Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
W przedziwną scenerię wprowadza nas dziś św. Jan Ewan­gelista. Jest wczesny poranek spowity w mgielną promienność wschodzącego słońca. Piotr wraca z sześcioma towarzyszami z noc­nego połowu. Ciężka praca była daremna, wracają pustą łodzią. Na brzegu czeka na nich Jezus. Wszystko zaczyna się jakby od początku. Bo życie apostolskie Piotra i tych tu zebranych za­częło się właśnie od spotkania z Jezusem nad brzegiem Jeziora Genezaret. Może nawet jest to także to samo miejsce. Wtedy „Jezus wszedł do jednej łodzi, która należała do Szymona, po­prosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy" (Łk 5, 3). Gdy przestał mówić polecił Szymo­nowi zarzucić sieci na połów. Zarzucił i sieci zaczynały się rwać, tak wielkie mnóstwo ryb zagarnęli. Zdumienie,…
Jezus żyjący, wskrzeszony przez Boga po śmierci krzyżowej, Jezus zmartwychwstały jest ze swoimi uczniami, jest obecny w ich codziennym życiu: takie jest orędzie odczytanej przed chwilą Ewangelii. O wydarzeniu, jakim było trzecie ukazanie się uczniom Chrystusa Zmartwychwstałego, pisał Ewangelista kilkadziesiąt lat po śmierci i zmart­wychwstaniu Chrystusa, do ludzi, którzy, tak jak my, nie zetknęli się bezpośrednio z Jezusem ani przed Jego śmiercią ani po Jego zmartwychws­taniu. Pisał do ludzi, którzy, tak jak my, wierzyli w zmartwychwstanie Chrystusa. Wierzyli w Jego słowa: „Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28. 20), ale, podobnie jak my, nie zawsze rozpoz­nawali Chrystusa, z trudem odkrywali Jego żywą, prawdziwą obecność w swym codziennym życiu. Jak słyszeliśmy, także apostołowie, świadkowie życia, śmierci…
Niedziela dzisiejsza ma wiele wątków nakreślonych przez liturgię, czy choćby przez czytania mszalne przed chwilą wysłuchane. Przez pierwsze wieki chrześcijaństwa nazywano tę niedzielę „Białą", a to z racji białych szat. jakie nosili nowo ochrzczeni podczas Wigilii Paschalnej. Kończył się dla nich „biały tydzień", czas uroczysty, a rozpoczynała szara rzeczywistość, w której trzeba było uczyć się mówić Chrystusowi Panu - „wierzę", a szatanowi - „wyrzekam się". Czyli sprawdzać na codzień to, co się powiedziało podczas przedchrzcielnego egzaminu. Kościół, jak matka, zwracał się ze szczególną miłością do swoich nowo ochrzczonych dzieci; błogosławił, prosił i prze­strzegał. Mamy ślad takiego pouczania w pismach św. Augustyna: „Zwra­cam się do was wszystkich, dzieci nowo narodzone, niemowlęta Chrys­tusowe, nowe potomstwo Kościoła. Jesteście łaską Ojca i płodnością Matki-Kościoła,…
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny!         Umiłowani Bracia i Siostry! Jest wiele powodów, które nas, chrześcijan, wyznawców Jezusa Chrystusa, skłaniają ku prawdziwej radości. Szczególnym powodem do radości jest przede wszystkim to fakt, że w tych dniach doświadczamy na nowo głębi Bożego miłosierdzia, które najpełniej objawiło się światu w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. To właśnie On, Jezus Chrystus, nasz zmartwychwstały Pan staje także i dzisiaj pośród nas i mówi, podobnie jak powiedział ongiś do Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Staje pośród nas i mówi: „Pokój wam”. „Nie lękajcie się”. „Ja jestem”. A pozdrawiając nas, pokazuje jednocześnie swoje ręce i bok, abyśmy nie byli niedowiarkami, jak Tomasz Apostoł, abyśmy nie musieli dotknąć, aby uwierzyć, ale abyśmy spoglądając na zmartwychwstałego Chrystusa mogli z…
