciec dał krzyż do ręki. Zwykły, ciosany — taki jaki mamy w do­mach, jaki nosimy na piersi, chyba taki, jaki nam patronuje w tym kościele. I powiedział mu tak: „Pamiętaj — w każdej sytuacji, kiedy mądrość mądrych tego świata stanie u swego kresu, uklęknij, popatrz się, a otrzymasz odpowiedź". I syn tak zrobił. Całe życie tak robił. Wtedy, kiedy był prostym studentem, kiedy był coraz znaczniejszym człowiekiem, kiedy był papieżem i kiedy umierał na wygnaniu opuszczo­ny przez wszystkich. A gdy umarł, dworacy przybiegli, żeby porwać — niemal jak „czapkę-niewidkę" — jego krzyż, który będzie im mówił rzeczy ważne. Ale nie usłyszeli nic z krzyża.

To jest opowieść. Chyba się rozumiemy. Proszę zobaczyć, że te ka­mienie przed tym krzyżem stąjącym przy naszym parafialnym kościele są wyżłobione przez ludzkie kolana. Ilu lu­dzi odeszło spod tego i spod każdego krzyża z odpowiedzią konkretną, pełną, mówiącą o prawdzie życia, mówiącą o mądrości życia. Mówiącą o najpełniejszym życiu.

Idźmy tak z tym w Nowy Rok. Z naszym krzyżem, który mamy. Z Ewangelią, którą czytamy. Z Eucharystią, w której jest nie tylko krzyż, ale sam Pan, który przez krzyż przeszedł do Ojca.

Przez chwilę się pomodlimy, przeprosimy i podziękujemy. I złoży­my ofiarę — Jezusa Chrystusa i naszą — za ten rok, który minął. AMEN.

 

Czytany 1222 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.