Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 20 maj 2016 16:38

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Rok C) - Chleb żywy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

monstrancjaDrodzy Bracia i Siostry! Właściwie pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu przeżywamy w Wielki Czwartek. Wtedy to gromadzimy się wie­czorem, by świętować Wieczerzę Pańską i wracać rozmodleniem do wieczernika, gdzie Pan Jezus w przeddzień męki wziął chleb w swoje święte i czcigodne ręce, łamał i powiedział: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje" (Mt 26, 26). Tylko to kazał nam czynić na swoją pamiątkę. Jesteśmy wierni poleceniu naszego Zbawiciela, gdy zbieramy się w niedziele i święta i uczestniczymy w uczcie, która jest pamiątką Jego męki.

Jak długo i cierpliwie lud Boży był przygotowywany na przyjęcie Eucharystii. Od czasów Abrahama, tego męża wiary, który spotkał tajemniczego Melchizedeka, składającego dziękczyn­ną ofiarę za zwycięstwo: chleb i wino. Ofiarę jedyną i nie­powtarzalną, będącą zapowiedzią tej Chrystusowej. Była też man­na: niezwykły, nieznany przedtem pokarm pustyni. Uratował on lud pierwszego przymierza od śmierci głodowej. Pozwolił do­trzeć do ziemi ojców. A potem, gdy przyszedł Ten, który był oczekiwaniem narodów, następny etap przygotowania: nakarmił pięcioma chlebami ogromną, pięciotysięczną rzeszę ludzi głodnych. Ludzie zorientowali się, co się stało. Entuzjazm, szukają Go na­stępnego dnia, chcą wybrać królem, wiadomo: raz na zawsze odpadną problemy wyżywienia, gdy na czele narodu stanie ten, któremu chleb rozmnaża się w dłoniach. Ale ta euforia gaśnie szybko, gdy Chrystus nawiązując do tego chleba, który zaspo­koił ich głód, zapowiada inny pokarm: „Ciało moje jest prawdzi­wym pokarmem" (J 6, 55). Konsternacja. „Jak On może dać ciało swe na pożywienie?" (J 6, 52). Zgorszenie: „Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać?" (J, 60). I odeszli. Nawet wie­lu uczniów przestało z Nim chodzić. Zatrzymali się i potknęli jak o kamień na zapowiedzi Eucharystii. Nikogo Chrystus nie zatrzymywał. Tę prawdę o Chlebie, który z nieba zstąpił, uczy­nił kamieniem probierczym Nowego Przymierza. Nawet do Dwu­nastu, którzy zostali zwrócił się z pytaniem: „Może i wy chcecie odejść?" (J 6, 67). „Panie, do kogóż pójdziemy? — odpowiada Piotr — Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6, 68). Piękna pro­klamacja ufności, która pozwoliła doczekać się uczestnictwa na paschalnej uczcie Ostatniej Wieczerzy i pierwszej Komunii św. tych, co wytrwali.

Problem został. Bo dziś także dla każdego z nas Najświętszy Sakrament, żywa obecność Chrystusa pod postacią chleba, jest probierzem wiary, wierności, zaufania. W tym samym czasie, gdy rozwinął się kult adoracyjny Najświętszego Sakramentu i upow­szechniły się uroczyste procesje Bożego Ciała, wprowadzono w Kościele sankcje prawne, nakazujące przynajmniej w okresie wiel­kanocnym Komunię św. przyjmować. Jakże smutno musiało być w Kościele XIII stulecia. Jak chłodno i obojętnie wobec Tajem­nicy Eucharystii, że trzeba było przypomnień i nakazów praw­nych. A zdawać by się mogło, że nie trzeba przynagleń. Prze­cież to jest najłatwiejszy sakrament. Wystarczy podejść do ołta­rza, otworzyć usta. Tu nie ma żadnej kontroli, żadnej admini­stracji. Każdemu, kto podchodzi, kapłan podaje Ciało Chrystusa. Takie to proste i takie łatwe. I takie trudne, że czasem lata przeminą, zanim się przełamiesz i podejdziesz. Czasem trzeba wyjątkowego impulsu: ktoś w rodzinie się narodził albo umarł, by ten próg oporu, który długo narastał, przekroczyć.

