Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 21 listopad 2017 16:51

Homilia na Uroczystość Chrystusa Króla

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jezus-krolDobiega końca kolejny rok liturgiczny, który jest czasem naszej formacji duchowej, bowiem jak uczy Sobór Watykański II „liturgia jest pierwszym i nie zastąpionym źródłem, z którego wierni czerpią ducha prawdziwie chrześcijańskiego” (KI 14). W liturgii, zwłaszcza w sprawowaniu Eucharystii, przez słuchanie Słowa Bożego odkrywamy prawdę objawioną. Ona uczy nas jak żyć prawdziwie po chrześcijańsku i spełniać swoje powołanie do świętości. Sakramentalne zaś znaki Chleba i Wina pozwalają nam doświadczyć osobistego spotkania z Chrystusem.

Kończymy więc kolejny rok formacji duchowo-liturgicznej obchodząc dziś Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Ustanowił ją papież Pius XI Encykliką "Quas primas" z dnia 11 XII 1925, aby przypomnieć zlaicyzowanemu światu, że Jezus Chrystus jest „Królem Królów i Panem Panów” - jak określa go Księgą Apokalipsy św. Jana Apostoła (Ap 19,16).

W tę ostatnią niedzielę roku liturgicznego Kościół Święty podsuwa nam do rozważenia fragment Ewangelii św. Mateusza o sądzie ostatecznym. Sędzia czasów ostatecznych przedstawiony jest jako Syn Człowieczy w chwale, jako pasterz oddzielający owce od kozłów i zarazem jako król sprawujący sąd.

Na kartach Pisma św. Chrystus często przedstawiany jest jako pasterz szukający zagubionych owiec z domu Izraela. Taką charakterystykę Mesjasza ukazuje prorok Ezechiel w pierwszym dzisiejszym czytaniu. Gdy zabłąka się jakaś owca, wówczas Dobry Pasterz zostawia całe stado, by szukać tej jednej zagubionej. W wysłuchanym przed chwilą opisie sądu ten obraz ma nieco inny charakter: Chrystus występuje tu jako pasterz pełen mocy, wypełniający swą władzę sądowniczą nad wszystkimi narodami.

Także tytuł królewski Chrystusa Pana w dzisiejszej perykopie ewangelicznej nabiera głębszej treści. Podczas Męki padło pytanie: „Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?” (Mt 27,11). Jezus odpowiada twierdząco. To samo wyrażał napis umieszczony na krzyżu. Królewska godność Chrystusa była zakryta, dlatego przyznanie się do tytułu króla nie wzbudziło należnej czci i szacunku, lecz poniżenie i drwiny. Teraz jednak w czasie sądu ostatecznego w pełni objawia się królewska godność Mesjasza, o czym wspomina św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu: „Trzeba bowiem, ażeby królował - pisze św. Paweł do Koryntian aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy” (1 Kor 15,25).

Drobiazgowo opisana scena sądu ostatecznego nad wszystkimi narodami może wprowadzić nas w zakłopotanie. Bowiem Król Sędzia, Dobry Pasterz nie tyle będzie pytać o oddaną Mu cześć, o składane ofiary, ani nawet o codzienne odmawiane pacierze, ale zapyta przede wszystkim o najbardziej podstawowe przykazanie: przykazanie miłości bliźniego, w której sprawdza się miłość do Boga. Upomni się o wszystkie ludzkie krzywdy i przypomni każdy, najmniejszy nawet dobry uczynek wyświadczony drugiemu człowiekowi, bo niewybaczalna obraza Boga zawierać się może w krzywdach wyrządzonych bratu. I przeciwnie - usprawiedliwienie człowiek może osiągnąć, jeżeli w potrzebującym bliźnim potrafi dostrzec samego Chrystusa.

Malując w ten sposób wizję sądu ostatecznego Św. Mateusz ukazuje zależności pomiędzy obecnym czasem ziemskiego życia i "przyszłym wiekiem" - życiem po życiu. Wezwani przez śmierć do wieczności pójdziemy przed tron Chrystusa - Króla, Sędziego zostawiwszy tu na ziemi dyplomy, tytuły, godności, zasługi. Liczą się jedynie czyny wypływające z wiary w to, że Chrystus Pan utożsamia się z każdym "najmniejszym", nawet tym, który po ludzku nie zasługuje na szacunek z uwagi na niegodny styl życia. Chrystus - Król rozpozna nas nie po tytułach i godnościach, ale po wrażliwym sercu, dobrych rękach, uważnych oczach, serdecznym uśmiechu...

Mówi On bowiem „Wszystko(!), co uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Takie kryterium osądu, związanego z najwyższą sankcją, jaką jest wieczne potępienie było z pewnością szokujące nie tylko dla faryzeuszów. Oni to przecież przywiązywali tak wielką wagę do skrupulatnego wypełniania przepisów rytualnych. Na sprawowaniu kultu głównie opierała się ich pobożność. Dlatego mogli zdziwieni pytać „Panie kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” (Mt 25,37-39).

