Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
niedziela, 07 luty 2016 15:45

1. Niedziela Wielkiego Postu (rok c) – Ofiara i uznanie

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

kuszenieNiezmiennie w każdą pierwszą niedzielę Wielkiego Postu słuchamy Ewangelii o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni. Zmieniają się Ewangeliści, ale obraz jest ten sam: Zbawiciel jako człowiek toczy walkę z pokusą, samotnie, na pustyni. Staje przed nim dylemat: czy pójść trudną drogą, którą mu wyznaczył Ojciec, czy też pójść za podszeptem diabła i zdobyć świat łatwo za jeden ukłon, a ludzi za chleb przemieniony z kamieni? Sam mógłby się nim nasycić, odczuwał przecież głód. A głodny człowiek zdolny jest do wszys­tkiego i z wielu grzechów gotowi jesteśmy go usprawiedliwić. W tej chwili próby, bardzo trudnej, bo decydującej o dalszych losach swego posłannic­twa, Chrystus broni się ciągle tak samo. Nie swoimi argumentami, jakby nie dowierzał sobie, lecz za każdym razem odpowiadając na propozycje szatana cytuje fragmenty Pisma Św., które jest Słowem Bożym. Napisane jest... Powiedziano...

Jest to pouczenie dla nas, bo my też jesteśmy kuszeni, ciągle nastawiani na próbę, przynaglani do wyboru, komu właściwie służymy, co uważamy za największą wartość. A wiadomo, gdzie jest skarb, tam jest i serce... Te problemy: wiary i niewiary, zaprzaństwa i wierności, grzechu i nawrócenia przewijać się będą przez liturgię czasu przygotowania do wielkanocnych radości. Są one udziałem każdego człowieka, towarzyszą mu nieustannie, teraz jednak jawią się z większą wyrazistością. Zbliżając się do triduum paschalnego doświadczamy coraz mocniej, że naprawdę za każdego z nas Pan Jezus cierpiał, umarł i zmartwychwstał. Nie srebrem i złotem zostaliśmy odkupieni, ale krwią... Przyszedł czas dobry, czas sposobny, czas zbawienia, by wejrzeć w siebie bez obłudy i zobaczyć, jakie miejsce w mojej religijności ma Bóg i jego święte Prawo. Ten problem staje szczególnie przed tymi katolikami, którzy mówią, że im sama wiara wystarczy, „praktykować nie potrzebują", bo sobie pomyśleli, jaki jest ich Bóg, przed którym uklęknąć nie warto. Ten problem staje też przed tymi, którzy nie zaniedbują obowiązków religijnych, modlą się, uczestniczą w Eucharystii, dbają o religijne wy­chowanie dzieci.

Wszystkim, którzy mówią: „jestem wierzący”, Słowo Boże dziś przeczyta­ne przynosi sprawdzian ich wiary istotny: jest on podwójny, dotyczy ofiary i uznania. Rozważmy to po kolei. Oto w pierwszym czytaniu z księgi Powtórzonego Prawa, Mojżesz polecił zebrać pierwociny płodów ziemi i położyć przed ołtarzem. Tam wspominając wszystko, co Bóg uczynił ludowi swemu, rozłożyć je przed Panem, Bogiem swoim i oddać mu pokłon.

Ten gest dzielenia się z Bogiem owocami ziemi i pracy rąk ludzkich był znamienny dla religijności Starego Przymierza. Przynoszono Bogu osiąg­nięcia swego życia i składano na ołtarzu. Często te dary niszczono ogniem, na znak, że już nikomu służyć nie będą - Jemu samemu zostały ofiarowane. Było w tym obrzędzie także pragnienie ofiarowania siebie, swojego życia, swojej twórczości.

Ten gest został także w liturgii Nowego Przymierza. Kiedy przygotowuje­my we Mszy św. chleb i wino, „owoc ziemi i pracy rąk ludzkich", jest czas aby na ołtarzu położyć także swój dar. Czasem są rzeczywiście darem świadomym, częściej gestem z nawyku. Ale wiemy, że to nie wystarczy, że Bóg pragnie od nas czegoś cenniejszego. Jeśli tak, to odważ się i te sprawy, które są dla ciebie trudne, bo wymagają wysiłku, wyrzeczenia, podporządkowania się przykazaniom, połóż na ołtarzu obok chleba i wina, które się stanie Ciałem i Krwią. Niech także twoje problemy ulegną przemianie, wzmocnieniu i uświęceniu. „Rozłożysz swój dar przed Panem, Bogiem swoim i oddasz pokłon Panu, Bogu swemu."

