Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Ukochani Bracia i Siostry! Uroczystość Zesłania Ducha Świętego ma w Kościele niepowta­rzalny sens i wymiar. Gdy podczas rozważania innych tajemnic naszej wiary, takich np. jak zmartwychwstanie albo wniebowstą­pienie, stwierdzamy to, co było, lub oczekujemy tego, co nastąpi — to uroczystość Zesłania Ducha Świętego jest najbardziej aktualnym świętem na teraz, na dziś. To nie wspomnienie wydarzenia sprzed wieków i nie tylko zapowiedź rzeczy przyszłych gromadzi nas dziś w świątyniach. Chcemy ze wszystkimi wierzącymi na świecie i w Polsce do­świadczyć działającej właśnie dzisiaj w Kościele mocy Ducha Świętego. Duch Święty, który jest młodością Kościoła i jego siłą żywotną, dzisiaj właśnie zstępuje na swój Kościół. Cieszymy się, że my możemy być tego świadkami. To na mocy owego dzi­siaj, które się w tej chwili…
"Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli" (Ez 37,9). Powiej, Duchu, i unieś się nad nami, tak jak unosiłeś się nad ziemią, która była pustkowiem i ciemnością na początku stworzenia. Powiej, Duchu Święty, i uczyń nas nowym stworzeniem. Odmień nasze oblicze, bo jesteśmy pobici. Staliśmy się jak wyschłe kości bez ścięgien, bez ciała i skóry. Niech nieprzyjaciel, który zieje złem, nie triumfuje nad nami. Niech nie cieszy się, że słudzy Twoi zostali pobici. Przybądź i ożyw wyschłe kości, abyśmy poznali i aby świat poznał, że Ty jesteś Panem. Kiedy nam Ciebie brakuje, marniejemy i w proch się obracamy, a tylko Ty jeden możesz napełnić nas sobą i odnowić oblicze ziemi. Kiedy brakuje Twego tchnienia, całe…
Pamiętam jeszcze z czasów seminaryjnych, jak jeden z księży profesorów mocno podkreślał na wykładach, że teologia nie zajmu­je się roztrząsaniem sytuacji hipotetycznych. Nie odpowiada na pytania: Co by było gdyby. Ona bada zaistniałe fakty, analizuje to, co naprawdę jest i co rzeczywiście się wydarzyło. Proszę więc mi wybaczyć, że na początku dzisiejszej homilii złamię te słuszną zasadę. Ośmielę się tak postąpić, aby pobudzić nas wszystkich do głębszej refleksji nad teologiczną i duchową treścią dzisiejszej niedzieli Zesłania Ducha Świętego. Postawię mianowicie takie pytanie: co by było, gdyby Pocieszyciel z wysoka nie zstąpił na ziemię? Gdyby dzieło Jezusa zakończyło się Jego wniebowstąpie­niem? W takiej sytuacji to, co stało się na Golgocie i później, w poranek wielkanocny, byłoby tylko osobistą sprawą Jezusa i…
Kochani moi. Dziś uroczystość Zesłania Ducha Świętego, Zielone Świątki-Pięćdziesiątnica. Trudno jest mówić o Duchu. Bóg jest Duchem. Boga nikt nigdy nie widział. Spróbujmy jednak mówić ludzkim językiem. Uczeń mi mówił: boję się duchów. Student pytał - czy u was jest pneumatologia? Tak, to jest nauka o Duchu Świętym. A u nas jest to nauka o ciśnieniu, o pomiarach ciśnienia. Kierowca mówił: koło bez ciśnienia to kapeć. Sportowiec mówił: byłem dętka - tzn. już nie miałem sił. Teraz to wszystko zbierając, rozumiem więcej zdanie Księgi Rodzaju. Kiedy Bóg uczynił ciało człowieka z mułu ziemi tchnął w jego nozdrza ducha i stał się człowiek istotą żywa. Cudownie to odczytał i przedstawił na suficie kaplicy sykstyńskiej Michał Anioł. Wiele razy czytałem wizję Ezechiela…
