Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 11 luty 2016 16:04

Kazanie Pasyjne - III. Znieważone Oblicze

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jezus-krzyz"Gdy Jezus to powiedział, je­den ze stojących obok sług uderzył Go w twarz, mówiąc: Tak odpowiadasz najwyższemu kapłanowi." (J 18,23).

W ostatnią niedzielę, rozważaliśmy posta­wę Marii w Betanii wylewającej drogocenny olejek na głowę i nogi Chrystusa i postawę Judasza sprzedającego swojego Mistrza za trzy­dzieści srebrników. Stanęły przed nami również rozmiary i skutki współczesnego   grzechu świa­ta jaką jest chciwość, inaczej kult pieniądza i dobrobytu. Dzisiaj towarzyszyć będziemy Jezusowi stojącemu przed ludzkimi sądami.

Sprzedała Go ludzka chciwość - sądzi Go ludz­ka pycha. Zobaczmy.

1. Zniewaga Oblicza Chrystusa

Po złożeniu przez Judasza świętokradcze­go pocałunku na twarzy Chrystusa, nastąpiło pojmanie. Nie przyjął obrony świętego Piotra; oznajmił mu, że przecież na obronę Ojciec może mu przysłać anielskie hufce, ale tak się stać musi jak zapowiedzieli prorocy. Kohorta więc bez przeszkód zaprowadziła Chrystusa do Anna­sza, który był teściem Kajfasza pełniącego urząd najwyższego kapłana. Annasz też przed laty ten urząd spełniał. Był człowiekiem peł­nym pychy, chciwym władzy, przebiegłym i chy­trym. Choć nie pełnił funkcji najwyższego ka­płana zostawił sobie oznaki tej władzy, kap­łańskie nakrycie głowy i pektorał. Józef Flawiusz powiada, że urząd kapłański sprawował przez "czas długi". Z urzędu zrezygnował za sprawą Rzymian, forując na ten urząd swego zięcia Kajfasza. Człowiek pełen pychy i żądny władzy, którą sprawował przez uległego sobie Kajfasza.

a/ u Annasza

Nic dziwnego, że on chce być pierwszym sędzią w sprawie Mistrza z Nazaretu. Oto stoi teraz przed nim związany, milczący. Od spokoj­nych oczu Chrystusa odbił się drapieżny wzrok Annasza. Z ust Annasza pada pierwsze pytanie. O co? O uczniów i o naukę. O uczniach Jezus milczy. Czyż miałby ich zdradzić, tych dwu­nastu, których wybrał i ukochał.. To nic, że się rozpierzchli - tak bywa, że gdy uderzą paste­rza rozpierzchnie się trzoda. O nauce nie mil­czy, to nie jest jego nauka, to nauka również Jego Ojca, więc milczeć nie może. Odpowiedź jest pełna boskiej mądrości, powagi i majesta­tu (dziś podziwiają ją prawnicy); "Jam jawnie mówił światu, jam zawsze nauczał w synagogach i świątyni, gdzie wszyscy Żydzi się gromadzą, a w skrytości nic nie mówiłem. Pytaj tych, co mnie słuchali. Oto ci wiedzą co mówiłem" (J 18,19n). Odpowiedzią tą Jezus zdruzgotał zamysły wyniosłego Rabbiego. Tą odpowiedzią Jezus wykluczył dalsze jego przesłuchiwanie. Annasz spuścił oczy zdruzgotany prostą i rze­czową odpowiedzią Chrystusa.

I wtedy się stała rzecz nieoczekiwana. Sługa, by przypodobać się swemu Panu-Annaszowi wymierza Jezusowi policzek, w zbrojnej rękawicy, czy bez, mniejsza o to. Ale ten publi­czny wymierzony policzek był straszną zniewa­gą. Bicie w twarz - u wszystkich ludów uważa­ne jest za zniewagę. Tym bardziej bicie nie­winnego, tym bardziej Jezusa Syna Bożego, któ­ry powiedział: Uderzy cię kto w jeden, nadstaw mu drugi policzek.

b/ u Kajfasza

Ale to nie ostatni policzek. Po krótkim przesłuchaniu u Annasza zaprowadzili Jezusa do Kajfasza. Przebieg tego procesu złości i pychy ludzkiej nad świętością i pokorą Boga wszyscy znamy. Najpierw fałszywi świadkowie, a potem przysięga: Czy Ty jesteś Mesjasz Syn Boży. Tak. Jestem - odpowiada Jezus, ale dodaje: Odtąd oglądać będziecie Syna Człowieczego za­siadającego po prawicy Wszechmocnego i przychodzącegona obłokach niebieskich (Mt 27,64). Otoście sami słyszeli bluźnierstwo - ogłasza uroczyście Kajfasz - co się wam zda? Wszyscy zaczęli krzyczeć: winien jest śmierci.

