Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Proszę sobie wyobrazić podróż samolotem nad polską ziemią, dziś wieczorem! Proszę sobie wyobrazić ten widok! Łuna świateł wzbijająca się znad cmentarzy. Setki płonących lampek, migocące płomyki świec. Jak to musi pięknie wyglądać! Z bliska można podziwiać ozdobione kwiatami groby, przesuwające się w skupieniu rzesze ludzi! Już teraz zatłoczone szosy są znakiem ludzkiej pamięci o tych, którzy nas wyprzedzili w drodze do Boga. Tradycja dzisiejszego święta jest tak mocno zakorzeniona w nas, że nawet w okresie, w którym znoszono wiele świąt, uroczystość Wszystkich Świętych pozostawiono nietkniętą. Nikt się nie odważył na skasowanie tego Święta. Wyznajemy dziś z pokorą, że nie od nas się wszystko zaczyna na tym świecie. Odwiedzamy groby tych, którzy żyli przed nami i przekazali nam Boży dar życia.…
Ukochani Bracia i Siostry! Dla ludzi wierzących spotkanie z tajemnicą cmentarza posiada głęboką wymowę. Zmusza przede wszystkim do refleksji nad kruchością doczesnego życia. Chodzi tu nie tyle o samo uświadomienie sobie tej prawdy, ile o umiejętność uwzględnienia jej w codziennym życiu. Oto młody człowiek, ojciec trójki dzieci, pełen sił zaangażowany zarówno w pracę zawodową jak i społeczną wychodzi rano do pracy, a po dwu godzinach jego żona otrzymuje wiadomość, że mąż nie żyje. Zginął w wypadku. Jakież było zdumienie tych, którzy przejmowali prowadzone przez niego sprawy, gdy dostrzegli, że wszystko było tak starannie ułożone, a czasem nawet opisane, iż bez najmniejszego kłopotu można było prowadzić je dalej. Nawet w książce, kupionej poprzedniego dnia, była kartka z imieniem chorego, dla którego…
Radujmy się w Panu BRACIA w uroczystość Piotra i Pawła, którzy własną krwią użyźnili Kościół, pili kielich Pański i stali się przyjaciółmi Boga – te słowa słyszymy w antyfonie rozpoczynającej dzisiejszą liturgię w uroczystości świętych Piotra i Pawła. 1. Drodzy Bracia i Siostry zebrani na tej uroczystości! Oto Przyszliśmy dzisiaj do tej świątyni w dzień poświęcony dwom Apostołom – Piotrowi i Pawłowi. Przychodzimy, aby wzmocnić się duchowo wiarą w Boga i tradycją naszych ojców. Przychodzimy, aby dostąpić odpuszczenia win i kar za grzechy i być zawsze przygotowanym na spotkanie z Panem, który przychodzi w niespodziewanej dla nas chwili. Uroczystość dnia dzisiejszego przenosi nasze myśli i serca do stolicy chrześcijaństwa – Wiecznego Miasta, do Rzymu, gdzie bierze początek historia dzisiejszej uroczystości,…
Za kogo świat dzisiaj uważa Syna Człowieczego? Kim jest Jezus Chrystus dla świata? Kim jest Jezus Chrystus dla robotnika, inżyniera, rolnika, lekarza? Kim jest Jezus Chrystus dla ciebie, dla mnie? W dniu dzisiejszym, w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła, Kościół w liturgii słowa to pytanie, skierowane niegdyś do Piotra, stawia tobie, niezależnie od tego, kim jesteś. Apostołowie, których dzisiaj wspominamy, różnili się między sobą tym, co zewnętrzne: Piotr prosty rybak – Paweł wykształcony Żyd; Piotr od początku wybrany przez Jezusa – Paweł prześladowca; Piotr kochał Mistrza, choć trzykrotnie się Go zaparł, ale po Jego zmartwychwstaniu pytany o miłość, trzykrotnie odpowiada pozytywnie – Paweł nienawidził Chrystusa i Jego uczniów, do czasu wydarzenia pod Damaszkiem. Różne etapy życia tych dwóch ludzi…
Dziwny jest Bóg w świętych swoich – tak rzekł król prorok Dawid, rozważając dobra i łaski, jakich użycza Bóg tym, którzy Go miłują. Wszystko, co Bóg czyni, dziwnym jest; wszystko nam głosi Boga, który nieskończony jest w mądrości, potędze, miłosierdziu i miłości. Powiedzieć można, że w swoich świętych jakby zajaśniał tymi cnotami, które przyniósł na ziemię Chrystus i według nich żył. Dziś przed nami staje Jan Chrzciciel. Ten wielki święty był jakby gwiazdą poranną, która zwiastuje wschód słońca ogrzewającego ziemię i ożywiającego naturę. Niebo uczciło świętego Jana, bo jego przyjście oznajmił Anioł. Jan począł się z matki świętej, a jego narodzenie było więcej chyba działaniem łaski niż natury, gdyż rodzice byli w podeszłym już wieku. Święty Augustyn pyta: „Dlaczego czcimy…
