Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 29 sierpień 2016 15:47

23. Niedziela Zwykła (Rok C) – Budowa i bitwa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

sw-matka-teresaDziś spotykamy się w naszym kościele na Eucharystii, aby uczcić szczególnie ważną postać, którą doskonale wszyscy pamiętamy z jej niezwykłego poświęcenia dla bliźnich. Tą osobą jest, od dziś, święta Matka Teresa z Kalkuty – wzór postawy miłosierdzia dla naszych czasów. To ktoś, kto potrafił ofiarować bliźnim całe swe serce. Mając w świadomości tę postać, zanurzmy nasze umysły w głębię tajemnic Bożego słowa, które pragnie w nas formować postawę ewangeliczną.

Drodzy bracia i siostry, trudno się nie zadziwić niewypowiedzianą mądrością każdego słowa Bożego. Im dłużej żyjemy, tym bardziej nas ona zdumiewa. Syn Boży odsłania nam mądrość Ojca, którą mieści w sobie. On ją nie tylko wypowiada, ale ujawnia w każdym swoim zachowaniu. Obserwujemy to również w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, który ukazuje z pozoru niezwykle korzystną sytuację; słyszymy, że: (...) szły z [Jezusem] wielkie tłumy (...) (Łk 14, 25). On jednak, zwracając się do nich, nie mówi: „Jak to dobrze, że przyszliście do Mnie”, ale pyta: „Czy wiecie, czy rozumiecie, na co się decydujecie? Bowiem pójście za Mną wiąże się z koniecznością dokonania niezwykle istotnych wyborów, któ­re nie dotyczą jakiegoś jednego momentu, ale są na całe życie”. I Chrystus posługuje się dwoma bardzo pięknymi obrazami, które wyrażają prawdę o tym, co to znaczy pójść za Nim.

Pójść za Chrystusem – to rozpocząć budowę! I zaiste nie chodzi o budowę wieży, ale o budowę swojego życia. Jej początkiem jest niewątpliwie chrzest święty. Od tego momentu rozpoczyna się dzieło budowania, od którego nie wolno już odstąpić, bo narazilibyśmy nie tylko siebie, ale przede wszystkim samego Boga na drwiny. To jest niesamowicie istotne. Pan Jezus posługuje się obrazami, które charakteryzują życie chrześcijańskie. Ale bardzo często jest tak, że nie mamy o tym zielonego pojęcia. Jeżeli idziemy za Chrystusem, to musimy codziennie budować swoje życie z Nim. On jest Tym, który wydaje dyspozycje, bo nas zna. Jest kierownikiem budowy, a my jej terenem. Bo cóż możemy powiedzieć o sobie i swym życiu?

Autor Księgi Mądrości fantastycznie to wyraził: Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy to, co mamy pod ręką... (9, 16). Jakże dobrze rozumiemy taką sytuację: położyliśmy coś i nie pamiętamy gdzie. Szukamy tego czasem cały dzień, a bywa, że i dłużej – bo tacy już jesteśmy! Trudno nam nieraz zadbać o swoje najbardziej elementarne potrzeby, nie radzimy sobie nawet w błahych sprawach codzienności. Cóż więc będziemy dyskutowali z Bogiem?! To On jest mądry i może objawić, jak należy budować nasze życie. On jeden się na nas zna. A błogosławioną mądrością i przywilejem, jaki mamy, jest przyjmowanie wskazań Jego mądrości i Ducha Świętego, którego nam udziela. I tak trzeba nam czynić w każdej chwili. Wtedy jest bowiem szansa, że Bóg, znajdując w nas swoich współpracowników, wybuduje fantastyczną budowlę, z której będą się mogli cieszyć: Ojciec, Syn i Duch Święty, a także ci, którzy nas poprzedzili w drodze do wieczności oraz wszyscy aniołowie. Jest niezmiernie istotne, żebyśmy mieli takie widzenie swojego życia, bo ono naprawdę jest budową, któ­rej nie można przerwać ani odkładać na później.

Mamy świadomość, jak wyglądają budowy na tym świecie: robotnik przychodzi, zapala papierosa, przynosi piwo. Jednego dnia jest obecny, drugiego nie, a czas płynie. Nie tak ma wyglądać budowanie chrześcijańskiego życia. W każdej sekundzie musimy być obecni i otwarci na to, co nam podpowie Ten, który ma mądrość, który się na nas zna i wie, czego nam potrzeba. Życia chrześcijańskiego nie da się prowadzić od czasu do czasu. To jest budowla, która ma się wznosić systematycznie, bo czas jest krótki. Dobrze rozumiał to Psalmista, dlatego prosił Boga: Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca... (Ps 90, 12). Każdy dzień, każda chwila bez współpracy z Bogiem – kierownikiem budowy, jest stracona nieodwołalnie! To jest jeden bardzo istotny obraz chrześcijańskiego życia.

Drugi obraz uświadamia nam, że pójść za Chrystusem, to rozpocząć bitwę. Bo budowanie życia we współpracy z Bogiem jest oparte na czynieniu dobra, opowiadaniu się za prawdą i przysparzaniu światu piękna; a szatanowi, jego poplecznikom i temu wszystkiemu, czym żyje świat i co jest związane tylko z ziemskim widzeniem, absolutnie się to nie podoba. Najchętniej zburzyliby tę budowlę. I trzeba nam o nią stale walczyć. Niestety, to jest coś, o czym chrześcijanin najczęściej w ogóle nie pamięta, bo nie ma tego zapisanego ani w sercu, ani w umyśle; często tej walki nie podejmuje albo stara się jej unikać. Jeżeli jednak jest autentycznym uczniem Chrystusa, pozwalającym się Bogu budować, to jest kimś niewiarygodnie niewygodnym dla świata i wie, że będzie atakowany!

