Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Rozpoczęliśmy Wielki Tydzień wspomnieniem pełnego chwały wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Tym triumfalnym wjazdem do Świętego Miasta Jezus zwieńczył swą krótką, bo tylko trzyletnią, ale jakże intensywną działalność publiczną. Jezus opuszcza Betanię, gościnny dom swoich przyjaciół - Marii, Marty i Łazarza. Wjeżdża na osiołku otoczony gromadą swoich uczniów i tłumem gapiów. Zgotowali Mu oni prawdziwie "królewskie" przyjęcie. Słychać było śpiew: "Hosanna! Błogosławio­ny, który przychodzi w Imię Pańskie!" Jezus był dla nich w tym momencie królem, panem, idolem... Czyż jednak syn Dawida, Mesjasz, król wjeżdżający do Jero­zolimy, pozdrawiany gałązkami oliwek i palm, przybył po to, aby burzyć stare i budować nowe królestwa? Jezus przybywając do Jerozolimy dzielił drogę z wielkim tłumem, lecz wiemy, jak szybko drogi Jezusa i Jego wielu głoś­nych zwolenników…
„A Jezus udał się na Górę Oliwną. I o świcie wrócił znowu do świątyni, a wszystek lud przybył do niego, a on zasiadł i nauczał ich. I przyprowadzili doktorzy i faryze­usze niewiastę, którą zastano na cudzołóstwie, postawili ją w pośrodku i rzekli mu: Nauczycielu, niewiastę tę zastano dopiero co na cudzołóstwie. Mojżesz w Prawie rozkazał nam takie kamienować. Cóż więc ty powiesz? A mówili to kusząc go, aby go mogli oskarżyć. A Jezus schyliwszy sięgną dół, pisał palcem na ziemi. Gdy jednak nie przesta­wali go pytać, podniósł się i rzekł im: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. I znowu schyliwszy się pisał na ziemi. A usłyszawszy to jeden,za drugim wychodzili, poczynając od starszych, i…
Moi drodzy! W życiu każdego człowieka może być tak, że słu­cha Ewangelii z uczuciem, jakby tekst był napisany tylko dla niego. Zdarza się przecież, że wcale nie jest łatwo przyjść do Chrystusa nawet teraz, gdy już znamy tyle cudów jego miło­sierdzia. Zdarza się, że świadomość grzechu zrodzi poczucie od­dalenia. Zdarza się, że pogrążamy się w sobie jak w mroku nocy, aż do onieśmielenia i rezygnacji. Zdarza się i tak, że człowiek wręcz ucieka przed Bogiem jak wystraszone dziecko, które po­pełniło zło i przerażone własnym czynem chowa się przed do­brym nawoływaniem. Zdarza się też, że nieudane doświadczenia z ludzką sprawiedliwością utrudniają zrozumienie miłosierdzia Bo­żego. Nic dziwnego, że liturgia tak troskliwie maluje dzisiaj ślicz­ny tryptyk nadziei. Popatrzmy uważnie: najpierw pouczająca hi­storia narodu,…
„Ja ciebie nie potępiam" (J 8, 11) - powiedział Jezus kobie­cie, która zasługiwała na potępienie. Pochwycono ją na cudzo­łóstwie, a Bóg potępia cudzołóstwo. Odrzuca je jako czyn niego­dny człowieka. Cudzołóstwo jest złamaniem wierności małżeńskiej, złamaniem słowa danego drugiej osobie na całe życie — tak ro­zumieją miłość małżeńską ci, którzy się naprawdę kochają; cudzo­łóstwo godzi w podstawową komórkę życia społecznego: rodzinę. Bóg, który jest miłością i uzdolnił człowieka do miłości na obraz i podobieństwo swoje, Bóg zawsze wierny, odrzuca cudzołóstwo, jako grzech przeciw miłości i wierności, jako źródło chaosu mo­ralnego, upadku rodziny i rozkładu społeczeństwa. „Nie cudzołóż" (Wj 20, 14) - mówi podstawowe prawo moralności, prawo dziesię­ciu przykazań. Bóg potępia nie tylko cudzołóstwo. Odrzuca także wszystko, co w sferze czynu i…
