Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 03 listopad 2016 09:22

32. Niedziela Zwykła (C) – Ku miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej

Oceń ten artykuł
(1 głos)

homilia-32-niedziela-zwyklaUkochani Bracia i Siostry. Listopad jest miesiącem tylu wspomnień i wydarzeń. Wszystkie one zatrzymują uwagę człowieka i budzą refleksje. A dziś słyszę w kościele słowa Księgi Machabejskiej o dramatycznej i bohaterskiej śmierci matki i jej siedmiu synów. Z Ewangelii słyszę naiwne pytanie saduceuszów: którego z tych siedmiu mężów będzie żoną po zmartwychwstaniu? I przepię­kny fragment z Listu Pawłowego do Rzymian: Niech Pan skieruje wasze serca, ku miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej!

Takie jest nasze życie: bohaterskie, naiwne i piękne. Tak szybko ucieka mi życie. Budząc się nie wiem, czy to mój ostatni dzień? Kładąc się spać nie wiem, czy to moja ostatnia noc? A przecież tak pragnę żyć. Kocham cię życie! Wiem, że skoro się urodziłem, przyjdzie mi umrzeć. Z ziemi jestem wzięty, więc do ziemi wrócę.ale gdyby to wszystko miało się skończyć śmiercią, trumną i grobem, to nie warto byłoby żyć. Niech się nie trwoży wasze serce i niech się nie lęka.

Wierzycie w Boga? Więc i mnie wierzcie - mówi Pan. Idę przecież do Ojca, aby przygotować wam miejsce. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. A gdy przyjdę powtórnie, zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam gdzie ja jestem. Moim przeznaczeniem i powołaniem jest być tam, gdzie On JEST. To przeznaczenie jest wpisane w moją naturę - ja pragnę żyć i być szczęśliwy. Stąd moja tęsknota i nieustanne pragnienie, aby cieszyć się dobrem, prawdą i pięknem, a tym jest BÓG. Cierpieniem jest każde umieranie, ale nie ma innej drogi do wiecznej młodości. Przychodzi jesień, sen i przebudzenie. Nieszczęs­ny ja człowiek zanim się wyzwolę z niewoli tego ciała. Tylko marzeniem, wiarą i wyobraźnią pragnę przedrzeć się tam, gdzie jest niebo. Trzeba być muzykiem, aby wykraść niebu kilka współbrzmień. Trzeba być malarzem, aby zobaczyć światłość niedostrzegalną okiem. Ale trzeba też ogłuchnąć jak Beethoven, aby dobrze usłyszeć. Trzeba oślepnąć jak Bach, aby dobrze zobaczyć. Trzeba oszaleć jak Van Gogh, aby trochę zrozumieć. Trzeba pokochać jak święty Franciszek, aby mieć tylko jedną tęsknotę.

Wszystko to jest piękne dla medytacji, wyobraźni, poezji, ale jak przeżyć to życie? Nam brakuje chleba, ubrania, obuwia. Nam dokucza zimno, niepewność, wreszcie cierpienie i śmierć. Wprawdzie umarł już Antioch, który mordował najszlachetniejszych synów tego Narodu, za to, że wierni byli prawom Bożym i zwyczajom ojczystym. Wprawdzie możemy modlić się mową ojców naszych. Moglibyśmy już porządkować nasz dom z cmen­tarzysk podźwignięty, ale my chcemy chleba! Dlaczego ci z Zachodu jeszcze nam nie dają? Ile można czekać? Jest nowy rząd, może będzie lepiejj!

Mojżeszu, po coś nas wyprowadził z niewoli faraona? Tam mieliśmy pod dostatkiem melonów, cebuli i czosnku, a tu uprzykrzył się nam ten pokarm mizerny. Lepiej nam było żyć w niewoli niż będąc wolnymi przymierać z głodu. O głupi i leniwego serca ku wierzeniu w to wszystko, co powiedział Bóg.

Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które mówi Bóg. Wierzycie w to? Wierzymy. Nieprawda. Może teraz trzeba uwierzyć, że naprawdę: nie samym chlebem żyje człowiek. To komuniści i partyjni winni, że u nas jest głód. Prawda, więc co z nimi? Rzucić ich na pożarcie dzikim zwierzętom, uciąć język, wypalić oczy tak jak oni nam czynili? NIE.

Wierzycie w Boga? Więc błogosławcie tym, którzy was prześladowali. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Chcesz, aby nawrócił się Chilo-obrzydliwy, plugawy zdrajca? To trzeba z krzyża powiedzieć: w imię Chrystusa, przebaczam! Ale oni bezczelni, teraz i pod krzyżem staną. A wierzycie w to, że ja mam moc odpuszczania grzechów? Więc pozwólcie im się wyspowiadać. Większa jest radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięć­dziesięciu sprawiedliwych.

Zdradziłeś nas Chrystusie! Ty też chodzisz na przyjęcia do faryzeuszów i celników, jadasz i pijasz z nimi. Byłeś w ostatnią niedzielę u Zacheusza, celnika. Byłem. I zauważyliście co się stało? On się nawrócił. On się wyspowiadał. On teraz czyni zadośćuczynienie. Połowę majątku rozdał ubogim, a komu wyrządził krzywdę, zwraca w czwórnasób. Zacheuszowi darujemy, ale sam mówiłeś: nie wolno rzucać pereł przed wieprze. Ale też mówiłem wam: beze mnie nic uczynić nie możecie. Nie bójcie się komunistów, bójcie się bezbożnych. Wszystko, co czynicie i mówicie beze mnie - od diabła jest. I diabli swoje wezmą. I runęło stado świń ze zbocza góry do jeziora. Odejdź od nas i więcej tego nie rób. My zbudujemy nowe spichrze. Zgromadzimy chleb, mięso i masło i znów będziemy jeść, pić i ucztować. Głupcze! Zjełczeje wam masło, zczerstwieje wam chleb, zepsuje się mięso, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy. I będziesz pogrzebany w piekle. W piekło wszyscy wierzymy, bośmy je przeżyli.

A w niebo wierzycie? Nie! Prawdę mówicie. Budujecie sobie grobowce - bo nie wierzycie w zmartwychwstanie. Za dużo u was partii - a niebo jest bezpartyjne. Za dużo mówicie - a nie modlicie się. Założyliście Solidarność - a jesteście egoistami. Nazywacie się chrześcijanami - a nie jesteście Chrystusowi. Jeśli tak się rzeczy mają, to któż z nas może być zbawiony? Cisi, ubodzy, szukający sprawiedliwości, czyści, pokój czyniący. I wy też błogo­sławieni jesteście...

Dziwny jest ten świat: Wszyscy wołają o wolność, wszyscy chcą żyć, pracujący boją się bezrobocia, dolar tanieje, lud zubożał.

Nic z tego nie rozumiem. A mogło to być takie proste: Żeby na ołtarzach nie stawiali cielców, żeby bożkom nie składano ofiar, żeby człowiek był tylko człowiekiem, żeby wieczny był tylko Bóg, żeby niebo było tam, gdzie jest, a na ziemi nie stało nic na głowie, żeby Bóg drugi raz nie żałował, że stworzył człowieka!

Gdy słyszymy to wszystko, przychodzimy do Ciebie, Panie, jak słuchacze do Jana nad Jordanem i pytamy: co my urzędnicy, lekarze, nauczyciele, żołnierze i chłopi, co my mamy uczynić?

Zbliża się Królestwo Boże. Metanoeite - nawracajcie się, zmieńcie swój sposób myślenia, swój sposób życia, stańcie się nowymi ludźmi, wtedy wszystko stanie się nowe.

Co do mnie bracia moi i siostry, wesele i korono moja, modlę się nieustannie za was, abyście byli mocni w wierze. Sam Pan Jezus Chrystus, który nas umiłował, udzielił pocieszenia dobrej nadziei, niech pocieszy wasze serca i utwierdzi we wszelkim dobrym czynie. Poza tym, módlcie się bracia i siostry, abyście byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych. Niechaj Pan skieruje wasze serca ku miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej. Amen.

Czytany 871 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.