Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Bracia i siostry! Oceniamy ludzi według różnych kryteriów: ich zdolności umysłowych, głębokiej wiedzy, bogactwa duchowe­go. Ale nade wszystko cenimy ludzi według poziomu ich czy­nów moralnych. Dzisiaj te oceny coraz rzadziej są stosowane. Chętniej ocenia się ludzi według ich stanu posiadania, pozycji zajmowanej w społeczeństwie, wpływów, i tego wszystkiego, czym potrafią zabłysnąć w oczach innych. Te kryteria są coraz powszechniejsze. Ewangelia dzisiejsza mówi o tym, jak ludzie idący do świą­tyni składali Panu Bogu ofiarę, wrzucając różnej wartości mo­nety do skarbony. Pan Jezus przyglądał się, jak bogaci wrzucali wiele, a biedniejsi mniej. Ale szczególną uwagę zwrócił Chry­stus na biedną wdowę, która cały swój stan posiadania mate­rialnego wrzuciła do skarbony i weszła do świątyni. Pieniądze zostały w skarbonie. Gdybyśmy się jednak głębiej zastanowili,…
„Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27).   Drodzy Bracia i Siostry Pytanie postawione przez króla Salomona w czasie uroczystego poświęcenia świątyni Jerozolimskiej jest nam bliskie szczególnie dzisiaj, kiedy świętujemy rocznicę poświęcenia kościoła (parafialnego), dnia, w którym wzniesiona ludzkimi rękami budowla stała się domem modlitwy, „przybytkiem Boga między ludźmi” (Ap 21,3). My też jesteśmy głęboko przeświadczeni, że żadne miejsce na ziemi nie jest w stanie objąć Boga, że nie możemy Go „zawłaszczyć” na swój użytek, według naszego upodobania. Dlatego pytamy, czy nie ma sprzeczności pomiędzy wielkością Boga i możliwością wiązania Jego obecności z jakimś określonym miejscem? Pytamy o sens istnienia świątyń…
Dzisiaj obchodzimy rocznicę poświęcenia kościoła. Co to znaczy poświęcić kościół? Poświęcenie nawiązuje do sięgającej pierwszych wieków chrześcijaństwa tradycji przeznaczania budynków, czasem świeckich, do użytku chrześcijańskiego kultu. Dokonywano tego faktu w uroczysty sposób przez bogate obrzędy trwające niekiedy kilka godzin. Poświęcenie kościoła oznacza zatem oddanie budynku dla sprawowania kultu. O tym, że dana budowla przeznaczona została na sprawowanie kultu, nie decyduje tylko sam jej architektoniczny kształt, ale właśnie owo uroczyste jej przeznaczenie, zwane poświęceniem. Czym jest dla nas obchodzenie rocznicy poświęcenia kościoła? Przede wszystkim jest to odnowienie w sobie świadomości, że to my jesteśmy prawdziwym, bo żywym Kościołem, że świątynie budujemy po to, aby w niej móc gromadzić się na wspólne modlitwy i sprawowanie Eucharystii. Polskie słowo „kościół” oznacza najpierw budynek…
Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi uważnego słuchacza do niepowtarzalnego spotkania z Bogiem. Przeczytana przed chwilą scena ewangeliczna, nakreślona żywo i dokładnie w najmniejszych szczegółach przez św. Marka, pozwala przeżyć niemal namacalnie to osobliwe pochylenie się Chrystusa nad cierpiącym człowiekiem. Ewangelista nie zapomniał przekazać imienia niewidomego nieszczęśnika, pamiętał również o tym, by poinformować słuchacza, że to był żebrak. I zapisany jeszcze szczegółowo dialog. Wszystko po to, aby pokazać, że sprawa toczy się w konkretnych warunkach i że chodzi też o konkretnego człowieka. Dla bezpośrednich świadków tego wydarzenia i dla nas dzisiaj i dla wszystkich, którym kiedykolwiek ta Ewangelia będzie głoszona jest ważne, że to właśnie dla niewidomego żebraka Bartymeusza, siedzącego przy drodze, w pobliżu Jerycha, przechodzący tą drogą Chrystus okazał tyle uzdrawiającej…
