Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 15 luty 2016 11:15

2. Niedziela Wielkiego Postu (rok c) – Wejść na górę

Oceń ten artykuł
(1 głos)

przemienienie-jezusaPrawda o Chrystusie ciągle wiąże się z krzyżem i chwałą, poniżeniem i wywyższeniem, słabością i potęgą, wzgardą i jasnością przemienienia. Jezus zapowiada uczniom swoją mękę i poniżenie. Proponuje im wzięcie krzyża na każdy dzień i pójście w ślad za sobą. Do chwały przez krzyż, do światła Paschy przez ciemność Wielkiego Piątku, do wyniesienia przez upokorzenie. Nie łatwa jest to droga. Nie łatwo przychodzi pojąć szaleństwo krzyża. Nie łatwo zrozumieć, że w słabości objawia się moc Boża. A jednak tajemnicę Chrystusa trzeba przyjąć w całej prawdzie. Nie można stawiać na uprzywile­jowanym miejscu tylko tego, co jest promienne, piękne, pocieszające, co odpowiada naszym oczekiwaniom i gustom. Nie zapominajmy, że trzej wybrani apostołowie, którzy byli świadkami Przemienienia, będą wezwani do uczestnictwa w dramatycznym objawieniu w Getsemani, gdzie Chrystus nie będzie otoczony światłem i chwałą, ale głęboką ciemnością nocy. Będzie konał w lęku i opuszczeniu, w największej samotności. Chrześcijanin umie rozpoznać Jezusa, Syna Bożego, tak w Przemienieniu, jak i opuszczeniu Ogrójca. Nie będzie unikał trudów Bożych dróg.

Jezus wyszedł z uczniami na górę. Góra jest miejscem szczególnej bliskości Boga, jest miejscem gdzie On się zwykł objawiać. Na tej górze ukazali się Mojżesz i Eliasz - dwie osobistości Starego Testamentu, którzy rozmawiali z Jezusem. Tu przemówił Ojciec.

Wejść na górę - to zadanie dla nas wszystkich na Wielki Post. A co to znaczy "wejść na górę"? Wejść na górę - to ujrzeć we właściwym świetle sprawy najważniejsze, ale i te z szarej codzienności. Do tego potrzebny jest dystans, oddalenie, wyciszenie, skupienie. Wieki Post - to właśnie ten czas łaski, czas modlitwy, czas otwarcia naszych serc na głos Boży. „Z obłoku odezwał się głos". Momentem kulminacyjnym Przemienienia Pańskiego nie jest wizja pełna światła, ale głos Ojca, który mówi „To jest mój Syn wybrany. Jego słuchajcie". Jak przy chrzcie w Jordanie, na początku publicznej działalności Jezusa, również i tu, w wigilię Jego Męki, ten pełen miłości głos dał się słyszeć. I ten sam nakaz, głos - do nas skierowany: „Jego słuchajcie". A co to znaczy słuchać Jezusa? Słuchać Jezusa - to znaczy otworzyć się na Jego głos, przyjąć na serio Jego posłannictwo, pozwolić się przeniknąć Jego Słowu. Słuchać - nie po to, aby więcej wiedzieć, zaspokoić własną ciekawość, ale aby poddać się w posłuszeństwie Jego woli, pełnić ją i przez to realizować plan zbawienia, jaki ma Bóg wobec każdego z nas. Słyszeć ten głos, to gorliwiej włączać się w Boże zamiary.

Moi Drodzy - w naszych kościołach odbywają się rekolekcje. Słowo Boże chce wnikać w nasze życie. Czy jednak znajdzie właściwe przyjęcie? Czy zbudujemy Panu namiot w swoim wnętrzu? Czy to Słowo Boże doprowadzi nas do Sakramentu miłosierdzia i przebaczenia? Słuchać Jezusa Chrystusa, to iść Jego śladami, nieść z Nim krzyż. Tylko z Nim można dojść do chwały zmartwychwstania.

Tylu ludzi cierpi w szpitalach. Są to dla nich bolesne i długie rekolekcje. Ileż cierpienia znajdujemy w więzieniach! Ale przecież i we własnym domu często doznajesz - drogi Bracie i Siostro - męczeństwa z powodu braku miłości, z powodu niewierności małżeńskiej czy pijaństwa. W niesieniu tego krzyża trzeba ci się wpatrywać w twarz Chrystusa przemienionego. On jest - dla mnie, dla ciebie - zapowiedzią zmartwychwstania - ostatecznego zwycięstwa. To „ON przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwaleb­nego ciała". Ofiara ludzkiego cierpienia złożona Chrystusowi z miłości za innych przemienia ludzi, przemienia świat.