"Kimże będzie to dziecię, bo ręka Pańska spoczywa na nim". Kiedy urodzi się dziecko, to cała rodzina biegnie do kliniki, aby poznać dziecko, aby zobaczyć do kogo jest podobne – czy do tatusia czy do mamusi, czy do dziadziusia czy do babci, ale jakże ważniejsze byłoby postawienie sobie tego właśnie pytania, które dzisiaj przytacza nam św. Łukasz: “Kimże będzie to dziecię?” Zadaniem rodziców jest pomóc odkryć powołanie własnego dziecka, powołanie osobiste. I tutaj z pewnością Bóg, oświecając Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela, kiedy odzyskał mowę, mógł w tym uroczystym śpiewie na cześć Boga wychwalać Go, ale także w pewnych słowach tego hymnu, tego śpiewu dziękczynnego, Zachariasz wypowiada także słowa profetyczne, odnoszące się do misji, jaką miał wykonać w swoim życiu Jan…
Dzisiaj Kościół obchodzi uroczystość św. Józefa, który jest opiekunem Kościoła, jak był kiedyś opiekunem Pana Jezusa i Świętej Rodziny. Można snuć dzisiaj różne refleksje, ponieważ św. Józef ma wiele do powiedzenia tym wszystkim, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa. Jego postać jest zresztą bardzo zakorzeniona w tradycji Kościoła. W każdym niemal kościele jest jego wizerunek. Wiemy, że jak jego imię znaczy „Bóg da więcej, Bóg przyda", tak on sam jest patronem od spraw wy­magających opieki. I wiele razy apelowaliśmy do niego, zwłaszcza kie­dy doskwierał nam niedostatek czy głód, czy jakaś inna potrzeba. Ale dzisiaj chciałbym zwrócić waszą uwagę na sprawę może nieco głębszą. Proszę przez chwilę wmyśleć się w sytuację Józefa wobec tego całego zagadnienia, które my dzisiaj językiem teologicznym nazywamy…
Jest tak w historii Kościoła, że raz mniej a raz więcej czci się pewne tajemnice życia Jezusa czy Jego świętych. Na pewno w naszej epoce mniej uwagi zwraca się na świętego Józefa. Ludzie starsi pamiętają jeszcze, że kiedyś cały miesiąc marzec był poświęcony nabożeństwom do św. Józefa, jak maj poświęcony jest Matce Bożej, październik modlitwie różańcowej a czerwiec Sercu Bożemu. Dziś już nie jest to tak rozpowszechnione — bo czasy tak trudne jak nasze domagają się ukazywa­nia samego Centrum, jakim jest Jezus Chrystus. Więcej mówimy o mszy świętej, lepiej ją chyba rozumiemy, lepiej w niej uczestniczymy, bar­dziej ją cenimy jako miejsce spotkania z Chrystusem. A czasem o Jego świętych nie tylko mniej mówimy, ale nawet zapominamy. Nie znaczy to, że…
Wczoraj święciliśmy narodziny ziemskie wiecznego Króla, a dziś ob­chodzimy chwalebną mękę żołnierza. Wczorajszego dnia nasz Król, przy­brany ozdobną szatą ciała, wyszedłszy z łona Dziewicy, raczył świat nawiedzić; dzisiaj Jego żołnierz opuszcza "siedzibę ciała i pełen chwały przechodzi do nieba. Król nasz, mimo iż najwyższy i pełen majestatu, przychodzi do nas w poniżeniu, ale nie poniżony, przynosi bowiem swoim bojownikom wielki dar, którym ich hojnie wzbogaca i umacnia do zwycięs­kiej walki. Tym darem jest miłość. Ma ona doprowadzić ludzi do wspólnoty z Bogiem". Siostry i Bracia! Są to słowa z kazania św. Fulgencjusza, biskupa Ruspe z I połowy VI wieku. Widzimy, że już wtedy kaznodzieja próbuje powiązać te dwa dni: narodzenie Pańskie i narodzenie do nieba Jego wyznawcy, który śmiercią męczeńską…
