Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 03 luty 2016 18:37

Kazania Pasyjne - W trosce o zbawianie człowieka - I. WIECZERNIKOWE WSKAZANIA

Oceń ten artykuł
(1 głos)

I. WIECZERNIKOWE WSKAZANIA

 

krzyzW ubiegłym roku odczytaliśmy mękę Pańską w relacji św. Marka. Usiłowaliśmy wówczas zobaczyć potęgę zła i metody jego działania. W tym roku pragnę razem z wami rozważyć opis męki Jezusa według Ewangelii św. Łukasza. Spróbujemy dostrzec spo­sób, w jaki Bóg troszczy się o nasze zbawienie.

Zbawienie polega na przeniesieniu człowieka w nowy świat, ale nie jest to wyjazd samolotem z ziemi do nieba. Rzecz ma się zupełnie inaczej. Oto Bóg złożył w naszym sercu zarodek życia boskiego i pragnie, abyśmy jak ziarno, obumierając w doczesności, wydali piękny kłos w spichlerzu nowego świata. I właśnie św. Łu­kasz w swojej Ewangelii kładzie nacisk na to dojrzewanie czło­wieka do pełni, którą zaplanował Bóg. Spróbujmy dostrzec, co jest potrzebne, by nasze serca dojrzały do zbawienia. Co jest potrze­bne, byśmy mieli udział w szczęściu wiecznym.

1. Gorące pragnienie Chrystusa

Tylko św. Łukasz podaje imiona dwóch Apostołów, którzy przy­gotowują Paschę w Wieczerniku. Chrystus wybrał św. Piotra i św. Jana, aby przygotowali wszystko, co było potrzebne do spo­życia Paschy. A więc ci dwaj Apostołowie, najwięksi w gronie Dwunastu, przygotowują starotestamentalną Paschę, a nie wie­dząc o tym, przygotowują równocześnie wszystko do pierwszej Eucharystycznej Uczty.

„A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym*. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: ,Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże' " (Łk 22, 14-28).

Tylko św. Łukasz mówi nam o gorącym pragnieniu wypełniają­cym serce Jezusa, aby rozpocząć na ziemi Eucharystyczną Ucztę On pragnął, gorąco pragnął, tęsknił do tego momentu, aby na zie­mi rozpoczęto sprawować świętą Ofiarę. Warto to dostrzec. My bowiem najczęściej podchodzimy do Mszy św. jako do obowiązku. Przychodzimy dlatego, że musimy. Tymczasem przy ołtarzu, czyli przy wieczernikowym stole czeka Chrystus, który gorąco pragnie się z nami spotkać. Uczta Eucharystyczna rozpoczęta w Wieczer­niku trwa i trwać będzie, aż przyjdzie królestwo Boże. To gorące pragnienie, które w sercu Jezusa dostrzega św. Łukasz, pali się nieustannie. Kiedy przekraczamy próg kościoła, by wziąć udział w świętej Ofierze, winniśmy dostrzec przede wszystkim czekają­cego na nas, z gorącym pragnieniem spotkania, Mistrza.

Kto gorąco pragnie? Ten, kto kocha. Kocha i pragnie spotkania, bo ma w nim wiele do przekazania. Są ludzie, którzy odkryli żywą obecność Jezusa w Eucharystycznym Misterium. Oni spieszą do kościoła ze świadomością, że Chrystus na nich czeka. Przyby­wają kilka minut wcześniej, wiedząc, że nie wypada spóźnić się na spotkanie z Chrystusem, nie wypada, by On na nich czekał. Jakże inaczej wygląda uczestnictwo we Mszy św., gdy człowieka przenika świadomość obecności Syna Bożego, który czeka, tęskni i pragnie zasiąść z nami do stołu. Kto chcę się zbawić, winien zrozumieć, że Chrystus bardziej pragnie jego szczęścia niż on sam. Bóg pragnie naszego zbawienia - oto pierwsza prawda, na którą zwraca uwagę w Wieczerniku św. Łukasz.

