Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 19 październik 2016 08:58

30. Niedziela Zwykła (Rok C) – Współcześni faryzeusze i celnicy

Oceń ten artykuł
(1 głos)
rok-milosierdziaChrystus w dzisiejszej Ewangelii kreśli sylwetki dwóch ludzi: faryzeusza i celnika, którzy wchodzą do świątyni, aby się modlić. Taki obrazek religijny powtarza się i w naszych czasach, szczególnie w niedziele i święta, kiedy w Eucharystii uczestniczą grupy różne pod względem wykształcenia, zaangażowania religijnego i partyjnego. Wszyscy oni uważają się za dzieci jednego Boga, a wezwanie Boże realizują na swój sposób z różnym skutkiem.
Spróbujmy spojrzeć bliżej na postawy duchowe faryzeusza i celnika z czasów Zbawiciela i porównać je z kategoriami ludzi z 2016 roku po narodzeniu Chrystusa.
Św. Mateusz pisze, że „dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik” (Łk 18, 10). Obydwaj stanęli przed okiem Bożym aby się modlić.
Faryzeusz należy do grupy, która charakteryzowała się skrupulatnym wypełnianiem prawa zawartego w Pięcioksięgu Mojżesza, które nie zostało zniesione przez Jezusa. On tłumaczy je poprawnie, bez przesady i błędów, jakie zakradły się do ustnego tłumaczenia niektórych rabinów. Tę przesadę widać w postach. Prawo żądało postu dwa dni w roku, ale pobożni Żydzi pościli również w poniedziałki i czwartki całego roku. Prawo żądało dziesięciny tylko z niektórych rzeczy kupowanych, ale faryzeusze płacili przy każdej kupionej przez siebie rzeczy. Faryzeusz uważałwięc, że nie jest zdziercą i oszustem, jak celnik. Wobec tej chwalby samego siebie dusza jego pozostawała pusta, bo nie było w niej uczynków miłosierdzia co do duszy i ciała. Wprawdzie faryzeusze rozdawali ubogim różne rzeczy, ale czynili to po zwołaniu ich trąbą i na oczach ludzi, aby byli chwaleni przez lud izraelski. Gdyby ubogi zgłosiłsię prywatnie do mieszkania faryzeusza, byłby poszczuty psem. Dlatego Jezus wołał do Żydów: Miłosierdzia chcę, a nie krwawej ofiary. Taka zewnętrzna religijność budziła u ludu odrazę i zawołanie: „Faryzeusz to obłudnik!”. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – wołał Jezus wobec faryzeuszów.
Za faryzeuszem wszedłdo świątyni na modlitwę celnik. Był to Żyd, któremu okupacyjne władze rzymskie powierzały ściąganie podatków. Pieniądze szły do kasy Heroda Antypasa, a stamtąd do kasy znienawidzonego okupanta rzymskiego. Chytry celnik bez skrupułów starał się korzystać z każdej możliwości wyrwania ludziom pieniędzy, przy okazji i dla swojej kieszeni. Nic więc dziwnego, że wszyscy poborcy cełi podatków w ówczesnej Palestynie byli znienawidzeni przez rodaków i uważani za nieczystych, oszustów i współpracowników wroga. Chrystus nie odrzucałich, przyjmowałzaproszenie i gościnę, a nawet jednego z nich, Lewiego-Mateusza, powołał do grona Apostołów. Dlaczego tak czynił? Chyba obok ich błędów i potknięć moralnych widział u nich dobrą wolę, chęć poprawy i szczery żal za swe grzechy. „Sercem skruszonym i uniżonym nie wzgardzisz, Panie” – modlił się psalmista Dawid. Wewnętrzną prawdę celnika stanowiła pokora, którą aprobuje Boski Nauczyciel.