Był to rok 180 po narodzeniu Chrystusa. Przenieśmy się do Afryki Północnej, do Kartaginy, miasta, którego ruiny znajdują się dzisiaj na terenie Tunezji, nieopodal Tunisu. Ta część Afryki, leżąca nad Morzem Śródziemnym, należała wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. Żyło tam już wielu chrześcijan. II i III w. to czas prześladowań chrześcijan, kobiet i mężczyzn. Pod eskortą przeprowadzono ich do Kartaginy. Przed prokon-sulem odbywał się proces. Zachował się protokół z tego procesu. Prokonsul zadał chrześcijanom standardowe pytanie: Jak się nazywasz. W protokole czytamy: « Westia rzekła: "Jestem chrześcijanką", Sekunda rzekła: "Czym jestem, tym chcę i nadal pozostać" Saturninus prokonsul zwrócił się do Speratusa: "Czy nadal upierasz się przy tym oświadczeniu, że jesteś chrześcijaninem"? Speratus odpowiedział: "Jestem chrześcijaninem". A wraz z nim wszyscy…
Kochani moi, Dzisiaj czytamy Ewangelię św. o dwóch synach Zebedeuszowych: o Jakubie i Janie, którzy mieli zwykłe ludzkie pragnienie, żeby być kimś, żeby coś więcej znaczyć, żeby być wielkim. Nauczyciel stawia im i nam wszystkim pytanie — czy wiecie o co prosicie? (Mk 10, 38). W czym więc jest wielkość człowieka? Jaka jest do niej droga? W latach międzywojennych żył i tworzył we Włoszech artysta rzeźbiarz — Giuseppe Ardente. Modną wtedy była idea tzw. nad-człowieka. Artysta postanawia dokonać dzieła swego życia, wyrzeźbić nadczłowieka. Dokonano odsłonięcia rzeźby. Była imponująca. Na stromą ścianę skały wspinał się młody, piękny, pełen fizycznej tężyzny człowiek — nadczłowiek. Lewą ręką chwycił krawędź skały, butami mocno wpił się w kamień; wiadomo, jeszcze jeden wysiłek mięśni, jeszcze jeden…
Gdy Jezus wybierał się w drogę, zbliżył się do Niego pewien człowiek. W jaki sposób ten człowiek zostaje scharakteryzowany w Ewangelii? Przez jedno słowo, że “był bogaty”. Jan Paweł II rozważa w Liście do młodych tę Ewangelię, i stwierdza, że “już młodość jest bogactwem człowieka poprzez fakt, że jest on młody, że jest zdrowy, że ma przed sobą wiele możliwości – może wybrać taką a nie inną pracę, rozeznaje swoje powołanie – następne lata, to już tylko realizacja drogi, którą się wybrało”. Młodość jest bogactwem. Ale ten człowiek był również bogaty w sensie materialnym, miał bogatych rodziców, a więc był człowiekiem – można powiedzieć – zabezpieczonym; nie miał problemów, jak dzisiejsi młodzi, z podjęciem nauki; nie miałby problemu ze zdobyciem…
Gdyby podjąć nastrój dzisiejszej Ewangelii, można by chyba powiedzieć tak: Nauczycielu dobry — za oknami już szara jesień i jesień w naszych sercach; weź nas na chwilą ze sobą i pozwól naszemu sercu napełnić się pokojem, a myśli naszej daj mą­drość. Tak często uczyłeś, Panie, pokazując na przydrożne drze­wa, na kwiaty, na obłoki i jezioro... Pozwól nam iść z Tobą przez parę minut niedzielnej katechezy. Pochylamy się w skupieniu nad tekstem liturgii. Ze skarbca zdań układa się uwielbienie mądrości — przez duże „M" — mądrości życia, cierpienia, radości, zbawienia... Co mam czynić? Czyń to — czyń mądrze! Dokąd iść? Idź mądrze! Mowa tutaj onajwyższej mądrości, tej, która nadaje sens życiu. Ta mądrość zwycięża czas, pozwala rosnąć w kierunku dobra, aż…
