Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 12 kwiecień 2016 20:08

4. Niedziela Wielkanocna (Rok C) - Paś owce moje

Oceń ten artykuł
(1 głos)

dobry pasterzKochani moi! Tak bardzo lubię czytać pośród Kościoła Ewangelię o Dobrym Pasterzu. Stają wtedy człowiekowi przed oczyma wszyst­kie obrazy, przypowieści, w których Pan nasz nazywał siebie — Pasterzem. „Znam moje owce i one mnie znają. Moje owce słu­chają mego głosu... i idą za mną... nikt ich nie wyrwie z mojej ręki Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Ja jestem bramą owiec. Kto nie wchodzi przez bramę ten jest złodziejem i rozbójnikiem... i takich nie słuchają owce. Złodziej przychodzi po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce życie miały i miały je w obfitości. I mam inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słu­chać głosu mego i stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz" (J 10, 1-17).

Ale cóż kiedy ja, człowiek, jestem czasem jak głupia owca, która koniecznie chce iść na skróty, swoją drogą, znaleźć lepsze pastwisko. I wtedy gdy się odłączę od stada Kościoła, tak się zapłaczę, tak się życiem uwikłam w ciernie, że już nie mam wyj­ścia. Każdy bowiem ruch jest nowym cierpieniem, aż do wykrwa­wienia, aż do śmierci. Jak bardzo wtedy potrzebny mi jest Pasterz. To właśnie mój Pan zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć bezpiecz­nych owiec i idzie szukać mnie - zagubionej. I znajduje. A zna­lazłszy, odplącze z cierni własnymi rękami, weźmie na swoje ra­miona, do serca przytuli i przyniesie do owczarni; i całemu Ko­ściołowi powie: cieszcie się ze mną i radujcie, bo znalazłem owcę, która mi zginęła, iradość jest wtedy w niebie większa niż z dzie­więćdziesięciu dziewięciu świętych.

Ale odszedł Pasterz i rozproszyły się owce stada. Spośród wszystkich wydarzeń wielkanocnych nie sposób nie doczytać Ewangelii, tej z ostatniej niedzieli. „Szymonie, synu Jony, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci? Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię ko­cham! Więc paś baranki moje. Czy Ty mnie kochasz więcej aniżeli ci? O, jakie to trudne pytanie. Dlaczego pytasz mnie, Panie, aż trzykrotnie? Piotrze, czy ty mnie kochasz więcej aniżeli ci? Panie, nie pytaj więcej, przecież Ty wszystko wiesz, Ty czytasz w mo­im sercu, Ty znasz moje myśli; Panie, przecież Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham! Więc paś owce moje" (J 21, 15-18).

No i cóż Piotrze? Powiedzieć komuś, że cię kocham, to bar­dzo trudne zdanie. Powiedzieć Chrystusowi: kocham, to bardzo trudne słowo. Odpowiedź taka jest całym życiem człowieka. Je­śli słowo to da się Bogu, to wszystko co nim nie jest — jest zdradą. Można potem posłuchać siebie, można posłuchać rady do­brych, mądrych chrześcijan, ale czy to jest: Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham?

Piotrze, odejdź stąd, bo tu cię czeka śmierć. Jesteś przecież innym potrzebny. Jeszcze przecież musisz innym mówić o Chry­stusie, bo ty Go widziałeś na własne oczy, ty Go słuchałeś na własne uszy. Odejdź stąd, bo cię zabiją! I posłucha Piotr-Pasterz-Papież, i opuści Rzym. Piotrze, czy ty mnie kochasz wię­cej, aniżeli ci? Quo vadis, Domine? Idę do Rzymu, abym był po raz drugi ukrzyżowany. Wrócił Piotr. Teraz już wiedział gdzie jest jego miejsce, jaka jest jego rola. Paś owce moje, tylko najemnik ucieka. Pasterz oddaje życie za swoje owce. Piotrze, trze­ba do końca życia mówić: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham!