Również współcześnie nie brak takich chrześcijan, którzy swe powołanie do świętości rozumieją jedynie w wymiarze wertykalnym; którzy jedynie wznoszą oczy ku niebu i nie potrafią dostrzec spraw ziemi. Sądzą bowiem, że wystarczy codzienny pacierz rano i wieczorem, udział we Mszy św. w każdą niedzielę, spowiedź co miesiąc lub co dwa, oraz doroczne rekolekcje adwentowe i wielkopostne. Niekiedy nawet zdobywają się na więcej: można ich spotkać niemal codziennie na Mszy św.., przechodząc obok kościoła wstępują na chwilę adoracji i modlitwy, codziennie odmawiają cząstkę Różańca, angażują się w różne ruchy i wspólnoty. I to wszystko nie jest pozbawione głębokiego sensu. Jednakże bywa i tak, że cała ich pobożność zaczyna się i kończy na złożonych rękach i wzniesionych oczach. Bywa również i tak, że to "duchowe" zaangażowanie tak bardzo pochłania, że już nie ma czasu dla tych "najmniejszych", z którymi utożsamia się Chrystus.

Praktykowane przez każdego z nas chrześcijaństwo nie może być tylko "religią złożonych rąk", chociażby do modlitwy. Nasze chrześcijaństwo musi stać się "religią wyciągniętych rąk" w geście dawania, w geście służenia, w geście pocieszenia... Taka postawa rodzi się z głębokiej wiary, ze spotkania z Chrystusem-Królem w modlitwie i sakramentalnych znakach.

Matka Teresa z Kalkuty swego czasu, podczas spotkania z warszawskimi seminarzystami, powiedziała: „Owocem modlitwy jest pogłębienie wiary. Owocem wiary jest miłość. Owocem miłości jest służba”. Pobrzmiewa w nich echo słów św. Jakuba Apostoła: „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jkb 2,17).

Nie ma innej drogi do Królestwa Bożego, jak tylko droga służby, wszak „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mk 10,45). Toteż służyć, oznacza królować wraz z Chrystusem. Służba drugiemu człowiekowi wyrastająca, z wiary ożywianej modlitwą i sakramentami świętymi jest podstawową powinnością każdego chrześcijanina. Każdego Bóg Stwórca obdarował odpowiednimi talentami, darami, aby rozwijając je nimi służył. Ostrzega św. Jakub Apostoł: „Kto umie dobrze czynić a nie czyni, grzeszy” (Jkb 4,17).

Dzisiejsza liturgia w uroczystość Chrystusa Króla Wszechmogącego podstawowego prawa królestwa Chrystusa - prawa miłości. Rozważane dziś Słowo Boże - wychowuje nas do postawy służby w miłości

Współczesny myśliciel, socjolog i psycholog - Erich Fromm w poczytnej książce pt. "O sztuce miłości" pisze: „Bez miłości ludzkość nie mogłaby istnieć ani jednego dnia”. Z drugiej jednak strony wydaje się, że współcześnie w dobie wysoce rozwiniętych środków technicznych, ludzkość cierpi na poważny deficyt miłości. I - jak ktoś powiedział - sytuacja przypomina nieco pojawienie się duchów: wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział. Tak wiele się pisze, śpiewa o miłości, pokazuje w filmach na wszelkie dozwolone i niedozwolone sposoby, a przecież w życiu codziennym tak łatwo narazić się na zarzut Chrystusa Króla: „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem...; byłem nagi...; chory i w więzieniu....

Ileż okazji wzajemnego świadczenia miłości niesie każdemu z nas codzienne życie, praca, podróż, a nawet choroba i cierpienie. Dobre słowo na przykład, lub uśmiech nic nie kosztuje a ileż przynosi pokoju i dobra. Tak samo zwykła grzeczność i prosta uczynność.

Dopiero na sądzie Bożym okaże się ile dobra wyświadczyliśmy komuś, za kogo ofiarowaliśmy udrękę cierpienia, aby u Boga wyprosić potrzebną mu łaskę, albo pokutować za jego grzechy.

W każdej okoliczności zdajemy egzamin z wypełniania prawa miłości, które jest najważniejszym kryterium przynależności do Chrystusa-Króla i Jego Królestwa. I zanim On zdecyduje, po której stronie się znajdziemy w wieczności, już tu na ziemi sami - dzień po dniu, krok po kroku - rozstrzygamy o swoim losie, o swojej tożsamości, o przynależności do Chrystusowego Królestwa.

Zanim więc dopełni się miara czasu i ludzkich czynów, wierni w pouczeniu dzisiejszej Ewangelii jesteśmy zobowiązani budować "cywilizację w miłości". Ona jest - jak napisał Jan Paweł II w encyklice o Miłosierdziu Bożym - „celem, do którego winny zmierzać wszystkie wysiłki w dziedzinie społecznej i kulturalnej, a także ekonomicznej i politycznej” (DiM 14). Toteż - jak uczył Papież podczas Jubileuszowego Roku Odkupienia - „obowiązek budowania cywilizacji prawdy i miłości w świecie współczesnym - to jest obowiązek i zadanie Kościoła... jest to również zadanie i powołanie każdego chrześcijanina, wynikające z wiary w Chrystusa i przynależności do jego Kościoła. Chrześcijanin na wzór Chrystusa winien ożywiać rzeczywistość świata współczesnego duchem Ewangelii i ukazywać na co dzień, przykładem swego zaangażowania, że możliwe jest lepsze współżycie między ludźmi w sprawiedliwości, prawdzie i poszanowaniu godności osoby ludzkiej...”.

Jezus Chrystus - „Król królujących i Pan panujących”, gdy przyjdzie o niespodziewanej porze, osądzi czyny każdego z nas z osobna i podda ocenie czyny ludzkości, weryfikuje naszą cywilizację. Od nas zależy, od naszych czynów płynących z wiary, czy będzie to niszcząca wszystko „cywilizacja chaosu i nienawiści”, czy raczej ocalająca „cywilizacja miłości” - prawdziwe Królestwo Chrystusa na ziemi. Amen.

Czytany 105 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.