Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Ukochani bracia i siostry! Człowiek z natury swojej jest istotą żądną sensacji. Dużym powodzeniem cieszą się filmy sensacyjne. Dziennikarze prześcigają się w wyszukiwaniu i przeka­zywaniu sensacyjnych wiadomości. Wo­kół sensacyjnych zdarzeń szybko gromadzą się ludzie, mnożą się komentarze i domysły. I trzeba z przykrością stwier­dzić, że wielu ludzi szuka rozmaitych sensacji i wciąż nimi żyje. Ta żądza sensacji zdaje się mieć wpływ także na naszą religijność. U wielu ludzi, zainteresowania i uczucia religijne ożywają dopiero wtedy, gdy słyszą o mniej lub bardziej prawdziwym cudzie, gdy ja­kaś rzeczywistość religijna nabiera wy­miaru spektakularnego. Tymczasem autentyczne życie religijne polega na ustawicznym pogłębianiu zażyłości człowieka z Bogiem i na miłości ku bliźnim. Wspaniałe i przebogate w treść jest dzisiejsze pierwsze czytanie mszalne. Trzeba tylko uchwycić…
Słowo Boże zawsze jest skierowane do każdego człowieka. Nie dotyczy tylko wybranych ludzi. Jeżeli więc Bóg mówi do każdego, to mó­wi również do mnie, mówi do ciebie. Czy słuchasz Go? Jesteś­my unoszeni bardzo szybkim nurtem życia. Można śmiało powie­dzieć, że jego hałas nas ogłusza, widzimy i słyszymy tylko siebie samych. Kto z nas potrafi wysłuchać drugiego człowieka? Wy­słuchać - a może tylko usłyszeć jego wołanie ... Szybki nurt życia, hałas - prowadzi do obojętności na wszystko, co jest poza mną. Iluż jest dziś ludzi biednych, takich naprawdę biednych; to znaczy tych, których nikt nie chce usłyszeć. Bo przecież napraw­dę biedny to ktoś, którego nikt nie słyszy... Myślę, że dobrze tę prawdę rozumieją ludzie chorzy, samotni, ludzie, których uznano za niepotrzebnych;…
Kochani moi! Jest Wielki Post, czas naszego przygotowania do Wielkanocy, do uroczystości zmartwychwstania Chrystusa; czas refleksji, rekolekcyjnych zamyśleń, naszych Dróg Krzyżowych, Gorzkich Żali, naszych rachunków sumienia i nawróceń. W tych wszystkich przeżyciach jesteśmy bardzo blisko Chrystusa. W ostatnią niedzielę byliśmy z Chrystusem na Górze Kuszenia. Po co Ty pościsz przez czterdzieści dni? Przecież możesz tak zro­bić, żeby te kamienie stały się chlebem. Po co Ci ta męka i trud nauczania? Zstąp z krużganka świątyni, tyle ludzi jest na ze­wnątrz, wszyscy zobaczą, żeś zstąpił z nieba i uznają, że jesteś Bogiem. Albo jeszcze prościej; przecież chcesz być królem całego świata, więc oddam Ci te wszystkie królestwa, tylko upadłszy od­daj mi pokłon. Idź precz szatanie! (Mt 4, 10). Dzisiaj Chrystus wyprowadza nas…
Prawda o Chrystusie ciągle wiąże się z krzyżem i chwałą, poniżeniem i wywyższeniem, słabością i potęgą, wzgardą i jasnością przemienienia. Jezus zapowiada uczniom swoją mękę i poniżenie. Proponuje im wzięcie krzyża na każdy dzień i pójście w ślad za sobą. Do chwały przez krzyż, do światła Paschy przez ciemność Wielkiego Piątku, do wyniesienia przez upokorzenie. Nie łatwa jest to droga. Nie łatwo przychodzi pojąć szaleństwo krzyża. Nie łatwo zrozumieć, że w słabości objawia się moc Boża. A jednak tajemnicę Chrystusa trzeba przyjąć w całej prawdzie. Nie można stawiać na uprzywile­jowanym miejscu tylko tego, co jest promienne, piękne, pocieszające, co odpowiada naszym oczekiwaniom i gustom. Nie zapominajmy, że trzej wybrani apostołowie, którzy byli świadkami Przemienienia, będą wezwani do uczestnictwa w dramatycznym…