Tak jakbyś rozłożył przed Panem karty swego życia: nic zatajonego, wszystko jawne. Przed Nim niczego ukryć nie można. On wie wszystko i zna wszystko. Powiedz mi, co ty Bogu dajesz w ofierze, a powiem ci, jaka jest twoja religijność...

Sprawdzian drugi: uznanie, że Jezus jest Panem. Św. Paweł w Liście do Rzymian stawia to jako warunek zbawienia. Kto wyznał, że Jezus jest Panem? Św. Tomasz: „Pan mój i Bóg mój" - skończyły się jego wątpliwości, że On żyje. Maria Magdalena: „Widziałam Pana" - gdy wróciła od pustego grobu, św. Piotr: „Panie, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham". Uznał też rzymski setnik z Kafarnaum: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł..." Uznał niewidomy pod Jerychem: „Panie, żebym przejrzał", uznał Zacheusz nawrócony: „Panie, oto połowę mego majątku daję..." uznali Apostołowie, gdy Go prosili: „Panie, naucz nas modlić się..." Nie uznał Jezusa swym Panem Herod, który zabrał żonę swemu bratu i żył z nią jakby była jego żoną. Spotkał się nawet z Jezusem, bo chciał Go zobaczyć, kilka godzin przed ukrzyżowaniem. Dziwne to było spotkanie. „Zasypał Go wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział". Nie uznał Go Piłat, wydając ostatecznie wyrok śmierci, ani Sanhedryn, ani faryzeusze, którzy ciągle domagali się nowych znaków, ani saduceusze, bo nie wierzyli w zmartwychwstanie, ani bogaty młodzieniec, co nie skorzystał z zaproszenia Jezusowego, bo żal mu było bogactwa, ani uczeni w Piśmie, gdyż lubili zaszczytne miejsca na ucztach, a on kazał ostatnie miejsce zajmować... Jezus spotkał się z różną postawą współczesnych ludzi: od miłości do nienawiści, od szacunku do pogardy, od wierności do zdrady. Ewangelie nam o tym bez upiększenia opowiadają.

A św. Paweł stawia to wyzwanie, uznając, że jest to warunek naszego zbawienia: „Jeżeli wyznasz, że Jezus jest Panem, a w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych".

Wyzwanie to sformułowane jest w liczbie pojedynczej, odpowiedzieć muszę więc ja, ty, on, ona - Każdy!

Co to znaczy, że Jezus jest moim Panem? Czy to znaczy, że jest Panem mojego życia? - Tak, ON JEST.

Czy to znaczy, że On ma prawo żądać ode mnie także rzeczy bardzo trudnych? Tak, ON MA PRAWO.

Czy to znaczy, że On będzie mnie sądził, gdy przyjdzie mi zdać sprawę z mego żywota? TAK, ON BĘDZIE SADZIŁ.

Czy to znaczy, że On jest jedynym Pośrednikiem między mną a Bogiem?

Tak, tylko PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYS­TUSIE.

Czy to znaczy, że tylko Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem? Tak, TYLKO ON.

Droga Siostro, drogi Bracie! Każdy z nas wie najlepiej, jaka byłaby własna odpowiedź na te pytania. Nie zawsze taka sama, jak ja to sformułowałem zgodnie z wiarą Kościoła, do którego należymy.

Stąd też konieczność ciągłej korekty, nawrócenia, prostowania dróg swoich. To jest prawdziwa wewnętrzna pokuta, rzeczywista metanoia - przemiana. Już jest czas, aby zacząć rozliczać się przed sobą ze spraw swoich, zanim rozliczę się przed Bogiem w Sakramencie Pokuty.

Zabiorę z dzisiejszych czytań te dwa impulsy, które mi pomogą jak busola odnaleźć kierunek właściwy.

Pytanie pierwsze: co ja właściwie pragnę Bogu ofiarować jako owoc swego nawrócenia?

Pytanie drugie: czy uznaję naprawdę, że Jezus jest moim Panem? Próba rzetelnej odpowiedzi sprawi, że stanę się ziemią przygotowaną pod zasiew nowy. Jest nadzieja, że wtedy Słowo Boże, siane w Wielkim Poście obficiej, wyda plon. Oby wydało plon stokrotny. Niech się tak stanie - Amen.

 

Czytany 1098 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.