Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 11 październik 2016 09:24

29. Niedziela Zwykła (Rok C) – Modlitwa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

moja-modlitwaUkochani Bracia i Siostry, dziś Chrystus Pan uczy nas modlitwy. Mówi do swoich ucz­niów, że „zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1).

Zauważyliśmy zapewne to: zawsze. Jeśli poważnie traktujemy Ewangelię, to słowo „zawsze” musi nas zaniepokoić. Na tle na­szych doświadczeń, umęczenia zajęciami i ciągłego braku czasu wezwanie do nieustannej modlitwy brzmi jakoś nieprawdopodob­nie. Nawet gdyby dotyczyło tylko codziennego pacierza, modlitwy porannej i wieczornej, dla niejednego z dzisiejszych uczniów Je­zusa byłoby czymś bardzo trudnym. A przecież tych kilka minut rano i wieczorem nie można nazwać słowem „zawsze”. Jezus Chrystus mówi: „trzeba zawsze się modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1). Jak to jest możliwe?

Jest możliwe dla tego, w kim mieszka Duch Święty, dla czło­wieka uświęconego łaską Bożą, skierowanego wiarą i miłością ku Bogu i Jego królestwu. Choćbyś był ciągle zajęty zwykłymi spra­wami, które bardzo często wymagają dużego skupienia, uwagi, (a tak wygląda nasze życie na co dzień), Duch Święty jednoczy cię z Bogiem, wprowadza w życie wewnętrzne Boga, w miłość łą­czącą Trzy Osoby Boskie. Taki człowiek żyje w stanie modlitwy.

Nie o tym jednak mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Jezus mówi o określonej formie modlitwy, o prośbie. Mówi, że zawsze trzeba prosić, dniem i nocą wołać do Boga, żyć niejako w stanie prośby. Wyłania się jakaś trudność – wołam do Boga; trwa jakaś kłopotliwa sytuacja – proszę przez cały czas o pomoc Bożą; zna­lazłem się w niebezpieczeństwie – proszę o ratunek; coś mi się nie wiedzie – proszę Boga o światło; popełniłem grzech – proszę o miłosierdzie.

A tymczasem pycha ludzka sprzeciwia się takiej postawie. Nazywa to żebraniną, chociaż nie o żebranie tu chodzi, tylko o dziecięcą prośbę. Nie jesteśmy niewolnikami, lecz synami Bożymi. Jednakże pycha, zwłaszcza podrażniona tym, że jak twierdzi, Bóg tyle razy nie spełnił przedstawianych Mu życzeń i próśb, powiada: „Nie będę prosić, nie będę więcej prosić”. A Chrystus Pan mówi, że trzeba prosić i nie ustawać. Oczywiście nie dlatego, by informować wszechwiedzącego Boga o swoich potrzebach. W Psalmie 139 mówi Autor natchniony przez Ducha Świętego: „Przenikasz i znasz mnie, Panie... z daleka spostrzegasz moje myśli... znasz wszyst­kie moje drogi. Zanim słowo znajdzie się na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości”. Bóg jest ponad czasem i ogarnia jednym, nieskończenie przenikliwym spojrzeniem całość dziejów świata i ludzkości, całe moje życie.

Nie prosimy Boga o to, by skłonić Go do działania, a zwła­szcza by zmienił swoją wolę. Bóg jest miłością i to, czego pra­gnie, jest zawsze dla człowieka najwyższym dobrem; chce dla nas tego, co najlepsze. Bóg jest Ojcem i całą swoją istotą jest ku nam zwrócony, by pomagać, wyzwalać ze zła i grzechu, zbawiać. Jest Bogiem pokoju i Ojcem nieskończenie miłosiernym.

Jeśli tak jest, to po co prosić i to zawsze? W modlitwie bła­galnej wypowiadamy naszą wiarę, że wszystko mamy od Boga; uznajemy, że On jest źródłem naszego istnienia, życia idziałania. Bez Jego woli po prostu by nas nie było. Sytuacja, w jakiej żyjemy na tej ziemi, ciągłe potrzeby i braki, stawia nas wobec prawdy, żejesteśmy zależni. Prosząc Boga o pomoc w zaspoka­janiu potrzeb, w przezwyciężaniu zła igrzechów, o siłę do czy­nienia dobrze, uznajemy, że Bóg jest Panem iźródłem wszelkie­go dobra, żejest nam potrzebna Jego łaska i bez Niego nie da­my sobie rady w naszej drodze do królestwa niebieskiego. Czy my naprawdę wiemy, co jest nam potrzebne, co jest rzeczywiście dobre i pożyteczne? Zdani na siebie, popełniamy błąd za błędem, dziś może jeszcze niewidoczny. Lecz zapytajmy starszych ludzi, czy nam nie powiedzą: gdybym miał żyć jeszcze raz, inaczej bym sobą pokierował. Oczywiście – inaczej – to też nie znaczy – lepiej.

