Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Nasze życie codzienne jest szare. Bardzo często towarzyszy nam przygnębienie i smutek. Ze wszystkich stron docierają wiadomości o szerzącej spustoszenie nienawiści, o braku uczciwości, oobłudzie w stosunkach międzyludzkich. Załamują się niekwestionowane dotychczas autorytety moralne. Jeżeli dodamy do tego nasze osobiste kłopoty i cierpienia, to lista przyczyn naszych smutków jest dość długa. Ale nie warto teraz mówić o niej szczegółowo. Ważny jest ich skutek a jest nim zwątpienie w dobrą wolę ludzi i ogarniająca nas gorycz. Mówimy, że życie człowieka jest coraz mniej ludzkie. W mroku zwątpienia potrzebny jest blask światła. Wobec panoszącej się nienawiści, szukamy znaków braterskiej pomocy. Wobec panoszącej się znieczulicy szukamy przejawów miłości, która wszystko przetrwa i wszystko zrozumie. Bardzo pilnie szukamy dziś przejawów człowieczeństwa w naszym życiu…
Ukochani Bracia i Siostry! Rozważanie Słowa Bożego rozpocznijmy dziś od pytania. Myślę, że pomoże nam lepiej zrozumieć bardzo ważne dla naszego życia sprawy, które są zawarte w dzisiejszej liturgii. Oto pytanie: Jeśli się przebywa na obczyźnie, jeśli się jest wygnańcem z własnej ziemi, czy warto wracać do własnego domu... czy warto podejmować ryzyko spotkania z ruinami tego, co się dotychczas nosi w sercu jako wyidealizowane wspomnienie z dzieciństwa? Może trzeba pytanie sformułować jeszcze bardziej drastycznie: W imię czego opuszczać dostatek, którym człowiek może być otoczony wśród obcych, aby podjąć życie w ubóstwie wśród swoich? Sprawa jest wielopłaszczyznowa. Ten problem jest nam Polakom bardzo bliski. Jest to dramat, którym żyły pokolenia naszych rodaków. Nie można go rozwiązać jednym zdaniem. Jest jednak…
Kochani! Tematem naszych rozmów wciąż jeszcze są święta. Pytamy znajomych, jak je przeżywali, w jakim towarzystwie bawili się w Sylwestra? Ten i ów ubolewał, że krótki w tym roku karnawał, a inni już się z tym pogodzili, bo i tak brakuje im ochoty do zabawy. Mamy — mówią — ważniejsze sprawy na głowie. W każdym razie możemy powiedzieć: „no, to mamy już święta z głowy". Wielu z nas przecież tak myśli... i to nawet nie w złej wierze. Bo też faktycznie, życie znaczy się pewnymi nasileniami i spad­kami, wyżami i niżami, życie ma swoje maksimum i swoje mi­nimum, są świąteczne szczyty i normalne dni, których zresztą jest większość; po prostu codzienność, szarzyzna. Podobnie jest w życiu liturgicznym, kościelnym. Minął okres…
„Proszę, aby Bóg, Ojciec Chwały, dał wam ducha mądrości... Niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania..." (Ef 1, 17—18) Tak pisał św. Paweł Apostoł do mieszkańców Efezu. Mieć ducha mądrości, mieć światłe oczy serca... Nad tymi określeniami zatrzymujemy się dziś. Mieć ducha mądrości i światłe oczy serca... Są to życze­nia skierowane nie tylko do Efezjan, to życzenia dla ciebie, dla każdego z nas. Mieć światłe oczy serca. Jak bardzo to ważne dla człowieka młodego. Pełen mocy wpatruje się w przyszłość. Szuka radości i pełni życia. Jak bardzo potrzebny jest wtedy duch mądrości, aby tą pełnią stał się Ten, przez którego wszystko się stało z tego co istnieje... (J 1, 3). Ten, który jest…