Ukochani Bracia i Siostry! Przeczytana przed chwilą Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który - jak słyszeliśmy - przebywa na pustyni, poszcząc, a potem jest kuszony przez Szatana. To wydarzenie zawsze otwiera czas Wielkiego Postu. Jezus na pustyni i, jak mówi św. Paweł, to słowo jest blisko nas, bo to słowo mówi o życiu naszym. Każdy z nas przechodzi konkretną drogę wiary w swoim życiu. Przechodzi różnego rodzaju próby i doświadczenia, tak jak przechodził Izrael. To jest katecheza zapisana dla wszystkich pokoleń i dla każdego człowieka. Zaczyna się nasze życie, jest ono wędrówką przez ziemię niełatwą, pełną prób jako droga naszego nawrócenia i wiary. Jest określony konkretny cel, kto wezwie imienia Pańskiego będzie zbawiony, tam idziemy. I znowu trzeba powiedzieć jasno, że…
Niezmiennie w każdą pierwszą niedzielę Wielkiego Postu słuchamy Ewangelii o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni. Zmieniają się Ewangeliści, ale obraz jest ten sam: Zbawiciel jako człowiek toczy walkę z pokusą, samotnie, na pustyni. Staje przed nim dylemat: czy pójść trudną drogą, którą mu wyznaczył Ojciec, czy też pójść za podszeptem diabła i zdobyć świat łatwo za jeden ukłon, a ludzi za chleb przemieniony z kamieni? Sam mógłby się nim nasycić, odczuwał przecież głód. A głodny człowiek zdolny jest do wszys­tkiego i z wielu grzechów gotowi jesteśmy go usprawiedliwić. W tej chwili próby, bardzo trudnej, bo decydującej o dalszych losach swego posłannic­twa, Chrystus broni się ciągle tak samo. Nie swoimi argumentami, jakby nie dowierzał sobie, lecz za każdym razem odpowiadając na…
1. Człowiek stworzony jest z miłości i do miłości. „Zawsze wierzyłem w liczby, w przewidywalność, w logikę, ale mając prawie całe życie za sobą pytam, czym tak naprawdę jest logika? Kto decyduje, co jest sensowne? Moja wyprawa prowadziła przez fizykalność, metafizyczność, halucynacje i z powrotem. I dokonałem najważniejszego odkrycia w mojej karierze, najważniejszego odkrycia w moim życiu, Że tylko niezbadane ścieżki miłości pozwalają znaleźć nielogiczne rozwiązania”. Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry! „Byłbym niczym...” „Gdybym...  a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1Kor 13,16) Dobrze wiemy, że istnieją ludzie, którzy nie interesują się sportem, czy ludzie niemuzykalni, którzy nie mają zainteresowania do muzyki. Czy jednak może istnieć człowiek, który nie tęskniłby za miłością? Wszystkie mity, bajki, opowiadania, filmy, doświad­czenia ludzi…
Umiłowani w Chrystusie Panu! Nad brzegiem Galilejskiego je­ziora siedział człowiek. Był smutny, załamany, zniechęcony; miał puste ręce. Wprawdzie tkwiła w nich rybacka sieć — ale ręce były puste; nieudany połów. Na nic trud nieprzespanej nocy. Bywa tak w życiu człowieka, że dzielnie boryka się z przeciw­nościami losu, pokonuje trudności, przezwycięża zagrożenia, aż któregoś dnia, kolejne — pozornie nawet małe niepowodzenie — załamuje go. Opadają ręce. Doznanie przegranej, poczucie klęski staje się nie do zniesienia. W duszy powstają wtedy tak zasadni­cze pytania jak to: Czy warto żyć? Jaki to wszystko ma sens? Nad brzegiem Galilejskiego jeziora siedział smutny, zrezygnony człowiek. Miał puste ręce. Nad Genezaret nadciągnęła ludz­karzesza. Jak wzbierające fale potęgował się dobiegający z od­dalaszum głosów, potem coraz bliżej, wreszcie już…