Działo się to w Płocku 22 lutego 1931 roku wieczorem w pewnej celi zakonnego domu. Jezus w białej szacie ukazał się 26 letniej dziewczynie imieniem Faustyna. W milczeniu wpatrywała się w Pana, dusza jej była bojaźnią przejęta, ale i radością wielką – jak sama to opisuje w swoim dzienniczku. Po chwili powiedział jej Jezus, żeby namalowała obraz według rysunku, który widzi z podpisem Jezu ufam Tobie. Pragnę- powiedział Jezus - aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą Niedziele po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia( Dz. 49). Jak Pan żądał tak się stało. Wybór pierwszej niedzieli po Wielkanocy na święto Bożego Miłosierdzia ma swój głęboki sens teologiczny, który wskazuje na…
Patrzę na wielki Krzyż przy Grobie. Na nim zawieszona czerwona stula. Symbol władzy i zwycięstwa. Imponujący grób, licznie odwiedzany przez mieszkańców miasta. Są groby cieniem wspaniałych piramid znaczone. Są groby, nad którymi wody oceanów szumią... Są groby misterną rzeźbą marmurów lśniące... i skromne - zwykłą zieloną murawą okryte... Są groby przeklęte przez miliony... i błogosławione - chwałą osnute... Są groby przez warty strzeżone i takie, obok których tylko zwierz dziki przechodzi w lasach i przepaściach górskich... Kogo w tych grobach nie ma?... i dzieci maleńkie i starcy...   Reymont wśród chłopów, Żeromski z piórem w ręku, Solski z krzyżykiem, mistrzowskie ręce Chopina i Moniuszko ze Strasznym Dworem... Dostojni królowie z dziejów Polski w Wawelskiej katedrze... I prochy spalonych męczenników w…
Jeszcze tylko oddać bagaż, jeszcze tylko chwila oczekiwania, jeszcze tylko lekki dreszczyk emocji przy pierwszym, próbnym warkocie silników. A potem... już tylko zwykły, rutynowy lot. Utopijny sen Ikarów o konkurowaniu z ptakami, raz przeżyty na jawie, ani odrobinę nie utracił ze swojej mitycznej nierealności. Człowiek bowiem potrafi już ujrzeć Ziemię z oszałamiającej wyso­kości, lecz wciąż nie jest w stanie od niej się oderwać. "Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi" (Kol 3,2). Ubożsi o jedno, stracone złudzenie wiemy już, że analogia między naszym życiem wewnętrznym a pragnieniem ucieczki od tego, co ziemskie, jest bardzo wieloznaczna. Nawet bowiem oddalony mogę wciąż nosić ze sobą cząstkę pozostawionego Egiptu. Tym więc, co jedynie wydaje się być wspólne dla…
"Pan naprawdę zmartwychwstał, Alleluja!" Chrystus umęczo­ny i ukrzyżowany zmartwychwstał po trzech dniach i zatrium­fował nad śmiercią, nad siłami ciemności, nad lękiem i cier­pieniem... Jest to święto naszego zbawienia, fundamentalna praw­da naszej wiary, z której czerpiemy moc, odwagę i radość w naszej codziennej chrześcijańskiej misji głoszenia światu tej najważ­niejszej prawdy, że Chrystus żyje i zbawia! Ukochani Bracia i Siostry! Dzielimy więc między sobą radość płynąca z tego święta, pró­bując mozolnie i konsekwentnie - dzień po dniu - pokonywać każdą pokusę osłabienia w nas owej radości i mocy; pokusę, która zrodzić się może w sercu człowieka pod wpływem konfrontacji ze złem obecnym w świecie. Jako chrześcijanie jesteśmy również świadomi, że prawda Zmartwychwstania Jezusa pozostaje do dzisiaj, z różnych powodów, nieczytelna bądź niedostępna.…