Znawcy ścieżek, którymi chodzi człowiecze myślenie mówią, że ludzie dziś żyjący czują się coraz bardziej dorośli. Chcą być w swoim postępowaniu coraz bardziej samodzielni. Nie lubią wskazówek, poleceń, przykazań. Jeżeli mamy nawiązać do przypowieści, której wysłuchaliśmy przed chwilą, oznacza to chęć wyzwolenia się z zależności od Ojca. Bo człowiek chce sam wybierać sobie styl życia, sam wytyczać drogi, którymi będzie kroczył - co jednak najważniejsze - sam chce decydować co dobre dla niego, a co złe, a może raczej - co wygodne, lub niewygodne. Wybieranie drogi wygodnej i szerokiej prowadzi „na zatracenie" - jak nas tego uczył Pan Jezus, prowadzi do katastrofy. Przypowieść przed chwilą czytana pokazuje drogę samowolnego syna, drogę, która prowadzi do sytuacji poniżającej jego godność, prowadzi do…
Kochani moi, komu Pan Jezus opowiedział przypowieść o pewnym człowieku, który miał dwóch synów? Słyszeliśmy: faryzeuszom i uczonym w Piśmie. Cel był jasny — uciszyć ich szemranie i wykazać, że właśnie celnicy i grzesznicy mają do Niego prawo. Komu dziś przeczytano tę niezwykłą opowieść o pewnym człowieku, który jest ojcem zarówno dla syna — nicponia, jak i dla syna, który nigdy się nie zawieruszył? Spełniamy wiernie rozkaz ostatni naszego Pana: Ewangelia jest dziś głoszona wszelkiemu stworzeniu, ale jak ona jest słuchana, jak zostanie przyjęta — któż na to odpowiedzieć może? Wiadomo, jak niejednakowy jest los ziarna, które pada na różne miejsca i różny plon przynosi. Ale na pewno w tej wielkiej gromadzie słuchaczy, jest wielu takich, co pomyśleli sobie: to…
Powoli i w tym roku zbliżamy się do uroczystości wielkanocnych. Jeszcze raz w naszym życiu odsłonią one najistotniejszą prawdę o Chrystusie i o nas samych. Nam się wszystkim najczęściej wydaje, że my już praw­dę – jeśli nie o Chrystusie, to o nas samych – wystarczająco dobrze znamy. Tylko ci inni jej nie znają. Ci inni właśnie. Film Barwy ochronne wywołał wiele dyskusji. Na publiczną dyskusję o tym filmie zapraszają Ojcowie Dominikanie. Widziałem afisz – a na afiszu był taki dopisek: „jak żyć bez zakłamania". Chyba to było powodem, że ludzie tak tłumnie szli ten film oglądać. Jak żyć bez zakłamania? Już we wstępie do tego rozważania padła sugestia, że prawdę o nas samych znamy poprzez prawdę o Chrystusie – ale…
Ukochani bracia i siostry! Człowiek z natury swojej jest istotą żądną sensacji. Dużym powodzeniem cieszą się filmy sensacyjne. Dziennikarze prześcigają się w wyszukiwaniu i przeka­zywaniu sensacyjnych wiadomości. Wo­kół sensacyjnych zdarzeń szybko gromadzą się ludzie, mnożą się komentarze i domysły. I trzeba z przykrością stwier­dzić, że wielu ludzi szuka rozmaitych sensacji i wciąż nimi żyje. Ta żądza sensacji zdaje się mieć wpływ także na naszą religijność. U wielu ludzi, zainteresowania i uczucia religijne ożywają dopiero wtedy, gdy słyszą o mniej lub bardziej prawdziwym cudzie, gdy ja­kaś rzeczywistość religijna nabiera wy­miaru spektakularnego. Tymczasem autentyczne życie religijne polega na ustawicznym pogłębianiu zażyłości człowieka z Bogiem i na miłości ku bliźnim. Wspaniałe i przebogate w treść jest dzisiejsze pierwsze czytanie mszalne. Trzeba tylko uchwycić…
Słowo Boże zawsze jest skierowane do każdego człowieka. Nie dotyczy tylko wybranych ludzi. Jeżeli więc Bóg mówi do każdego, to mó­wi również do mnie, mówi do ciebie. Czy słuchasz Go? Jesteś­my unoszeni bardzo szybkim nurtem życia. Można śmiało powie­dzieć, że jego hałas nas ogłusza, widzimy i słyszymy tylko siebie samych. Kto z nas potrafi wysłuchać drugiego człowieka? Wy­słuchać - a może tylko usłyszeć jego wołanie ... Szybki nurt życia, hałas - prowadzi do obojętności na wszystko, co jest poza mną. Iluż jest dziś ludzi biednych, takich naprawdę biednych; to znaczy tych, których nikt nie chce usłyszeć. Bo przecież napraw­dę biedny to ktoś, którego nikt nie słyszy... Myślę, że dobrze tę prawdę rozumieją ludzie chorzy, samotni, ludzie, których uznano za niepotrzebnych;…