W naszych warunkach społeczno-religijnych, w kościele faryzeusze są zmieszani z celnikami. Wśród jednych i drugich można zauważyć pewne cechy, na podstawie których można ich zaliczyć do grupy faryzeuszów bądź celników. W jednej parafii znany byłurzędnik, alkoholik, który w czasie agitacji przedwyborczej codziennie zjawiał się w kościele, w czasie Mszy św. przystępował do Komunii świętej i na pozór wyglądał na dobrego burmistrza swej miejscowości, bo o tej posadzie marzył. Po wyborach dla niego niepomyślnych, już nie widziano go w kościele. Jego gest chwilowej pobożności został rozszyfrowany przez społeczność parafialną i uznany za zwykłe udawanie uczciwego obywatela. Oto obłuda.
Teraz inny, ale pozytywny przykład. W 1960 roku Amerykanin z Michigan otworzył skromną restaurację i z niej czerpał tygodniowo 90 dolarów dochodu. Nie zrażał się tym, pracował, wymyślił i przyrządził smaczny pokarm zwany pizzą. Po dwudziestu pięciu latach miał już 2600 restauracji w pięćdziesięciu stanach Ameryki Płn. i w sześciu innych krajach, które przynosiły mu trzy i pół miliarda dolarów dochodu. Ale ten Amerykanin, Tomasz Monagham, nie skąpił grosza, nie wydawał pieniędzy na luksusowe budowle, modne samochody, ale przeznaczałje na służbę Bogu i ludziom. Z tego dochodu założył prawniczą szkołę „Ave Maria” w Ann Arbor, a także szkołę podstawową prowadzoną przez zakonnice. Powołał równieżdo życia fundację i katolickie radio „Ave Maria”, wspierając organizacje katolickie, które broniążycia dzieci nie narodzonych. Jeszcze planował otwarcie uniwersytetu na Florydzie.
Przy tym bogactwie znalazł czas dla Pana Boga i własnej duszy. Codziennie czytał i rozważał Pismo Święte, codziennie odmawiał różaniec i przystępował do Komunii św. On pamiętał o słowach Chrystusa: „Czyńcie sobie przyjaciół z mamony… aby was przyjęli do wiecznych przybytków… Kto ma, temu będzie dodane”. Można by o nim powiedzieć: Oto prawdziwy uczeń Jezusa, w którym nie ma zdrady.
Są w Kościele Chrystusowym i ludzie odważni, z przekonaniami religijnymi, którzy potrafią publicznie przyznać się do wiary i jej przykazań, choćby ze stratą pewnych dochodów. Dziś niektóre media zajmują się nieustannie propagandą antykościelną i domagają się aborcji, eutanazji, wolnej miłości bez ograniczeń oraz usunięcia krzyża. Głoszą, że zasady moralne Kościoła katolickiego są już przestarzałe i nieżyciowe. Na tym tle katolicki polityk Rocco Buttiglione został publicznie ośmieszony przez przedstawicieli Parlamentu Europejskiego, dlatego że ośmielił się wyznać publicznie, że popiera katolicką naukę o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety, a homoseksualizm nazwał grzechem. Za to wyznanie nie dopuszczono go do ważnego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej. Obyśmy mieli więcej takich wyznawców, którzy nie są chorągiewkami na wietrze polityki i gospodarki, u których prawda stoi wyżej, aniżeli chwilowa korzyść. Ci, którzy decydująsię, pod szyldem praworządności, na łapownictwo, pranie „brudnych pieniędzy”, kończą na aferach i nazwie: faryzeusz.
Módlmy się o ludzi z charakterem, bez obłudy udawania dobrego człowieka i takich wychowujmy w naszych rodzinach. Świat zdobywa się prawdą, a nie obłudą i kłamstwem. W kończącym się Jubileuszowym Roku Miłosierdzia pod hasłem: „Miłosierni jak Ojciec” potrzeba wyławiać nowych świadków, czyli głosicieli Boga, który jest Miłosierdziem i miłować swego bliźniego, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Pamiętajmy o słowach Jezusa: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18, 14). I jeszcze o słowach: „Nie zdejmę krzyża z mojej ściany, za żadne skarby świata, bo nam nim Jezus ukochany grzeszników z niebem brata” – brata z niebem celników i faryzeuszów. AMEN
Czytany 850 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.