Dzisiejsze teksty liturgiczne kierują nas wprost ku zagadnieniu, które chyba jest jednym z najważniejszych w ludzkim życiu a także w życiu chrześcijańskim. Zostało ono sformułowane w pytaniu, które — jak mówi relacja św. Marka — skierowali Żydzi do Chrystusa, chcąc Go w stawić na próbę: „Czy wolno mężowi oddalić żonę?" (Mk 10, 2). Sformułowanie podchwytliwe i negatywne — prawie tak jak w większość współczesnych filmów, których twórcom się wydaje, że wtedy dopiero jest naprawdę po ludzku, kiedy jest jakiś trójkąt małżeński albo cudzołóstwo, albo niewierność małżeńska. Ale problem jest szerszy. Dzisiaj coraz częściej mówi się o kryz małżeństwa. Chyba nie trzeba tego udowadniać. Kiedyś będą mówić otym historycy a dzisiaj socjologowie mają już dokładne statystyki zawieranych i rozrywanych małżeństw. Nie…
Umiłowani w Chrystusie bracia i siostry! Jutro, dokładnie dnia 5 października, przypada liturgiczne wspomnienie wielkiej czcicielki i apostołki Miłosierdzia Bożego. Jest to szczególna okazja, nie tylko dla czcicieli Miłosierdzia Bożego w duchu Świętej S. Faustyny, ale dla wszystkich, którzy pragną jak najlepiej uczcić Boga, do zadumy nad tym, co po­winno się składać na nasz stosunek do Boga i do drugiego człowieka. Do­datkowym momentem skłaniającym do tej zadumy jest fakt, że owo wspomnienie przypada w obchodzonym w Polsce w tym czasie Tygodniu Miłosierdzia. Święta Siostra Faustyna, która w kraju i poza jego granicami w szczególny spo­sób rozsławiła Miłosierdzie Boże jawi się przed nami jako swego rodzaju posłaniec Boży, który wzywa nas do lepszego przeżycia tego tygodnia i do nadania swojemu życiu…
Drodzy bracia i siostry. Chrystus w dzisiejszej Ewangelii wypowiada surowe słowa ostrzeżenia pod adresem gorszycieli: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mt 18,6). Przez złe życie człowiek może zniszczyć łaskę uświęcającą w sobie, ale też jego antyświadectwo nierzadko przyczynia się do utraty skarbu łaski u innych. Unikanie zgorszenia powinno więc być wewnętrznym nakazem katolika, wynikającym z miłości bliźniego. Na czym polega grzech zgorszenia? W jakich sytuacjach najczęściej gorszymy innych? Jezus mówi wyraźnie: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w…
Drodzy Bracia i Siostry zgromadzeni w tej świątyni! Różne mogą być postawy czło­wieka wobec Słowa Bożego. Mówił o tym już sam Pan Jezus, wy­jaśniając apostołom przypowieść o siewcy (Mk 4, 1—9. 14—20). Wielu spośród słuchaczy nie pojmowało nauki Pana. Często Go opuszczali (J 7, 60—69). Podobnie było na przestrzeni całej hi­storii Kościoła. A dzisiaj? Czy wszystko, co Kościół podaje do wierzenia, co zostało mu przekazane, spotyka się ze zrozumie­niem? Czy przyjmowane jest otwartym sercem? Czy dzisiaj nie­zmienne prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wy­rażone w Piśmie świętym, a które spisane zostały pod natchnie­niem Ducha Świętego przyjmowane są z żywą wia­rą? Fragment dzisiejszej Ewangelii według św. Marka rozpo­czyna się słowami wypowiedzianymi przez Apostoła Jana: „Nau­czycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie…
