Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 17 listopad 2016 12:22

Homilia na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata (C) – Błogosławiony Król

Oceń ten artykuł
(1 głos)

chrystus-królJezus z Nazaretu zawieszony między niebem i ziemią udziela królewskiej audiencji.

Lud przyszedł, stał i patrzył. Członkowie Wysokiej Rady zadowoleni, że osiągnęli swoje, mogą teraz drwić z mesjasza-samozwańca. Żołnierze szydzą, złoczyńca urąga. Napis nad Jego głową też był szyderstwem: „Król Żydowski”.

Zaczęło się powolne konanie. Krzyż pozwalał je znakomicie przedłużyć. Trzeba tylko czekać. Śmierć przychodzi powoli. Ludzie dobijają Go słowami, które bolą bardziej, niż uderzenia.

Ukochani Bracia i Siostry!

Tak to przedstawił św. Łukasz, ten sam, który na początku swej Ewangelii opowiadając o zwiastowaniu notuje słowa Gabriela: „On będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da mu tron jego ojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,32). Trzeba podziwiać Łukaszową odwagę i jego umiłowanie prawdy, że po takiej zapowiedzi, ukazał prawdziwy koniec.

Nędzny koniec. Ale początek też był taki. Realizm narodzin w grocie betlejemskiej przeraża swoim skrajnym ubóstwem. A przecież właśnie wtedy Anioł Pański zwiastuje pasterzom radość wielką, że się narodził Mesjasz-Król. I jako królowi przynieśli Nowonarodzonemu mędrcy ze Wschodu dar złota. A potem wszystko przycichło i Król żył jak syn cieśli aż do czasu, gdy po chrzcie w Jordanie i zwycięstwie nad kusicielem wrócił do Nazaretu, gdzie się wychował. A w szabat czytał proroka Izajasza. To nie przypadek, że wybrał te słowa:

Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ mnie namaścił i posłał mnie” (Łk 4,18). To była deklaracja, bardzo dobrze zrozumiana: Jestem Namasz­czony przez Boga, jestem Mesjaszem-Chrystusem-Królem.

Niewiele brakowało, aby to wyznanie nie zakończyło się samosądem. Chciano go strącić z góry, po prostu zabić. Za to, że on syn cieśli, jeden z nich, sąsiad, ma takie bluźniercze pretensje. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się, nie wrócił do Nazaretu, przeniósł się do Kafarnaum, które uznał za miasto swoje. Ale swojej deklaracji nie odwołał. Ona będzie jego dominantą w działalności nauczycielskiej. Nie miał do końca żadnej rezydencji, ba własnego kąta, gdzie by mógł głowę skłonić. Zawsze jednak znajdą się ludzie, którzy udzielą mu gościny i otoczą gromadnie zasłuchani w to. co im mówił. A mówił tak, jak nikt do tej pory, mówił jako władzę mający, jak Król. Nie będzie powtarzał swej deklaracji nazaretańskiej, ale faktami będzie ją ciągle potwierdzał.

Rozkazuje duchom nieczystym i wychodzą. Rozkazuje gorączce i teściowa Szymona wstaje i usługuje. Poleca raz jeszcze zarzucić sieci i sieci zaczynają się rwać od obfitego połowu. Dotyka trędowatego i natychmiast trąd z niego ustępuje. Sparaliżowanemu mówi „Wstań”, a on natychmiast wstał wobec nich. Mówi do celnika Lewiego „Pójdź za mną”, a on zostawił wszystko, wstał i poszedł za nim. Mówi do zmarłego młodzieńca „Wstań”, a on usiadł i zaczął mówić. Rozkazał wichrowi i zburzonej fali: uspokoiły się i nastała cisza.

Ludzie to widzieli, przeżywali i pełni podziwu mówili: „KIM WŁAŚ­CIWIE ON JEST?” To powinno wywołać entuzjazm. Owszem, gdy nakar­mił wielotysięczny tłum, ludzie uznali, że „ten jest prawdziwie prorokiem, który miał przyjść i postanowili porwać go i obwołać Królem” - niech karmi naród, niech stanie na czele wojska ktoś tak potężny, że chleb się rozmnaża w jego rękach. Wyglądało to na polityczną decyzję, Jezus uniknął tej pokusy, sam usunął się znów na górę (J 6,15).

Jeszcze nie nadeszła Jego godzina, jeszcze ludzie nie byli zdolni przyjąć Jego nauki. Wypadki następnego dnia potwierdziły to.