Kochani moi! Jest Wielki Post, czas naszego przygotowania do Wielkanocy, do uroczystości zmartwychwstania Chrystusa; czas refleksji, rekolekcyjnych zamyśleń, naszych Dróg Krzyżowych, Gorzkich Żali, naszych rachunków sumienia i nawróceń. W tych wszystkich przeżyciach jesteśmy bardzo blisko Chrystusa. W ostatnią niedzielę byliśmy z Chrystusem na Górze Kuszenia. Po co Ty pościsz przez czterdzieści dni? Przecież możesz tak zro­bić, żeby te kamienie stały się chlebem. Po co Ci ta męka i trud nauczania? Zstąp z krużganka świątyni, tyle ludzi jest na ze­wnątrz, wszyscy zobaczą, żeś zstąpił z nieba i uznają, że jesteś Bogiem. Albo jeszcze prościej; przecież chcesz być królem całego świata, więc oddam Ci te wszystkie królestwa, tylko upadłszy od­daj mi pokłon. Idź precz szatanie! (Mt 4, 10). Dzisiaj Chrystus wyprowadza nas…
Prawda o Chrystusie ciągle wiąże się z krzyżem i chwałą, poniżeniem i wywyższeniem, słabością i potęgą, wzgardą i jasnością przemienienia. Jezus zapowiada uczniom swoją mękę i poniżenie. Proponuje im wzięcie krzyża na każdy dzień i pójście w ślad za sobą. Do chwały przez krzyż, do światła Paschy przez ciemność Wielkiego Piątku, do wyniesienia przez upokorzenie. Nie łatwa jest to droga. Nie łatwo przychodzi pojąć szaleństwo krzyża. Nie łatwo zrozumieć, że w słabości objawia się moc Boża. A jednak tajemnicę Chrystusa trzeba przyjąć w całej prawdzie. Nie można stawiać na uprzywile­jowanym miejscu tylko tego, co jest promienne, piękne, pocieszające, co odpowiada naszym oczekiwaniom i gustom. Nie zapominajmy, że trzej wybrani apostołowie, którzy byli świadkami Przemienienia, będą wezwani do uczestnictwa w dramatycznym…
Ukochani Bracia i Siostry! Przeczytana przed chwilą Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który - jak słyszeliśmy - przebywa na pustyni, poszcząc, a potem jest kuszony przez Szatana. To wydarzenie zawsze otwiera czas Wielkiego Postu. Jezus na pustyni i, jak mówi św. Paweł, to słowo jest blisko nas, bo to słowo mówi o życiu naszym. Każdy z nas przechodzi konkretną drogę wiary w swoim życiu. Przechodzi różnego rodzaju próby i doświadczenia, tak jak przechodził Izrael. To jest katecheza zapisana dla wszystkich pokoleń i dla każdego człowieka. Zaczyna się nasze życie, jest ono wędrówką przez ziemię niełatwą, pełną prób jako droga naszego nawrócenia i wiary. Jest określony konkretny cel, kto wezwie imienia Pańskiego będzie zbawiony, tam idziemy. I znowu trzeba powiedzieć jasno, że…
Niezmiennie w każdą pierwszą niedzielę Wielkiego Postu słuchamy Ewangelii o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni. Zmieniają się Ewangeliści, ale obraz jest ten sam: Zbawiciel jako człowiek toczy walkę z pokusą, samotnie, na pustyni. Staje przed nim dylemat: czy pójść trudną drogą, którą mu wyznaczył Ojciec, czy też pójść za podszeptem diabła i zdobyć świat łatwo za jeden ukłon, a ludzi za chleb przemieniony z kamieni? Sam mógłby się nim nasycić, odczuwał przecież głód. A głodny człowiek zdolny jest do wszys­tkiego i z wielu grzechów gotowi jesteśmy go usprawiedliwić. W tej chwili próby, bardzo trudnej, bo decydującej o dalszych losach swego posłannic­twa, Chrystus broni się ciągle tak samo. Nie swoimi argumentami, jakby nie dowierzał sobie, lecz za każdym razem odpowiadając na…