Ukochani Bracia i Siostry! Ile razy wspominamy tamtą betlejemską noc, budzi się w nas podziw dla Boga, który tak wielki swój majestat objawił w tak skromnej i niepozornej postaci Niemowlęcia. Jesteśmy bardzo po­dobni do tego pasterza z szopek prowansalskich, który przychodzi do Chrystusa z pustymi rękoma. Zwie się on „Ravi", tzn. dziwują­cy się. Jego darem jest zdziwienie się tajemnicą Wcielenia. Przy­nosi to swoje zdziwienie jako dar serca i umysłu. I my – Ukochani - corocznie składamy u żłóbka dar naszego podziwu dla Boga. Niejeden z nas być może czuje to, co wyraził kiedyś św. Hiero­nim: „O, gdybym mógł ujrzeć żłóbek, w którym leżał Chrystus. Po­dziwiam Boga: On stwórca świata narodził się nie pośród złota i srebra, ale pośród błota". W…
Drodzy Bracia i Siotry – uczestnicy tego eucharystycznego spotkania z Panem. Powoli kończy się okres świąt Bożego Narodzenia. Za nami już Sylwester i Nowy Rok, przed nami jeszcze święto Trzech Króli i świętowanie się zakończy. Dla niektórych te święta to tylko zwykła tradycja: choinka, prezenty, pasterka…  Dla nas, którzy przychodzimy znów do świątyni to pochylanie się z wiarą nad tą wielką tajemnicą o której pisze św. Jan: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14). Trzeba nam znów zadać sobie pytanie: Kim jest to Słowo? Bo tylko w odpowiedzi na to pytanie jestem w stanie zrozumieć prawdziwy sens tych świąt. W Piśmie Świętym Słowo oznacza moc stwórczą samego Boga. Oznacza Jego działanie i życie w świecie. Już na…
Drodzy bracia i siostry! W uroczystość Świętej Rodziny stają przed naszymi oczyma radosne tajemnice Ewange­lii. Idziemy do stajenki w Betlejem i do nazaretańskiego domku, bo Betle­jem i Nazaret są urzekającym modelem chrześcijańskich domów, a Najświętsza Rodzina na zawsze pozostanie najpiękn­iejszym wzorem naszych rodzin. W szkole Betlejemu i Nazaretu chrześcijanie uczą się ewangeli rodziny. Wszyscyzdajemy sobie sprawę z wielkego znaczenia dla nas tej szkoły życia. Człowiek bowiem jest istotą rodzinną To w rodzinie bierze swój początek na­sze ludzkie życie. To życie zawdzięczamy Bogu Stwórcy za pośrednictwem naszy ukochanych rodziców. W rodzinie dokonały się także te najważniejsze sprawy naszgo życia nadprzyrodzonego. Przez sakrament chrztu św. weszliśmy do tej wielkiej rodziny dzieci Bożych. Tak więc i ten nasz dom, w którym wspólnie żyjemy,…
Ukochani Bracia i Siostry! Ilekroć jesteśmy świadkami momentu, kiedy dwoje ludzi staje na ślubnym kobiercu i przyrzeka sobie miłość i wierność małżeńską, wówczas mimowolnie życzymy im szczęścia i radości ze wspólnego pożycia i radości z potomstwa. Z każdą nową rodziną wiążą się jakieś nadzieje. Pragniemy, aby młodzi ludzie, którzy się pobierają, byli szczęśliwi. Cieszy nas widok matki, która pochyla się nad niemowlęciem i karmi je; widok ojca, który z radością ostrożnie ściska własnego potomka, by nie zrobić mu żadnej krzywdy. Oczy dziecka napełniają nas radością, bo są jakby odbiciem Boga. A kiedy po upływie lat dochodzi do sytuacji, że rodzice się rozwodzą; kiedy dzieci popadają w różne konflikty, wówczas jesteśmy zawiedzeni, niezadowoleni. Cierpimy, bo jeszcze jedna rodzina rozpadła się, nie…