Warto podkreślić, że Pan Jezus wyraźnie zaznacza: „Już Paschy spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym". Dla Niego jest to spotkanie pożegnalne. Tu na ziemi, w ziemski sposób, już nie będzie przeżywał radości spożywania Paschy. Była to Jego ostatnia Pascha, czyli święta uczta na tej ziemi. Pascha była zapo­wiedzią Uczty wiecznej. Jezus przybył na ziemię i zasiadł do na­szego stołu, a teraz swoich przyjaciół zaprasza do swojego stołu w Domu Ojca. Oto otwarcie perspektywy wieczności.

Cały ten tekst św. Łukasz traktuje jako mowę wstępną Jezusa i dlatego zaznacza, że są to słowa Jego przy pierwszym kielichu, który Nauczyciel podaje Apostołom. Tak bowiem rozpoczynała się Pascha. Często biesiadnicy gromadzili się jeszcze nie przy stole, lecz w innym pomieszczeniu i gospodarz podawał im pierwszy kie­lich. Nie dolewając do niego, jeden miał wystarczyć wszystkim. Jezus mówi: „Podzielcie go między siebie". Każdy więc musiał pić z myślą o pozostałych, by nikomu nie brakło. Przy takim piciu nie ma mowy o upiciu się. Wino jest tu narzędziem tworzącym wspólnotę. Pierwszy kielich był jakby zaproszeniem do wzięcia udziału w świętej uczcie. Dlatego św. Łukasz mówi o dwu kieli­chach. Tym pierwszym, wstępnym, nad którym Chrystus odmówił dziękczynienie i powiedział: „Weźcie go i podzielcie między siebie" oraz o tym, który pito po wieczerzy.

2. Uczestnicy Nowego Przymierza

„Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: ,To jest Ciało moje, które za was będzie wyda­ne: to czyńcie na moją pamiątkę'. Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: ,Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana'" (Łk 22, 19-20).

Dopiero te słowa wyjaśniają dlaczego Jezus gorąco pragnął spożywać tę ucztę razem ze swoimi uczniami. Oto do tego mome­ntu Chrystus był tylko nauczycielem, był wychowawcą, dawał przykład. Ciągle był na zewnątrz Apostołów, a chciał być w ich sercu, dostać się do wnętrza, aby Jego Boże życie było już w nich, i aby odtąd, umacniane i ubogacane przez częste spożywanie Eu­charystii, mogło się wciąż rozwijać.

To było niezwykle ważne wydarzenie. W Wieczerniku Aposto­łowie, którzy dotychczas byli zgromadzeni jakby w garści Chry­stusa, zostali jak ziarno wrzuceni do ziemi. Po przyjęciu pierwszej Komunii św. to Boże życie zaczęło w nich kiełkować, rozpoczął się trudny proces rozwoju. Rzecz znamienna, z tej Bożej ręki wy­pada Judasz. W nim to Boże życie nie rozwinie się, nie osiągnie zbawienia.

„Gorąco pragnąłem” - pragnienie siewcy, który rzuca ziarno w ziemię i pobudza je do życia, wiedząc, że rozpoczyna się dla niego wielka przygoda przemiany tego ziarna we wspaniały kłos. To Miłość pragnie podać swoje Ciało jako Chleb, aby przyjaciele mogli się nim karmić, a swoją Krew jako wino, aby mogli wy­pić. To jest ten zdumiewający pokarm, o którym mówimy całe życie, a nigdy nie potrafimy odkryć jego niesamowitej mocy, bo­gactwa i piękna. Ciągle jesteśmy w zasięgu działania Chrystusa eucharystycznego, a nasze oczy ciągle są zasłonięte mgłą. Jest to pokarm jednoczący nas z Bogiem. To pokarm, który przemienia nas i przebóstwia. To potężna siła przebicia, bez której nie ma mowy ani o wzroście, ani o wydaniu owoców, ani o zbawieniu.

Równocześnie Chrystus zaznacza, że Krew, którą podaje Apo­stołom do picia, traktuje jako Nowe Przymierze. To w Wieczer­niku, przy stole, Chrystus im gwarantuje swoją własną Krwią, że ich nie zawiedzie. Na Niego mogą liczyć. Jest gotów za nich wylać Krew, czyli oddać życie. Wszyscy, którzy zbliżają się do ołtarza, mają tę rękojmię pewności, że Jezus ich nie zawiedzie. Wszyscy mogą zawieść, On nie zawiedzie, bo Przymierze, które z nami zawarł, jest Przymierzem opartym na Jego Krwi. Życie odda, ale Przymierza nie złamie.

