Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Sierpień – miesiąc szczególny ... Tyle spraw wydarzyło się właśnie w sierpniu. Cała Polska znajduje się na szlaku pielgrzym­kowym. Z najodleglejszych zakątków kraju i z zagranicy zdążają na Jasną Górę setki tysięcy pątników. Pielgrzymka jest wyj­ściem – exodus. Jest jak wyjście Abrahama z ziemi przodków – po spełnienie obietnicy, jest wyrazem tęsknoty ludzkiego serca. Abraham – jak czytamy w dzisiejszej lekcji – „przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej jako ziemi obcej, pod namio­tami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej sa­mej obietnicy" (Hbr 11, 8). Pielgrzymowanie jest odwiecznym, zapewne jeszcze przedhisto­rycznym, wyrazem tęsknoty ludzkiego serca do Boga. Rozwinęło się w chrześcijaństwie i we wszystkich religiach świata. Jako for­ma poszukiwania duchowego, odnawiania pamięci, hołdu wartościom i świadkom wartości najwyższych, a przez…
Poproszono mnie o podanie Komunii św. starszej, liczącej ponad osiemdziesiąt lat kobiecie, która od dłuższego czasu nie wychodziła z domu. Mieszkanie było czyste, schludne, ale bardzo ubogie. Rzadko się spotyka dom, w którym jest wyłącznie to, co konieczne do życia. Po spowiedzi i Komunii świętej chwila spokojnej rozmowy. W niej proste wyznanie kobiety: "Proszę się nie dziwić ubóstwu mego mieszkania. Trzykrotnie w życiu traciłam wszystko. W 1917 roku zostałam tylko z walizką, do której zdążyłam w ciągu pięciu minut wrzucić to, co najpotrzebniejsze. W roku 1939 straciłam nie tylko mieszkanie, lecz męża i dzieci. A po raz trzeci w Powstaniu Warszawskim straciłam wszystko, łącznie ze zdrowiem. Wydobyto mnie nieprzytomną i ciężko ranną spod gruzów. Od tego momentu już nic nie…
Ukochani Bracia i Siostry! Wielu trudnych prawd nauczył nas Pan Jezus przez przypo­wieści i porównania osnute wokół pracy na roli. Wyszedł siew­ca siać ziarno... gleba urodzajna przyniosła plon stokrotny... Panie! Czyż nie posiałeś dobrego Ziarna? Skądże wziął się kąkol? ... Jeśli ziarno wpadłszy w ziemię nie obum­rze, pozostanie samo... Roślina najpierw wypuszcza kie­łek, potem źdźbło, a wreszcie kłos, w którym jest ziarno... A gdy nadejdzie czas żniwa... . Moi drodzy! Żaden etap pracy na roli nie został pominięty. Nauczyciel wykorzystał cały proces rozwoju rośliny, aby nas wprowadzić w tajemnice królestwa Bożego. Ewangelia jest nasycona pracą na roli, począwszy od rytmicznego wysiłku siewcy, który wrzuca w ziemię ziarno, poprzez szum dojrzewających łanów aż do ra­dości tych, którzy niosą snopy, "owoc ziemi…
W środku upalnych wakacji, w pracowitej porze żniw czyta nam Kościół św. Ewangelię, w której Chrystus Pan uczy nas mo­dlitwy. Dobrze jest, gdy człowiek pośród wielkiego utrudzenia, a także w chwili odpoczynku, potrafi zatrzymać się na chwilę i powiedzieć Bogu: Ojcze. Dobrze, gdy zabiegany człowiek znaj­dzie choć chwilę czasu, by przekonać się o mocy słów Chrystu­sa przypomnianych nam dzisiaj w Ewangelii: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam" (Łk 11, 9). I niemądry jest człowiek, który zrażony kołataniem do często zamkniętych drzwi ludzkich, nie chce pukać do Boga. Kościół jak dobra matka, która wie, czego dzieciom potrzeba, wytrwale przypomina nam konieczność modlitwy i wytrwale nas modlitwy uczy. Kościół czyni wobec nas to, co czynił Chrystus;…
Co to znaczy modlić się? Czym jest modlitwa? Jedna z odpowiedzi na to pytanie brzmi: modlitwa to jest spotkanie człowieka z Bogiem. Co to znaczy „spotkać się”? Jeszcze nie mówimy: z Bogiem, najpierw człowiekiem. Można zobaczyć się z rozmaitymi ludźmi, choćby w dzień imienin, urodzin, świąt. Można z nimi rozmawiać o pogodzie, o polityce, tym co w kraju, co za granicą, co ostatnio w gazetach, co w radiu, co w telewizji, co w teatrach, co się wydarzyło u ciebie, u twoich rozmówców? Ale ty wiesz dobrze, że to nie o to chodzi. Bo naprawdę – zawsze czekasz na kogoś. I przejdzie takie przyjęcie bezowocnie, jedno, drugie, dziesiąte – "a dobre jedzenie, owszem, dowiedziałem się tego albo tamtego” – i nic,…