Ukochani Bracia i Siostry! Przyszliśmy tu dzisiaj, aby uczcić Wniebowstąpienie Chrystusa i aby z tego wydarzenia wyciągnąć naukę dla siebie — ale przede wszystkim także spotkać Go dzisiaj tutaj. Przed chwilą lektor czytał opis wniebo­wstąpienia Chrystusa. Najczęściej się nam wydaje, że niebo jest zbudo­wane na kształt konstrukcji ziemskiej. Zresztą nawet opis ewangeliczny sugeruje, że On wzniósł się do góry i uczniowie stracili Go z oczu. Ale proszę sobie dzisiaj skorygować to pojęcie. My ziemianie zawsze musimy mówić pojęciami ziemskimi — ale niebo (i to dzieci przedszkol­ne nawet bardzo łatwo pojmują) jest tam, gdzie jest Bóg. Niebo jest rzeczywistością dynamiczną. Niebo jest miejscem, gdzie jest Bóg i gdzie z Bogiem można się spotkać. Więcej: gdzie można spotkać się w Bogu przez…
Był ciepły majowy dzień. Zmartwychwstały Jezus rozmawiał z radującymi się Jego obecnością uczniami. W pewnym momencie uniósł się w górę na ich oczach i wstąpił do nieba. Wpatrującym się w Niego wydawało się, że obłok zabrał Go im sprzed oczu. Od tamtej chwili nie widzieliśmy Go... Dnia 12 kwietnia 1961 roku Jurij Gagarin jako pierwszy czło­wiek odbył lot w przestrzeń kosmiczną. Kiedy po półtoragodzin­nym locie powrócił na ziemię, miał wyznać, że Bóg nie istnieje, ponieważ nie widział Go tam. Kiedy w przestrzeń kosmiczną udali się następnie Amerykanie, po powrocie pytani o to, czy widzieli Boga - odpowiadali, że też Go nie widzieli, ale zaraz dodawali, że na każdym kroku odczuwali Jego obecność. Pan Jezus wstąpił do nieba tak, jak przyszedł…
“Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Słowa te słyszymy kilka razy w roku w naszych kościołach; słyszymy w niedzielę misyjną, kiedy wspominamy misjonarzy, udających się na szlaki misyjne. Te same słowa odczytywane są w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, bo właśnie przed swoim odejściem do Ojca Pan Jezus je wypowiedział wobec swoich uczniów. “Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” – usłyszeliśmy dzisiaj, gdy świętujemy dzień świętego Marka, Autora drugiej Ewangelii, ale także i uczestnika wypraw misyjnych. Św. Marek, uczeń Apostołów, Piotra i Pawła, razem z Apostołem Narodów brał udział w jego pierwszej podróży misyjnej na Cypr i do Małej Azji. Z nieznanych przyczyn opuścił św. Pawła w Perge i powrócił do Jerozolimy, ale ok. roku 62, razem ze…
Ojciec św. Jan Paweł II, w Tarnowie, w 1987 roku wypowiedział takie słowa: „Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu poprzez wszystkie pokolenia, które Opatrzność Boża związała z waszą ziemią nadwiślańską”. Wczoraj kanonizował siostrę Faustynę, o której powiedział, że „niejako wprowadza nas poprzez Boże miłosierdzie w nowej wiary tysiąclecie”. A u progu naszej historii, u progu drugiego tysiąclecia, u zarania dziejów Kościoła w Polsce, mamy świętego Wojciecha. W Piśmie św., w Objawieniu św. Jana, mamy taką scenę, w której widzimy wielki tłum z każdego narodu, ze wszystkich języków, a wśród nich, odziani w szaty białe, znajdują się ci, których nazywamy męczennikami. Świadkowie Chrystusa na ziemi, którzy do nieba się dostali z wielkiego ucisku, to jest – z prześladowań za wiarę, za którą…