Gdy Jezus zaczął im mówić o chlebie, który będzie jego Ciałem jako po­karm na życie wieczne, powstał bunt: „Trudna jest to mowa. Któż jej może słuchać?” Wielu uczniów odeszło. Sytuacja zrobiła się ponura, skoro także pod adresem Dwunastu padło pytanie: „Czyż i wy chcecie odejść?” Historia się powtórzyła przy wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Znów entuzjazm, dywan z płaszczów na drodze, gałązki palmowe, wiwaty: hosanna, niech żyje... „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie”. I równocześnie kontestacja. Oto niektórzy farazeusze protestują: „Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom”.

Potem znów wszystko przycichło. Na krótko. Niebawem nastąpił wybuch. Zdrada ucznia, aresztowanie, sfingowany proces, wyrok śmierci wydany przez Sanhedryn. „Więc ty jesteś Synem Bożym?” „Tak, jestem nim”. Najwyższy wymiar kary musiał być zatwierdzony przez namiestnika cezara rzymskiego. Rzymian te żydowskie spory religijne nie interesowały, nie mogli nawet pojąć, o co im idzie. Trzeba było szukać oskarżenia politycznego. Znaleziono bez trudu: „Każdy, kto się czyni królem sprzeciwia się Cezarowi” (J 19,12).

Wokół tego zarzutu toczy się proces przed Piłatem. Oskarżony nie zaprzeczył: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”. Piłat stanął przed trudną decyzją. Od jego wyroku zależy życie lub śmierć Więźnia.

Cóż to za król? Samotny, opuszczony przez zwolenników, bez wojska, policji, roszczeń terytorialnych. Mówi o prawdzie. Cóż to jest prawda? Rozpaczliwe są próby Poncjusza Piłata, by Oskarżonego uwolnić. „Nie znajduję w nim żadnej winy” (J 19,4). „Króla waszego mam ukrzyżować?” (J 19,15). Tragedia człowieka, który układy koniunkturalne wybrał ponad przekonania osobiste i poczucie sprawiedliwości. Wydał wyrok wiedząc, że skazuje Niewinnego: „Pójdziesz na krzyż!”

I oto dziś w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata cały Kościół wierzących zbiera się pod Jego krzyżem. Bo tu w swej niemocy umierający Chrystus okazał swą moc najskuteczniej: zapewnił życie wieczne i szczęśliwe współskazańcowi. To też jest wielka tajemnica wiary, skąd nagle u tego złoczyńcy taka ufność, takie przekonanie i taka odwaga, by prosić: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa”. Może Go spotkał wcześniej, może słuchał jego nauk, może podziwiał. Teraz postawił na Niego.

Odpowiedź Jezusa jest wielką nadzieją dla wszystkich obciążonych grzechem. Wystarczy jedna prośba, jedna łza żalu, by się niebo otwarło. Jak potężny jest ten umierający Król, jak skuteczne jest jego słowo. Bo On jest Panem nieba i ziemi, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i zgodził się umrzeć za nasze grzechy.

Potężny Król umiera otoczony tłumem ludzi obojętnych, wrogich, szyderczych. Napatrzą się i odejdą? Przyjaciół i bliskich policzyć można na palcach jednej ręki. Wielki Król samotny...

Wtedy przy zapowiedzi ustanowienia Eucharystii jeden Piotr uratował Dwunastu: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. Teraz pod krzyżem Piotra nie ma. Z dala opłakuje swoją potrójną zdradę.

Teraz tylko łotr staje w jego obronie, tylko on uznaje w Nim króla, prosi o przyjęcie do Jego królestwa. I słyszy obietnicę, której nikt dotąd nie usłyszał.

A dziś miliony wierzących stają pod krzyżem, by uczcić swego króla, Pana i Zbawiciela.

A my? O co będziemy Go prosić, co usłyszymy?

Jezus - Chrystus Król udziela nam dzisiaj wyjątkowego swego posłuchania. Bowiem dziś, w tę wyjątkową uroczystość Chrystusa Króla, po Komunii świętej wystawimy Ciało Chrystusa w monstrancji, celem dokonania Intronizacji naszego Pana na Króla naszych serc; klękniemy przed Nim i uroczyście ogłosimy, że On – Jezus Chrystus – jest Królem i Panem naszych serc, naszych rodzin, naszej Ojczyzny-Polski. Pełni żywej wiary wznamy: „Panie Jezu, wierzymy, że jesteś Królem i Panem. Wierzymy, że się na to narodziłeś i na to przyszedłeś na świat, aby być dla nas, być naszym Królem i Panem. Naucz nas czynić Twoją wolę, Królu nasz, Panie nasz, Zbawicielu nasz”. Amen

Zapisz

Czytany 1244 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.