Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 28 grudzień 2015 13:28

2. Niedziela po Bożym Narodzeniu (C) - Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami...

Oceń ten artykuł
(1 głos)

homiliaUkochani Bracia i Siostry!

Ile razy wspominamy tamtą betlejemską noc, budzi się w nas podziw dla Boga, który tak wielki swój majestat objawił w tak skromnej i niepozornej postaci Niemowlęcia. Jesteśmy bardzo po­dobni do tego pasterza z szopek prowansalskich, który przychodzi do Chrystusa z pustymi rękoma. Zwie się on „Ravi", tzn. dziwują­cy się. Jego darem jest zdziwienie się tajemnicą Wcielenia. Przy­nosi to swoje zdziwienie jako dar serca i umysłu.

I my – Ukochani - corocznie składamy u żłóbka dar naszego podziwu dla Boga. Niejeden z nas być może czuje to, co wyraził kiedyś św. Hiero­nim: „O, gdybym mógł ujrzeć żłóbek, w którym leżał Chrystus. Po­dziwiam Boga: On stwórca świata narodził się nie pośród złota i srebra, ale pośród błota".

W kolędzie Pójdźmy wszyscy do stajenki śpiewamy: „O Jezu nasze kochanie czemu nad niebios mieszkanie przedkładasz nędzę, ubóstwo i wyniszczasz swoje bóstwo?". W kolejnej zwrotce pada odpowiedź: „Miłości to Twojej dzieło z miłości początek wzięło".

Moi Drodzy! To, że Bóg jest z nami zawdzięczamy tej miłości, którą On nas umiłował. W tę pamiętną noc, której pamiątkę świętowaliśmy 10 dni mu, Boże Dziecię wprowadziło nas w zasięg Bożej miłości, ob­wiło nam, że Bóg jest wystarczająco mocny, by zwyciężać swoją miłością, nawet jeśli jest bezbronnym dzieckiem.

To z miłości do ludzi „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród i". To z miłości do nas Syn Boży porzucił „śliczne niebo, a obrał barłogi". Miłować szczerze tzn. być dla tego kogo się kocha. Stąd też Syn Boży pojawił się na ziemi ze względu na nas i nasze zbawienie. Nie chodziło Mu o zaszczyty, oklaski i fanfary, lecz w ciszy nocy zszedł do człowieka, aby się z nim spotkać, objawić mu swojąmiłość, objawić mu samego siebie.

Przyszedł, dotąd nieznany i niedostępny, aby uścisnąć spracowaną dłoń człowieka, aby pobłogosławić utrudzonej i zatroskanej matce, aby wybawić od potępienia umierających, a młodym ukazać sensich życia.

Miłość, z którą Bóg do nas dzisiaj przychodzi, jest tą wartością, która przybliża Go do nas i nas do Niego. Najbardziej przecież zrozumiałym językiem jest język miłości. Dlatego w okresie Bożego Narodzenia lepiej niż kiedykolwiek rozumiemy słowa św. Jana: „Bóg jestmiłością". Myśląc o tym wszystkim można by powiedzieć, że BożeNarodzenie to święto objawienia się Bożej miłości. Bóg obdarował nas swoją miłością, aby nas nią przemienić i upodobnić do siebie.

W ciągu ostatnich dni oktawy Bożego Narodzenia w liturgii czytywaliśmy słowa Listu św. Jana, który wielokrotnie ukazywał oblicze miłości, która przyszła na świat. Pisał o „starym" przykaza­niu imiłości, które w tym czasie stało się „nowym". Dlaczego? Otóż dlatego, że stare przykazanie miłości mówiło: „Kochaj bliźniego jak siebie samego". Miarą miłości jest człowiek, jestem ja sam. Tak mam kochać innych, jak kocham samego siebie.

Żaś nowe przykazanie również mówi „kochaj", ale nie tak jak kochaszsiebie, ale tak jak ciebie umiłowała Wcielona Boża Miłość – Jezus Chrystus. To jest właściwa miara, do której każdy z nas powinien się porównywać.

Czy kocham, jak mnie ukochał Jezus? Czy potrafię być dla innych ludzi świadkiem Bożej miłości? Dziwne jest życie człowieka, pełne niespodzianek, a w gruncie rzeczy wszystko, czego sami doświadczamy od innych ludzi odbija się od nas jak piłeczka i dotyka kogoś drugiego. Dziwny jest człowiek... Z jednej strony sam chce miłości, pragnie jej, a z drugiej strony tak mało dzieli się nią.

Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński powiedział: „Ciągle was pouczam, że ten zwycięża, choćby powalony i zdeptany, kto miłuje, a nie ten, który w nienawiści depce. Ten ostatni przegrał. A zwyciężył już dziś, choćby leżał podeptany na ziemi, kto miłuje i przebacza. Kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie swoje za nieprzyjaciół".