Co wtedy zaczęło się dziać opisują Ewan­geliści. Jest to znęcanie się ludzkiej pychy nad pokornym Zbawicielem: I zaczęli pluć mu w twarz i policzkowali Go, a inni bili Go pięściami. Smutny to widok. Ludzie, którzy stali na czele narodów, ludzie, którzy mieli się za doktorów i uczonych w piśmie zaślepieni pychą zachowują się gorzej od ulicznych zbirów.

c/ w ciemnicy

"Również i słudzy bili go po twarzy"(Mk 14,65), ale to już mogło być w ciemnicy, w której na noc zamknęli Zbawiciela. Rozochoceni przykładem członków Sanhedrynu, służalczy motłoch zawiązał w ciemnicy Panu Jezusowi oczy i rozpoczął hańbiącą zabawę: "A ci co Go pilnowali /w ciemnicy?/ wyśmiewali się z Niego i bili Go. A potem zakrywszy twarz pytali: Prorokuj nam, kto Cię uderzył. Wiele też innych bluźnierstw wypowiadali przeciw Niemu".

Popatrzmy na boską Twarz Jezusa. Z ust, dziąseł i poprzecinanych warg płynie Najświętsza Krew i miesza się z żołdackimi plwocinami. Ból przenika Najświętsze Oblicze Jezusa. Sprawdza się proroctwo Izajasza: "Ciało moje dałem bijącym, a policzki moje rwącym mi brodę". Znudzeni zabawą świątynni pachołcy i żołnierze pokładli się do snu. Jezus oparł obolałą gło­wę o zimne głazy ciemnicy, które milsze się zdały od ludzkiej niewdzięczności i podłości. Tak wielką wymowę ma nasza Wielkoczwartkowa Ciemnica i adoracja w niej.

2. Pycha również zniewagą godności czło­wieka.

Chrystus spoliczkowany ludzką pychą. Py­chą tych, którzy byli u steru narodowej i reli­gijnej władzy i pychą ich satelitów pachołków i żołnierzy.

a/ dawna pycha

Jaką ciemną plamą kładzie się na dziejach świata ludzka pycha. Z dziejów biblijnych wspo­mnijmy bunt lucyfera, jego "non serviam" wypowiedziane Bogu, Adama i Ewy - ta ich próba poz­nania dobra i zła nie Bożą, ale własną drogą. A potem wieża Babel - zbudujmy wieżę aż do nie­ba i rozsławmy swe imię, Goliat - ubliża imie­niu Boga, Absalom - zadufany w swą urodę i mądrość, ostatni Królowie Judzcy - Joakim Sedecjasz ufający koniom i rydwanom egipskim, wy­niosły Amman skazujący na zagładę naród wybra­ny cierpiący w niewoli...

Jak naiwna była pycha cesarzy starożytne­go Rzymu, którzy sami sobie, czy inni im wmówi­li, że są bogami - widzieliśmy z różnych seria­li telewizyjnych. A pycha rozmaitych "Ludwików", mówiących "państwo to ja", kończąca rewolucja­mi, przewrotami. A pycha szkodząca Kościołowi Chrystusowemu kończąca się rozmaitymi odszczepieństwami (zwłaszcza schizma wschodnia i zachodnia), dawnymi i dzisiejszymi. A czy kto policzy spustoszenia jakie pycha ludzka zdziałała.

b/ dzisiejsza i nasza pycha

Rzućmy okiem i na nowoczesną pychę. Francois-Marie Voltaire (+1778). Zdolny, inte­ligentny, bogaty /kilka majątków w pd. Francji/ mający wielki dorobek literacki /epopeja pt. Henriady/, poczytny i uwielbiany. Chrześcijaństwo traktuje jako zabobon godny nienawiści. "Jestem znudzony powtarzaniem, że 12 ludzi starczyło by założyć chrześcijaństwo...jestem zmuszony udowodnić, że jeden potrafi je znisz­czyć". Posypały się zjadliwe broszury. Kłams­two i ośmieszanie uważał za najlepsze metody. W przeciągu 20 lat miał je sam zniszczyć (list do Alamberta). Niedługo przed śmiercią przyjaciele zrobili mu entuzjastyczne przyję­cie w Paryżu. Podobno całowano wtedy koła i konie u jego powozu, gdy wracał z teatru. A śmierć? Umarł w strasznej rozpaczy, raz wzywając, raz bluźniąc Chrystusowi. Przyjaciele nie dopuścili kapłana. Ktoś napisał o jego śmierci "furiis agitatus obiit", ktoś inny: "gdyby jakiś diabeł umrzeć potrafił - umarłby jak Voltaire". A przecież chrześcijaństwo znał przez 6 lat wychowywał się w kolegium jezu­ickim w Paryżu.

