Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 11 luty 2016 16:28

Kazanie Pasyjne - I. Chrystus w Ogrojcu

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jezus"Potem zabrał ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza i począł się smucić i lękać". (Mt 26,37).

Z pokutnym popiołem przekroczyliśmy bramę Wielkiego Postu. Rozpoczął się drugi "akt" roku kościelnego. Odsłoniła się scena przedstawiająca cierpiącego Jezusa. Z naszych serc, na tych pierwszych Gorzkich Żalach wyrwały się słowa: Żal duszę ściska, serce boleść czuje,.. Klęczy w Ogrójcu, gdy krwawy pot le­je, serce me mdleje.

1. Cierpienia Chrystusa w Ogrojcu

Przenieśmy się w dzisiejszym rozważaniu na tę Górę Oliwną. Składa się ona z trzech wierzchołków, z których najwyższy ma 820 m. nad poziom morza. Zbiega łagodnym stokiem porośniętym drzewami oliwkowymi w stronę poto­ku Cedron. Za nim rozpoczynają się mury świę­tego miasta, wznoszącego się znowu na dwóch płaskich wzgórzach Syjon i Moriah. Święte miasto i Górę Oliwną zaległa już nocna cisza.

Na Górze Oliwnej u bram folwarku Getsemani drzemie ośmiu Apostołów pozostawionych przez Chrystusa: W samym ogrodzie pozostali trzej: Piotr, Jan i Jakub zamiast czuwać - posnęli. Opodal - jak rzut kamienia sięgnąć może, na twardych skałach z zaciśniętymi jak do modlitwy dłońmi, złamany bólem modli się Chrystus. Podnosi głowę. Krople krwawego potu spływają po skroni, odrywają się i cichym szelestem spadają na zimne głazy. Czy nie przychodzi nam w tej chwili na myśl proro­ctwo St. Testamentu: "Jam jest robak a nie człowiek”.

O, Chryste - uchyl nam rąbka Twoich cierpień, pokaż ich głębię. Ogrom tych cierpień pozostanie dla nas tajemnicą, ale łaską Twoją pomóż nam choć maleńką ich cząstkę zrozumieć. Chcemy dzisiaj rozważyć słowa Twych Ewangeli­stów Mateusza: "począł się smucić i lękać” (26,37) i Marka: „i zaczął drżeć i lękać się” (14,33). Lęk, smutek i drżenie - te słowa Ewangelistów wyrażają ogrom cierpień w Getsemani.

a/ lęk

Wszyscy lękamy się cierpienia. To leży w naszej naturze. Niespokojni jesteśmy w poczekalni u dentysty, z biciem serca czekamy na rozcięcie wrzodu, na oczyszczenie rany. Przed torturami na przesłuchaniach ludzie nie wytrzymywali nerwowo, zażywali truciznę. "A Jezus, wiedząc co nań przyjść miało" - jak mówi Apostoł - czyż nie czuł lęku. Miał przecież ludzką naturę. A jako Bóg i wiedział co Go czeka. Jak palić Go będzie policzek u Annasza, a potem inne. Ile ran otrzyma w czasie biczowania, jak głęboko wcisną się mu w święte skronie kolce cierniowej korony. Znał ciężar krzyża, grubość gwoździ, mękę krzyżowania i konania. Znał jad szyderstw, bluźnierstwa i pośmiewiska, jakie dosięgną Go na krzyżu. W tym lęku idzie do Apostołów: "Szymonie, śpisz... czy nie mogliście jednej godziny czuwać ze mną".

b/ smutek

Do tego wielkiego lęku trzeba dołączyć i smutek. A co ten wielki smutek wywołało u Chrystusa? Osamotnienie. Jezus w Ogrojcu jest samotny i opuszczony.

Wyobraźcie, sobie Starotestamentowego Hioba, który powoli traci majątek, kochane dorodne dzieci, zdrowie. I oto opuszczony sie­dzi na kupie śmieci i oczyszcza rany glinia­ną skorupą. Nawet sama żona go opuściła i nie wierzy w jego uczciwość. Przyjaciele przyszli go niby pocieszać, ale go wyszydzają i doga­dują na temat jego uczciwości.