Ukochani Bracia i Siostry! Święta Bożego Narodzenia niosą ze sobą duży ładunek uczuciowy. Są to uczucia radości, ale i głębokiej refleksji nad sensemżycia, miłości, rodziny, przywiązania do bliskich, a czasem smutku z powodu opuszczenia i samo­tności. Życie składa się z tych elementów: radości i smutku. Chrystus Pan, który wszedł w to nasze życie również podlegał tym prawom. Przyniósł radość, ale i łzy. Sam przeżywał chwile radości, ale i opuszczenia. Było „Gloria in excelsis Deo” ale i to, co oddają słowa: „Nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Wszedł Jezus w całe to nasze życie poprzez rodzinę. Dzielił z rodziną swoje radości i niepokoje. Najmilsi- Dziś Święto Świętej Rodziny. W tę uroczystość chcemy sobie uświadomić, jaka powinna być każda ludzka rodzina…
Drodzy Bracia i Siostry zgromadzeni w tej świątyni w czwartą i ostatnią zarazem niedzielę Adwentu. Za kilka dni będziemy przeżywać radość Bożego Narodzenia. Wydaje się, że można już wyczuć w tych dniach zbliżający się czas radości. Czy jednak wierzymy, że ta radość może być udziałem każdego człowieka? Zarówno tego zdrowego jak i chorego. Tak samo wolnego jak i uwięzionego. Tego w domu i tego na służbie. Bo poczucie radości zależy chyba bardziej od stanu naszego ducha niż od okoliczności zewnętrznych. Przeczytana przed chwilą Ewangelia zawiera w sobie tak wiele radości! Oto spotkanie dwóch matek oczekujących na narodziny swoich dzieci. Poczęte a jeszcze nienarodzone dziecko Elżbiety poruszyło się z radości. Elżbieta odczuła tę radość i dodała do niej swoją - zdumioną…
Ukochani, oto wypełnia się czas Adwentu, czas oczekiwania i nadziei. Jezus już jest. Jeszcze nie narodzony, nie rozpoznany, ale już obecny. Usłyszana przed chwilą Ewangelia ukazuje nam Jego pierwsze spotkanie. Spotkanie z Janem. Dziwne spotkanie. Obaj nienarodzeni. Obaj zamknięci w bezpiecznych sanktuariach swoich matek. Ale już między nimi nawiązuje się nić porozumienia. Jezus już poznał w Janie swego herolda, swojego poprzednika. Spotkają się jeszcze raz, za trzydzieści lat... To spotkanie jest zapowiedzią sposobu, jaki wybrał Jezus, by dotrzeć do ludzi, do ludzkich umysłów i serc, by się z nimi spotkać, by ich zbawić. Jezus przyszedł, by otworzyć to wszystko, co było zamknięte. Sam spotkał się w dniu narodzin z zamkniętymi drzwiami... A mimo wszystko przychodzi i chce także przyjść do…
Ukochani Bracia i Siostry! Słowa „ścieżka", „droga" są używane kilkaset razy w Piśmie Św., niekiedy w zwykłym znaczeniu, np. w określeniu „droga sza­batu" lub w przestrodze: „Na drogi pogan nie chodźcie". Ale już w Starym Testamencie słowo „droga" oznacza cudowny sposób, w jaki Bóg prowadził lud wybrany w historii od czasów Abraha­ma. Często również „drogi Boże" oznaczają postępowanie ludzi, zgodne z wyznaczonymi przez Boga wskazaniami. „Droga" więc w tych ostatnich przypadkach jest symbolem zbawczego działania Boga, a ze strony człowieka współpracy z boskimi zamiarami względem nas; zgodność życia człowieka z powołaniem, jakie mu Jezus wyznaczył. On sam jest naszą „drogą", dzięki której osią­gamy przestawanie z Ojcem. W Ewangelii uderza nas przekaz o naszych możliwościach prze­miany grzesznych, przepastnych dróg na proste,…