Fryderyk Nietzsche (+1900) człowiek o nie­przeciętnym umyśle. Bogata spuścizna literacka o pokroju filozoficznym, ftłe jakże dziwna filo­zofia. Całkowita negacja Boga: "Nie ma Boga, gdyby był jakżebym ja wytrzymał, że ja nim nie jestem". Kult tego co silne i do siły prowadzi ("wola mocy"). Chrześcijaństwo z ascezą, wyrzeczeniem, uważał za niegodne człowieka, zwał je moralnością niewolników. On stworzył pojęcie "nadczłowieka", dając - może tylko mimo woli - podstawę pod hitleryzm. Jak wolteriańska pycha wyniosła się ponad Chrystusa, tak nietzscheańska już ponad samego Boga. Nietzsche zmarł w obłąkaniu pod opieką matki, potem siostry.

A co powiedzieć o władcach świata, któ­rych my pamiętamy. Hitler odrzucił Boga, odrzu­cił Opatrzność Boską, chrześcijaństwo nazwał gdzieś "potworkiem... z czegoś tam wyrosłym. Stalin - nierozszyfrowana jest chyba jeszcze, jego osobowość. Ale pamiętne jak się wyraził o papieżu Piusie XII: Eugenio Pacelli? A któż to jest... A ile on może wystawić dywizji wojska?

Patrzymy na owoce tej pychy. Patrzymy na jej koniec - o ile ma już koniec. Jak święte są słowa Pisma Św.: "Biada koronie pychy, Noga­mi podeptana będzie korona pychy" (Iz 28,1.3); Powali się pyszny i upadnie, a nie będzie kto by go podniósł; i zapalę ogień w miastach jego i pożrę wszystko wokoło niego" (Jer 50,32).

Może myślicie, że pycha tylko na wysokich fotelach jest usadowiona. Przypatrzmy się więc i tej pospolitej pysze. Oto stoi w czasie Mszy św. grupka ludzi na stopniach kościoła. Ksiądz prosi: wejdźcie, jest miejsce nawet w ławkach. Jak zwykle niektórzy wchodzą, nie­którzy nie. Proszę - mówi ksiądz. I odezwała się pospolita pycha (może tylko niewychowanie): "Mnie niech ksiądz da spokój" Typowa odpowiedź pychy (może dopiero do pychy prowadząca): Mnie dajcie spokój gdy nie idę na Mszę Św., gdy kradnę i bumeluję... gdy piję i łajdaczę się - gdy morduję nienarodzone dzieci...gdy łamię przykazanie po przykazaniu... gdy codziennie policzkuję Chrystusa, gdy codziennie gardzę Jego nauką i Jego łaską. Tylko mnie nie tykaj mówi matce, ojcu dorastające dziecko, bo... tylko nie dawaj dwójki, bo... Tylko nie trzymaj z nami, to zobaczysz mówi się w gromadzie kum­pli, ale i w sferach politycznych. W tych "odzywkach" to przecież zakamuflowana pycha, chęć bycia ponad innymi - ponad księdzem, ojcem matką, majstrem, nauczycielem, poza Słowem Bo­żym, łaską Bożą, Kościołem. Ta pospolita pycha też Panu Bogu umie wygrażać. Nie tylko ta uczo­na ogłaszająca śmierć starego Boga: Tylko mnie Panie Boże nie tykaj jakimś Nieszczęściem, cierpieniem, bo wtedy będę musiał stracić wiarę będę musiał przestać chodzić do kościoła... Słuchajmy na koniec jak Tobiasz uczył swego syna: "Pysze nigdy w myśli Twojej ani w sło­wie twoim panować nie dopuszczaj, bo od niej początek wzięło wszystko zatracenie" (Tob 4,11). A śpiewając "Święty Boże..." przeprośmy Boga za na­szą pychę i prośmy, byśmy umieli się jej przeciwstawić.

Czytany 1111 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.