O wiele większe jest osamotnienie Chrystusa. Gdzie są te tłumy, które on chlebem nakarmił? Gdzie te tłumy, które chciały Go obrać królem? Gdzie te tłumy, które śpiewały mu trzy dni temu Hosanna? Tego wieczoru śpią, a jutro będą wołały: "Nie chcemy aby ten panował... Ukrzyżuj Go..." A najbliżsi Chrystusa? Ośmiu śpi przy bramie folwarku, trzech obok Chrystu­sa, jeden już wziął pieniądze i składa usta do zdradzieckiego pocałunku. Wtakich wypadkach w Bogu nadzieja.

Lecz - moi Kochani - nie wiem, czy się należycie wysłowię, czy nie będę na pograni­czu bluźnierstwa. Nawet sam Bóg opuścił Chrys­tusa. Chrystus stał się przekleństwem, by nas z przekleństwa wykupić /Gal 3,13/. Ciemności opuszczenia, które wyrwą z ust Chry­stusa konającego na Krzyżu słowa: "Boże mój... czemuś mnie opuścił?" już wtedy, już w Ogrójcu Chrystusa ogarnęły.

Powiecie może: a Anioł, przecież przyszedł, przecież się ukazał, pocieszył. Tak śpiewamy w pieśni: "Tam Cię anioł w smutku cieszy". Ewangelie nie mówią o pociesze. Mówią tylko o umocnieniu: "Wówczas ukazał się Mu anioł z nieba umacniając Go na duchu" (Łk 22,43). Z lękiem połączony smutek. Smutek Człowieka - zda się opuszczonego nawet przez samego Boga.

c/ drżenie

Jest jeszcze jedno źródło cierpień Jezusa w Ogrojcu. Bierze na siebie wszystkie grzechy ludzkie, by Bogu za nie złożyć przebłagalną ofiarę: "Tego, który nie znał grzechu, uczynił dla nas grzechem, abyśmy w Mim zyskali uspra­wiedliwienie od Boga." Obarczają Chrystusa wszystkie grzechy ludzkości: Adama i Ewy, grzechy Potopu, grzechy Sodomy i Gomory, grzechy bałwochwalstwa, rytualnych mordów. Grzech Judasza. Grzechy współczesne zabójstwa, terroryzm, świętokradztwa, zgorszenia, zdrady małżeńskie, mordowanie nienarodzonych., "Zaiste nieprawości nasze On nosi i za nas boleje". Staje przed Bogiem obarczony tymi grzechami, by je przybić do krzyża. Czy ten przeogromny ciężar ludzkich grzechów nie spo­wodował tego drżenia, o którym mówi św. Marek, że Jezus "zaczął drżeć i lękać się" (Mk 14, 33).

2. Grzech człowieka

Kochani.

Lęk, smutek i drżenie odczuwa Jezus w Ogrojcu w konfrontacji z ludzkim grzechem. "Zaiste On nieprawości nasze nosi i za nas boleje". Zaiste. "Bóg grzechem dla nas uczy­nił tego, który nie znał grzechu". Czymże więc jest ten grzech? Jakie wymiary zła w nim się znajdują, że takie konanie Jezusa, że taki krwawy pot, że taki lęk, smutek i drże­nie.

Katechizm odpowiada na to bardzo zwięź­le: grzech popełnia ten kto przekracza przykazania Boże; w innej definicji: grzech po­pełnia ten, kto nie ufa Bogu, kto nie kocha Boga i jest mu nieposłuszny. Definicje te znamy. Ale przypatrzmy się wymiarom zła, ja­kie w grzechu człowieczym się mieści.

a/ zniewaga Majestatu Bożego i zdrada Jego Miłości.