Było to nad Jordanem, gdzie Jan nauczał i udzielał chrztu. Któregoś dnia Chrystus, Mesjasz, Syn Boży, zrodzony z Dziewicy, pokornie staje w jednym rzędzie z grzesznikami, aby przyjąć chrzest Janowy. Niewinny, bez grzechu, nie musiał tego czynić. Ale czyni to z miłości do człowieka, którego pragnie zbawić. Jeszcze brzmią nam w uszach słowa anioła wypowiedziane w Noc Betlejemską do pasterzy i do każdego z nas: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida, narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz. Pan" (Łk 2, 10-11). Jako Zbawiciel bierze na siebie ciężar grzechów całego świata, byzanieśćgo aż na Golgotę. Staje pokornie w wodach Jordanu przed tym, który mówiłdo zebranego tłumu: „Ja was chrzczę…
Ukochani Bracia i Siostry! Za nami już radosne przeżycia Bożego Narodzenia, Nowego Roku, Trzech Króli, podczas których żywiej bije serce. Został we wspomnieniach blask świateł choinki, stół wigilijny, kawałek ludzkiego serca podanego z kruszyną opłatka. Nade wszystko zaś pozostała w nas i wciąż żyje ta prawda, że Słowo stało się Ciałem zamieszkało między nami, a my oglądaliśmy Jego chwałę. Oglądaliśmy, choć Boga nikt nigdy nie widział. A my z łaski Boga widzieliśmy — z Maryją i Józefem — Niemowlę leżące w żłobie, gdyż nie było dla Niego miejsca bardziej godziwego; pasterzy oddających pokłon; kłaniających się Mędrców ze Wschodu i szalejącego Heroda, drżącego o swój stołek. Widzieliśmy i wciąż widzimy oczyma wiary, że Ten, który przyszedł, nie może być tylko dodatkiem…
Dzisiejsza Uroczystość przypomina nam o niezwykle ważnym w życiu Kościoła, w życiu świata, w dziejach świata. Po raz pierwszy niejako Bóg objawia swoją wolę, iż chce zbawić każdego człowieka, bez względu na jego pochodzenie; bez względu na to, czy to jest Naród Wybrany, czy też nie. Bóg obejmuje bowiem swoją miłością każdego, który się narodzi, i który się narodzi. Ci trzej Mędrcy, zmierzający do Betlejem, są symbolem wszystkich narodów, które pragną dotrzeć do Boga, który jest miłością. Jakże wspaniale odsłania tę tajemnicę II czytanie dzisiejsze. Św. Paweł powiada, że „Tajemnica została objawiona”. Nikt przedtem nie myślał o tym, iż Bóg może ukochać każdego, i pragnąć razem z nim mieszkać. Bóg bowiem dotknął człowieka, kiedy go stwarzał, i zaprosił do wspólnego…
Pragnienie spotkania Jezusa ujawnia się w szukaniu Go. Pragnienia skłaniają do wyjścia, do drogi dla ich realizacji, a właściwie przeżywania. Przeżywanie pragnień jest najważniejsze, a nie samo ich owocowanie, końcowy skutek.Mędrcy korzystają ze znaków, jakie towarzyszą narodzinom Jezusa. Rozumieją znaki Boga ci, którzy mają dobre intencje, którzy noszą w sercu silne pragnienia spotkania Go, patrzenia na Niego, wyrażania miłości. Szukanie dokonuje się w drodze. Potrzeba Bogu dać swój czas. Dając czas, daję w nim siebie. Mędrcy byli zajęci wyłącznie zobaczeniem Dziecięcia. Odczuwamy atmosferę radości z szukania Boga. Poznajmy otwartość Mędrców na współpracę zarówno z ludźmi, jak i ze światem "pulsującym radością" z przyjścia Boga na Ziemię.Ich poszukiwaniom towarzyszy ogromne poczucie bezpieczeństwa. Nie lękają się iść do Heroda, aby postawić pytanie o nowego króla na jego terytorium. Dążą do poznania prawdy. Ją zaś…