Jeżeli Pan Jezus, zwracając się do ludzi, pyta: „Czy zdajecie sobie sprawę z tego, co robicie, idąc za Mną?”, to mówi właśnie to: „Pamiętaj, jeśli chcesz iść za Mną, to Ja cię buduję jako sól ziemi dla świata, który jest zepsuty, i jako światło dla świata, który żyje w ciemności. I bądź pewien, że zostaniesz zaatakowany! Jesteś na to gotowy? Nie wycofasz się? Nie zdezerterujesz? Czy nie powiesz Mi z pretensją: Służę Ci, jak mogę, a Ty dopuszczasz, żeby mnie spotykały takie szykany ze strony ludzi, i to nieraz najbliższych: ojca, matki, brata i siostry, żony czy męża i dzieci!? Decydując się, by pójść za Mną, musisz wiedzieć, że nawet w swoim domu, a może przede wszystkim tam, znajdziesz przeciwników życia chrześcijańskiego, którym nie podoba się, że pozwalasz, abym cię budował”.

Życie chrześcijańskie jest budową i życie chrześcijańskie jest bitwą. I tak jest każdego dnia i tak będzie aż do końca naszego ziemskiego bytowania. Chrystus nam to bardzo wyraźnie uświadamia. I dopiero w tym kontekście możemy zrozumieć słowa, które na pierwszy rzut oka wydają się nam zupełnie nie do przyjęcia: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr (...) nie może być moim uczniem (Łk 14, 26). Tak! Tak! Bo Tym, który ma prawo decydować o moim życiu, jest jedynie Bóg! Jeżeli idę za Jego wskazaniami, to może się to wiązać z nieprawdopodobną przepaścią, jaka wytworzy się między mną a moimi bliskimi, którzy nie chcą, abym szedł za Jezusem. Muszę się z tym liczyć. Muszę to brać pod uwagę.

Moi drodzy, chrześcijanin musi być otwarty na tę boleść oddalenia od bliskich z powodu pójścia za Chrystusem! Jest to jedna z najtrudniejszych umiejętności: pogodzić się z tym, że zadaje się boleść swojej matce i ojcu, bo nie chcą przyjąć do wiadomości, że Bóg powołuje ich dziecko na drogę wyjątkowego życia w kapłaństwie czy w życiu konsekrowanym. Oni nie chcą o tym słyszeć, ale właśnie wtedy trzeba umieć zadać sobie i im tę boleść – bo to ogromnie boli, ale ró­wnocześnie jest konieczne.

Młody człowiek, który chce przeżyć swoje życie w czystości narzeczeńskiej, jest czasem kompletnie niezrozumiany nie tylko przez swoich kolegów, ale nawet przez swoją narzeczoną. Jest wyśmiewany! I on musi przystać na tę boleść, niekiedy nawet na boleść rozłąki, bo wie, że tylko tak jest dobrze.

Małżeństwo, które będąc całkowicie wierne prawu Bożemu przyjmuje z radością gromadkę dzieci, które przychodzą na świat w ich rodzinie, wie, że będzie narażone na rozmaite szykany ze strony tych, którzy wyśmiewają się z nakazów Bożych i przystępują często do niewybrednych ataków przeciwko chrześcijańskim rodzicom. Musi jednak te ataki przyjąć i nie może poddać się presji otoczenia.

Ileż jest w naszym życiu takich sytuacji, kiedy ci, którzy powinni być naszymi największymi sojusznikami, są najbardziej zaciekłymi przeciwnikami. I trzeba doskonale rozumieć, że w tym konflikcie musimy zawsze wybierać Boga, a nie kierować się opinią drugiego człowieka; choćbyśmy mieli zadać wielką boleść sobie i jemu – bo to właśnie jest prawdziwa miłość. Wtedy chronimy właściwy ład i porządek w tej budowli, jaką jest nasze własne życie. A chroniąc porządek w tej budowli, chronimy go i w każdej innej budowli ludzkiego życia. Tak się buduje ład społeczny. Tak się buduje swoje szczęście.

Patrząc na świat, dostrzegamy, co się dzieje, kiedy człowiek Boga nie słucha. Widzimy, do jakiego potwornego chaosu i bezładu doszliśmy w życiu społecznym, nie słuchając Boga, nie budując z Nim i nie tocząc bitwy przeciwko tym wszystkim, którzy próbują nas zepchnąć z właściwej drogi. Ale ta droga jest jedyną mądrością. Ta droga jest jedyną prawdziwą miłością. Nie ma żadnej innej, tylko ta!

Moi drodzy, przyszliśmy tu, aby jeszcze raz usłyszeć od Chrystusa zapewnienie, że godząc się na to, aby On kierował naszym życiem, i wyrażając w każdej chwili gotowość toczenia bitwy, by ochronić Boży ład w sobie i w innych nawet za cenę wielkiego zranienia serca, znajdujemy się na właściwej drodze. Stajemy się wówczas twórcami ładu społecznego i szczęściem dla każdej ludzkiej społeczności. Wtedy też pojawia się szansa na to, że w swoim czasie Bóg objawi nas światu jako wspaniałą budowlę ludzkiego życia.

Po to tu jesteśmy. Karmimy się mądrością Jego słowa. Za chwilę przyjmiemy Jego Ciało i Krew, wiedząc, że są to podstawowe i niezbędne składniki budowli naszego życia i podstawowe wyposażenie, aby toczyć zwycięską bitwę. Inaczej nie zdołamy nic wybudować i nikomu nie potrafimy się przeciwstawić.

Czytany 2292 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.