Powtórzmy jeszcze raz słowa Szymona Piotra: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci". To nie są słowa Zbawiciela, słowa, te są duchem i życiem. A jednak warto je przyswoić, za­pisać na stałe w pamięci. Gdy się staną naszymi, wejdą w naszą codzienną modlitwę, gdy tymi właśnie słowami pierwszego ucznia będziemy odpowiadać Chrystusowi na Jego wezwania, rady przykazania, dokona się przewrót w naszym szarym, jak to się mówi, życiu. Zacznie się czas cudownego połowu w naszym życiu. Słynny francuski pisarz tak opowiada: „Jestem ateuszem pełnym wewnętrznego spokoju; nic nie przeczuwam więc, gdy znużony czekaniem na koniec niezrozumiałych praktyk religijnych, które zatrzymują mego towarzysza dłużej, niż się tego spodziewał, otwieram z kolei małe żelazne…
Bracia i Siostry! W jak krótkim czasie ludzkie serce zamienia zachwyt i entuzjazm na gniew i nienawiść! Aż trudno uwierzyć, że to, o czym przed chwilą słyszeliśmy w Ewangelii, stało się w ciągu jednego przed­południa. Kiedy Pan Jezus objaśniał w synagodze w Nazaret dotyczące Go proroctwo Izajasza, Jego krajanie przyjęli Go ze wszechmiar pozytywnie. "Wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego". Ale też niewiarygodnie szybko mieszkańcy Nazaret nastawili się do Jezusa negatywnie, ich serca zawrzały gniewem, wyrzucili Go z miasta, a nawet próbowali Go zabić. Wydarzenie to wręcz modelowo odsłania tajemnicę odrzucenia Jezusa przez tych, którzy byli z Nim związani - i właśnie pod tym kątem spró­bujmy mu się przypatrzyć. Otóż mieszkańcom Nazaret…
Ukochani Bracia i Siostry! Oto wybrzmiały w kościele słowa Pisma św. Każdy z nas przyjął je jak gleba ziarno: stosownie do swej potrzeby jak i przygotowania. Ale wszyscy zapewne jesteśmy pod urokiem pięk­na hymnu o miłości, który św. Paweł wyśpiewał w Pierwszym Liście do Koryntian. Rzecz niezwykła: Korynt słynny był z tego, że jego mieszkańcy nie żyli na najwyższym poziomie moralnym. To tutaj właśnie sprowadzono ludzką miłość do odczuć tylko cie­lesnych. I takiemu społeczeństwu — tonącemu w erotyzmie — Apostoł Paweł głosi wzniosłą i duchową miłość, która „nie do­puszcza się bezwstydu" (1 Kor 13, 5). Ten tekst znajduje się w wyborze fragmentów Pisma Św., któ­re mogą być czytane w obrzędzie sakramentu małżeństwa. Wprawdzie niemal wszyscy młodzi ludzie decydujący się na…
Jezus na weselu w Kanie Galilejskiej wraz z ze swoją Matką i uczniami. Dzieli radość i szczęście z dwojgiem młodych ludzi, którzy rozpoczynają nową drogę życia. Znamiennym w tym wydarzeniu jest fakt, że Chrystus rozpoczyna swoją działalność publiczną i czyni pierwszy cud na godach weselnych. Rozpoczyna Zbawiciel od tego co uważane jest za rzecz mało ważną: związek dwojga ludzi i cudowna przemiana wody w wino. Rozpoczyna Chrystus od tego co można by nazwać „teologią rzeczywistości życiowej”. Małżeństwo i naturalne Boże dary podnosi do rangi nadprzyrodzonej, aby je uświęcić. Chrystus przyjął zaproszenie na wesele młodych ludzi, nie odmówił im. Widział bowiem w małżeństwie wielką tajemnicę i świętość. Dla Niego małżeństwo ma znaczenie bardzo głębokie: jest zadatkiem wieczności. „Co więc Bóg złączył,…