„Zesłał Bóg Syna swego”(Ga 4, 4) Ukochani Bracia i Siostry! Wraz z całym Kościołem stajemy przy betlejemskim żłóbku, aby wzorem Mędrców ze Wschodu, oddać pokłon Dzieciątku, wyrazić naszą cześć wobec zbawczego wydarzenia, jakie tamtej nocy miało miejsce w Betlejem. W pasterskiej, ubogiej szopie Jezus Chrystus „objawił się w ciele” (1 Tym 3,16). Przyjął naturę ludzką, aby dokonać w niej naszego zbawienia, wskazać drogę nadziei, uczynić nas „uczestnikami Bożej natury” (2 P 1, 41). „Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go” (Łk 1,68). Jesteśmy dziedzicami tamtej godziny, w której Bóg wkroczył w ludzką historię i objawił się jako Miłość: Miłość w żłobie narodzona, Miłość Ukrzyżowana, Miłość Zmartwychwstała, Miłość, która trwa w Eucharystii. To poprzez nią jednoczymy się z Chrystusem, który czyni nas uczestnikami swego Ciała i swojej Krwi.…
„O jak pełne wdzięku są nogi zwiastuna dobrej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, obwieszcza zbawienie!" Ukochani Bracia i Siostry! Prorok Izajasz zapewne przeczuwał jedynie tajemnicę Bożego Narodzenia, a prze­cież radość dosłownie się z niego przelewa. Ale przypatrzmy się sytuacji, która spowodowała w Izajaszu ten wybuch radości. Oto miasto jest oblężone przez potężnych nieprzyjaciół. Nie ma żadnych szans na skuteczną obronę, miasto niewątpliwie upadnie. Wiedzą to zarówno obrońcy, jak napastnicy. A wtedy biada mieszkańcom tego miasta. Jeśli nawet któryś ocali życie w powszechnej rzezi, czeka go wiekuista niewola i poniżenie, miasto zaś zostanie zburzone i nie pozostanie z niego kamień na kamieniu. Lecz oto dokonuje się nieoczekiwany przełom. Oto od strony gór biegnie zwiastun radosnej nowiny. Jest cały zadyszany, nie…
„Zabrzmijcie radosnym śpiewem…” (Iz 52,9) — wznosi się dziś wołanie Izajasza. Radujemy się z Bożego Narodzenia. Jedni cieszą się z prezentów, które otrzymali na gwiazdkę. Inni, ponieważ mają jeszcze jeden dzień wolny i mogą odpoczywać do woli, odwiedzać przyjaciół albo oglądać bez końca telewizję. Jeszcze inni cieszą się pokojem i rodzinnym nastrojem tych świąt. Wszystkie te motywy radości są dobre. Wiemy jednak, że radość taka nie jest trwała i skończy się, gdy miną jej przyczyny: znudzą się prezenty, wrócą dni ciężkiej pracy, rozwieje się świąteczna atmosfera. Co pozostanie z radości? Jedynie wspomnienie. Jaki jest powód radości, która mogłaby trwać zawsze? Izajasz kończy swoją frazę: „Zabrzmijcie radosnym śpiewem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem!” (Iz 52,9). Św.…
"Oto zwiastują wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawi­ciel, którym jest Mesjasz Pan!" (Łk 2,10) Ukochani Bracia i Siostry! W tę jedyną i niepowtarzalną, cichą i świętą noc roku ze szczególnym przejęciem chcemy wniknąć w tajemnicę Betlejem. Przeto z wielkim wzruszeniem wpatrujemy się w łagodne oblicze Maryi, która w grocie betlejemskiej porodziła tak wytęsknionego, kilka tysięcy lat wyglądanego Mesjasza. Patrzymy na św. Józefa, pragnącego zaradzić wszystkim niedogodnościom Maryi, osłonić ją od tego, co mogłoby jej sprawić przykrość. Ciesząc się narodze­niem Jezusa, Józef na pewno sam głęboko przeżywał tajemnicę Betlejem, choć i jemu tak wielką boleść musiał sprawić fakt, że kiedy szukał schronienia z mającą wkrótce porodzić Maryją, ni­gdzie nie chciano ich…