Cisza Wielkiej Soboty, w której jak gdyby wyraża się zdumie­nie natury nad spoczywającym w grobie Zbawicielem, przygoto­wuje nas na wybuch radości paschalnej, która osiąga szczyt w dzi­siejszej liturgii. Jest ona streszczeniem istoty chrześcijaństwa. Wydarzenia, które dokonały się w Jerozolimie prawie dwa tysiące lat temu, tej właśnie Nocy, dały podstawę do określenia jej mianem Wielkiej. Czterdzieści dni przygotowania paschalnego prowadziło do przeżycia tego właśnie święta. Misja Jezusa Chrystusa ukazuje się w pełni w perspektywie zdarzenia Wielkiej Nocy. Nasza życiowa pielgrzymka, jej radości i trudy nabierają właściwego znaczenia tylko wtedy, gdy spoglądamy na nie w świetle Zmartwychwstania Chrystusa. Starożytna tradycja chrześcijańska Noc tę określała mianem Wigilii, czyli czuwaniem. Aby podkreślić taki charakter spotkania, wierni przynosili świece, które zapalane od paschału wyrażały postawę…
Rozpoczęliśmy Wielki Tydzień wspomnieniem pełnego chwały wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Tym triumfalnym wjazdem do Świętego Miasta Jezus zwieńczył swą krótką, bo tylko trzyletnią, ale jakże intensywną działalność publiczną. Jezus opuszcza Betanię, gościnny dom swoich przyjaciół - Marii, Marty i Łazarza. Wjeżdża na osiołku otoczony gromadą swoich uczniów i tłumem gapiów. Zgotowali Mu oni prawdziwie "królewskie" przyjęcie. Słychać było śpiew: "Hosanna! Błogosławio­ny, który przychodzi w Imię Pańskie!" Jezus był dla nich w tym momencie królem, panem, idolem... Czyż jednak syn Dawida, Mesjasz, król wjeżdżający do Jero­zolimy, pozdrawiany gałązkami oliwek i palm, przybył po to, aby burzyć stare i budować nowe królestwa? Jezus przybywając do Jerozolimy dzielił drogę z wielkim tłumem, lecz wiemy, jak szybko drogi Jezusa i Jego wielu głoś­nych zwolenników…
„A Jezus udał się na Górę Oliwną. I o świcie wrócił znowu do świątyni, a wszystek lud przybył do niego, a on zasiadł i nauczał ich. I przyprowadzili doktorzy i faryze­usze niewiastę, którą zastano na cudzołóstwie, postawili ją w pośrodku i rzekli mu: Nauczycielu, niewiastę tę zastano dopiero co na cudzołóstwie. Mojżesz w Prawie rozkazał nam takie kamienować. Cóż więc ty powiesz? A mówili to kusząc go, aby go mogli oskarżyć. A Jezus schyliwszy sięgną dół, pisał palcem na ziemi. Gdy jednak nie przesta­wali go pytać, podniósł się i rzekł im: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. I znowu schyliwszy się pisał na ziemi. A usłyszawszy to jeden,za drugim wychodzili, poczynając od starszych, i…
Moi drodzy! W życiu każdego człowieka może być tak, że słu­cha Ewangelii z uczuciem, jakby tekst był napisany tylko dla niego. Zdarza się przecież, że wcale nie jest łatwo przyjść do Chrystusa nawet teraz, gdy już znamy tyle cudów jego miło­sierdzia. Zdarza się, że świadomość grzechu zrodzi poczucie od­dalenia. Zdarza się, że pogrążamy się w sobie jak w mroku nocy, aż do onieśmielenia i rezygnacji. Zdarza się i tak, że człowiek wręcz ucieka przed Bogiem jak wystraszone dziecko, które po­pełniło zło i przerażone własnym czynem chowa się przed do­brym nawoływaniem. Zdarza się też, że nieudane doświadczenia z ludzką sprawiedliwością utrudniają zrozumienie miłosierdzia Bo­żego. Nic dziwnego, że liturgia tak troskliwie maluje dzisiaj ślicz­ny tryptyk nadziei. Popatrzmy uważnie: najpierw pouczająca hi­storia narodu,…