Gdy prosimy – żyjemy w prawdzie. Uznając przed Bogiem nasze ograniczenia, biedę, nieporadność i grzeszność (a jest to ważny składnik modlitwy – to przedstawianie siebie Bogu) żyje­my w prawdzie. W modlitwie błagalnej ukazujemy swoje myśli, udręki i pragnienia w poczuciu, że Bóg wie lepiej niż ja, co mi potrzebne. Tak czyniąc staję przed Bogiem w prawdzie i pozwalam Mu działać. Do tego bowiem dąży prośba: dać Bogu swobodę działania. Bóg sam ograniczył swoją wszechmoc, dając nam wol­ność. Bóg nie będzie działał w naszym życiu, naprawiał, prosto­wał, stwarzał na nowo, prowadził i dodawał sił, jeśli Mu na to nie pozwolimy.

Wyzwolenie potęgi Boga – to jest owoc naszej modlitwy bła­galnej. Kiedy mówię w konkretnej sytuacji: Boże, patrz, jak mi ciężko, nie umiem sobie poradzić, nie wiem, co jest teraz dobre; Ty weź mnie w obronę, wyprowadź z ciemności, pozwól dobrze wybrać według Twojej woli – mówię prawdę, mówię jak dziecko do Ojca, jestem pokorny. „A Bóg pokornym daje łaskę” (1 P 5, 5). Jeśli tylko zechcemy, udzieli jej nam na każdą chwilę, w każdej sytuacji życiowej.

Moi drodzy, przeżywamy miesiąc modlitwy – modlitwy różańcowej, modlitwy do Matki Jezusa i naszej Matki. Ona, jako nasza Matka, dała nam wzrór modlitwy. Widzimy Ją razem z Apostołami w Wieczerniku – tam trwają na modlitwie. Maryja nie tylko daje nam wzór modlitwy, ale także i piękny sposób modlitwy, jakim jest różaniec. Ks. Tomasz Jaklewicz pisząc o różańcu, w artykule zatytułowanym "Modlitwa o zwycięstwo", stwierdza że:

Chrześcijaństwo nie jest religią dezerterów z tego świata. Uczniowie Jezusa są wezwani, aby kształtować oblicze ziemi, na której żyją. Czasem oznacza to obowiązek obrony własnego domu. Kiedy w XVI wieku tureckie imperium przygotowywało się do podbicia Europy, niebezpieczeństwo było realne. Sto lat wcześniej Turcy zdobyli Konstantynopol, kładąc kres istnieniu ponad 1000-letniego chrześcijańskiego cesarstwa na Wschodzie.

Świątynia Hagia Sophia, największa chluba Bizancjum, została zamieniona w meczet. „Z bazyliki Piotrowej uczynię stajnię dla moich koni!” – odgrażał się tym razem sułtan Selim II. Papież Pius V, dominikanin, mobilizował Europejczyków do obrony. Chrześcijańska flota starła się z turecką w Zatoce Korynckiej w pobliżu Lepanto 7 października 1571 roku. To była jedna z największy morskich bitew w dziejach. Po obu stronach walczyło po ok. 200 okrętów. Turcy zostali pokonani.

Co to ma wspólnego z Różańcem? Pius V organizując obronę Europy, zachęcał do odmawiania modlitwy różańcowej z prośbą o zwycięstwo. On sam nie miał wątpliwości, że wygrana bitwa była dziełem Maryi. Na pamiątkę ocalenia chrześcijaństwa ogłosił 7 października świętem Matki Bożej Zwycięskiej, które później przemianowano na święto Matki Bożej Różańcowej. Wenecjanie, którzy stanowili trzon chrześcijańskiej floty, w kaplicy ku czci Matki Bożej Różańcowej napisali: „Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maryja różańcowa uczyniła nas zwycięzcami”. Zwiedzając kiedyś Wenecję, trafiłem do benedyktyńskiego klasztoru. Zakonnik oprowadzający po refektarzu pokazał z dumą solidny drewniany sufit: – Zrobiono go ze statków zdobytych w bitwie pod Lepanto.

Chrześcijanin musi stoczyć w życiu wiele bitew. Najpierw w sobie samym – z pokusą, słabością, zniechęceniem, ociężałością, zwątpieniem. Ale musi także walczyć o innych. Każdy ma swoje Westerplatte – mówił św. Jan Paweł II. W tych zmaganiach modlitwa różańcowa jest jedną z najbardziej skutecznych duchowych broni. Modlitwa nie oznacza rezygnacji z działania, ona towarzyszy ludzkim wysiłkom. Modlitwa przypomina, że nasze życie jest w ręku Boga. Ale choć wszystko od Niego zależy, to jednak nie jest tak, że od nas nic nie zależy. Bóg po to dał nam wolność, byśmy podejmowali wyzwania i stawiali im czoło. Mądrze, odważnie, z ufnością. Różaniec wskazuje na Maryję. Podpowiada: wybieraj jak Ona, z Nią nie przegrasz.

Bracie, siostro – zachęcony przez Chrystusa, za przykładem wielu świętych, zacznij się wreszcie modlić. Niech całe twoje życie, twoja codzienność stanie się jedną wielką, ale jakże piękną modlitwą. AMEN.

 

Zapisz

Czytany 488 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.