Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 14 wrzesień 2016 13:21

25. Niedziela Zwykła (Rok C) - Co jest prawdziwym bogactwem?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

niedzielna-homiliaNapięcie, jakie istnieje pomiędzy bogactwem i ubóstwem, stawia wobec każdego z nas bardzo zasadnicze pytania. Kiedy dzisiejsza ewangelia porusza ten problem w radykalnym „albo – albo": „Nie możecie dwom panom służyć, nie możecie Bogu służyć i mamonie" (Łk 16, 13) – na pewno nie wydaje się nam, że jest on nieaktualny, że Pan Jezus zajmu­je tutaj stanowisko tylko wobec sobie współczesnych. Wszyscy wiemy dobrze, jak głęboko w naszym kraju jest zakorzeniona chęć posiadania.

Moi Drodzy! Dzisiaj coraz rzadziej mówi się o bogactwie i ubóstwie. Ale czy nie chodzi o to samo, chociaż nazwy są inne? Wiemy dobrze, co oznaczają takie terminy jak kapitalizm, ma­terializm, stopa życiowa. Wiemy, jak wielka jest żądza posiadania nie tylko rzeczy niezbędnie koniecznych do życia, ale też ułatwiających życie. A potem majątku, który sam w sobie dobry może stać się czasem tragedią człowieka. Jak często patrzymy z przerażeniem na ludzi ogar­niętych tą żądzą. Podobni są oni do ślepych, którzy w złotym cielcu widzą swojego boga.

Problem, który chcemy rozważyć dzisiaj, należy do problemów tru­dnych, ale Pan Jezus podjął go i dał nam wystarczającą ilość światła, by móc sobie wyrobić o nim prawdziwe zdanie. Zacznijmy więc naj­pierw od wyjaśnienia usłyszanej dzisiaj ewangelii.

Przypowieść o roztropnym rządcy zapisana przez św. Łukasza prze­kazuje nam wypowiedź Pana Jezusa z okresu, kiedy zaczął On już co­raz bardziej kształtować postawę swoich uczniów, ukazując im głębie „nowego stylu życia”, owego stylu obyczajów królestwa. I jak widzie­liśmy już nie raz, Chrystus roztaczając przed nimi wizję przyszłości, w której mieli zaświadczyć o swojej wierności wobec Niego aż do koń­ca, coraz bardziej wskazywał na rzeczy zasadnicze, istotne. A może, ściślej mówiąc, na rzecz zasadniczą, istotną, jedyną: na to, że to właś­nie ON SAM jest ową bezcenną perłą, skarbem – Wszystkim.

Tylko ten, kto posiadł ten skarb, może zagłębiać się we wszystkie płaszczyzny ziemskich wymiarów i dopuszczać, by one przenikały jego życie. Co to znaczy? Tłumaczył to swoim uczniom, posługując się róż­nymi przypowieściami. W dzisiejszej mówi, że wyrzeczenie się bogactw dowodzi roztropności tych, którzy chcą iść za Nim.

Sprytna kradzież przewrotnego włodarza zwraca w pierwszym rzę­dzie uwagę słuchaczy na ową swoistą roztropność i zapobiegliwość. Przypowieść kończy się uwagą, że synowie tego świata roztropniejsi są wśród podobnych sobie niż synowie światłości. Zdobywanie królestwa nie jest rzeczą łatwą – gwałtownicy je zdobywają, to znaczy ci, którzy szukają go całym sercem.

By jeszcze lepiej wyjaśnić tę „roztropność”, Jezus dodał: „Ja także wam powiadam: zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (Łk 16, 9). W sformułowaniu tym chodzi po prostu o jałmużnę. Udzielając „ma­mony” biednym, zdobywamy sobie miejsce w niebie. Można by wyraże­nie „mamona niegodziwa” wyjaśnić w znaczeniu przenośnym dostrzegając w tym zaleceniu Pana jeszcze coś głębszego. Mianowicie wskazówkę za­lecającą dobrowolne przyjmowanie niezasłużonych i wręcz niesprawie­dliwych cierpień. Rozdać swój majątek ze względu na królestwo a na­wet podjąć dobrowolnie cierpienia, jak Paweł, który „uzupełniał to, czego nie dostawało męce Chrystusa” (por. Kol 1, 24) –oto mądrze pojęte ubóstwo.