Św.Łukasz łączy tę gotowość Chrystusa, tę Jego postawę peł­ną miłości i troski o nasze zbawienie, ze słabością człowieka. Je­zus nie zawiedzie, ale człowiek zawiedzie. Tym człowiekiem był Judasz. Stąd Ewangelista w następnym wierszu notuje słowa Je­zusa: „Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole" (Łk 22, 21).Czyli tekst należałoby czytać tak: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole". Św.Łukasz niezwykle mocno łączy ogłoszenie Nowego Przymierza z ręką zdrajcy Chrystusa na stole. Zwróćmy uwagę na wymowę tego Łukaszowego połączenia zdań o Krwi Przymierza i ręce zdrajcy. Najpiękniejsze objawienie miłości Chrystusa, który przelewa Krew swoją za Apostołów, a oto ręka jednego z nich jest ręką zdrajcy. Na stole kielich Nowego Przymierza i na tym samym stole ręka zdrajcy Zbawiciela. Jakie niesamowite sąsiedztwo. Eu­charystia i świętokradcza ręka - już w Wieczerniku. Zbawczy pokarm i ręka zdrajcy. Może ręka człowieka spoczywać na stole zbawczego pokarmu i nie dosięgnąć zbawienia.

Św.Łukasz mówi nam o wysiłkach Boga zmierzających do zbawienia człowieka. Czy mógł powiedzieć coś więcej o bezsilno­ści Boga, jak wskazać spoczywającą na stole Wieczernika rękę Judasza, która będąc tak blisko pokarmu dającego życie wieczne, nie wykorzystała tej szansy? Bóg uczynił wszystko, by człowiek mógł sięgnąć po łaskę, a ten nie tylko nie sięgnął, lecz wyciągnął swą rękę, by zdradzić, by zniszczyć.

3. Majestat pokory

Tylko św. Łukasz wspomina, że w Wieczerniku powstał spór między uczniami o to, kto z nich zdaje się być największy. Jest możliwe, że w czasie Ostatniej Wieczerzy Apostołowie mieli jakieś pretensje o to, kto siedzi bliżej Mistrza. Kto bowiem siedział bli­żej, ten zajmował godniejsze miejsce. Wszyscy Ewangeliści, pi­sząc o Wieczerniku, wspominają o służbie i wszyscy zaznaczają, że Chrystus zareagował, i to ostro, na pychę i ambicję swoich uczniów. Musiało się w Wieczerniku coś wydarzyć. Św. Jan mówi oumywaniu nóg. Św.Łukasz o tym nie wspomina, ale mówi, że Chrystus starał się ukazać uczniom, iż droga do zbawienia nie ma nic z rywalizacji tego świata.

„Lecz On rzekł do nich: ,Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa. Któż bowiem jest wię­kszy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy'" (Łk 22, 25-27).

Św. Łukasz najtrafniej oddaje to, o co chodzi w wezwaniu Chrystusa do służby innym. Zarówno u św. Mateusza, jak i u św. Marka jest mowa o tym, że Apostołowie mają stać się sługami innych. Takie wezwanie można jednak zrozumieć w ten sposób, że Apostołowie mają być sługami, a inni mogą nimi rzą­dzić. Takie rozumienie nie ma jednak nic wspólnego z duchem Ewangelii. Według Jezusa nikt nie może być sługą człowieka. Nawet żona nie może być sługą męża, ani mąż nie może być słu­gą żony. W duchu Ewangelii człowiek może służyć tylko Bogu. Każda służba komukolwiek innemu, nawet najdoskonalszemu aniołowi, ubliża człowiekowi. Chrystus odrzuca pokusę szatańską słowami: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz". A Maryja w chwili zwiastowania mówi: „Oto ja służebnica Pańska". Obie wypowiedzi zanotowane są w Ewangelii wg św. Łukasza. On najprecyzyjniej ujął tę prawdę.