Drodzy Bracia i Siostry! Każdy z nas ma swój własny sposób na życie. Miała taki sposób Maria, która jak dziś słyszymy, usiadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. I miała swój sposób na życie Marta, która uwijała się około rozmaitych posług, bo przecież gościła w swoim domu Chrystusa. Marta chciała okazać się gościnną, dobrą gospodynią. Trochę więc nam szkoda Marty. Dlaczego nie została pochwalona tak, jak Maria. Przecież przypomina zapobiegliwe kobiety, które oczekując ważnego gościa sprzątają mieszkanie, ustawiają się w kolejkach przed sklepami i przynoszą do domu to. co zdołają kupić. Nie dziwi nas. że Marta przystąpiła do Jezusa i powiedziała: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu. Powiedz jej, żeby mi…
Najmilsi! Dzisiejsza liturgia stwarza okazję, żeby pomyśleć o chwilach wyjątkowych, gdy chwytamy odrobinę czasu dla siebie. Spostrzegam, że oto jest Ten, który jest zawsze, że jest blisko, że jest dla mnie. Chciałbym nauczyć się wyciszać moje słowa i rozbiegane myśli, usiąść u nóg i przyjmować wartości wielkie, mądrość i siłę życia. I odwrotnie, można myśleć z żalem o wielkim rozbieganiu, trosce i niepokoju ponad siły, które pozbawiają nas tych jedy­nie naszych, tych, które od nas nie będą odjęte, wartości du­szy; tych wartości, które mogły się stać chlebem dobra dla spo­tykanych codziennie i światłem na wieczność. Naturalnym biegiem życia jest czas zbierania i czas rozdawa­nia, i czas stracony, i czas odnaleziony. Roztropność człowieka - to umieć znaleźć proporcje czasu zbierania, nasycania…
Ukochani Bracia i Siostry! Dzisiejszy ewangeliczny epizod rozpoczyna się od tego, że Pan Jezus znalazł się dyskretnie w pobliżu nieżyczliwego sobie człowieka i nic więcej. Pan Jezus jest zbyt dobrym nauczycielem, żeby od razu zacząć go pouczać. Wie, że Jego nauka, tak bardzo potrzebna temu biednemu i przemądrzałemu uczonemu w Prawie, odbiłaby się od niego jak groch od ściany. Toteż Jezus chce tak pokierować sytuacją, żeby Jego nauka rzeczywiście dotarła do serca tego człowieka. Właśnie w tym celu Zbawiciel staje dyskretnie w zasięgu uwagi owego uczonego w Prawie. Jeśli on sam zacznie rozmowę, będzie większa szansa na to, że usłyszy tak bardzo mu potrzebne słowa zbawienia. Uczony rzeczywiś­cie podchodzi do Jezusa, ale nie w tym celu bynajmniej, żeby zaczerpnąć z…
Od dzieciństwa znam tę przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Jest pięk­na, taka ludzka i miłosierna. Na niej wychowało się tyle chrze­ścijańskich pokoleń, wycisnęła ona swe piętno w tylu szlachet­nych duszach. W tej przypowieści Chrystus Pan daje nam dzisiaj lekcję prawdziwej miłości. Miłość do drugiego człowieka jest sprawą trudną. Do miłości potrzeba czasami bardzo dużo odwagi. Odwagę tę wykazał miłosierny Samarytanin – jak to słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Przyszedł on z pomocą napadniętemu człowiekowi, nie zwracając uwagi na to, czy jest on Żydem, czy też obcym człowiekiem. Miłosierny Samarytanin nie zastanawiał się nad tym, kto jest jego bliźnim, a kto nim nie jest; nie myślał o tym, czy miłość do drugiego człowieka obejmuje tylko przyjaciela, czy także wroga. Dla niego najważniejsze było…
20 stycznia 1961 roku zaprzysiężony na 35 prezydenta Stanów Zjednoczonych John Kennedy, wypowiedział słynne słowa: „nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla Ciebie; zapytaj co ty możesz zrobić dla swojego kraju”. Czy inspiracją dla jedynego katolickiego prezydenta USA mogła być dzisiejsza ewangelia? Święty Łukasz przytaczając przypowieść Jezusa, przekazuje nam Jego pytanie: „Jak myślisz, który z tych trzech okazał się bliźnim dla tego, kto wpadł między zbójców?” na pytanie biegłego w prawie: „Kto jest moim bliźnim”, Jezus odpowiada pytaniem, które zmienia kierunek: nie pytaj kto jest bliźnim dla ciebie; zapytaj dla kogo ty możesz być bliźnim. Moi drodzy Być może jest do dla wielu z nas oczywiste: mam być dobry dla innych. To nie jest problem i chyba nie jest…