Wreszcie kontrastowe zakończenie „albo – albo” domaga się od uczniów konkretnej i egzystencjalnej decyzji. Nie można dwom panom słu­żyć – nie można służyć Bogu i mamonie. Nie ma w tych słowach po­tępienia bogactwa, ale wyraźne ostrzeżenie, że bogactwo, podobnie jak władza i wiele innych wartości, ma w sobie pokusę, wobec której sam człowiek jest często bezsilny i której łatwo ulega.

Ponadto Chrystus przypomina, że posiadanie dóbr samo w sobie nie jest złe, ale największą troską powinno się otoczyć zdobywanie królest­wa, które ma się stać jedynym bogactwem. Jednak to eschatologiczne sformułowanie nie deprecjonuje ani samego posiadania, ani podjęcia pracy, ani odpowiedzialności zawodowej.

Zakotwiczając uczniów w jedynej i najwyższej wartości, ucząc ich uważać za bogactwo tylko to, co ma wartość u Boga, ucząc prawdziwie wartościować rzeczywistości ziemskie, Jezus wskazuje na wartości nie­zniszczalne. W tym kontekście wartość tego, co zniszczalne, staje się bardziej wyrazista i łatwiejsza do odczytania. Na przykładzie bogactwo-ubóstwo uczniowie mogą sobie wyrobić pogląd na to, co na ziemi jest wartościowe, co mocne, nieprzemijające, godne walki i wysiłku – a co niebezpieczne.

Jednak szczegółowe oceny, praktyczne stosowanie zasad nie jest pro­ste i dlatego trzeba jeszcze kilku słów dalszych wyjaśnień. Jezus ukazu­jąc bogactwo w relacji do bezcennej wartości królestwa wskazał na jego przygodność i znikomość. Jednak doktryna Jezusa idzie zasadniczo po linii Starego Testamentu: mogąc być niebezpiecznym lub co najmniej próżnym, bogactwo jest jednak darem Boga. Można się tego daru zrzec ze względu na królestwo, a zwłaszcza powinni o tym pamiętać ci, którzy nie potrafią dobrze przeprowadzić linii podziału pomiędzy tym co ko­nieczne a tym co możliwe. Dla nich bogactwo staje się prawdziwie „nie­godziwą mamoną" prowadzącą na zatracenie.

W naszych czasach, kiedy dysproporcje społeczne są bardzo ostre, „Kościół ubogi”, przypominający światu konieczność ubóstwa wedle du­cha – jak kiedyś Chrystus przypomniał w Kazaniu na górze – wska­zuje na podstawowy elemet równowagi społecznej.

Rozmowa z bogatym młodzieńcem, podczas której Chrystus propo­nował mu „drogę doskonalszą”, po dziś dzień znajduje swoją kontynua­cję w decyzji dobrowolnego ubóstwa „dla królestwa”. Rada ewangelicz­na ubóstwa jest radykalnym podjęciem Chrystusowego apelu. Patronu­je jej biedaczyna z Asyżu, św. Franciszek, zaślubiający Panią Biedę – jak Chrystus podejmując ubóstwo Krzyża.

Zgromadzeni dzisiaj dokoła ołtarza, na którym jak na krzyżu Pan Jezus składa siebie w ofierze, przypominamy sobie konieczność naszego ubóstwa w duchu i w prawdzie. Jedni niech zrewidują swoje wartościo­wanie wobec dóbr tego świata i podzielą się już tutaj tym, co posiadają. Inni niech zapragną jeszcze bardziej upodobnić się do Chrystusa ogołoco­nego, by „za życie świata” podjąć Jego drogę. Tak czy inaczej - pomyśl, czy Jezus i Jego sprawy sądla Ciebie WSZYSTKIM? Jeśli tak, to Bogu niech będą dzięki.

Czytany 487 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.