Chcemy tu dziś przywołać świadectwo 13-letniej dziewczynki z Ameryki Łacińskiej, którą Ojciec Święty, św. Jan Paweł II, ogłosił błogosławioną dnia 3laura września 1988 roku. Jest to Laura Vicuña. Ta młodziutka dziewczyna, po otrzymaniu w roku 1902 sakramentu bierzmowania, poprosiła o przyjęcie jej do postulatu zgromadzenia sióstr salezjanek, u których znalazła schronienie, opiekę i pomoc. Odmówiono jej jednak przyjęcia do zakonu z powodu młodego wieku i postępowania matki żyjącej w oddaleniu od Boga. Wówczas, za zgodą spowiednika ks. Crestanello, złożyła prywatne śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Zrozumiawszy, że sens życia leży w poznaniu Chrystusa i miłości do Niego, zapisała: "Postanawiam czynić wszystko, co umiem i co mogę, aby ludzie Cię znali i kochali i aby wynagrodzić zniewagi, które spotykają Cię codziennie od ludzi, a zwłaszcza od członków mojej rodziny". Grzeszne życie rodzonej matki było dla niej wielką udręką. Rozumiała niebezpieczeństwo sytuacji, w jakiej znajdowała się matka, a gdy pewnego dnia usłyszała słowa Ewangelii mówiące o tym, że prawdziwa miłość prowadzi do oddania życia za ukochaną osobę - ofiarowała swoje życie za nawrócenie matki.
Tymczasem sama stała się przedmiotem pożądania Manuela Moro, z którym żyła jej matka. W czasie wakacji spędzanych w domu została brutalnie przez niego pobita, ale zachowała swoją niewinność. Znalazła schronienie w internacie sióstr, który był jej drugim domem. Stanowiła wzór posłuszeństwa, pokory i modlitwy dla wszystkich dziewcząt, a najmłodszymi zajmowała się z matczyną miłością. Zawsze była gotowa współczuć, przebaczać i pomagać. Podejmowała różne umartwienia. Chętnie pomagała we wszystkich pracach domowych i spędzała długie godziny przed Najświętszym Sakramentem.
Jej ofiara płynąca z głębi serca była miła Bogu i została przyjęta. Zdrowie Laury zaczęło się pogarszać w tajemniczy i niewyjaśniony sposób. Osłabła tak bardzo, że musiała być zwolniona z niektórych zajęć. Pojawiła się konieczność dłuższego odpoczynku i lepszego odżywiania. Nie pomagały jednak żadne zabiegi ani lekarstwa - siły opuszczały ją z dnia na dzień. Znosiła wszelkie cierpienia bez jednego słowa skargi - ufnie wierząc w rychłe nawrócenie matki.
Dopiero na kilka godzin przed śmiercią wyjawiła jej swój wielki sekret swej matce: "Tak, mamo, umieram. Ja sama prosiłam Pana Jezusa, abym umarła. Mijają prawie dwa lata jak Mu ofiarowałam życie za ciebie, by otrzymać łaskę twego powrotu do Boga. O mamo, czy przed śmiercią nie doczekam się radości, aby cię widzieć pojednaną z Bogiem?".

Matka przerażona ogromem ofiary, jaką poniosła dla niej córka, przyrzekła, że nawróci się i wyspowiada. Przyrzeczenie złożone przy łożu śmierci córki gorliwie wypełniła. Ofiara została przyjęta. Matka pojednała się z Bogiem w spowiedzi sakramentalnej.

Moi Drodzy! Dziękując Bogu za to świadectwo dziecięcej miłości, chcemy uświadomić sobie, że cierpienie jako znak miłości, złączone z ofiarą Chrystusa, ma moc przemiany ludzkiego życia, ma moc przemieny świata. Trzeba tylko swoje cierpienia, słabości i bóle połączyć z cierpieniami samego Chrystusa. Miłosierny Jezus, który każdego widzi, kocha i zbawia niech przygarnie nas wszystkich do swego Serca i tak przedstawi swoją i naszą ofiarę najlepszemu Ojcu w niebie, aby to Przemie­nienie Pańskie dokonujące się w Eucharystii przemieniało nasze serca, nasze rodziny i całą ludzkość. Amen.

 

Czytany 1095 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.