Łukasz mówiąc o Chrystusie w Wieczerniku, podkreśla: „Ja jestem pośród was jak ten, kto służy". Ale z tego nie wynika, że Apostołowie są panami Chrystusa, że oni Mu rozkazują. Nie. Jego Panem jest Ojciec, a On pełniąc wolę Ojca, przez posługę wykonuje swoją władzę wobec Apostołów. To jest niezwykle istotna prawda Ewangelii. Tylko z taką postawą można liczyć na zbawienie. Tylko w takiej postawie człowiek odkrywa swoją god­ność. Być sługą Boga to królować. Jeśli z polecenia Boga służę ludziom, to nie oni mnie rozkazują, lecz Bóg, nie jestem ich słu­gą, lecz Boga. I wtedy można wykonać wszystko, czego w tej służbie zażąda Bóg. Chrześcijanin nie jest od pełnienia woli lu­dzi, lecz Boga. Nigdy też nie jest sługą ludzi, lecz Boga. W Kra­kowie najpełniej tę postawę odkrył i ukazał brat Albert. On słu­żył biedakom, ale oni nigdy nim nie rządzili. To on nimi rządził przez to, że im dawał jeść, mył im nogi, organizował dom, gdzie mogli bezpiecznie przebywać. To o taką postawę chodzi Chrystu­sowi w Ewangelii, i o taką postawę chodzi przy ołtarzu. Jezus ciągle zabiega o to, by człowiek nauczył się pokory, bo tylko z pokorą można wejść do nieba.

Często się mówi, że ci, którzy mają władzę, winni ją trakto­wać jako służbę. To jest idealne podejście do władzy, wypraco­wane przez pogańskich filozofów. Wielcy cesarze Rzymu rozu­mieli władzę jako służbę cesarstwu. W Ewangelii jest odwrotnie. Ten kto służy Bogu, służąc ludziom, rządzi nimi. Kto umie z mi­łością, tak jak tego pragnie Bóg służyć ludziom, zawsze nimi rzą­dzi. Jest to bowiem przedłużenie władzy samego Boga. Bóg rzą­dzi ludźmi służąc im sekunda po sekundzie. Szczęśliwy ten, kto odkrył, że najskuteczniejsze władanie ludźmi zawarte jest nie w rozkazach, prawach, represjach, wyrokach, ale w służeniu im z miłością. Ten, kto umie kochać ludzi i służy im, ten jest wład­cą dusz - choć nigdy o to nie zabiegał. Taki człowiek, choć żyje pokorą, chodzi odziany w majestat. I o taką wielkość chodziło Chrystusowi, gdy upominał Apostołów.

Św.Łukasz notuje słowa Jezusa: „Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam króle­stwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tro­nach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela" (Łk 22, 28-30). Otwie­ra w nich wspaniałą perspektywę. Jeśli nauczycie się służyć Bogu i z Jego polecenia potraficie z pokorą podejść do drugiego czło­wieka, to Ja otworzę dla was dom mojego Ojca, podzielę się z wami wszystkim, co posiadam: moim stołem i moim dziedzic­twem. Chrystus dla ludzi pokornych otwiera niebo. Ten się do niego dostanie, kto umie służyć Bogu.

Jezus podkreśla, że Apostołowie zasiądą na tronach i będą są­dzić dwanaście pokoleń Izraela, to znaczy będą mieli udział we władzy. Sędzia ma władzę, ale i w tym wypadku nie chodzi o wydawanie wyroków, lecz o promieniowanie szczęściem. Szczę­śliwe małżeństwo wydaje wyrok na wszystkie nieszczęśliwe mał­żeństwa, szczęśliwy człowiek jest wyrzutem sumienia dla wszyst­kich nieszczęśliwych ludzi. Tak samo szczęście Apostołów zawar­te w zbawieniu wyda wyrok na wszystkich ludzi. Jeśli bowiem oni osiągnęli zbawienie, to i inni mogli je też osiągnąć. Będziecie sądzić, to znaczy będziecie znakiem, iż można było przez akt pokory i zawierzenia uczestniczyć w szczęściu samego Boga.

Kończąc to pierwsze rozważanie przypominam, że to nie my, lecz sam Chrystus gorąco pragnie spotkania z nami przy Eucha­rystycznym stole; że zawarł On z nami Przymierze Nowe, któ­rego nigdy nie złamie; że nasza ręka - jak ręka Judasza - może być na wieczernikowym stole i nie zostać zbawioną. Że służyć mamy Bogu, a ludziom o tyle, o ile zleci nam to Bóg.

 

Czytany 779 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.