Kończy się Adwent. Czas oczekiwania i tęsknoty, śpiewu rorat, świec i lampionów, które dzieci z ochotą przynoszą do kościoła. Adwent to okres oczekiwania, o którym na pewno wiemy, że się spełni, a spełni się w ciszy. Adwent dokonuje się w ciszy i zmierza ku „świętej i wielkiej nocy", w czasie której Słowo stało się Ciałem. Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii o Betlejem... „A ty Betlejem Efrata..." Ponad światem wyniosłych miast, kominów i dymu. Ponad światem wojen, arsenałów, zmagazynowanej broni, rakiet kosmicz­nych, odrzutowców. Ponad światem krzywdy, niesprawiedliwości, bezprawia, lekceważenia człowieka i życia. Ponad światem krzeseł elektrycznych, szubienic, gilotyn, więzień, krat i cel śmierci. Ponad światem fałszu, zagipsowanych ust, konfiskowanych prawd, wrze­szczących i natarczywych kłamstw. Ponad światem lustrzanych hoteli, pałaców, nudy, przesytu, wytwornych…
Czas Adwentu to czas ustawicznego nawoływania: "Pan jest blisko, przygotujcie drogi dla Pana, prostujcie dla Niego ścieżki waszego życia". W tę trzecią niedzielę tegorocznego Adwentu Jan zwraca się z bardzo konkretnymi radami, jak to czynić, jak przygtować drogi dla Pana. Św. Jan Chrzciciel, człowiek bardzo niewygodny, człowiek który nie boi się głosić prawdy niepopularnej, człowiek którego jednak sam Bóg wybrał, aby "przygotował drogę Panu", staje przed nami z bardzo jasnym i zdecydowanym przesłaniem: - bądź uczciwy, - nie szukaj swego, - nie wyzyskuj innych, - nie wynoś się, - nie sądź że twoje złe czyny ujdą uwadze Najwyższego, - nie myśl tylko o życiu doczesnym, - wiedz, że wszystko, co robisz zostanie ostatecznie osądzone, - wiedz, że za mną idzie…
Trzecia niedziela Adwentu znajduje się w połowie okresu oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Stąd chyba wypływa jej podwójny charakter przebijający z dzisiejszych czytań. Z jednej strony radość, gdyż Zbawiciel jest już blisko, a z drugiej - smutek, że jeszcze nie jesteśmy gotowi; że jeszcze trzeba się sporo natru­dzić, aby godnie przyjąć Nadchodzącego. W podobny schemat wydaje się być ujęte całe nasze życie: ból codzienności prześwietlony promieniami uśmiechu. I chodzi chyba o to, abyśmy my, wierzący w Chrystusa, pomnażali w tym świecie radość. Zadanie na pozór nie wymagające wysiłku, okazuje się prawdziwym problemem. Gdy bowiem przyglądamy się naszemu światu, uderza nas przeogromny chaos. Przed oczami naszej wyobraźni stają ludzie smutni, zrozpaczeni, ludzie o przygnę­bionych twarzach, nieszczęśliwi - ofiary bezmyślnych wojen i…
Bardzo szybko mija oczekiwanie adwentowe. Dziś już trzecia niedziela oczekiwania na przyjście Pana. Jest ona nazywana niedzielą radosną. Dzieci powiedzą, że tak, że już przeżyły dzień św. Mikołaja! Ktoś inny doda, że już ustawiono choinki na niektórych placach. Puste wystawy sklepowe przy­kryto dekoracjami... Dziś. w niektórych kościołach, które mają więcej szat liturgicznych, ksiądz stoi teraz przy ołtarzu w ornacie różowym. Pokutny fiolet - rozjaśniony radością... Przed chwilą słyszeliśmy słowa pisane przez św. Pawła do Filipian. „Radujcie się bracia, jeszcze raz powtarzam radujcie się" (Flp 4,4). Proszę uważnie posłuchać kto i w jakich warunkach wzywa do radości! List do Filipian był pisany w więzieniu! Tak! Na tym polega paradoks Pawłowego wezwania do radości. Więzień pisze list do wolnych mieszkańców miasta Filippi.…