Bóg jest Wszechmocą i Miłością. Miłość nie jest miłością, gdy zamknięta jest w sobie. Dlatego Bóg stwarza świat a wśród niego byty rozumne aniołów i człowieka."Pragnie ich uszczęśliwić jasnością swojej chwały /IV Modl. Euch./. I oto co się dzieje? Rozumny byt stawia ponad Bogiem /w miejsce Boga/ siebie samego. Nie chce szczęścia ofiarowanego przez Boga, nie chce by Bóg "uszczęśliwił go jasno­ścią swojej chwały". Sam ustanawia sobie dro­gi ku szczęściu. Tak było z aniołami (non serviam – nie będę służył). Tak było i z człowiekiem. Tak jest i dzisiaj. Zwłaszcza dzisiaj gdy bóstwią się rozmaite systemy i rozmaici ludzie i piszą recepty na ludzkie szczęście. I to jest w każ­dym grzechu: stawianie siebie ponad Bogiem /czy w miejsce Boga/ i szukanie szczęścia na własnych drogach. A to właśnie jest znieważa­nie Majestatu Bożego i wzgarda Miłością, któ­ra pragnie wszystkich uszczęśliwić jasnością swojej chwały. I co się wtedy dzieje? A co się dzieje jak planeta odpadnie od słońca, wyleci ze swojej orbity? Czeka ją błędna dro­ga i samozniszczenie. Tak jest i z człowiekiem, który przez grzech odpadł od Boga - czeka go błędna droga i samozniszczenie.

"Bo kto bóstwi się na świecie,
Ten na odwrót swego szału,
Odczłowiecza się pomału."

Tak moi Drodzy! Grzech jest zniewagą Majestatu Bożego. Jest bóstwieniem się na świecie. A potem błę­dna droga, a potem powolne odczłowieczenie. Tak. Człowiek będzie człowiekiem tylko przy Bogu, tylko wraz z Bogiem, a nigdy ponad Bo­giem.

b/ wzgarda Chrystusem i Jego łaską.

Opowiadają, że w diecezji biskupa imie­niem Alfons Liguori żył publiczny grzesz­nik. Pewnego dnia zawezwał go do siebie bis­kup. Wchodzi do przedpokoju - drzwi do bisku­pa są otwarte. Na progu tych drzwi leży wize­runek Ukrzyżowanego. Biskup prosi go do sie­bie. Trzeba podnieść Krzyż - powiada. Wejdź na Krzyż - powiada biskup - przecież nie pierwszy raz podepczesz Ukrzyżowanego, gdyż czyniłeś to wiele razy swoimi grzechami". (Spirago s.341). Patrzymy na Krzyż. Po co Chrystus dał się przygwoździć? By wysłużyć łaskę, łaską rozkuć kajdany grzechu, łaską uczynić człowieka dzieckiem Bożym, łaską zbawić go na wieki. A grzech to wzgarda Chrystu­sem, wzgarda ofiarowaną łaską, wzgarda wysłu­żonym zbawieniem. To podeptanie Krzyża, z którego płynie łaska i zbawienie.

c/ Rana zadana Kościołowi i ludzkości.

Chrystus pragnie mieć Kościół chwalebny, nie mający zmazy, czy zmarszczki, czy czegoś podobnego...(Ef 5,25n). Zerwanie więzi z Bogiem przez grzech jest w konsekwencji zerwaniem więzi z człowiekiem. Chrystus pragnie rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Grzesznik zerwawszy więzy z Bogiem w konsek­wencji nie będzie szanował i człowieka. "Grzech niszczy zdolność kochania, słuchania, akceptowania innych, czynienia ich szczęśli­wymi, niszczy tym samym człowieka w jego najgłębszej istocie... Człowieka mierzy się wtedy kryteriami czysto utylitarnymi, nie mającymi nic wspólnego z wartością jego człowieczeństwa... jest wielkim sabotażem w dziele stworzenia". (Ks. Góralczyk P. Społeczny wymiar grzechu. Communio 5/23/84).

Ukochani Bracia i Siostry, gdyby udało się wymazać grzech. Wymazać go z życia międzynarodowego - ustanie terroryzm, wojny, powstanie zaufanie, środki na zbroje­nie... Z życia narodów - ustanie ucisk społecz­ny, klasowy, niesprawiedliwy podział dóbr... Z życia rodzin - ostanie się rodzina prawdzi­wą wspólnotą życia i miłości... Z życia jednostek... Ale nie wymażemy, jak nie zniszczy­my chorób ludzkich. Ale jak zwalczamy choroby, tak wypowiedzmy walkę grzechowi. Jak na choro­by stosujemy różne lekarstwa tak i na ludzki grzech. A najwspanialszym lekarstwem jest POKUTA, do której w Wielkim Poście Kościół zachęca, o zrozumienie zła grzechu, o ducha Pokuty prośmy śpiewając "Święty Boże".

 

Czytany 1147 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.