Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 03 luty 2016 18:31

Kazania Pasyjne - W trosce o zbawianie człowieka - II. SKARB WIARY

Oceń ten artykuł
(1 głos)

II. SKARB WIARY

 

krzyzTydzień temu rozstaliśmy się z Chrystusem w Wieczerniku. Św. Łukasz ujawnił nam, jak gorąco Chrystus pragnął tego spot­kania, jak w darze Eucharystii objawił to, co dla Niego najcen­niejsze - pragnienie przemienienia i przebóstwienia człowieka. Następnie przypomniał, że drogą do zbawienia jest służba. Czło­wiek winien być sługą Boga i tylko jako sługa Boga może podjąć służbę ludziom.

1. Modlitwa o wiarę dla innych

Św. Łukasz wspomina o dwu wydarzeniach, jakie miały miej­sce w Wieczerniku - o modlitwie za Piotra oraz o wezwaniu do walki.

„ ,Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was prze­siać, jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci'. On zaś rzekł: ,Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć'. Lecz Jezus odrzekł: ,Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś ko­gut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz' " (Łk 22, 31-34).

Tylko św. Łukasz spośród Ewangelistów mówi nam, że Chry­stus wstawiał się u Ojca w sposób szczególny za Szymonem, pro­sząc o umocnienie jego wiary. Jest to jedyny tekst w całej Ewan­gelii, z którego dowiadujemy się, że Chrystus modlił się za jed­nego człowieka. O co prosił? Prosił o wiarę. Oto możemy odkryć, jak wielkim skarbem jest wiara, skoro Chrystus prosi o nią dla Piotra. Św. Łukasz mówi nam o drodze wiodącej do zbawienia.

Wiara jest nieodzownie konieczna do zbawienia. Pan Jezus wy­raźnie oznajmia Piotrowi, że szatan domagał się, aby Apostołów przesiać jak pszenicę, czyli doświadczyć. Każde doświadczenie jest próbą wiary. Jezus prosi Ojca, by Piotr nie załamał się, by jego wiara nie ustała. Chrystus ma na uwadze nie tylko dobro Piotra, lecz i pozostałych Apostołów. „Ty nawróciwszy się, utwierdzaj twoich braci". Piotr przeżyje chwilę słabości, co Chrystus wy­raźnie mu zapowiada, ale swoją modlitwą Jezus jakby ubezpiecza Piotra i zapewnia: Nie bój się, nie zginiesz, ponieważ Ja je­stem z tobą. Prosiłem Ojca i wiem, że Ojciec na pewno mi nie odmówi. Twoja wiara ostoi się. Dramat Piotra trwał stosunkowo krótko - wychodząc z dziedzińca Kajfasza już płakał, już swymi łzami zmywał słabość swojej wiary.

Okazuje się zatem, że jest możliwe umacnianie wiary u in­nych. To wielka nadzieja dla nas. Oto Jezus nam mówi, jak za­chować się wtedy, gdy ktoś z bliskich odchodzi od Boga. Matka obserwuje, jak dziecko odchodzi od wiary. Nie należy wówczas rozrywać szat, ale trzeba modlić się, by nie ustała jego wiara. Dziecko nie zginie. Ono może chodzić błędnymi drogami całe lata, ale jeśli jego matka wytrwa w modlitwie za swe dziecko, ono zo­stanie uratowane. To wielka nadzieja. Obserwujemy, jak Chry­stus modlitwą ubezpiecza Piotra, a Piotr z kolei ubezpiecza braci. Tak jest przez wieki. Ciągle to ubezpieczanie modlitwą zbawia tysiące ludzi.

Warto również dostrzec, że doświadczenie własnej słabości jest nierozerwalnie związane z umocnieniem wiary. Chrystus zapo­wiada Piotrowi upadek: trzy razy się zaprze Mistrza, ale się na­wróci. Zwątpienie, godzina słabości w wierze nie przekreślają czło­wieka. Są wezwaniem do zawierzenia. Godzinę słabości nie tylko można przeżyć, ale można się tak przez nią umocnić, iż innych potrafimy wspierać. W doświadczeniu człowiek odkrywa wiel­kość wiary.

2. Konieczność obrony wiary

Następny tekst zanotowany u św. Łukasza, to tajemnicze słowa Jezusa:

„I rzekł do nich: ,Czy brak wam było czego, kiedy was posy­łałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?" Oni odpowiedzieli: ,Niczego' ,Lecz teraz - mówił dalej - kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz. Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, mu­si się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bo­wiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu’. Oni rzekli: ,Panie, tu są dwa miecze’. Odpowiedział im: .Wystarczy'" (Łk 22,35-38).