,,Wiekowego Apostoła wywiedziono za mury miasta, ku wzgó­rzom watykańskim, gdzie miał ponieść przeznaczoną mu karę krzy­ża. Piotrowi ze względu na jego sędziwy wiek nie kazano nieść krzyża. Szedł wolny... Ze wszystkich stron podnosiły się głosy: oto Piotr odchodzi do Pana... patrzcie jak umiera sprawiedliwy, który znał Chrystusa... Panie, kazałeś mi podbić ten gród... wie­cem go podbił. Kazałeś mi założyć w nim stolicę swoją, wiecem ją założył. To Twoje miasto teraz, Panie, a ja idę do Ciebie, bom spracował się bardzo... Apostoł z głową w promieniach i zło­tych blaskach zwrócił się po raz ostatni ku miastu. Olbrzymie rojowisko ludzkie. Gniazdo zbrodni, ale i siły, szaleństwa, ale i ładu... wszechpotężne, nie przemożone, wieczyste. Odkupioneś jest i moje!... stojąc na wyniesieniu począł wyciągniętą prawicą czy­nić znak krzyża błogosławiąc w godzinie śmierci urbi et orbi" (H. Sienkiewicz, Quo vadis? Warszawa 1959 s. 697—701). Piotrze, czy ty mnie kochasz więcej, aniżeli ci? Tak, Panie, Ty wszystko wiesz!

Gdy dziś mówimy o Piotrze, myśli i serca nasze kierują się ku wzgórzom watykańskim, gdzie jest Piotr naszych czasów; Jan Paweł II, spośród nas wzięty. On też na oczach całego świata wy­znał Panu: Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego (Mt 16, 16). On też powiedział Panu: przecież Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham! I tak mówi swoim życiem. A my w bratniej nie­mal matczynej trosce mówimy: Piotrze, po co ty tam jedziesz, w to piekło? Na stadionach czasem się przegrywa. Tam cię za­strzelą! Po co ty do wszystkich wyciągasz ręce i otwierasz ser­ce? Piotrze, to nie teraz! Jesteś światu potrzebny, jesteś Polsce potrzebny, nie narażaj się, Człowieku! Trudno nam odtworzyć jedną noc papieża przed każdą podróżą. Przeżywa pewnie to, co Piotr. Przeżywa pewnie po ludzku widmo każdego niebezpieczeń­stwa i Piotrowa pokusę odejścia z Rzymu, dokąd Chrystus po raz drugi nie zapyta go: Janie Pawle, czy ty mnie kochasz wię­cej aniżeli ci? Wtedy już jest spokojny, wtedy już jest pewny. Wie, gdzie jest jego miejsce i jaka jest jego rola. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Raczej Boga trzeba słuchać aniżeli ludzi. Więc przyjedzie do nas papież? Gdy byłeś młody, opasywałeś się sam i szedłeś dokąd chciałeś, ale gdy się zestarzejesz wyciągniesz ręce, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz (J 21, 18). Przyjedzie, ale jak wygląda ta jego owczarnia? Chciałby jeszcze raz otworzyć ręce i przygarnąć nas do serca i powiedzieć: „odkupioneś jest i moje". A cóż ty zrobisz wtedy, kochany? Będziesz miał odwagę spojrzeć Piotrowi w oczy? Cóż ty zrobisz, jeśli się tak zaplątałeś, jeśli tak pogmatwałeś sobie życie? Czy nie spu­ścisz głowy jak głupi baran i ani be, ani me? Oj, Polsko, oj­czyzno wielkich Pasterzy: Wojciechów, Stanisławów, Hozjuszów, Ledóchowskich, Duninów, Felińskich i Kozalów, ojczyzno Wielkie­go Prymasa Tysiąclecia; Polsko, zawsze wierna.

Cóż ci powie Piotr? Pewnie to samo co tamtemu: Złota i sre­bra nie mam, ale co mam to ci dam. W imię Jezusa Chrystusa wstań i chodź! (Dz 3, 6). Ale to trzeba mieć wiarę Piotra. Ale to trzeba mieć miłość Piotra. Kiedyż u nas się stanie jedna ow­czarnia i jeden pasterz? Jeszcze nam się trzeba wyspowiadać przed braćmi i wobec Kościoła, żem się Chrystusa zaparł przed żołnie­rzem i przed służącą. Wiosna już przyszła. Chrystus zmartwych­wstał. Ziemia staje się nowa. Życie wraca nowe. Chrystus przyj­dzie do ciebie i zapyta cię po imieniu: Piotrze, czy ty mnie kochasz więcej niźli tamci? Odpowiedź zostawiam tobie...

 

Czytany 636 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.