Drodzy Bracia i Siostry! Jakże wzruszający jest fragment Księgi Nehemiasza. Na­tchniony autor pisze: lud zgromadził się jak jeden mąż i domagali się, by przyniesiono świętą księgę. I słuchali słowa Bożego od rana aż do popołudnia. Potem pokłonili się i upadli przed Panem na kolana, dotykając twarzą ziemi. Cały lud płakał, gdy usłyszał słowa świętej księgi. Może ktoś pomyśleć: odległe to czasy, dalekie to ziemie. Dziś już chyba w żadnym kraju ludzie nie słuchaliby tak godzinami, na kolanach, ze łzami w oczach słów Biblii. Świat bardzo się zmienił. To prawda, ale nie zmieniła się natura człowieka. Problemy tamtych ludzi były takie, przed jakimi staje każdy z nas: samotność, grzech, poszukiwanie Boga, pieniądze, seks, choroby. Skoro jednak byli to ludzie w istocie…
„Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście” - słowa z dzisiejszej Ewangelii. Ukochani Bracia i Siostry! Wielka jest moc usłyszanych ludzkich słów. Ale różna jest ich wymowa. Są słowa niosące ból, słowa pogardy, niesprawiedliwego osądu lub pomówienia. Są też inne słowa – słowa przynoszące radość, jak choćby słowa dobrej wiadomości. Cieszy nas każda dobra wiadomość. Radością przejmują miłe, pomyślne wieści, odpowiadające naszym silnym pragnieniom i oczekiwaniom. Jakże wielka była radość, gdy osiągnęliśmy długo oczekiwane dobro. W takich chwilach śmiech niekiedy miesza się ze łzami szczęścia. Dzisiejsze I czytanie ukazuje nam wydarzenie, jakie miało miejsce po powrocie Narodu Wybranego z niewoli babilońskiej. Izraelici są już w Palestynie, we własnym kraju. Mają zacząć nowe życie, u siebie i w wolności. Zanim…
Przy drodze z Nazaretu do Jeziora Tyberiadzkiego, wśród drzew oliwkowych i granatowców, wśród pól pszenicznych i jasnych pagórków, nawodniona jedynym źródłem – Kana Galilejska, która na zawsze pozostanie mieściną ewamngeliczną. Święty Jan Ewangelista uwiecznił ją przez najbardziej uroczą opowieść o weselu w Kanie. Zwięzłość i prostota, przejrzystość stylu i naturalność gestów dają sugestywny obraz wiejskiego wesela, na które wszyscy czują się zaproszeni. Odnosi się wrażenie, że to Matka Jezusa opowiada o tym wydarzeniu, o którym słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii. Opowiada je tak, jak je przeżywała – w najdrobniejszych szczegółach. To Maryja dostrzegła, że zabrakło wina. To ona, pragnąc zaoszczędzić wstydu młodej parze, ośmiela się zwrócić do swojego Syna, przybyłego również na to wesele: „Synu, wina mie mają”. To Ona…
Nasze życie codzienne jest szare. Bardzo często towarzyszy nam przygnębienie i smutek. Ze wszystkich stron docierają wiadomości o szerzącej spustoszenie nienawiści, o braku uczciwości, oobłudzie w stosunkach międzyludzkich. Załamują się niekwestionowane dotychczas autorytety moralne. Jeżeli dodamy do tego nasze osobiste kłopoty i cierpienia, to lista przyczyn naszych smutków jest dość długa. Ale nie warto teraz mówić o niej szczegółowo. Ważny jest ich skutek a jest nim zwątpienie w dobrą wolę ludzi i ogarniająca nas gorycz. Mówimy, że życie człowieka jest coraz mniej ludzkie. W mroku zwątpienia potrzebny jest blask światła. Wobec panoszącej się nienawiści, szukamy znaków braterskiej pomocy. Wobec panoszącej się znieczulicy szukamy przejawów miłości, która wszystko przetrwa i wszystko zrozumie. Bardzo pilnie szukamy dziś przejawów człowieczeństwa w naszym życiu…