Wczoraj przeżywaliśmy wielką radość z Narodzenia Bożego, a dziś ta radość jest przyciszona krwią męczennika Szczepana. Jest to pouczająca lekcja. Pójście za Jezusem wymaga ofiary, a czasem - nawet ofiary krwi. Bóg jednak nie opuści tych, którzy Go nieustannie proszą o wierność i którzy Go kochają. Odbierze im lęk i da im odwagę. Drodzy Bracia i Siotry! Było to na jesieni 1943 r.  Stalin pozwolił na ponowne otwarcie 20 000 cerkwi w ZSRR i wypuścił z więzień wielu duchownych pod warunkiem, że będą lojalni wobec państwa. Z łagrów zaczęli wracać wybiedzeni księża. Jeden z nich zapukał do domu Hellerów. Oto fragment relacji dziennikarza „Życia": Dostaje miskę strawy, rozmawia z gospodarzami - a potem dostrzega na ścianie ikonę, cudowny obraz M.…
Ci, którzy nas wyprzedzili w drodze. W listopadzie myślimy o nich częściej. Wspominamy tych, którzy przed nami odeszli z tego świata (Mszał rzymski). Zapewnialiśmy często, że pozostaną w naszej pamięci. Teraz, w pędzie życia, zatrzymujemy się na chwilę, aby wydobyć ich imiona z mroku zapomnienia. Jeszcze raz odkrywamy prawdę, że kształtowały nas spotkania I innymi ludźmi, że „stawaliśmy się" przez wpływ naszych bliźnich. Ileż mądrości zawdzięczamy świadomej pracy naszych wy­chowawców, ileż pozostało w nas z ofiary życia naszych rodzi­ców. Jak bardzo zaważyło na nas to, pod czyim wpływem byliś­my w okresie dojrzewania. Niezatarty ślad pozostawiła w nas miłość drugiego człowieka. To, co w nas dobre, kształtowało się w nieustannym dialogu z człowiekiem, którego Bóg postawił na naszej drodze. Ileż bolesnych…
Już wczoraj, w dzień Wszystkich Świętych, zwróciliśmy pewnie wszyscy uwagę na ten przekaz naszej wiary: „Wierzę w Świętych obcowanie”. Ksiądz Piotr Skarga słusznie zauważył, że słowo „obcowanie” jest równoznaczne z określeniem „uczestnictwo” lub „społeczność”. Tworzymy wspólnotę ze świętymi przebywającymi w niebie, czyli w chwale Boga. Jezus Chrystus wspomniał nam jednak, że istnieje również taki kraj pozagrobowy, w którym człowiek po śmierci, zanim znajdzie się w obliczu Stwórcy, musi najpierw wyrównać wszystkie te długi zaciągnięte wobec Boga i ludzi, które wprawdzie nie wykluczają go od życia wiecznego w niebie, ale opóźniają przestawanie w szczęściu z Bogiem. Nie wykreślają one raz na zawsze człowieka z tego szczęścia, co powodują nie odpuszczone grzechy ciężkie, ale najpierw, zanim wejdziemy do nieba musimy oddać, mówiąc…
Zanim pójdziemy dziś na groby tych, co nas wyprzedzili ze znakiem wiary i oczekują zmartwychwstania, przenieśmy się myślą na wysoki, północny brzeg Jeziora Galilejskiego. Nazywają to górą, ale tylko w nizinnej Galilei ten pagórek tak nazwać można. Tu, nad samym brzegiem, stoi nieduży kościół zbudowany na planie ośmioboku, zwieńczony kopułką widoczną z daleka. Wnętrze urzeka prostotą, filary i łuki bez ozdób. Uwagę przyciągają witraże w ośmiu oknach kopuły, w których wypisano po łacinie teksty błogosławieństw ewangelicznych. To tutaj według tradycji najstarszej, na tym pagórku i w tej scenerii wygłosił Pan Jezus swoje „Kazanie na górze”. Opodal stoi maleńki kościółek ze skałą w środku, przypominającą miejsce gdzie Piotr usłyszał: Paś owce, paś baranki moje (J 21, 15—17). Niedaleko stąd odbudowano W…
Kiedy słucha się słów dzisiejszej Ewangelii, głoszącej Chrystusowe błogosławieństwa, łatwo zauważyć, że stanowić one mogą całkowite przeciwieństwo poglądów, jakie dzisiaj są w modzie, jakie preferuje świat. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Osiem Błogosławieństw to dokładne przeciwieństwo tego, co ludzie dziś w sobie eksponują, co uważa się za konieczny dla osiągnięcia sukcesu rys charakteru. Osoby szukające pracy w swoich podaniach piszą zazwyczaj, że są kreatywne, pełne pomysłów i aktywności. Jezus natomiast chwali ubogich wewnętrznie. Świat podkreśla: musisz umieć się korzystnie prezentować, wyrażać, by ludzie cię zauważyli i podziwiali, a Ewangelia mówi: szczęśliwi cisi. Mówi się, że życie wymaga twardej i zdecydowanej postawy, a Zbawiciel woła, że szczęście osiąga się poprzez okazywanie miłosierdzia. Czy chrześcijaństwo jest rzeczywiście nieżyciowe? Czy Zbawiciel wzywa do…