Dlaczego? Przecież mówisz: Jestem wierzący — i jesteś nim na pewno. Klękasz, gdy jest konsekracja w czasie mszy Św., więc wierzysz, że chleb staje się Ciałem Pańskim, weźmiesz udział w dzisiejszej procesji ciesząc się, że Chrystus Eucharystyczny przechodzić będzie ulicami miast i wsi, zaglądając przez okna nawet do tych, co się za firankę chowają... Dlaczego więc trzeba Cię przynaglać i przypominać? A dlatego, że dobrze wiesz, iż przez ten sakrament wchodzimy w tajemnicę śmierci i zmartwych­wstania Chrystusa. Więc trzeba najpierw umrzeć: umrzeć dla grzechu, złych przyzwyczajeń, nałogów, niesprawiedliwości, fał­szu, zakłamania, trzeba odzyskiwać swoją twarz, jeśli się ją stra­ciło, trzeba się po prostu nawrócić. Ato jest właśnie konieczne k „umieranie dla świata", by można było spotkać się z Chrystusem w Eucharystii, która jest zapowiedzią życia wiecznego. „Kto po­żywa moje Ciało i Krew moją pije — ma życie wieczne" (J 6, 54). Nie kiedyś w przyszłości — już teraz masz. I tak droga do nieba wąska jesti stroma — sam Zbawiciel o tym zapew­niał — tak też dojście do spotkania komunijnego trudne jest i wymagające ofiary. Dla obu stron tego spotkania. Chrystus w tej dobie, gdy ustanowił Najświętszy Sakrament umarł, a przedtem był uwięziony, torturowany, znieważony — wszystko dla nas, dla naszego zbawienia. Ma więc prawo powiedzieć: „Kto chce być uczniem Moim, niech weźmie krzyż swój i na­śladuje Mnie" (Mt 16, 24). Wobec tego i ja za cenę obumierania mam prawo wejść w Jego życie i karmić się Jego Ciałem i Krwią; przyjmować Tego, którzy powiedział: „Jam jest zmartwychwsta­nie i życie" (J 11, 25).

Jeśli tak się sprawy mają i takie są wymagania — pomyś­lisz — to nie dla mnie... I stoję z daleka i patrzę, jak inni podchodzą i myślę: przyjdę później. Kiedy? Minął czas wielka­nocny — nie przyszedłeś. Może kilka, kilkanaście lat minęło od ostatniego spotkania, nie pamiętasz może, kiedy byłeś przy Stole Pańskim... Coraz trudniej się zdecydować. Powstają opory psychiczne, zupełnie zrozumiałe. Więc jak, kiedy? Tylko od cie­bie zależy. Chrystus jest zawsze do twojej dyspozycji; zawsze czeka, cierpliwie powtarza w każdej mszy Św.: „Bierzcie i jedzcie" (Mt 26, 26). Nie mów: „Ja nie jestem godny". Nikt nie jest godny. Nikt. Wielcy święci bardzo dobrze zdawali sobie sprawę ze swej niegodności. Ale wiedzieli, że nie dla aniołów, lecz dla ludzi ten Chleb Życia został dany. Dla ludzi ułomnych, słabych, grzesznych, którzy bardzo pragną nie grzeszyć. Dlatego przy­chodzą, wyznawszy swój grzech, z nadzieją i ufnością, że już nie jestem sam.

Nic beze mnie uczynić nie możecie (J 15, 5) — zapewnia Chrystus. Natomiast: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4, 13) — powie Paweł, który długo prześladował wyznawców Je­zusa, a po spotkaniu osobistym pod Damaszkiem stał się apo­stołem żarliwym. Więc kiedy? Decyzja trudna: obumrzeć trzeba, aby się na nowo narodzić. To kosztuje, to wymaga trudu, ale warto się zdecydować, warto pójść na całość. Wtedy twój udział w procesji Bożego Ciała będzie dowodem, że naprawdę idziesz śladami swego Mistrza. Amen.

 

Czytany 774 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.