Nie ma zbawienia bez walki. Oto nadchodzi moment, kiedy Apostołowie znajdą się w zasięgu wrogów. Do tej chwili wrogów miał Chrystus, Apostołowie nie byli atakowani przez Jego prze­ciwników. Ale w ciągu najbliższych godzin sytuacja ulegnie zmia­nie. Chrystus znajdzie się w rękach wrogów, a przeciwnicy zacz­ną tropić samych Apostołów. Teraz trzeba umieć się bronić, trze­ba mieć torbę, trzeba kupić miecz, a jeśli ktoś nie ma pieniędzy, musi sprzedać płaszcz, bo w płaszczu trudno walczyć. Uczeń Chry­stusa, jeśli chce zachować wiarę i spełnić w tym świecie zadanie, jakie Bóg mu wyznaczył, musi być gotowy do walki. Nie chodzi o walkę polityczną. Są tylko dwa miecze, a ich jest jedenastu. Trudno, aby jedenastu ludzi skutecznie walczyło dwoma miecza­mi. To nie jest arsenał zbrojny Chrystusa, gdyż wyraźnie zazna­cza, że wystarczą dwa miecze. To jest symbol walki. Człowiek, który się opowiedział po stronie Chrystusa, musi umieć walczyć, walczyć o najwyższe wartości. Kto nie potrafi obronić wiary, ten ją straci! Wiary trzeba umieć bronić.

Chrystus zachęca do kupna miecza. Nie wolno przejść obojętnie wobec tego wezwania, ono zmusza do refleksji nad naszą umie­jętnością obrony wiary. Dziś tak często mamy do czynienia z ata­kami nieprzyjaciół Boga. Czy każdy zarzut, każdy argument po­trafimy obalić? Co czynimy, by udoskonalić swoją wiedzę na te­maty religijne? Czy nasza ręka, nasze usta są uzbrojone w miecz groźny dla przeciwnika Boga i Kościoła?

3. Posłuszeństwo Bogu aktem wiary

Po tych słowach św. Łukasz wprowadza nas razem z Chrystu­sem do Getsemani. Opis występuje u wszystkich trzech synopty­ków. Św. Łukasz podkreśla, że modlitwa to tajemnicza siła, która decyduje o rozwoju życia nadprzyrodzonego w człowieku. Mówiłem ostatnim razem, że droga do zbawienia to droga ziarna, które zostało wrzucone w ziemię. To ziarno musi kiełkować, a powstałą roślinkę trzeba bronić, by nie została uszkodzona. Iluż to prze­ciwników jest na ziemi, którym zależy na tym, by szczęście w ser­cu człowieka nie rosło. Trzeba bronić, ale trzeba również energii, która daje wzrost.

Skąd czerpać energię Bożą dla wzrostu naszego serca? Jest tyl­ko jedno źródło - sam Bóg i nasze serce musi być do tego źród­ła podłączone. Dopiero w oparciu o tę Energię, która od Boga po­chodzi, można podejmować zadania, jakie On zleci. To połączenie dokonuje się na modlitwie. Ona jest więc narzędziem naszego uświęcenia. Wzrost ducha dokonuje się przez dostosowanie swojej woli do woli Boga. Niebo to miejsce, w którym chór serc usta­wicznie śpiewa chwałę Bogu. To chór serc, które biją idealnie zharmonizowane z Sercem Boga. Dlatego w Modlitwie Pańskiej wołamy: „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi". To jest prośba, by Ojciec pomógł nam dostosować uderzenia naszego serca do uderzeń swojego Serca. Nie jest to łatwe. Chrystus pod­jął już dawno decyzję oddania życia za tych, których kocha. De­cyzję miał za sobą, ale gdy przyszło jej wykonanie, pojawiła się trwoga.

Ojciec zażądał od Niego oddania życia w niesamowity sposób, w niezwykle dramatycznych okolicznościach. Chciał, aby Syn przeszedł przez wszystkie, nawet najniższe stopnie upodlenia, zniszczenia i kiedy nadeszła godzina męki, Chrystus musiał dostosować rytm swojego Serca do tych wymagań Ojca.. Upadł n kolana i modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kie­lich. Jednak nie moja wola lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22, 42).Trwało to godziny. Czasami są zadania tak ciężkie, że nawet ze względu na bliskich, trudno byłoby je wykonać. Można je wykonać tylko ze względu na Boga. Nawet miłość drugiego człowie­ka jest za słaba, aby człowiek potrafił wykonać wskazane przez Boga zadanie. Ale miłość do Boga, „nie moja, ale Twoja wola niech się stanie", jest w stanie zmobilizować człowieka do podjęcia zadania. Nikt nie wie, jak wyglądałby wykres elektrokardiogramu serca Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym, jak ono wówczas pracowało. Wiemy natomiast, ze po godzinach udało się to serce tak przedstawić, aby było idealnie zharmonizowane z pragnienia­mi Serca Ojca. Jakże ludzki jest tutaj Chrystus.

Wartość modlitwy nie oceniamy po przeżyciach, ale oceniamy po wierności Bogu. W Ogrodzie Getsemani można zrozumieć, dla­czego ludzie nie chcą się uczyć modlitwy. Podświadomie bowiem czują, że wymagania Ojca mogą być bardzo wielkie. Wolą zatem poprzestać na pacierzach, tak jak to czynili Apostołowie. Oni od­mówili hymny i poszli spać.