Dziwić się możemy, że uczniowie Pańscy byli tak mało pojętni, że „nie rozumieli tych słów". Dlaczego wiec nie zapytali, nie poprosili o wyjaśnie­nie, dlaczego bali się pytać? Spróbujmy być odważniejsi i zapytajmy, co to oznacza, to słowo Boże skierowane dziś do nas. Po kolei. Zacznijmy od pierwszego czytania, które jest fragmentem Księgi Mądrości. Jej autor me­dytuje nad problemami życia przyszłego, wiecznej nagrody dla sprawiedli­wych i wiecznej kary dla grzeszników. Na tle tych rozważań kreśli sylwetkę sprawiedliwego, prześladowanego przez niezbożnych. Już pierwsi Ojcowie Kościoła byli przekonani, że w tym cierpiącym sprawiedliwym była zapo­wiedź przyszłego Mesjasza. Rzeczywiście, jeśli zestawimy tekst dzisiaj czy­tany ze słowami, które padły z ust oprawców stojących pod krzyżem Chry­stusa, to zbieżność jest niezwykła. Słowa z Księgi Mądrości: „Jeśli…
W sprawach Bożych sekretem pierwszeństwa jest miejsce ostatnie, postawa służby. Najlepszym przykładem jest sam Pan Jezus, o którym powiedziano, że w Nazarecie zajął ostatnie miejsce. Dać się zepchnąć na ostatnie miejsce, to dowód nieporadności życiowej, ale zajmowanie ostatniego miejsca z całą świadomością naśladowania Jezusa, to wielka wygrana naszego życia. Może nawet nie zauważyliśmy, jak gorzko przeżył Pan Jezus zachowanie swych uczniów. Oto mówi im wprost o swym poniżeniu wielkim, o aresztowaniu, wydaniu w ręce ludzi, którzy go zabiją. Słuchali tego niczego nie rozumiejąc. A zaraz potem zajęli się swoimi sprawami, sprzeczając się, kto z nich jest najważniejszy. Mistrz mówi o sobie, że będzie potraktowany jak ostatni, oni marzą o tym, kto będzie pierwszy... A może byli przekonani, jak ludzie swego…
Słowa Pana Jezusa, kończące dzisiejszą ewangelię, powinny być wpisa­ne na stałe w serce każdego Jego ucznia. Nie można być uczniem Chrystu­sa, iść za Nim do domu Ojca w niebie, jeśli nie staną się one dewizą, prze­wodnim hasłem człowieka: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje" (Mk 8,34). W in­nym miejscu, w Ewangelii św. Łukasza, Chrystus Pan powie to jeszcze wy­raźniej : „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być Moim uczniem" (14,27). Pośród zwykłego czasu w ciągu roku, po wakacjach, gdy trwa jeszcze lato w naszym kraju, a dzieci i młodzież rozpoczynają nowy rok nauki, pada sło­wo Zbawiciela o zaparciu się siebie i o…
Zdarza się, że ludzie myślą, iż wiara w Chrystusa jest najlepszą gwarancją sukcesu. Modlą się, chodzą do kościoła, spowiadają się spełniają więc wszystko to, co potrzeba. Wierzą, gdyż wiara w Boga daje im osobisty komfort, jest ucieczką przed niepewną przyszłością, stanowi odpowiedź na osobiste zapotrzebowania rozumu i serca. Niektórzy myślą: "Robię to, co do mnie należy, więc Bóg powinien zrobić swoje...". Sytuacja taka, swego rodzaju stan równowagi i zadowolenia z jednej przynajmniej strony, może trwać nieraz całe lata. Przychodzi jednak moment, kiedy Bóg poddaje próbie naszą wiarę. Burzy nieraz w jednym momencie osiągnięty stan powodzenia, samozadowolenia, spokoju. Przychodzi chwila, kiedy drogi Boże rozchodzą się z tymi naszymi, misternie przemyś­lanymi, wyliczonymi dobrze, co do ostatniego kroku... Przychodzi chwila cierpienia. Spotkaliśmy zapewne…