Ukochani Bracia i Siostry! Podarowane nam dziś Słowo Boże wzywa wszystkich do radości. Bo tylko w radości można chwalić Boga. Ten kto nauczył się chwalić Boga, jest człowiekiem wolnym, jest człowiekiem pokoju. W pełni chwalić Boga potrafimy wtedy, gdy rozumiemy, czym jest Jego Miłość. Bóg kocha wszystkie swoje dzieci, zwłaszcza te chore, słabe, opuszczone. Okazuje im swoją troskę, pomaga i pociesza. Bóg jest zawsze wierny w swojej miłości. On nigdy nie zawodzi. Zawieść może tylko człowiek, kiedy zapomni o nieskoń­czonej miłości Boga, kiedy zapomni o Chrystusowym Krzyżu, w którym objawia się najpełniej miłość Boga względem nas. Święty Paweł stanowczo oświadcza, że będzie się chlubił jedynie "z Krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Ga 6, 14). I z przekonaniem dodaje: "Odtąd niech…
"Jezus wyznaczył... uczniów i wysłał ich..." - słowa z dzisiejszej Ewangelii. Ukochani Bracia i Siostry! Któż z nas nie zaznał nastrojów oczekiwania? Tych bogatych emocji, często ciekawszych niż samo spełnienie. Prostej ciekawości dzie­cka, które za chwilę ma otrzymać wymarzony prezent; niepoko­ju młodzieńczego umysłu zatrzymującego się przed progiem praw­dy, której ślad udało się odnaleźć, czy tych już dorosłych ocze­kiwań wielkich i małych, spełnionych i niespełnionych. Łatwo więc wczuwamy się w nastrój rozesłanych dziś przez Pana Jezusa siedemdziesięciu dwóch uczniów. Rozesłanych na najciekawszy teren oczekiwań, jakim może być spotkanie z dru­gim człowiekiem. "Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każ­dego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał" (Łk 10, 1). On sam w ludzkim…
W tych dniach przeżywamy piękne sportowe wydarzenie, jakim są Mistrzostawa Europy w Piłce Nożnej. Jesteśmy dumni z naszej reprezentacji. W tym kontekście nasuwa się pewna refleksja. Oglądając w telewizji transmisje z tychże mistrzostw, można się zastanawiać, jak to możliwe, że sport jest w stanie wyzwalać tak skrajne emocje i reakcje. Telewizja pokazuje kibiców, którzy wręcz się modlą na stadionie, aby ich drużyna strzeliła bramkę. Inni płaczą i rozpaczają, wznosząc w górę ręce w geście błagalnym. A później wszystko, co działo się na stadionie, przenosi się na ulice miast i do domów. Oprócz świętowania jest wiele agresji, potyczek słownych i nie tylko... Jak wiele dramatycznych sytuacji spotykamy na naszych stadionach i ulicach! Skąd taka eskalacja problemu? Odpowiedź jest wbrew pozorom prosta,…
Słowo Boże na dziś XII Niedziela Zwykła Łk 9, 18-24 Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?" Oni Mu odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków".On ich zapytał: "A wy za kogo Mnie uważacie?"Odpowiedział Mu Piotr: "Ty jesteś Mesjaszem". Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił…
Kim jesteś? Przedstaw się! Z takim oczekiwaniem spotykamy się w środo­wisku, w którym jesteśmy po raz pierwszy. Wtedy padają nazwiska, imiona... Czasem niewyraźnie wymamrotany dźwięk, czasem wyraźnie wypowiedzia­ne słowo... imię człowieka. Czasem jest ono skwitowane milczeniem, czasem pada odpowiedź - "bardzo nam miło, tyle słyszeliśmy"... Powstają nowe znajomości.. Stare idą w niepamięć. Powiększa się grono tych, których możemy nazywać "po imieniu". Ale już niedługo można z przykrością stwierdzić: "Tak dużo nowych twarzy, nie wiem do kogo przyczepić imię, które zapamiętałem". Tylko czasem się zdarza, że poznanie imienia, poznanie kogoś drugiego, poprowadzi nas w nieznane, a czyni to mocą miłości i otwiera przed nami nowy świat! Jest to wtedy „spotkanie życia", jest to niepowtarzalne wydarzenie. We wspomnieniach pozostaje ów dzień, spotkanie!…
Człowiekowi, który swoje grzechy uznaje i je szczerze wyznaje, Bóg przebacza poprzez kapłana. I nawet więcej, nie tylko je przebacza, ale całkowicie unieważnia, wymazuje, unicestwia. Od tej pory grzech w ogóle już nie istnieje, choć w psychice pozostają jego ślady, które trzeba usuwać na ogół długo i z niemałym wysiłkiem. Pozostaje też konieczność pokuty i zadośćuczynienia. Dzisiejsze czytania mszalne podsuwają nam temat grzechu. Dzisiaj to temat niemodny i niewygodny. Kaznodzieja, który go porusza, naraża się na niezadowolenie słuchaczy. Mimo to trzeba o grzechu mówić – po prostu dlatego, że nie jest on jakąś fikcją, ale rzeczywistością, twardą i bolesną rzeczywistością ludzkiego życia, czyli życia istoty obdarzonej rozumem, sumieniem i wolnością działania – aż do możliwości i władzy powiedzenia „nie” samemu…