Św. Łukasz, mówiąc o modlitwie w Getsemani zwraca uwagą na dwie prawdy. „Ukazał Mu się wtedy anioł i umacniał Go". Ewangelista w ten sposób zaznacza, że to dostosowanie rytmu własnego serca do rytmu Serca Ojca było tak trudne, że Chrystus potrzebował pewnego umocnienia. To jest podobnie jak z ciężką operacją. Kiedy człowiek usiłuje podłączyć swoje serce do Serca Ojca, Ten występuje jako chirurg. Ta operacja jest strasznie bolesna. Jest potrzebne umocnienie. Nawet Chrystus, Syn Boga, został umocniony przez Ojca, który posyła swego anio­ła. I druga prawda. Modlitwa Jezusa była tak trudna, że „Jego pot był jak gęste krople krwi sączące się na ziemię". Żaden z Ewangelistów nie mówi o krwawym pocie, tylko Łukasz. On był lekarzem i wiedział, że może być tak głębokie psychiczne przeżycie człowieka, iż się w krwawym objawia pocie. To jest bolesny obraz modlitwy, w której człowiek podporządkowuje się wymaganiom Boga.

Modlitwa jest czasem podejmowania decyzji, jakiej Bóg ocze­kuje. Człowiek wtedy staje się coraz bardziej podobny do Ojca. Ten zaś coraz bardziej rozpoznaje w sercu dziecka rysy własnego Serca.

4. Odpowiedź dobrem za zło

W Ogrodzie Getsemani ma miejsce spotkanie z Judaszem. „Je­den z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na czele tłumu i zbliżył się do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus mu rzekł: ,Judaszu, po­całunkiem wydajesz Syna Człowieczego?' Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: ,Panie, czy mamy uderzyć mie­czem?' I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i od­ciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: ,Przestańcie, do­syć'. I dotknął ucha i uzdrowił go'" (Łk 22, 48-51).

Godzina, w której Chrystus oddaje się w ręce wrogów. Ostat­nia rozmowa z Judaszem, Mistrza z uczniem. Pan Jezus mówi do niego po imieniu i ma do niego żal, że sprofanował znak miło­ści - „pocałunkiem wydajesz?" Ma do niego żal, ale nie wydaje Judasza w ręce Apostołów. I tym razem chce mu objawić swą dobroć. Kiedy jeden z dwu mieczy, jakie posiadali Apostołowie poszedł w ruch i uciął ucho słudze arcykapłana, Chrystus go uzdrawia i poleca zaprzestać walki. Zbawień, można ofiarować nie przez ranienie, lecz leczenie, nie przez krzywdę, lecz przez dobro. Na zło trzeba odpowiedzieć dobrem. Oto jedno i najbar­dziej podstawowych zadań chrześcijanina.

Zbawienie polega na tym, że człowiek pozostaje w świecie do­bra nawet wtedy, kiedy jest otoczony przez świat zła. Jego serce musi być dobre. Przeżywam to jako kapłan, kiedy słyszę wiele krytyk i słów oczerniających księży, czasem nawet adresowanych bezpośrednio do mnie i imiennie znam język, który oczernia, a ja mogę w czasie Komunii św. właśnie na ten język, który oczernia i wyrządza krzywdę, położyć Chrystusa w Najświętszym Sakra­mencie i powiedzieć: „Panie Jezu, a Ty ten język i tak potrafisz zbawić". Tego uczy nas Chrystus w Getsemani. Trzeba pozostać w świecie dobra niezależnie od tego, jak szczelnie otacza nas zło. Na zło, zdrady, krytyki, oczernianie - muszę jako uczeń Jezusa, odpowiedzieć dobrem.

Chrystus wyraźnie zaznacza, że słudzy świątyni wyszli z mie­czami i kijami, jak na zbójcę, podczas gdy On codziennie prze­bywał w świątyni i nie potrafili podnieść na Niego ręki. Ale Je­zus wie, że takie są plany Ojca. „To jest wasza godzina i pano­wanie ciemności".

Pragnę jeszcze raz przypomnieć tę wielką tajemnicę zbawienia, którą objawia św. Łukasz mówiąc o dziejach Chrystusa w Wie­czerniku i w Ogrodzie Getsemani. Wiara warunkiem zbawienia i Chrystus modlący się o wiarę dla Szymona. Gotowość do obrony świata wiary. Modlitwa jako narzędzie dostosowania własnej woli do woli Boga, zharmonizowanie uderzenia własnego serca z rytmem, jakim bije Serce Ojca. I wreszcie troska o pozostanie zawsze w świecie dobra, umiejętność dania odpowiedzi na zło dobrem. Nie wolno zarazić się złem, nie wolno odpowiedzieć złem za zło. Oto wezwania, które kieruje do nas Chrystus idący w stro­nę Golgoty.

 

Czytany 658 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.