Moi drodzy! Kochajmy więc jak kocha sam Bóg-Słowo, które stało się Cia­łem i pokazało nam jak kochać należy. Trzeba nam spojrzeć wokół siebie, może jest ktoś, kto patrzy w drzwi, smutny, ale pełen nadziei i oczekuje aż przyjdziemy. A w nim czeka sam Chrystus. Niech w na­szych sercach nie będzie zimniej niż w betlejemskiej stajni. W dzisiej­szej Ewangelii słyszeliśmy słowa odnoszące się do św. Jana Chrzci­ciela: „Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego". To również dla nas wzór do naśla­dowania - tak kochać, aby inni uwierzyli, że Słowo stało się Ciałem.

Nasze świadectwo i nasze zatroskanie o zbawienie innych ludzi. To szczególna forma miłości. Ale czy zatroskanie o zbawienie wszyst­kich ludzi nie ma swojego źródła w betlejemskim żłobie? Przecież to tam nastąpiło niezwykłe spotkanie Trzech Mędrców z nowonarodzo­nym Zbawicielem. Tam rozpoczęło się głoszenie Dobrej Nowiny poganom. To jest właśnie apostolstwo Bożego Narodzenia.

Drodzy Bracia i Siostry! Trzeba, aby każdy z nas poczuł się odpowiedzialny za zbawienie wszystkich ludzi. Jeśli mamy kochać tak, jak nas ukochał Jezus, nikt na świecie nie może być nam obojętny. Ktoś jednak może powie­dzieć: Dobrze, kocham wszystkich ludzi, których znam, ale jak mo­gę kochać tych, którzy żyją gdzieś tam daleko, a może w zupełnie innej kulturze. Miłość nie dopuszcza wyjątków. Nasze zatroskanie o zbawienie ma dotyczyć każdego człowieka na świecie. „Dopóki żyje ostatni człowiek, który nie zna i nie kocha Chrystusa, nie wolno ci spocząć" - wołał Sługa Boży Franciszek Maria od Krzyża Jordan, założyciel Salwatorianów.

Już za trzy dni będziemy obchodzić uroczystość Objawienia Pańskiego. Jest to uroczystość, która w szczególny sposób jest bliska każdemu misjonarzowi, ponieważ przez działalność misjonarzy Słowoobjawia się różnym narodom na ziemi. Dzięki pracy misjonarzy światłość prawdziwa oświeca każdego człowieka, nawet tego, któryżyje gdzieś daleko od tzw. cywilizowanego świata, gdzieś amazońskiej dżungli, czy afrykańskim buszu. Misjonarze w szcze­gólnysposób odpowiedzieli na Boże wezwanie do miłowania każdego czwłowieka. Oni zostawili wszystko i poszli, jak apostołowie dzielić najcenniejszym skarbem - Jezusem. Ale przecież każdy z nas jest również misjonarzem. Poprzez chrzest święty zostaliśmy włączeni tenniezwykły poczet głosicieli Dobrej Nowiny, w poczet ludzi odpowiedzialnych za zbawienie każdego człowieka. Czy w takim razie ja nam wyjechać na misje? Może nie koniecznie. To zostawmy ludziom, których Bóg do tego w szczególny sposób powołuje.

Takjak istnieją różne formy wyrażania miłości, tak również w różnysposób można pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Istniejąformy tzw. adopcji na odległość, dzięki której dzieci w Afryce mogąsię uczyć, mają coś do jedzenia, do ubrania; można fundować specjalnestypendia dla dzieci i młodzieży w krajach misyjnych, można również wesprzeć swoimi ofiarami w uroczystość Trzech Króli wszystkich misjonarzy. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że podstawową formą wyrażenia miłości i troski o zbawienie wszystkich ludzi jestnasza modlitwa. Pamiętajmy o modlitwie za tych, którzy nie zna­ją lub nie kochają Jezusa. Niech to będzie wyraz naszej miłości, naszegoapostolstwa, niech również dzięki nam Słowo stanie się Ciałem i zamieszka tam, gdzie dotychczas nie było znane, niech również dziękinam Jego światłość oświeci wszystkich ludzi.

Czas Bożego Narodzenia jest czasem miłości. Bóg dzieli się z człowiekiem tym, co ma najcenniejszego - swoim sercem, swoją miłością. Poznawszy tę miłość nasze serca nie mogą pozostać obojętne.

Drodzy Bracia i Siostry! Cieszmy się z tego, że On jest wśród nas, cieszmy się Jego miłością i pokojem, łaską i mocą, która przezwycięży każdy mur nienawiści, wrogości i zła. Cieszmy się również z tego, że dzięki nam ludzie na całym świecie będą mogli radować się miłością Wcielonego Boga. „Malusieńki Jezu w żłobie, co za wielka miłość w Tobie. Miłość to sprawiła, iż Cię do nas sprowadziła. Niech swą iskrą nas zapali, abyśmy Cię miłowali". Amen.

Czytany 629 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.