„Ja ciebie nie potępiam" (J 8, 11) - powiedział Jezus kobie­cie, która zasługiwała na potępienie. Pochwycono ją na cudzo­łóstwie, a Bóg potępia cudzołóstwo. Odrzuca je jako czyn niego­dny człowieka. Cudzołóstwo jest złamaniem wierności małżeńskiej, złamaniem słowa danego drugiej osobie na całe życie — tak ro­zumieją miłość małżeńską ci, którzy się naprawdę kochają; cudzo­łóstwo godzi w podstawową komórkę życia społecznego: rodzinę. Bóg, który jest miłością i uzdolnił człowieka do miłości na obraz i podobieństwo swoje, Bóg zawsze wierny, odrzuca cudzołóstwo, jako grzech przeciw miłości i wierności, jako źródło chaosu mo­ralnego, upadku rodziny i rozkładu społeczeństwa. „Nie cudzołóż" (Wj 20, 14) - mówi podstawowe prawo moralności, prawo dziesię­ciu przykazań. Bóg potępia nie tylko cudzołóstwo. Odrzuca także wszystko, co w sferze czynu i…
Znawcy ścieżek, którymi chodzi człowiecze myślenie mówią, że ludzie dziś żyjący czują się coraz bardziej dorośli. Chcą być w swoim postępowaniu coraz bardziej samodzielni. Nie lubią wskazówek, poleceń, przykazań. Jeżeli mamy nawiązać do przypowieści, której wysłuchaliśmy przed chwilą, oznacza to chęć wyzwolenia się z zależności od Ojca. Bo człowiek chce sam wybierać sobie styl życia, sam wytyczać drogi, którymi będzie kroczył - co jednak najważniejsze - sam chce decydować co dobre dla niego, a co złe, a może raczej - co wygodne, lub niewygodne. Wybieranie drogi wygodnej i szerokiej prowadzi „na zatracenie" - jak nas tego uczył Pan Jezus, prowadzi do katastrofy. Przypowieść przed chwilą czytana pokazuje drogę samowolnego syna, drogę, która prowadzi do sytuacji poniżającej jego godność, prowadzi do…
Kochani moi, komu Pan Jezus opowiedział przypowieść o pewnym człowieku, który miał dwóch synów? Słyszeliśmy: faryzeuszom i uczonym w Piśmie. Cel był jasny — uciszyć ich szemranie i wykazać, że właśnie celnicy i grzesznicy mają do Niego prawo. Komu dziś przeczytano tę niezwykłą opowieść o pewnym człowieku, który jest ojcem zarówno dla syna — nicponia, jak i dla syna, który nigdy się nie zawieruszył? Spełniamy wiernie rozkaz ostatni naszego Pana: Ewangelia jest dziś głoszona wszelkiemu stworzeniu, ale jak ona jest słuchana, jak zostanie przyjęta — któż na to odpowiedzieć może? Wiadomo, jak niejednakowy jest los ziarna, które pada na różne miejsca i różny plon przynosi. Ale na pewno w tej wielkiej gromadzie słuchaczy, jest wielu takich, co pomyśleli sobie: to…
Powoli i w tym roku zbliżamy się do uroczystości wielkanocnych. Jeszcze raz w naszym życiu odsłonią one najistotniejszą prawdę o Chrystusie i o nas samych. Nam się wszystkim najczęściej wydaje, że my już praw­dę – jeśli nie o Chrystusie, to o nas samych – wystarczająco dobrze znamy. Tylko ci inni jej nie znają. Ci inni właśnie. Film Barwy ochronne wywołał wiele dyskusji. Na publiczną dyskusję o tym filmie zapraszają Ojcowie Dominikanie. Widziałem afisz – a na afiszu był taki dopisek: „jak żyć bez zakłamania". Chyba to było powodem, że ludzie tak tłumnie szli ten film oglądać. Jak żyć bez zakłamania? Już we wstępie do tego rozważania padła sugestia, że prawdę o nas samych znamy poprzez prawdę o Chrystusie – ale…